Uzależnienie wstępu do dyskotek od osiągnięcia pełnoletności a art.138 kw i art.31 K

  • Autor wątku Autor wątku batonik288
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
B

batonik288

Użytkownik
Dołączył
10.2012
Odpowiedzi
77
Czy waszym zdaniem odmowa wstępu do dyskotek i klubów ze względu na nieosiągnięcie określonego wieku (na ogół pełnoletność) narusza:
- art.138 kw (Kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny),
oraz Konstytucję:
- art.31 ust.1 pkt3 (obowiązek określenia w ustawie ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw)
- art.31 ust.1 pkt2 (zakaz zmuszania obywatela do czynienia tego, co prawo mu nie nakazuje)
 
Wg mnie nie narusza żadnego z przytoczonych przepisów.
 
W większości dyskotek i klubów podaje się napoje alkoholowe, a pracownicy dyskoteki nie mają czasu na ciągłe pilnowanie, czy ktoś czasem nie podaje tych napojów małoletnim - uzasadniona przyczyna, żeby ich w ogóle nie wpuszczać.
 
Niby uzasadniona ta przyczyna, ale czy zasadna :) moim zdaniem ciekawy case, jak trafi się skład z poczuciem humoru to może nawet tak to zakwalifikują.

Swoją drogą też się zawsze dziwiłem że nie można wejść za małolata. Kiedyś w stanach tagowali takich "X"-em na dłoni, żeby przy zamówieniu było wiadomo czy klient może alko czy nie.
 
askirkov napisał:
W większości dyskotek i klubów podaje się napoje alkoholowe, a pracownicy dyskoteki nie mają czasu na ciągłe pilnowanie, czy ktoś czasem nie podaje tych napojów małoletnim - uzasadniona przyczyna, żeby ich w ogóle nie wpuszczać.

Rozumiem, że jeżeli np w dużym supermarkecie są ogromne kolejki (np. w okresie przedświątecznym) to małoletnich też można nie wpuszczać, bo kasjerki nie mają czasu pilnować czy ktoś jest pełnoletni czy nie i mogą przypadkowo sprzedać alkohol komuś komu nie powinny? :D
 
Kasjerki sprzedają alkohol bezpośrednio danej osobie i nie muszą się martwić, czy ktoś z pełnoletnich nie częstuje czasem małoletnich, bo w supermarkecie alkoholu pić w ogóle nie wolno.
 
askirkov napisał:
W większości dyskotek i klubów podaje się napoje alkoholowe, a pracownicy dyskoteki nie mają czasu na ciągłe pilnowanie, czy ktoś czasem nie podaje tych napojów małoletnim - uzasadniona przyczyna, żeby ich w ogóle nie wpuszczać.
Moim zdaniem mieszasz własne poglądy do prawa. Dyskoteki mają obowiązek wpuścić każdego, kto nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa (ze względu na przytoczone przeze mnie przepisy Konstytucji i kw), ale jednocześnie nie mają prawa sprzedawać alkoholu osobom poniżej 18 lat (ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi). Tyle jeżeli chodzi o aspekt prawny. A swoją drogą, chociaż tematem nie jestem bezpośrednio zainteresowany (pełnoletność uzyskałem 14 lat temu, a na dyskoteki nie lubię i nigdy nie lubiłem chodzić), osobiście uważam, że dorosłym przyda się trochę pokory i szacunku. Dlatego bardzo chciałbym, żeby przynajmniej 30-50% klientów wszystkich nocnych lokali stanowiły osoby niepełnoletnie. Skończyłoby się wymyślanie przeróżnych powodów, dla których nieletni nie mogą być wpuszczani (alkohol, gwałt, pobicie, prostytucja małolat). To jest w tym najbardziej śmieszne, że dorośli naprawdę wierzą, że zakaz wpuszczania osób poniżej 18 lat, jest dla dobra małolatów. Nie, jest tylko i wyłącznie na 100% dla dobra dorosłych. Zawsze lepiej wyjść na kogoś szlachetnego niż przyznać przed samym sobą, że się jest szlachetnym chamem. Zakaz tylko i wyłącznie wynika ze statusu społecznego. Dorośli nie chcą się po prostu bawić się w towarzystwie małolatów. I to jest jedyna i wyłączna przyczyna. I po co łgać samych siebie, że się jest szlachetnym, jak ta szlachetność to tylko zbyt wysoko podniesiona dupa i kompletnie nic więcej? Myślę, że prawo jest starym, dobrym i sprawdzonym sposobem regulacji wszystkich (prawie) dziedzin życia społecznego. Dokładnie tak samo powinno być z tą kwestią. Parlament stanowi prawo, policja i sądy je egzekwują, wszyscy bez względu czy mają 12 czy 112 lat się do niego stosują. Najlepszym przykładem, że takie podejście się sprawdza jest ruch drogowy. Kierowcy się wkurzają, że są nękani przez policję kontrolami drogowymi, albo fotoradarami, które znienacka robią im zdjęcie za przekroczenie prędkości. Ale ostatecznie grzecznie i potulnie płacą mandaty. Tak powinno być w tym przypadku. Grzywny będą przez dyskoteki olewane, więc proponuję kary 5 lat więzienia za niewpuszczenie kogoś, dlatego, że jest niepełnoletni. A wówczas ochroniarz również, tak samo jak kierowca, grzecznie i potulnie wpuści małolata, bo będzie wolał przez te 5 lat dzielić życie ze swoją żoną i dzieckiem niż p ten czas spędzić w więzieniu tylko i wyłącznie dlatego, że odmówił wejścia na dysko nieletniemu. A pełnoletni klienci dyskotek dyskotek też w końcu przyzwyczają się, że muszą dzielić przestrzeń i powietrze z małolatami. Bo znany będzie podział ról: sejm stanowi prawo, policja egzekwuje a wszyscy pozostali bez wyjątku się dostosowują. A nie jak teraz, gówno myśli, że jest takie ważne, bo ma 26 lat a nie 16 i on sobie nie życzy bawić się z małolatami. To sejm decyduje, a nie on. Jest oprawcą, tak samo jak pedofil, tylko mniejszym. A że swoje chamstwo przypudruje szlachetnością, to nie oznacza, że przestaje być chamem.
 
Rozwijając poprzednią myśl - gdyby do wszystkich dyskotek i klubów, w których podaje się alkohol, trzeba było wpuszczać małolatów, to pracownicy praktycznie codziennie mieliby problem z pijanymi albo przynajmniej podchmielonymi małolatami, byłyby pretensje rodziców, interwencje policji, a czasami pogotowia ratunkowego, ciągłe wzywanie pracowników na zeznania w sprawie ewentualnego sprzedawania/podawania alkoholu albo rozpijania małoletnich. "Wiedza i doświadczenie życiowe" uczą, że sporo małolatów próbuje eksperymentować i eksperymentuje z alkoholem. Istnieją miejsca, gdzie organizuje się dyskoteki dla nastolatków, są również dyskoteki i kluby bez używek. Mogą iść tam.

batonik288 napisał:
Czy waszym zdaniem (...) Moim zdaniem mieszasz własne poglądy do prawa.
Proponuję się zdecydować, czy chcesz poznać czyjeś zdanie, czy nie.
 
Ostatnia edycja:
Jak ktoś chce mieć pretensje to zawsze będzie miał. Doświadczenie życiowe uczy, że na dyskotece picie jest standardem. Jeżeli rodzice nie chcieliby, żeby ich dziecko piło, niech nie dają mu kasy. W Niemczech, Austrii czy Belgii piwo legalnie się sprzedaje od 16 roku życia. Od czasu, kiedy istnieje prawo zezwalające na sprzedaż alkoholu 16-latkom, w dorosłość weszło już wiele pokoleń Niemców. Owszem stale zdarzają się przypadki utraty przytomności czy nawet śmierci z przepicia małolatów. W Niemczech nastolatkowie piją dużo, dużo więcej niż w Polsce. Ale ostatecznie Niemcy zbudowali znacznie lepszą gospodarkę od naszej, zarabiają znacznie więcej kasy a pracują krócej. A alkoholicy, byli, są i będą w każdym narodzie. Dlatego wszystko zależy od tego, na co się zwróci uwagę. Można powiedzieć: 99% ludzi bawiło się dobrze i bezpiecznie; a można również powiedzieć 1% ludzi nie potrafi się bawić bezpiecznie- stwarza zagrożenie dla 99%. I oba stwierdzenia byłyby prawdziwe. I z dalszą konsekwencją: zwolennicy 1 stwierdzenia: wprowadźmy kary dla 1%, żeby pozostałym 99% nie zakłócał zabawy. Zwolennicy 2: zakażmy zabawy dla 100%, bo znajdzie się w nich 1%, który zakłóci zabawę dla 99%. Cały czas mówię wyłącznie o populacji małolatów. A teraz przenieśmy taki sposób myślenia w stosunku do ogółu: zakażmy organizowania dyskotek, bo 1% może stworzyć zagrożenie dla 99%. Podniósłby się niesamowity raban, i oskarżenia o stalinizm. Wszyscy, bez wyjątku optowaliby za 2 stwierdzeniem: zakażmy zabawy dla 1%, który stwarza zagrożenie dla 99%. I temu celowi służą indywidualne kary określone w kodeksie karnym.
 
Ostatnia edycja:
Bardzo optymistyczne to założenie, że tylko 1% małolatów pije alkohol.

batonik288 napisał:
Jeżeli rodzice nie chcieliby, żeby ich dziecko piło, niech nie dają mu kasy.
Dadzą drożdżówkę, banana i sok, a dziecko wymieni się tym na piwo kupione przez starszego kolegę.
 
Obecnosc osob spiYwajacych alko jest traktowana jako narazanie malolatow na demoralizacje,dlatego nue wpuszczaja.
 
to ja jako ciekawostkę napiszę, że istnieje (lub niedawno jeszcze istniał) w Łodzi klub w którym wpuszczali dopiero od 21 lat. Sam niestety padłem ich "ofiarą" będąc 20 latkiem.

Ciekawe jak właściciele to argumentowali
 
Pytanie poboczne - jaka jest w ogóle podstawa prawna legitymowania osób (sprawdzania dowodów) przez bramkarza na wejściu dyskoteki? Jeśli jest to pracownik ochrony w rozumieniu ustawy o ochronie osób i mienia to nie ma sprawy, ma prawo legitymować i ustalać prawo do przebywania danych osób na ochranianym obiekcie. W każdym innym przypadku osoba taka nie ma prawa legitymować. Ciekawie w ilu dyskotekach w PL bramkarze to pracownicy ochrony a w ilu to zwykli pracownicy na śmieciówce albo i bez 8-)
 
Wtedy jednak trudno mówić o tym, że odmowa wykonania usługi (wstęp na dyskotekę) jest uzasadniona, szczególnie jeśli facet na bramkach widzi wyraźnie że ma doczynienia z dorosłym człowiekiem i nikt nie ma wątpliwości że jest on pełnoletni.
 
wg mnie, o nie wykonaniu usługi można byłoby mówić tylko wtedy, gdyby obsługa najpierw sprzedawała bilet a potem nie wpuszczała i odmawiała zwrotu pieniędzy za bilet
 
Tutaj nie chodzi o niewykonanie usługi, tylko o bezprawną odmowę jej wykonania. @gringo9 ma rację. Dokładnie tak samo będzie w przypadku sprzedaży alkoholu. Sprzedawca, pomimo że ma prawo zażądać okazania dokumentu potwierdzającego wiek i ma prawo od okazania tego dokumentu uzależnić sprzedaż alkoholu, nie uwolni się od odpowiedzialności z art. 135. KW, jeżeli odmówi sprzedaży klientowi, po którym wyraźnie widać, że jest pełnoletni, a nie będzie chciał się wylegitymować.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra