A ja napiszę tak. Wiem, że niektórych mogę zasmucić, ale niestety wystąpienie Dyrektora ZK u nas niewiele dało. Maż w lipcu miał wokandę w sprawie wpz, Sąd Okręgowy udzielił mężowi warunkowego przeterminowego zwolnienia, ale niestety prokurator się sprzeciwił, twierdząc, że mąż będąc w zakładzie 2 lata (mąż odbywa karę za spowodowanie wypadku drogowego) zdążył się do warunków tam panujących przyzwyczaić i później przyszło zaskarżenie na decyzję Sądu i proszę sobie wyobrazić nasze zdumienie, bo Pan Prokurator napisał tam, że mąż odbywa karę pozbawienia wolności z sumy kar z 5 identycznych wyroków, z czego 2 pierwsze były wolnościowe, ale później zostały odwieszone, i dlatego nie może się zgodzić na wpz bo mąż jest niepoprawnym recydywistą, a to było wierutnym kłamstwem, bo mąż ma tylko jeden wyrok, nigdy wcześniej nie był karany. Oczywiście zaraz interwieniwaliśmy w Prokuraturze i wyszło na jaw, że Pan Prokurator napisał nieprawdę a Pani mnie poinformowała, że w Prokuraturze piszą tyle zażaleń, że przez przeoczenie nie został zauważony błąd w komputerze, może byłam głupia, że interweniowałam, ale byłam niepoprawną optymistką, bo myślałam, że po takiej wpadce Prokurator wycofa swoje zażalenie, ale niestety się myliłam bo On napisał sprostowanie, nawet nie powiedział głupiego przepraszam. I tak sprawa trafiła na wokandę Sądu Apelacyjnego. Wszystko trwało ok. 5 minut, Pan Prokurator oczywiście wystąpił powołując się na to nieprawdziwe zażalenie, mąż zaprotestował, Sędzia oczywiście znalazł w aktach sprostowanie i zwrócił tylko uwagę Panu Prokuratorowi, że nie przygotował się do sprawy ale powiedział, że to jest sprawa na inną bajkę i kazał opuścić salę, po 2 minutach miał gotowe uzasadnienie. Powiedział mężowi, że ma wspaniałą opinię środowiskową, z ZK i jest głęboko o tym przekonany, że mąż opuści Zakład bardzo szybko ale niestety jeszcze nie dzisiaj. Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale chciałam naświetlić całą sprawę bardzo jasno. Byłam przekonana, jak zresztą wszycy, łącznie z wychowawcą z ZK, że mąż po apelacji wyjdzie, wszyscy mówili że to jest tylko kwestia formalna, a tu rzeczywistośc okazała się bardzo brutalna. I dlatego już w nic nie wierzę, na nic się nie nastawiam, bo naprawdę nie warto. Oczywiście nie każdego może spotkać to, co nas spotkało i dlatego każdemu życzę powodzenia w jego staraniach.