S
sonneilion
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2012
- Odpowiedzi
- 6
Dzień dobry!
Dotychczas starałam się radzić sobie ( a właściwie matce) sama korzystając z informacji zamieszczonych w Internecie. Niestety w chwili obecnej zmuszona jestem prosić o pomoc. Otóż...
Moja matka w 2003 roku została doprowadzona ( rzeczywiście, nawet jeśli to jest trudne do udowodnienia) działaniami osób trzecich ( nieuczciwa konkurencja ) do bankructwa. Ponieważ nasze prawo nie przewidywało wówczas ogłoszenia owego bankructwa osoby fizycznej wszyscy wierzyciele ( hurtownie + banki ) po kolei zakładali sprawy sądowe w wyniku których uzyskali tytuły egzekucyjne.
Zanim doszło do zupełnej zapaści matka sprzedała nieruchomość w budowie i całą kwotę przekazała na rzecz wierzycieli/la ( dokładnie nie pamiętam) . Kiedy nie była w stanie pracować ponieważ komornik zajął aptekę wraz z towarem i skromnym sprzętem ( mała jednoosobowa ta apteka była) przestałą spłacać wierzytelności ponieważ nie miała z czego. Ponieważ była w wieku emerytalnym uzyskała świadczenia, które miejscowy komornik natychmiast obciążył. Kwota jaka pozostała generalnie nie wystarczała na życie w związku z czym matka podjęła pracę na 1/2 etatu , która również została obciążona przez ww.komornika.
Na dzień dzisiejszy spłaty stoją w miejscu i jak sprawdzałam to, co jest potrącane matce nie starcza nawet na odsetki jednego wierzyciela.
W normalnym państwie fakt owy pozwoliłby na umorzenie postępowania z ww.powodu niestety u nas to nie działa i ta sytuacja może trwać wieki ( w przypadku mojej matki i w przypadku złożenia ponownych spraw do sądów nawet dożywotnio...).
Ale moje pytanie nie dotyczy tego co opisałam wyżej. Zdaję sobie sprawę z bezsilności i bezcelowości skarżenia się ( w jej imieniu) niemniej w ciągu ostatniego półrocza pojawił się nowy, tym razem zamiejscowy komornik, który systematycznie nęka i zastrasza moją matkę swoimi pismami.
Po pierwszych listach jakie otrzymała grzecznie odpisałam mu, że całą sprawę zna nasz komornik i jeśli życzy sobie szczegółów odnośnie finansów matki to niech się tam zwraca. W odpowiedzi przysłał pismo, w którym groził jej ponownymi zeznaniami w prokuraturze, która 9 lat temu przenicowała ją na wylot i nie dopatrzyła się żadnego ukrytego bądź zakopanego majątku, który mogłaby wykazać do przejęcia... W związku z tym odesłałam mu pismo dokładnie tej treści. Po tym piśmie przysłał kolejne z informacją, że wybiera się z wizytą do mieszkania które moja matka zajmuje. Grzecznie acz dobitnie poinformowałyśmy go, już tym razem z siostrą, o tym iż mieszkanie, które chce nawiedzić i wszystko co się w nim znajduje jest wyłączną własnością tejże siostry.
Wczoraj przyszło kolejne pismo z informacją, że pan komornik wybiera się włamywać ze ślusarzem do tegoż mieszkania i informuje moją matką, że to zwiększy koszta o kolejny 1000 pln...
Ręce opadają. Człowiek ma blisko 70 lat, siedzi w cudzym mieszkaniu , utrzymuje się z tego co mu zostaje po obcięciu świadczeń przez komornika a teraz jeszcze dowiaduje się, że dla komornika nie ma znaczenia że zamierza wtargnąć do mieszkania nienależącego do dłużnika.
Siedzę w związku z tym i zastanawiam się, czy jest sens pisać mu kolejne pismo informujące go o tym, że wybiera się wyłamywać zamki w mieszkaniu osoby trzeciej czy poczekać aż je powyłamuje i wnieść skargę na czynności komornika w oparciu o art. 767-7673 kodeksu postępowania cywilnego.
A może jest jakaś inna forma działania prawnego, która ostudzi zapędy tego człowieka ( który według mnie najzwyczajniej nęka moją matkę) ???
Pozdrawiam
Dotychczas starałam się radzić sobie ( a właściwie matce) sama korzystając z informacji zamieszczonych w Internecie. Niestety w chwili obecnej zmuszona jestem prosić o pomoc. Otóż...
Moja matka w 2003 roku została doprowadzona ( rzeczywiście, nawet jeśli to jest trudne do udowodnienia) działaniami osób trzecich ( nieuczciwa konkurencja ) do bankructwa. Ponieważ nasze prawo nie przewidywało wówczas ogłoszenia owego bankructwa osoby fizycznej wszyscy wierzyciele ( hurtownie + banki ) po kolei zakładali sprawy sądowe w wyniku których uzyskali tytuły egzekucyjne.
Zanim doszło do zupełnej zapaści matka sprzedała nieruchomość w budowie i całą kwotę przekazała na rzecz wierzycieli/la ( dokładnie nie pamiętam) . Kiedy nie była w stanie pracować ponieważ komornik zajął aptekę wraz z towarem i skromnym sprzętem ( mała jednoosobowa ta apteka była) przestałą spłacać wierzytelności ponieważ nie miała z czego. Ponieważ była w wieku emerytalnym uzyskała świadczenia, które miejscowy komornik natychmiast obciążył. Kwota jaka pozostała generalnie nie wystarczała na życie w związku z czym matka podjęła pracę na 1/2 etatu , która również została obciążona przez ww.komornika.
Na dzień dzisiejszy spłaty stoją w miejscu i jak sprawdzałam to, co jest potrącane matce nie starcza nawet na odsetki jednego wierzyciela.
W normalnym państwie fakt owy pozwoliłby na umorzenie postępowania z ww.powodu niestety u nas to nie działa i ta sytuacja może trwać wieki ( w przypadku mojej matki i w przypadku złożenia ponownych spraw do sądów nawet dożywotnio...).
Ale moje pytanie nie dotyczy tego co opisałam wyżej. Zdaję sobie sprawę z bezsilności i bezcelowości skarżenia się ( w jej imieniu) niemniej w ciągu ostatniego półrocza pojawił się nowy, tym razem zamiejscowy komornik, który systematycznie nęka i zastrasza moją matkę swoimi pismami.
Po pierwszych listach jakie otrzymała grzecznie odpisałam mu, że całą sprawę zna nasz komornik i jeśli życzy sobie szczegółów odnośnie finansów matki to niech się tam zwraca. W odpowiedzi przysłał pismo, w którym groził jej ponownymi zeznaniami w prokuraturze, która 9 lat temu przenicowała ją na wylot i nie dopatrzyła się żadnego ukrytego bądź zakopanego majątku, który mogłaby wykazać do przejęcia... W związku z tym odesłałam mu pismo dokładnie tej treści. Po tym piśmie przysłał kolejne z informacją, że wybiera się z wizytą do mieszkania które moja matka zajmuje. Grzecznie acz dobitnie poinformowałyśmy go, już tym razem z siostrą, o tym iż mieszkanie, które chce nawiedzić i wszystko co się w nim znajduje jest wyłączną własnością tejże siostry.
Wczoraj przyszło kolejne pismo z informacją, że pan komornik wybiera się włamywać ze ślusarzem do tegoż mieszkania i informuje moją matką, że to zwiększy koszta o kolejny 1000 pln...
Ręce opadają. Człowiek ma blisko 70 lat, siedzi w cudzym mieszkaniu , utrzymuje się z tego co mu zostaje po obcięciu świadczeń przez komornika a teraz jeszcze dowiaduje się, że dla komornika nie ma znaczenia że zamierza wtargnąć do mieszkania nienależącego do dłużnika.
Siedzę w związku z tym i zastanawiam się, czy jest sens pisać mu kolejne pismo informujące go o tym, że wybiera się wyłamywać zamki w mieszkaniu osoby trzeciej czy poczekać aż je powyłamuje i wnieść skargę na czynności komornika w oparciu o art. 767-7673 kodeksu postępowania cywilnego.
A może jest jakaś inna forma działania prawnego, która ostudzi zapędy tego człowieka ( który według mnie najzwyczajniej nęka moją matkę) ???
Pozdrawiam