Witam,
chciałbym przyłączyć się do jakże ciekawej dyskusji, którą śledzę od niedawna.
I.
Podzielam zdanie, że nie ma gwarancji, że sąd wycofa pozew - nawet jeśli jest niewiele takich przykładów (jeśli wogóle) to sąd takie prawo ma.
II.
Natomiast chciałbym spytać o to, czy rzeczywiście „nie ma gwarancji, że zaraz kolejne stowarzyszenie nie wyśle nam tego samego pozwu, i kolejne, i kolejne”. Nie za bardzo rozumiem dlaczego przy wyroku uznającym powództwo kolejna organizacja może nas pozwać o to samo. OK, zgodnie z 47939 kpc z żądaniem uznania postanowienia wzorca umowy za niedozwolone można wystąpić również wtedy, gdy pozwany zaniechał jego stosowania, jeżeli od tego zaniechania nie minęło sześć miesięcy. Ale czy nie ma tutaj rozszerzonej powagi rzeczy osądzonej?
W sprawie o sygn. akt III CZP 80/08 Sąd Najwyższy podjął następującą uchwałę (w dniu 07-10-2008):
„Rozszerzona prawomocność wyroku uwzględniającego powództwo o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone (art. 47943 w związku z art. 365 k.p.c.) nie wyłącza możliwości wytoczenia powództwa przez tego samego lub innego powoda – w tym także przez organizację społeczną działającą na rzecz ochrony interesów konsumentów – przeciwko innemu przedsiębiorcy, niebiorącemu udziału w postępowaniu, w którym zapadł wyrok, stosującemu takie same lub podobne postanowienia wzorca, jak wpisane do rejestru, o którym mowa w art. 47945 § 2 k.p.c.”
W uzasadnieniu czytamy:
„Także przy przyjęciu poglądu, że należy łączyć kwestię rozszerzonej prawomocności materialnej z powagą rzeczy osądzonej, to – w ocenie Sądu Apelacyjnego – rozszerzenie na inne osoby zakresu prawomocności wyroku uznającego postanowienia wzorca umowy za niedozwolone, stosowanego przez konkretnego przedsiębiorcę, miało jedynie na celu wyeliminowanie takich sytuacji, iż w stosunku do tego samego przedsiębiorcy występowałoby z takim samym roszczeniem wiele podmiotów i w każdej sprawie musiałby zostać wydany wyrok identycznej treści, narażając przedsiębiorcę na konieczność ponoszenia kosztów takich procesów. Natomiast wywodzenie z treści przepisu art. 479 k.p.c. braku dopuszczalności występowania z powództwem o uznanie podobnych (czy nawet takich samych) postanowień wzorców umownych przeciwko innym przedsiębiorcom, skutkującej odrzuceniem pozwów w takich sprawach, wydaje się zbyt daleko idące.”
Zatem prawomocny wyrok sądu uniemożliwia pozwanie „nas” przez inną organizację o tę samą klauzulę. Czy dobrze rozumiem ww. wyrok i koncepcje rozszerzonej prawomocności?
III.
Nie rozumiem, dlaczego zawieszenie prowadzenia działalności gospodarczej lub zaprzestanie jej prowadzenia (nie mówimy o spółkach) miałoby powodować niemożność wydania przez SOKiK odpowiedniego orzeczenia. Przecież podmiotem jest Jan Kowalski, a nie jego firma (jak ktoś wskazywał już wyżej). To natomiast, że działalność nie jest już prowadzona jest chyba sytuacją analogiczną do tego, że w trakcie/przed postępowaniem sądowym zaprzestaliśmy stosowania kwestionowanej klauzuli. Wydaje mi się zatem, że sąd nie skorzysta z cytowanego art. 355 kpc, a orzecze o zaprzestaniu stosowania klauzuli i nałoży stosowną karę? Przecież fakt zaprzestania prowadzenia działalność nie „chroni” nas od postępowań sądowych związanych z prowadzoną niegdyś działalnością?
Proszę o potwierdzenie, ewentualnie o konstruktywną krytykę, bo wydaje mi się że tak łatwo to nie będzie aby uwolnić się od UOKiK i SOKiK?
IV.
I na sam koniec - rozumiem, że jakiekolwiek by nie były motywy organizacji broniących praw konsumentów, to w ostatecznym rozrachunku wygrywają na tym konsumenci, a przynajmniej powinni. Część klauzul nie jest bowiem skierowana przeciwko konsumentom, a wychodzi im naprzeciw.
Wierzę, że przedsiębiorcy nieświadomie (zgoda, to nie zwalnia z odpowiedzialności) wskazują na pewne elementy w celu poinformowania klienta o jego prawach, obowiązkach, normach prawnych etc. Tymczasem niepełna informacja uznana często za klauzulę abuzywną wskazuje, że lepiej się nie „wychylać” i napisać regulamin tak zwięźle jak się tylko da i np. nie pisać, że właściciel siłowni (fitness) nie odpowiada za korzystanie przez użytkowników ze sztang i ciężkich hantli. W moim odczuciu byłoby to ostrzeżenie dla klienta, że z tym wiąże się ryzyko większe, ale obiektywnie patrząc jest to klauzula niedozwolona i tyle… Taki duch UOKiK i SOKiK.
Zgadzam się z niektórymi poprzednikami, że liczy się nie tylko cel, ale i
motyw. Jest to bez wątpienia działanie dla zysku, bo jak inaczej nazwać składanie propozycji ugodowych, w których organizacja zobowiązuje się nigdy więcej nie kwestionować postanowień regulaminu (sic!), a także składanie pozwu bez wzywania do poprawienia regulaminu. Dla wszystkich organizacji takie wyczerpanie drogi przedsądowej powinno być obowiązkiem.
Przepraszam za rozpisanie się, ale śledzę temat klauzul i mam wrażenie, że nie tyle zbliżamy się do granicy absurdu, co już ją dawno osiągnęliśmy!
Pozdrawiam
Velvo