Widzenia skazanego

  • Autor wątku Autor wątku skarlet
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
rok temu bylam przesłuchiwana w jego sprawie na komisariacie, mozliwe jest ze tam dowiem się gdzie odbywa wyrok? czy mam sobie wynająć adwokata? jak mogę się dowiedzieć gdzie odbywa wyrok?
 
być może miałam szczęście, ale ja właśnie dzwoniąc do AŚ dowiedziałam się gdzie mój były chłopak przebywa Dokładnie było tak że urwał się między nami kontakt i po jakimś czasie postanowiłam napisać do niego list zadzwoniłam najpierw do Aś w którym przebywał i spytałam się czy nadal tam jest i powiedziano mi że został przetransportowany i tu podano nazwę ZK
 
Kate586 napisał:
Musisz być wpisana przez osadzonego na listę odwiedzających.

Ojciec swoja córkę musi "wpisywać"? Nie musi.
Jak dowiedzieć się w jakim zk jest "zakwaterowany"? Popytać osób, które utrzymują z nim kontakt. Nikt nie ma prawa Cię poinformować gdzie obecnie "mieszka". Bo ojciec może sobie tego najnormalniej w świecie nie życzyć.
 
Fakt zagalopowałam się,ojciec córki nie musi.
Szka napisałam żeby dowiedzieć się w jakim ZK ojciec przebywa i dopiero do niego napisać.No chyba jasne.
 
prawa być może nie ma by udzielać takich informacji ale napisałam tak jak było w rzeczywistości a więc nie zaszkodzi spróbować i dodam że nie tylko w moim przypadku udzielono takiej informacji a życzyć czy nie to w miejscu w którym przebywa zależy bardzo wiele od służby więziennej Mi powiedziano gdzie obecnie przebywa i taki jest fakt Więc raz jeszcze podkreślam że zawsze warto podjąć próbę
 
zuzek NIE POWINI udzielać! To jest łamanie prawa w jakiś sposób, a żeby to jedneo...
 
zuzek224 napisał:
być może miałam szczęście, ale ja właśnie dzwoniąc do AŚ dowiedziałam się gdzie mój były chłopak przebywa Dokładnie było tak że urwał się między nami kontakt i po jakimś czasie postanowiłam napisać do niego list zadzwoniłam najpierw do Aś w którym przebywał i spytałam się czy nadal tam jest i powiedziano mi że został przetransportowany i tu podano nazwę ZK

ciekawe, że urzędnik takiej instytucji złamał prawo wynikające z ustawy o ochronie danych osobowych....
ja jak zadzwoniłam do konkretnego zk (od początku wiedziałam gdzie mój będzie) żeby wiedzieć czy tam dotarł to usłyszałam, że się tego nie dowiem tym bardziej jako dziewczyna, więc dla mnie próba nie powiodła się i wątpię czy jakiejkolwiek nieformalnej partnerce uda się taka sztuka i to jeszcze na telefon :o
 
Witam
mam pytanie odnośnie widzenia z córką.
Od tyg. przebywa w Zk na Grochowie, w ubiegły czwartek jej partner próbował wejść na widzenie ale go nie wpuścili, wpisany jest na listę odwiedzających ale pewnie dyrektor jeszcze nie zatwierdził listy.
Czy ja jako osoba o tym samym nazwisku ale nie jej rodzona matka(jestem żoną jej ojca) będę miała szanse wejść w ten czwartek( bo wtedy jest dzień widzeń dla niej) nawet jak dyrektor jeszcze nie zatwierdzi tej listy? Bo nie chciałabym przejechać 150 km. na darmo żeby się nawet nie zobaczyć.
wiecie może gdzie więcej poczytam na temat Grochowa bo jakoś nie umiem znaleźć nic oprócz tego na stronie sw.
 
Macocha to również rodzina,także nie powinno być żadnego problemu.
Polecam jednak zadzwonić do danego zakładu karnego i zapytać.
 
Mam pytanie,czy jest jakieś ograniczenie w liczbie osób wpisanych na listę widzeń?:what: Chodzi o zk Iława.
 
hee, a ja weszłam chcociaz mnie na liście nie było...i co powiecie na to? Widziałam, lista była pusta,zadnego zapisu.Był jeden telefon i weszłam...I wszyscy sie dziwia jak to mozliwe? Sprawdzenie jakieś szczególne mojej osoby i stąd pozwolenie pomimo nieobecności na liście,po uzyskaniu danych,weryfikacji ,inf kim jestem?? Potrafi ktos wyjaśnic ten fenomen?
 
Felerian napisał:
Mam pytanie,czy jest jakieś ograniczenie w liczbie osób wpisanych na listę widzeń?:what: Chodzi o zk Iława.

Przeczytaj uważnie art. 105. § 1 kkw a następnie jeszcze bardziej uważnie art. 105. § 3. kkw

ingab napisał:
hee, a ja weszłam chcociaz mnie na liście nie było...i co powiecie na to? Widziałam, lista była pusta,zadnego zapisu.Był jeden telefon i weszłam...I wszyscy sie dziwia jak to mozliwe?

Prawo mówi o zgodzie Dyrektora jednostki na widzenie osoby niebędącej członkiem rodziny lub innej bliskiej... "lista" jest tylko nośnikiem informacji o zgodzie, niczym więcej. Zatem osoba niebędąca członkiem rodziny może wejść na widzenie za zgodą Dyrektora (obojętnie, czy jest wpisana na listę, czy Dyrektor osobiście wyrazi na to zgodę) Art. 105a § 3 kkw.
 
Ostatnia edycja:
guest_user napisał:
Prawo mówi o zgodzie Dyrektora jednostki na widzenie osoby niebędącej członkiem rodziny lub innej bliskiej... "lista" jest tylko nośnikiem informacji o zgodzie, niczym więcej. Zatem osoba niebędąca członkiem rodziny może wejść na widzenie za zgodą Dyrektora (obojętnie, czy jest wpisana na listę, czy Dyrektor osobiście wyrazi na to zgodę) Art. 105a § 3 kkw.

No tak wiem,tylko,ze to nie był dzień pracujący...i dyrektor zapewne miał wolne...a telefon nie był do dyrektora...A może weszlam,bo moja osoba jest godna zaufania...i nie musze nawet byc na liście, mam taki pozytywny wpływ na osadzonego,że wskazane było spotkanie ze mną...? Może jestem zwyczajnie niezbędna w procesie jego resocjalizacji..:)
 
Ostatnia edycja:
ingab napisał:
No tak wiem,tylko,ze to nie był dzień pracujący...i dyrektor zapewne miał wolne...

To, że jest wolne nie oznacza, że jednostka jest pozbawiona upoważnionej przez Dyrektora osoby decyzyjnej lub zastępcy Dyrektora.
 
hmm,powiedzmy,ze masz rację...jednak w praktyce ,nikt nie zawraca dyrektorowi głowy jakąs odwiedzającą...kiedy dyrektora nie ma w pracy. Dlatego opcja z decyzją ustną dyr. odpada. Musiało byc coś innego...
 
CO do liczby osob to nie wiem,.Bylam tam kilkanascie razy, ale Z TEGO CO ZAUWAZYLAM BYLY PRZYNAJMIEJ 4 OSOBY DOROSLE I EWENTUALNIE 2 DZIECI i dzieci
 
wioletka1234 dokładnie 4 osoby dorosłe.No to już wiem jak to wygląda w tym zk.
 
Decyzję o wpuszczeniu na widzenie osoby nie będącej na liście, może podjąć dowódca zmiany bez konsultacji z dyrektorem.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra