M
myszka26
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 38
Dzieś mam pierwsze widzenie z małym "za sobą" z okazji świąt SW przedłużyli wszystkim widzenie o pół godziny co niezmiernie wszystkich ucieszyło. Było miło lecz gdy przyszedł czas rozstania serce mi pękało z bulu nie mogłam patrzeć na łzy męża i małego sama też płakałam. Pierwsze słowa małego jak się troche uspokoił to było pytanie do strażnika czy może odprowadzic tatę i zaskoczył wszystkich. Było nas nie wielu odwiedzających a funkcjonariuszowi tak się zrobiło zal małego że wzioł go za rękę i odprowadził z nim tatę do drzwi wyjściowych. Po powrocie rozmawiał ze mną i pocieszył małego że może ze mną przychodzic prawie co sobota co małego niezmiernie ucieszyło.
Teraz mogę powiedzieć wszystkim WARTO BRAĆ ZE SOBĄ DZIECI BEZ WZGLĘDU NA WIEK ONI POTRZEBUJĄ OJCÓW TAK SAMO JAK I OJCOWIE ICH. Mały teraz bawi się orzywiony i widzę ile radości mu sprawiło że choć przez chwilę mógł się poprzytulać do taty.
Teraz mogę powiedzieć wszystkim WARTO BRAĆ ZE SOBĄ DZIECI BEZ WZGLĘDU NA WIEK ONI POTRZEBUJĄ OJCÓW TAK SAMO JAK I OJCOWIE ICH. Mały teraz bawi się orzywiony i widzę ile radości mu sprawiło że choć przez chwilę mógł się poprzytulać do taty.