Ja uważam,że jeśli dzieci (mam na myśli dzieci,które już rozumieją i wiedzą,że w szpitalu nie pracuje policja), są tak bardzo związane z ojcem,kochają go i uważają za kogoś najważniejszego w swoim życiu to nie warto burzyć ich świata i lepiej skłamać.Jak wytłumaczyć 10-latkowi,że jego tata nie jest taki idealny jak mu się wydaje(przecież dzieciaki uważają,że w więzieniach są tylko niedobrzy ludzie).Kiedyś matki prowadzały dzieci na widzenia z ojcami ale były to czasy gdy nie można było dzwonić z zk. Teraz wygląda to zupełnie inaczej i uważam,że czasem zdrowiej jest "ochronić" syna czy córkę przed wizytą w więzieniu.Pisałam Wam,że zostaliśmy pochwaleni za decyzję w tej sprawie przez kuratora,sąd itp. Sędzia powiedział,że po wizycie w więzieniu pozostaje "złe wspomnienie " na całe życie i myślę,że miał rację.Ja mimo,że cieszę się,że zobaczę męża,którego kocham i za którym tęsknię to i tak nie lubię tych widzeń.Nie lubię tej całej otoczki,która towarzyszy wizycie w zk. Inaczej sprawa wygląda w przypadku nastolatka,który rozumie,że takie sytuacje mogą zdarzyć się każdemu. Jeśli chodzi o malutkie dzieci to uważam,że niczego nie wnoszą do życia dziecka takie widzenia. Co zapamięta roczne dziecko z wizyty w zk? Chyba raczej nic.
Rozpisałam się i to bardzo.
Mimo mojego nastawienia do tego tematu proszę żebyście nie odbierały moich wypowiedzi osobiście. Ja tak postanowiłam i gdybym miała komuś radzić w tym temacie to poradziłabym żeby nie prowadził dziecka na widzenie.