J
Jeden Grzeszczyk
Ja zaś mam nadzieję, że przestaniesz lamentować.albertas napisał:W takim razie pozostaje mi tylko mieć nadzieję
1. Dłużnikiem jest spółka z o.o., nie zaś Ty. Co za tym idzie, nie jest Twoją sprawą, czy należność jest przedawniona, czy nie. I tak nie będziesz mógł podnieść takiego zarzutu w procesie przeciwko spółce, bo po prostu nie będziesz stroną takiego procesu. Nie masz i nie będziesz miał też wglądu do akt postępowania, czy też akt spółki, bowiem w spółce tej już nie jesteś.
2. Oczywiście na mocy art. 299 ksh, za długi niewypłacalnej spółki odpowiadają członkowie zarządu. Odpowiedź na pytanie, którzy członkowie zarządu jest prosta. Odpowiedzialność ponoszą wszyscy członkowie zarządu solidarnie, pełniący funkcję w okresie kiedy dług istniał. I teraz najważniejsze dla Ciebie, początkiem zaistnienia dochodzonego przez wierzyciela długu, jest data wymagalności niespłaconych kwot. Za czasów pełnienia przez Ciebie funkcji członka zarządu, kwoty te jeszcze nie były wymagalne (te, które wymagalne już były, były spłacane). Odpowiedzialni z art. 299 ksh są więc solidarnie wszyscy członkowie zarządu, którzy pełnili tę funkcję po Tobie (aż do dnia dzisiejszego, i dalej, do końca świata). Ty na pewno nie. Radca prawny albo adwokat, który miał co do tego cień wątpliwości, po prostu chciał zostać przez Ciebie odpłatnie wynajęty do prowadzenia sprawy. I nie ma w tym nic złego. Taki zawód, prawnik który powie klientowi, "panie, to prosta sprawa, sam sobie dasz radę", strzela sobie w kolano (pozbawia się możliwości zarabiania na życie).
Podsumowując, jeśli zostanie przeciwko Tobie wniesiony pozew do sądu na podstawie art. 299 ksh., skutecznie bronisz się zarzutem braku legitymacji procesowej biernej. Oczywiście wybroniłbyś się również dzięki przesłankom art. 299 par. 2 ksh. (za czasu pełnienia funkcji przez Ciebie, spółka była wypłacalna, nie nastąpił więc termin właściwy do złożenia wniosku o upadłość).
Mam nadzieję, że już wszystko jasne i skończą się beznadziejne spekulacje nie na temat.