wndykator

  • Autor wątku Autor wątku giena24
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Custos Legum napisał:
Podpisują pełnomocnictwo/a - na podstawie którego wyznaczony pracownik reprezentuje wierzyciela przed urzędami i w postępowaniu nakazowym.
a dlaczego akurat nakazowym?
Custos Legum napisał:
Jeśli wierzyciel udowodni, że było to oszustwo to będzie prowadzone dochodzenie
wierzyciel niczego nie udowadnia. poszkodowany zgłasza sprawe, przedstawia okoliczności. udowadnia to prokuratura w sądzie oraz ew. poszkodowany jako oskarżyciel posiłkowy. o ile w ogóle prokuratura znajdzie przesłanki na przeprowadzenie dochodzenia/śledztwa i napisanie aktu oskarżenia. a takowe przesłanki to na pewno nie takie:
Custos Legum napisał:
Wystarczy, że dłużniczka nie zapłaciła nawet złotówki a kontakt z nią jest utrudniony albo niemożliwy.

co do powyższego i tej "nawet złotówki" - to należy cię uświadomić, że owszem, można mówić o takiej sytuacji ale w przypadku braku spłaty chociażby jednej raty kredytu czy chociażby jednej faktury z abonamentu tel. i będzie to wyłudzenie.

ale to, że ktoś nie zapłacił niczego windykacji, nie ma tutaj żadnego zastosowania.
 
Zatem produkuje się od kilku postów, że może zrobić to wierzyciel pierwotny, ale chyba ciężko do tego dojść, prawda?
 
Custos Legum napisał:
Windykator składa zawiadomienie i na tym jego rola się kończy.
Twierdziłeś, że nie może. Kwestia ew. występowania w charakterze oskarżyciela posiłkowego jest naprawdę wtórna.
Custos Legum napisał:
Wystarczy, że dłużniczka nie zapłaciła nawet złotówki a kontakt z nią jest utrudniony albo niemożliwy.
Tu masz rację. Tak być powinno. Każdy rozsądny człowiek nie ma cienia wątpliwości, że to oczywiste wyłudzenie. Niestety u nas prokuratura wszystko zwala jako "sprawy cywilne". Taki kraj. Jednak nie wiemy, czy w omawianym przypadku tak było.
 
Custos Legum napisał:
Zatem produkuje się od kilku postów, że może zrobić to wierzyciel pierwotny, ale chyba ciężko do tego dojść, prawda?
ty się nie produkujesz. ty po prostu bełkoczesz. i okoliczności marginalnej liczby spraw rozciągasz na cały wachlarz wierzytelności

Robilee napisał:
Tu masz rację. Tak być powinno. Każdy rozsądny człowiek nie ma cienia wątpliwości, że to oczywiste wyłudzenie. Niestety u nas prokuratura wszystko zwala jako "sprawy cywilne". Taki kraj. Jednak nie wiemy, czy w omawianym przypadku tak było.
ostatnie zdanie, Robilee... otóż to - nie wiemy czy ani złotówki nie zapłacono za umowę/usługę, czy windykacji za jakiś dług. to drugie - chyba sam sie zgodzisz że to nie pod kk podlega.
 
Wobec tego się nie zrozumieliśmy - windykator może złożyć takie zawiadomienie, ale nigdy nie będzie stroną postępowania.

Trochę mnie atakujecie, albo może i wypadałoby napisać "ciśniecie" - ale czy napisałem coś co nie byłoby prawdą?

Można zrobić to na podstawie prostej tabeli

Pełnomocnik działający w imieniu wierzyciela:
- występuje przed urzędami
- prowadzi działania windykacyjne
- wnosi pozew do sądu
- może zgłosić przestępstwo w trybie art. 304 § 1 k.p.k i złożyć zeznanie jako świadek, gdzie jego rola się kończy.
I jest to tzw. niepełna legitymacja procesowa, gdyż działa on jedynie na mocy umowy.

Wierzyciel pierwotny/poszkodowany/cesja
Posiada pełną legitymację procesową co oznacza, że:

- występuje jako strona w postępowaniu karnym
- może działać w charakterze oskarżyciela posiłkowego
plus w/w przykłady.


Nie rozumiem zatem gdzie dostrzegasz ten bełkot, gdyż jak słusznie zaznaczył Robilee, większość takich spraw to wyłudzenia.

Jeśli nadal ktoś uważa, że to bełkot to proszę mi to udowodnić, gdyż ja w swoich "teoriach" nie doszukuję się porad nie mających odzwierciedlenia w rzeczywistości.
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
okoliczności marginalnej liczby spraw rozciągasz
Faktem jest, że baba zachowuje się jak złodziejka. Nie tylko nie spłaca długów (to się może w biedzie przydarzyć każdemu), ale radośnie odsyła małżonka karetką w okolice kostnicy, zamiast podać numer telefonu wierzycielowi, rozmawiać z nim itp. Podejrzenie kolegi, że akurat w tym przypadku mamy do czynienia z wyłudzeniem, nie jest bezpodstawne.
 
Ostatnia edycja:
Custos Legum napisał:
Trochę mnie atakujecie, albo może i wypadałoby napisać "ciśniecie"
Ok. masz rację, trochę zaczęliśmy niepotrzebnie czepiać się słówek. W każdym razie, dopóki autor wątku nie powie nam więcej o sprawie, nie możemy wiedzieć, czy zaszły przesłanki przestępstwa. Niewiele na nie wskazuje.
 
Uważam, że czepianie się słówek, zwłaszcza na forum prawnym jest jak najbardziej na miejscu, gdyż podczas dyskusji osób które mają pojęcie na dany temat większe niż przeciętny Kowalski różnica między (jako przykład) dochodzeniem a śledztwem czy też przesłuchaniem a rozpytaniem jest znacząca i może przynieść różne odpowiedzi tudzież scenariusze.

Ja mogę ze swojej strony przeprosić za nieprecyzyjne formułowanie myśli, aczkolwiek jeśli chodzi o sam przekaz - będę go bronił.

Odnośnie przestępstwa wyłudzenia - owszem, masz rację. Należałoby poznać przebieg sprawy, charakter zadłużenia itd. - należy jednak pamiętać, że każdy rodzaj postępowania przygotowawczego zaczyna się "in rem" a nie "in personam".
 
Ostatnia edycja:
Custos Legum napisał:
Nie rozumiem zatem gdzie dostrzegasz ten bełkot, gdyż jak słusznie zaznaczył Robilee, większość takich spraw to wyłudzenia.
porozmawiaj w prokuraturze, kiedy mamy do czynienia z wyłudzeniem. zgodzę się z jednym - w wielu sytuacjach granica pomiędzy wyłudzeniem a sporem cywilnym jest niejednoznaczna, ale wyłudzenie w stricte jego znaczeniu to naprawdę margines spraw. generalnie odczucie o wyłudzeniu to subiektywna ocena, bowiem w obiektywnej ocenie musi wystąpić jeden, podstawowy element: zamiar. i fakt zamiaru z góry powziętego należy udowodnić.

a praktycznie nie udowodnisz, jesli w sprawie był jakieś wpłaty; zawsze można powiedziec, że nie bylo takiego zamiaru a nagle sytuacja finansowa się niespodziewanie pogorszyła, no i nie było możliwości dalej płacić. dlatego też nie można do jednego worka wrzucać tych, którzy założyli sobie z góry że zapłaca na początek a potem już nie, oraz tych, którzy nie płacili dalej z powodów czysto ekonomicznych.

a to, że ktoś nie zapłacił windykatorowi ani zlotówki, nie ma absolutnie żadnego znaczenia i nie niesie żadnych przesłanek z kk. jesli jednak chcesz dyskutować - napisz konkretniejsze dane co do sytuacji, gdyż taka zbyt ogólna gadka to naprawdę w efekcie bełkot.

a co do autora wątku to zdanie mam takie - robi aferę i sceny zamiast:
a) podziekować windykatorowi i nie rozmawiać gdyż w sklepie to sobie stać można i asortyment oglądać (a gdyby w obecności osób trzecich zaczął nawijać o długu - ugotować takiego windykatora prawnie)
b) dać numer do zony, niech ona albo rozmawia albo nie rozmawia
c) dać siano
Robilee wie, że jestem z postawy anty-windykacyjny (w odniesieniu do spraw dyskusyjnych itp) ale zachowajmy w zachowaniu jakiś umiar, logikę i zdrowy rozsądek.
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
że ktoś nie zapłacił windykatorowi ani zlotówki
Koledze nie chodziło o niezapłacenie akurat zawodowemu windykatorowi, tylko niezapłacenie komukolwiek np. za pobrany towar ani złotówki (bez znaczenia komu na jakim etapie się te pieniądze należały). Po prostu, towar wzięty, zapłaty w całości brak. Telefony nie odbierane, lub nieaktualne, listy nieskuteczne (najczęściej nieodbierane) itp. Trzeba być ślepym, głuchym, głupim albo polskim prokuratorem, by nie widzieć tu oczywistości zamiaru wyłudzenia.
 
Robilee napisał:
Koledze nie chodziło o niezapłacenie akurat zawodowemu windykatorowi, tylko niezapłacenie komukolwiek np. za pobrany towar ani złotówki (bez znaczenia komu na jakim etapie się te pieniądze należały).
A gdzie to napisał? Dopiero na końcu zaczął coś przebąkiwać... sytuacja jak powyżej piszesz jest klarowna, a przynajmniej być powinna. zgadzam się jednak, że za często wyjasnienie "bo nagle ekonomia mi dupnęła no i wie pan prokurator, ja bardzo chciałem ale nie miałem z czego" załatwia temat. zostaja więc oczywiste wyludzenia typu kredyt i zero spłat, abo tel i zero wpłat.
 
Może nie powinienem, ale to napiszę - współpraca z prokuratorem bywa na prawdę ciężka. W ostatnim śledztwie ewidentne 197 kk zostało zakwalifikowane jako 198 kk, bo dziewczyna wypiła, a to, że się broniła jak umiała po pijaku to już nie zgwałcenie tylko wykorzystanie stanu bezradności.

Dowiedziałem się też, że mając dowód na składanie fałszywych zeznań, można wydać postanowienie o przedstawieniu zarzutów osobie która broniła się przed bandytą...

Wymieniać można dużo.
 
hej halo, ten facet nie przedstawił się ,a jeżeli chodzi o faktury i podobne to jestem czysty , on chyba był z chwilówki lub podobnych parabanków , w sklepie może oczywiście oglądać towar, a nie mnie wypytywać i nachodzić
 
Windykator jest po to żeby się dogadać z dłużnikiem a nie nękać i zastraszać ludzi ,a z nim nie można się dogadać ,za każdy przyjazd liczy sobie 100 zł prawdopodobnie
 
A co do mojego serca to nikomu nie życzę takiej choroby , a w BI KU ma czyste konto DLA WIADOMOŚCI co nie których
 
giena24 napisał:
za każdy przyjazd liczy sobie 100 zł prawdopodobnie
liczyc to on sobie może :) podobnie jak i ty od niego 500 zl za każdą minutę rozmowy z nim :)
 
I to jest właśnie to nasze swojskie podejście do cudzej pracy i problemów. Windykator to pracownik prywatny więc może mi naskoczyć, kontroler biletów to menel więc może mi naskoczyć itd. itd. A później w Sądzie jest płacz i niedowierzanie.
Jeśli ktoś ma czyste sumienie to stara się wyjaśnić sprawę i dojść do porozumienia, a nie piszczy, że ma chore serce i wylewa żale dookoła.
 
JA NIE PISZCZE i nie żale się ,tylko opisuje sytuacje jaka miała miejsce ,
 
Powrót
Góra