Wniosek do BVA Koln nadanie numeru ref

  • Autor wątku Autor wątku misiawoo
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Cześć wszystkim,
A spotkał się ktoś z Was z sytuacją, że od początku postępowania od 2016 znak sprawy był BSII7 a w lipcu zmieniono sygnaturę na TSII7 ? Czy to coś oznacza, macie wiedzę w tym przedmiocie ?
Dzięki
 
jrv - zmiana z BS na TS jest od ponad1,5 roku nic to nie oznacza dla wnioskodawców.
Piszesz ,że złożyłeś wniosek ponad 4 lata temu. Teraz okres oczekiwania przeciętnie ponad 2,5 roku . Czy domyślasz się dlaczego twoja sprawa trwa tak długo ,jest skomplikowana lub nietypowa?
 
bolanty napisał:
jrv - zmiana z BS na TS jest od ponad1,5 roku nic to nie oznacza dla wnioskodawców.
Piszesz ,że złożyłeś wniosek ponad 4 lata temu. Teraz okres oczekiwania przeciętnie ponad 2,5 roku . Czy domyślasz się dlaczego twoja sprawa trwa tak długo ,jest skomplikowana lub nietypowa?
Nie mam zielonego pojęcia mówiąc szczerze. Duże opóźnienia były po mojej stronie w związku z kolejnymi kwerendami. Kolejne pisma to było już wzywanie o kolejne dokumenty, których przedłożyłem prawie trzy teczki. Nawet moja babcia (matka mojego ojca) mając 95 lat składała oświadczenie, że jej teść podpisał Volkslistę 3, bo widziała ją i mówiło się o tym w domu. Samej volkslisty nie było w żadnych AP czy też IPN.
Myślę, że kwestią nad którą się zastanawiają jest to, że mój dziadek urodził się w Hindenburgu jako typowy niemiec, potem mieszkał w Konigshutte (Chorzów) potem Katowicach a na końcu w Rudzie, a te ostatnie tereny były polskie. (nie będę się rozpisywał teraz jak one przechodziły do 21 roku, 39 itd).
Nie wiem, czy spotkaliście się w ogóle z tematem trybunału rozjemczego dla górnego śląska, gdzie odgórnie nadawano obywatelstwo polskie w miejsce niemieckiego itd. Mój dziadek się odwoływał od tego i tak dalej i tak dalej.
Ogólnie dokumenty jakie złożyłem to m.in:
wszelkie akty zgonu urodzenia i małżeństwa, potwierdzenie służby w dienstelle(Wast), książeczki wojskowe, metryki bierzmowań i chrztów z archiwów diecezjalnych, poświadczenie uzyskania obywatelstwa polskiego od wojewody, meldunki z poszczególnych miast, karty pracy z niemieckich ruchów górniczych, wypłaty z tego tytułu, famillienstambuch, adresy 3/4 rodziny będącej w Niemczech, registersheiny, świadectwa szkolne dziadka, pisma z frontu itd. było tego sporo. W międzyczasie okazało się, że nie ma aktu małżeństwa dziadków bo był błąd w akcie zgonu, potem okazało się że brali ślub w sosnowcu bo nikt nie chciał im dać ślubu ze względu na to, że moja babcia uczyła dzieci niemieckiego w szkole przez to wylądowała na chwile w jakimś obozie itd.
Bardzo często wnosili o dokumenty, które już przedłożyłem co było dla mnie niezwykle dziwne. Miałem wrażenie, że proszą o dokumenty które nie są im wcale potrzebne, ale mają taką manierę do zbierania różnego rodzaju dokumentów tylko, żeby je mieć w zasobach lub a nóż coś więcej będą mogli archiwizować.
Ogólnie wydałem na to wszystko sporo pieniędzy, bo trzeba było robić tłumaczenia, poświadczenia notarialne itd. i mówiąc szczerze na ten moment w ogóle nie wiem jaki będzie wynik.
Tutaj @Pogodniak musiałby się wypowiedzieć, czy jest ciągłość czy jej nie ma i jak to wygląda na Śląsku. Ale nie atakuje go prywatnie bo pewnie wszyscy do niego piszą ;) jak zobaczy ten wątek może się jakoś ustosunkuje. Ja na ten moment nie mam pojęcia jak się to skończy i po prostu czekam bez zbędnego ciśnienia.
 
Ostatnia edycja:
Ok.Czy monitowałeś dlaczego tak długo i kiedy będzie odpowiedź
 
bolanty napisał:
Ok.Czy monitowałeś dlaczego tak długo i kiedy będzie odpowiedź

Wiesz co, ostatnie dokumenty przesłałem w październiku 2020 r. i od tamtej pory nie mam żadnej odpowiedzi. We wszystkich pismach jest napisane, żeby nie pytać o stan sprawy i czekać cierpliwie. Może napiszę na dniach email z pytaniem czy dokumenty doszły i na jaki mniej więcej okres oczekiwania mam się przygotować.
 
Pytam ponieważ u mnie podobnie. Czekam 4 lata z tym że nie dosyłałem ,żadnych dokumentów jedynie poświadczenie wcześniej z wnioskiem wysłanych kopii. Od tej pory minęło 1,5 roku i nadal nic. Nie proszą o żadne dodatkowe dokumenty. Praktycznie 2 lata gdy sprawa po odczekaniu kolejki trafiła do rozpatrzenia i nic. Co można sprawdzać 2 lata. Też tak jak u Ciebie prosili żeby już nie dopytywać tylko czekać , każda sprawa jest inna. Ile nie dopytywać ? Kolejne 2 lata ? 3 lata?
 
Ostatnia edycja:
Tak piszą, żeby nie pisać i uzbroić się w cierpliwość. Strasznie ich to wkurza mam wrażenie, więc wolę się nie wychylać i też ich trochę rozumiem, bo wniosków mają milion. Rozmawiałem dzisiaj z wydziałem BVA i mój wniosek i uzupełnienie, które przesłałem mają przeglądać pod koniec marca.
Ja przeważnie otrzymywałem co roku jakąś wiadomość o uzupełnienie.
 
Ty dosyłasz ,oni proszą o następne, coś się dzieje, chociaż analiza dokumentu z października w marcu to kolejne pół roku .U mnie przez całe 4 lata praktycznie nie chcieli nowych dokumentów , sam też uważam ,że dostali wystarczające. Może dlatego ,że nie wysłałem konkretnego dokumentu naturalizacji dziadka ,tylko inne o tym świadczące. Może chcą odtworzyć dokument naturalizacji , a była ona przeprowadzana na terenie obecnej Austrii dlatego tyle trwa.
 
Powiem tak, mam kolege, ktory jest urzednikiem federalnym (ale NIE w BVA, zeby nie bylo nieporozumien). W jego urzedzie prawie wszystkich wyslali juz w marcu zeszlego roku podczas pierwszej fali koronawirusa do domu na teoretyczna prace zdalna (home office), ale ta praca zdalna to wiekszosci pic na wode, bo z domu nie ma czesto dostepu do akt papierowych, moj kolega tygodniami w domu nie robil nic, bo nie mial jak. Ja przypuszczam, ze w BVA jest podobnie. Te papierowe dokumenty ktos musi zeskanowac, zeby w ogole ktos mial do nich wglad z domu, a ci od skanowania tez na pewno pracuja przez koronawirusa na pol gwizdka. I nie ma sie co łudzić, bo te sprawy ze stwierdzaniem obywtelstwa nie sa z punktu widzenia administracji publicznej priorytetowe, tu obywatele czekaja miesiacami na wazniejsze dokumenty typu akt urodzenia albo akt zgonu, ktore sa potrzebne do wyplacania swiadczen pienieznych, i mimo nacisku mediow na urzedach to splywa jak woda po kaczce.
Z drugiej strony mam kolege z Anglii, ktory po Brexicie zaczal sie interesowac paszportem niemieckim po ojcu, rodowitym Niemcu, ktory po wojnie ozenil sie z Angielka i przeprowadzil do Anglii. Ten kolega dostal pod koniec zeszlego roku z niemieckiego USC akt urodzenia ojca, dolaczyl akt slubu ojca i swoj akt urodzenia, wyslal przez ambasade w Londynie do BVA i ostatnio mi pisal, ze ma niby otrzymac potwierdzenie obywatelstwa w nastepnych tygodniach. Wiec najwidoczniej jak sprawa jest prosta, to takie postepowanie jest bardzo szybkie

@JRV: jak kilkakrotnie wspominalem, ja nie jestem specem od Volkslist i zlozonej sytuacji na Gornym Slasku z tymi podzialami na Zaglebie, polski Gorny Slask, niemiecki Gorny Slask ze zmianami granic co kilka kilometrow, wiec nie chce sie wypowiadac w tych sprawach, bo to by bylo gdybanie z mojej strony. A z tym wydawaniem polskiego dowodu osobistego po wojnie, to mam wrazenie, ze co miejscowosc, to byla inna procedura wg wlasnego widzimisie. W mojej rodzinie, Reichsdeutsche od urodzenia bez przerwania do maja 1945 po prostu w pewnym momencie po wojnie wszystkim wladze miejscowe wydaly polskie dowody osobiste bez zadnego wniosku o nadanie obywatelstwa polskiego czy jakichs rehabilitacji czy "slubowan wiernosci narodowi polskiemu" czy innych podan z ich strony. Po prostu kazdy kazali im wypelnic zwykly wniosek o wydanie dowodu osobistego jak 100% Polakom z dziada pradziada i po kilku dniach wydali im ten dowod, przy okazji z wlasnej inicjatywy zmieniajac niemiecka pisownie nazwiska z "sch" na "sz", i co jeszcze bardziej zabawne, jak babcia starala sie podczas pierwszej fali przesiedlenczej na wlasne zyczenie o zgode na wyjazd do Niemiec, to dostala odmowe, bo przeciez jest ..... Polka, a ona do konca zycia nie potrafila wymowic "r" na polski sposob, nie mowiac o "w Szczebrzeszynie chrzaszcz brzmi w trzcinie"
 
Ostatnia edycja:
Wspominalem o koledze z Anglii, ktory dopiero na jesien zeszlego roku zlozyl metryke urodzenia swojego ojca, rodowitego Niemca, Reichsdeutscha, w ambasadie niemiemieckiej w Londynie. Dzis mi napisal, ze dostal mail z ambasady, ze moze sie zglosic ze zdjeciem biometrycznym o wydanie paszportu, bo wszystko jest jest juz zatwierdzone. A wiec majac jednoznaczne mocne papiery mozna najwidoczniej zalatwic sprawe w 3-4 miesiace
 
28 grudnia Konsulat przesłał moje dokumenty do Koln. Nie mam jeszcze potwierdzenia o nadaniu numeru sprawy, czy na ten numer dlugo sie czeka? Pytam bowiem uzyskalem nowe wazne dokumenty o ktorych wczesniej nie mialem pojecia i chcialbym je doslac, no ale jak doslac jak nie wiem czy juz nadano sprawie numer. Ktoś coś odpowie?
 
Czeka się2-3 miesiące , czasami chociaż bardzo rzadko zdarza się ,że nie przyślą ,możesz wtedy monitować. Jak dostaniesz list z nr sprawy to jest podpisany przez osobę która będzie prowadzić twoją sprawę , wtedy wyślij dokumenty pocztą i dodatkowo na maila bezpośrednio do tej osoby kopie z informacją ,że oryginały wysłałeś pocztą. Ja tak zrobiłem. Forumowicze różnie radzą ,jedni aby dosłać dopiero jak spytają , drudzy że od razu. Ja wysłałbym od razu , jak będziesz czekał aż się upomną ,to zanim doślesz teczka idzie na bok i nie wiadomo ile będzie leżeć na boku. Ja czekam 4 lata i nie wiem czy sprawa tak trudna ,czy po ich prośbie o dosłanie potwierdzeń kopii nie trafiła na koniec kolejki.
 
bolanty napisał:
Czeka się2-3 miesiące , czasami chociaż bardzo rzadko zdarza się ,że nie przyślą ,możesz wtedy monitować. Jak dostaniesz list z nr sprawy to jest podpisany przez osobę która będzie prowadzić twoją sprawę , wtedy wyślij dokumenty pocztą i dodatkowo na maila bezpośrednio do tej osoby kopie z informacją ,że oryginały wysłałeś pocztą. Ja tak zrobiłem. Forumowicze różnie radzą ,jedni aby dosłać dopiero jak spytają , drudzy że od razu. Ja wysłałbym od razu , jak będziesz czekał aż się upomną ,to zanim doślesz teczka idzie na bok i nie wiadomo ile będzie leżeć na boku. Ja czekam 4 lata i nie wiem czy sprawa tak trudna ,czy po ich prośbie o dosłanie potwierdzeń kopii nie trafiła na koniec kolejki.

Dzięki za info. A zatem czekam na pierwszy list z Koln. Sam jestem też ciekaw ile czasu będę czekał na ostateczną decyzję w sprawie.
 
W kontekście ciągłości, bo mam wiele wiadomości prywatnych. Dzisiaj napisali, że
Napisałem wczoraj kolejny list do twojego ojca, aby wyjaśnić mu sytuację obywatelską po zbadaniu przedłożonych dokumentów.
W tym liście ponownie proszę go o przedłożenie dokumentów dotyczących pochodzenia etnicznego Pana pradziadka.

Gdyby nie był w stanie dostarczyć dalszych dokumentów dotyczących swojego dziadka (lub ojca) sprzed (!) 1945 roku, proszę go (lub Ciebie) o poinformowanie mnie.


Wydaje mi się, że już więcej dokumentów dać nie mogę bo ich po prostu nie ma, już wszystkie zaświadczenia miejsca pracy w kopalniach niemieckich, poświadczenie uzyskania i utracenia obywatelstwa i tym samym problematykę narodowości i tak dalej poszły. Byc może ktoś miał podobnie, to zapraszam do dyskusji.
 
Wczoraj minęły dokładnie 3 mce od dnia w którym to KG Breslau wysłał mój formularz i dokumenty do Koln. Do dziś nie mam żadnej informacji o przyjęciu dokumentów i nadaniu numeru sprawy. Czy mam jakoś "interweniować" ? :(
 
To forum jak widać upadło, cisza jak makiem zasiał, pomocy i info z żadnej strony nie uświadczysz. A Pogodniak zamilkł jak widac na wieki. :mad:
 
BVA odgórnie prosi, aby nie monitować o stan sprawy. Zapytania takie wymuszają na urzędnikach poświęcenie czasu na odpowiedź petentowi zamiast na rozpatrywanie wniosków. Sprawa o ustalenie obywatelstwa jest bardzo długotrwałym i dokładnym procesem i jedyne, co należy robić, to oczekiwać na korespondencję ze strony urzędu oraz uzbroić się w cierpliwość.
 
Adrski napisał:
BVA odgórnie prosi, aby nie monitować o stan sprawy. Zapytania takie wymuszają na urzędnikach poświęcenie czasu na odpowiedź petentowi zamiast na rozpatrywanie wniosków. Sprawa o ustalenie obywatelstwa jest bardzo długotrwałym i dokładnym procesem i jedyne, co należy robić, to oczekiwać na korespondencję ze strony urzędu oraz uzbroić się w cierpliwość.
Dzięki za odpowiedź, chociaż Ty jeden ratujesz honor tego Forum ;) A od strony praktycznej jak to wygląda, nie powinien Urząd z automatu wysłać pismo z info o przyjęciu wniosku i nadaniu numeru sprawie? Byłbym spokojniejszy wiedząc, że wniosek dotarł i że czeka w kolejce a tak cisza. 3 miesiące od złożenia to na pewno nie kawał czasu ale z drugiej strony sam zadaję sobie pytanie czy nie należałoby np. mailowo dopytać czy w ogóle wniosek do nich trafil ... sam nie wiem. A nawet o ile jest taka możliwość to pod jaki adres mailowy zapytanie złożyc? hmmm..:ok:
 
Jezeli przesylales wniosek przez Generalkonsulat, mozesz byc pewien, ze dotrze on do BVA. Wiele osob przesyla w ten sposob wazne dokumenty, aby miec pewnosc ze na pewno trafia do urzedu i nic nie stanie na ich drodze. Ja swoj wniosek przeslalem w 2010 roku i rowniez czekalem okolo 3 miesiecy. Nie wiem jak jest teraz, ale wtedy informacja ta dotarla do mnie za posrednictwem konsulatu (okolo 1 miesiaca oczekiwania zanim konsulat przesle do nas list z BVA). Niestety wszystko trwa i trzeba sie przyzwyczajac, bo po otrzymaniu listu z numerem sprawy czeka sie kolejne dwa lata. Nie wspominajac o sytuacji, gdzie brakuje dokumentow. Wtedy jest to kwestia kolejnych lat. Wszystko zalezy od danego przypadku.

Zapytania bez nadanego Ansprechpartnera najlepiej kierowac przez formularz kontaktowy na stronie BVA.
 
Powrót
Góra