Ludzie sa rozni. Na pewno jest masa kobiet, ktore samotnie musza wychowywac swoje dzieci i tlumaczyc im dlaczego kochany tatus ma je w dupie, nie wspominajac o nieplaceniu alimentow i to jest przykre, bo zadne pieniadze nie zastapia ciepla domowego obojga rodzicow zyjacyxh w zgodzie, a co za tym idzie, ksztaltowania prawidlowego modelu rodziny w dziecku i poczucia bezpieczenstwa.
Mi chodzi o sytuacje, kiedy matka naciaga na kase kogos, kto nie powinien placic, a dodatkowo odbiera dziecku mozliwosc poznania swojego prawdziwego ojca i co w momencie jezeli dziecko dorosnie, odnajdzie swojego niby ojca, ktory z racji idiotycznego prawa widnieje w akcie urodzenia? Co jesli bedzie dorastalo z nienawiscia do tego czlowieka, ktory nie jest niczemu winny, tylko mial pecha i uwierzyl na slowo, a mamusia nie raczy powiedziec prawdy, tylko wciska kit, ze ojciec byl potworem, bil ja i pil i jak ich zostawil to bylo blogoslawienstwo dla nich.... Nienawisc moze przerodzic sie w chec zemsty..
Po prostu nie chce, zeby to dziecko mialo do mojego meza pretensje kiedykolwiek, bo nie on jest ojcem i nie on za nie odpowiada.