Wymeldowanie byłego konkubenta mojej niezyjącej mamy

  • Autor wątku Autor wątku piecia41
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piecia41

Użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
57
Witam.Po krotce opisze swoja sytuacje.Moja mama byla najemca mieszkania komunalnego,zmarła w marcu 2003r.Najemca zostalem ja(syn),w mieszkaniu zameldowany jest jeszcze konkubent mamy i ich syn(czyli mój brat,ale z innego ojca).Brata wymeldowalem poniewaz za nic placil,bral kredyty i jezdił po Polsce,a do mnie pukali komornicy,windykatorzy itp.Po pół roku sprawy udalo sie go wymeldowac.Teraz sprawa bylego konkubenta mojej mamy.Od ok 3-4lat mieszka u innej kobiety z ktora ma małego synka,ale caly czas byl zameldowany u mnie.Od ok 7m-cy przestal mi placic za czynsz,poniewaz nie pracuje,a dlug rosnie na mnie gdyz jestem najemca mieszkania(sam natomiast płace połowe czynszu).I teraz pytanie:Jak i czy wogole moge go wymeldowac?Czy piszac wniosek o włąsciwego urzedu o wymeldowanie podac adres jego zamieszkania,czy udac,ze niewiem gdzie on mieszka?Czy musze go wpuscic do mieszkania gdyby chcial sie wprowadzic tylko "na pokaz"dla sąsiadów i Policji.Niewiem co robic,a dług rosnie.
 
Możesz wymeldować osobę, która nie przebywa w miejscu zameldowania drogą administracyjną składając wniosek do właściwego urzędu

Dokumenty uzyskiwane przez urząd

1. Przeprowadzenie rozprawy administracyjnej.
2. Przeprowadzenie wizji lokalnej – przez policję.
3. Ustalenie istnienia przesłanek niezbędnych do wymeldowania w oparciu o przepisy ustawy o ewidencji ludności i dowodach osobistych.


Decyzja administracyjna wydana na wniosek strony lub z urzędu w sprawie wymeldowania osoby, która opuszcza miejsce pobytu stałego lub czasowego trwającego ponad 2 miesiące,jest obowiązana wymeldować się w organie gminy,właściwym ze względu na dotychczasowe miejsce jej pobytu , najpóźniej w dniu opuszczenia tego miejsca.

Na podstawie:

art. 4 i 47 ust. 1 w związku z art. 9 ust. 1 i art.10 ust.1 oraz art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 10 kwietnia 1974 r. o ewidencji ludności i dowodach osobistych (Dz. U. z 2006r. Nr 139, poz. 993)
oraz art. 2 ust. 1 i 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 24 grudnia 2002 roku w sprawie zgłaszania i przyjmowania danych niezbędnych do zameldowania i wymeldowania oraz prowadzenia ewidencji ludności i ewidencji wydanych i utraconych dowodów osobistych (Dz. U. Nr 236, poz. 1999).
 
Dziekuje ci za odp.Dzis bylem poradzic sie prawnika i w Urzedzie Miasta jak wyglada taka sprawa wymeldowania i jest tak jak napisałas.Trezba zlozyc wniosek,opisac w nim,ze dana osoba nie mieszka pod tym adresem(podac od jakiego czasu),podac faktyczny adres zamieszkania i zlozyc w Urzedzie.Niewiem tylko jednego....gdy ta osoba ktora chce wymeldowac dostanie pismo z Urzedu,to czy moze przyjsc do mnie np.z Policja i bede musial ja wpuscic do domu,mimo,ze sprawa bedzie w toku?Wiem tez,ze bedzie wizja lokalna z urzedu albo i Policji,beda sprawdzac u sasiadow czy rzeczywoscie widza tego pana w tym mieszkaniu.
 
piecia41 napisał:
Niewiem tylko jednego....gdy ta osoba ktora chce wymeldowac dostanie pismo z Urzedu,to czy moze przyjsc do mnie np.z Policja i bede musial ja wpuscic do domu,mimo,ze sprawa bedzie w toku?Wiem tez,ze bedzie wizja lokalna z urzedu albo i Policji,beda sprawdzac u sasiadow czy rzeczywoscie widza tego pana w tym mieszkaniu.

Nie sądzę, żeby policjanci domagali się wpuszczenia tej osoby, jeśli trwać będzie sprawa o wymeldowanie (bo i Ty będziesz mieć pismo z Urzędu), chyba, żeby ta osoba domagała się wydania jakiś jej rzeczy, ale na to musiałaby mieć stosowne dokumenty np. rachunek za telewizor. Prawdopodobnie policjanci każą poczekać do zakończenia sprawy.
A skoro byłes u prawnika, to mam nadzieję, że nie płaciłeś, skoro moja odpowiedź jest satysfakcjonująca :evil:
 
Wizyta u prawnika była darmowa,wiec nic nie zapłaciłem.A w Urzedzie Miasta poradzono mi jeszcze,aby zebral podpisy lokatorow mojego bloku/klatki ktorzy potwierzda,ze osoba ktora chce wymeldowac nie mieszka tu juz od 3lat.I taktez zrobilem,pismo napisane,podpisy lokatorow zlozone..Takze nie pozostaje mi nic innego jak zlozenie wniosku w Urzedzie.Jestem tylko ciekaw czy taka osoba(ta do wymeldowania)moze sie odwolywac od tej decyzji skora prawie połowa sasiadów potwierzdila,ze dana osoba tu mieszka od 3lat.Mam nadzieje,ze wszystko pojdzie sparwnie i uda sie zakonczyc sprawe po mojej mysli.Jeszcze raz dziekuje
 
Odwoływać się może, ale moim zdaniem nie ma szans, wygrasz w cuglach! Pozdrawiam. :)
 
Moja sprawa jest juz w toku,wniosek o wymeldowanie zlozylem 11marca,pan ktorego chce wymeldowac zlozyl zeznania w urzedzie,przyznal sam,ze nie mieszka u nas od ponad 2lat,ze dobrowolnie opuscil lokal,ze nie pracuje,ze zadluzyl mieszkanie,i ze jego centrum lokalowo-bytowo jest u jego kobiety(podal rowniez jej adres do korespondencji),itp.jednym slowem przyznals ie,ze od dluzszego czasu tu nie mieszka.Jednakze 19kwietnia odbyla sie konfrontacja moja z tym panem,pani z urzedu zadawala nam identyczne pytania,ja nie zmienilem nic w swoich zeznanciach,a ten pan nagle zmienil adres do korespondencji,powiedzial,ze nie mieszka juz u swojej kobiety,ale nocuje po znajomych i rodzinie(ale nie potrfił podac zadnego adresu pod ktorym nocuje).Nagle stwierdzil,ze przynajmniej raz w miesiacu bywal w domu(dziwne jak sam przyznal,ze nie ma kluczy i nie chcial ich od nas),powiedzial,ze wszystko w mieszkaniu jest jego(oczywiscie nie przedstawiajac zadnych rachunkow),stwierdzil,ze wyszedl z domu tylko z mala torba podrózna,i ze u nas w domu ma swoje dwa worki,jeden z jakimis drobiazgami typu kasety,cd,kable,latarka,jakies srubokrety itp),w drugim worku sa jego stare zawilgocone ubrania zjedzone prze mole.Oba te worki trzymamy w piwnicy po remoncie jego pokoju(sam sie zgodzil na wyniesienie tych rzeczy).Ogolnie ten pan zmienil cale swoje zeznanie,zaczal motac i klamac.Wydzial meldunkowy zarzadzil na 5maja ogledziny mieszkania w jego obecnosci.Jak to bedzie wygladac,czy moge wezwac na ta wizje lokalna Policje albo dzielnicowego,zeby ten pan po wejsciu na ogledziny pozniej z niego wyszedł?Co beda sprawdzac w mieszkaniu,czy te 2 smierdzace worki mam przyniesc na czas ogledzin do domu,czy sprowadzic te panie z wydz meldunkow do piwnicy?Przepraszam za dlugiego posta i prosze o odp.
 
Witam, ja mam tez problem z wymeldowaniem osoby z mieszkania. Podpowiedz mi prosze pieca41 jakie to podanie napisales, pod ktorym podpisali sie sasiedzi ze dana osoba nie przebywa od jakiegos czasu w mieszkaniu. dzieki z gory:)
 
Na zwyklej kartce A-4 na srodku napisalem"Oswiadczenie",a ponizej "Ja nizej podpisany(a) oswiadczam,ze Pan(tu imie i nazwisko osoby ktora chcesz wymeldowac),od ponad 3lat(w naszym przypadku to okres 3lat) nie zamieszkuje w lokalu przy ul........(adres z ktorego chcesz dana osobe wymeldowac)"Poniezej napisalem "podpisy lokatorów:"i pod tym sam pisalem imie i nazwisko oraz adres sasiada i obok tego podpis tego sasiada.
Ja zebralam podpisy wswzytkich sasiadow z klatki(7podpisow),i poszedlem jeszcze do klatek obok i kilku sasiadow(nie do wszystkich).Zebralem ogolnie 12podpisow i dolaczylem to do wniosku o wymeldowanie w drodze postepowania administracyjnego.I radze Ci zebrac podpisy lokatorow przed zlozeniem wniosku.Zepnij razem te dwa dowody(wniosek +podpisy lokatorow i skseruj to).Pani w urzedzie postawi ci pieczatku i bedziesz miala dowod,ze sprawa jest w toku.
 
Ja juz dawno zlozylam podanie o wymeldowanie, w listopadzie. Szczerze mowiac troche malo robili w tym kierunku. Po czym w marcu sam sie ten Pan wymeldowalam, ale po kilku dniach zlozyl podanie ze odwoluje sie do tego wymeldowania i chce zeby spowrotem go tu zameldowali. I najlepsza jest to ze oni znowu rozpatruja ta sprawe. Dla mnie to jest troche chore, ze sam sie wymeldowal a teraz nagle z tego rezygnuje. Czy wogole tak mozna?
 
To rzeczywiscie chora sytuacja,ja na twoim miejscu poradzilbym sie prawnika i to jak najszybciej,zeby nie dopuscic do ponownego jego zameldowania.Mam pytanko...kim jest dla ciebie ta osoba,i kto ma tytuł prawny do tego mieszkania(spółdzielcze,komunalne czy własnosciowe?).Co urzednicy zrobili przez okres od zlozenia twojego pisma w urzedzie(czyli od listopada do marca),tzn czy wzywali was do skladania zeznan,przesluchania swiadkow,Waszej wspólnej konfrontacji czy ogledzin w mieszkaniu,bo ja jestem obecnie przed ogledzinami,i nie za bardzo wiem jak to wyglada.Czy ta osoba ktora sie u Ciebie sama wymeldowala miala klucze do mieszkania,przebywala w nim czy to byl tylko taki fikcyjny meldunek,a mieszkal gdzie indziej,bo u nas sa ewidentne osoby na niekorzysc tego pana(podpisy sasiadow,zeznania obu dzielnicowych i zeznania obciazajace tego pana)a i tak nie widac konca tej sprawy-takie mamy wlasnie prawo w Polsce:(
 
Zamieszkiwal u mnie przez 3 miesiace. Od wrzesnia nie mieszka, a ja w listopadzie zlozylam wniosek o wymeldowanie. Oni z nim sie skontaktowali, zeby stawil sie i wypowiedzial na ten temat.On sie zjawil i oznajmil ze nie zgadza sie na wymeldowanie i ma klucze do mieszkania, ale ja zmienilam zamki. W sumie do marca moim zdaniem nic nie zrobili, podobno byli u mnie ale nie zastali nikogo. Po czym w marcu on sam sie wymeldowal i po tygodniu zlozyl odwolanie od tego. A teraz ja musze zareagowac. To jest mieszkanie spoldzielcze zakupione przeze mnie.
 
Podobno tez musi pol roku minac, zeby mogli kogos wymeldowac bez tej osoby, taki jest przepis.
 
No to musisz działac,moze poradz sie jakiegos prawnika.Mi w Urzedzie Miejskim powiedzieli,ze na sile nikogo nie moga zameldowac w cudzym mieszkaniu,a tymbardziej w Twoim przypadku,ze jest to twoje mieszkanie i chyba masz tytul prawny do niego)jesli dobrze zrozumialem).U mnie konkubent mojej mamy nie mieszka juz u mnie od ponad 3,5roku,a mieszka u swojej nowej kobiety(mam na to zeznania obu dzielnicowych,podpisy moich sasiadow).Ten pan sam przyznal,ze dobrowolnie opuscil mieszkanie i nie chcial kluczy do mieszkania.Wiem tez,ze w przypadku decyzji,ta osoba ma prawo napisac jedno odwołanie(ale musi podac jakies dowody lub argumenty np,ze zostal zmuszony do wymeldowania,albo udowodnic,ze naprawde tu mieszka,wiec mysle ze skoro u ciebie sam sie wymeldowal,to wszystko skonczy sie po twojej mysli,i nie zamelduja go ponownie(bo tylko ty jako najemmca,czy glowny wlasciciel mieszkania decydujesz kto bedzie w nim zameldowany i w nim mieszkal),ale musisz byc czujna.Ja ma 5maja mam ogledziny mieszkania,a 6maja zostali wezwani swiadkowiie z mojej klatki(sa to osoby ktore 1,5m-ca podpisaly mi sie pod oswiadczeniem,ze ten pan tu nie mieszka od ponad 3,5roku).Wiec mysle,ze sprawa sie wkrotce zakonczy.Zycze powodzenia i daj znac o postepach swojej sprawy-nikt nie ma prawa na sile zameldowac do twojego mieszkania kogos bez twojej zgody!
 
Witam.U mnie duzo nowych rzeczy.Ogledziny odbyly sie 5maja,przyjechaly dwie panie z wydz meldunkow w asyscie dwoch strazników miejskich,a potem doszedł ten pan.Ten pan chodzil po mieszkaniu i szukal swoich rzeczy w szafkach,ale nic nie znalazl,a babka z meldunk pisala protokół.Oczywiscie gadal,ze w mieszkaniu wszystko jest jego min,lodówka,wersalka,kuchenka gaz a nawet garnki...wstyd mi bylo za niego,ze wypomnial mi nawet stare przepalone garnki.Cala wizja trwala moze z 15-20min,po czym wszyscy wyszli,a ten pan chcial zobaczyc swoje rzczy w piwnicy(ktore spakowalem przy opróznianiu jego szafy-sam wyrazil na to zgode).Byl zly,ze nikt nie byl zainteresowany ogladaniem tych rzeczy(te babki i straznicy mowili,ze ich interesuje tylko to co jest w mieszkaniu a nie w piwnicy).Po malej wymianie zdan z tym panem w piwnicy i nastraszeniu mnie,ze tak leko nie mi nie popusci wyszedl.dzien pozniej byly zezniania swiadkow,a moich sasiadow ktorzy tez zeznali,ze tego pana juz dawno nie wiedzieli.Byla tez konkubina tego pana ktora stwierzdila,ze ma z tym panem tylko dziecko,i ze on tylko czasami u niej nocowal
 
Powiedziala ze ten pan spal u niej czasami,a ten pan w pierwszych zeznaniach sam napisal,ze jego kokubina jest mu bardzo bliska osoba z ktora ma dziecko,ze mieszka u niej od ponad 2lat i,ze tam jest jego centrum lokalowo-bytowo,wiec ich zeznania diametralnie sie roznia.Poszedlem wczoraj do tego wydz meldunk dowiedziec sie co dalek,jak wyglada cala sytuacja i kiedy decyzja bedzie podjeta i jaka.Maja jeszcze sprawdzic tylko na Policji,czy nie bylo zadnej interwencji tego pana,ze rzekomo utrudnialem mu wejscie do domu...a nic takiego nie mialo miejsca,bo sam przyznal,ze dobrowolnie opuscil mieszkanie,nie chcial nowych kluczy do mieszkania,i nie probowal wejsc do domu z Policja.Maja jeszcze wezwan tego pana w celu zapoznania sie z tym co mowila jego konkubina(bo ich zeznania sie roznia).na koniec powiedziala,ze wswzystko idzie w kierunku wymeldowania tego Pana,ale pewnie jeszcze do wydania dcyzji z miesiac minie..niech to trwa ile trzeba aby tylko decyzja byla taka,ze go wymelduja z domu
 
U mnie ciag dalszy sprawy,ale juz coraz blizej konca...mam nadzieje,ze decyzje bedzie pozytywna dla mnie na tle tych wszystkich dowodów obciazajacego tego pana.W zeszly piatek 14maja ten pan byl znowu na zeznaniach i byl pytany czy przez ten caly okres kiedy nie mieszkal w domu probowal do niego wejsc np.z Policja,ale bylo mu to utrudniuone...odpowiedzial,ze nie,wiec tzn,ze skoro nie probowal wejsc do domu tzn,ze mial gdzie mieszkac przez te 3,5roku,a teraz zgrywa bezdomnego i mowi,ze nie ma gdzie mieszkac,ze niby spi u rodziny i znajomych.Pan ten zapowiedzail,ze zapisal sie na rozmowe do Przezydenta Miasta..prawdopodobnie poskarzyc sie na wydz meldunkowy,ze niby zle prowadza sprawe....haha,dobre sobie.On mysli,ze Prezydent Miasta nie ma nic innego do roboty tylko czytac jego akta....no cóz czekamy dalej.Decyzja prawdopodobnie ma byc niedlugo podjeta,a sprawa zakonczona do 10.06.2010.Trzymajcie kciuki
 
U mnie sprawa niby wygrana,urzednicy na 99% wydadza decyzja wymeldowujaca tego Pana,ale pojawił sie kolejny problem!Ten pan bedac na rozmowie w sekreteriacie u Prezydenta Miasta nagadal,ze urzedniczka z wydz meldunkowego na siłe chce go wymeldowac,a on tlumaczy sie,ze on chce wrocic do domu i dalej w nim mieszkac.Co za prawo...prze 3,5roku tu nie mieszkal co zostalo udowodnione,a teraz wystarczy,jego chce powrotu i wszystko moze byc zaprzepaszczone.Ten Pan doweidzial sie w sekretariacie Prezyd Miasta,ze przysluguje mu wniesienie pozwu do sadu rejonowego przeciwko mnie o tzw"przywrócenie posiadania mienia"czy cos takiego.Kompletnie niewiem o co chodzi...prosze o wasza pomoc i odp jesli ktos sie orientuje o co chodzi z tym naruszeniem posiadania,bo ten Pan próbuje teraz nie dopuscic do swojego wymeldowania,mimo,ze decyzja pozytywna jest juz prawie w zasiegu reki.
 
postaram sie wytlumaczyc, o co chodzi.
Calkowicie inna sprawa jest meldunek - to czynnosc administracyjno - techniczna (i przyznam, ze lekko wstrzasnieta jestem, jaki jest problem z jego dokonaniem- w jedna i druga strone), natomiast calkowicie inna sprawa jest prawo do lokalu (np. akt wlascosci, umowa najmu), a jeszcze czym innym przywrocenie posiadania.
Po kolei.
Meldunek nie ma nic wspolego z prawem przebywania w jakims lokalu, wiec i wymeldowanie nie pozbawia kogos mozliwosci przebywania w danym lokalu (np. mam 4 domy, w kazdym mieszkam po 3 miesiace, ale to nie znaczy, ze w kazdym musze byc zameldowana - bo moge byc tylko w jednym, albo nie miec w ogole meldunku i nic nikomu do tego!)
tytul prawny do lokalu - to uprawnienie do wladania danym lokalem. Np. moze to byc umowa kupna sprzedazy mieszkania- wowczas jest sie wlascicielem i bez zgody wlasciciela nie moze sie nikt zameldowac.(art.9 ust.2a ustawy o ewidencji ludnosci i dowodach osobistych), tytulem do wladania lokalem jest rowniez np. umowa najmu, ale i tak do zameldowania potrzeba zgody wlasciciela lokalu (np. gminy - w przypadku lokali komunalnych)
posiadanie (i jego przywrocenie) - to stan faktyczny niekoniecznie zwiazany z jakimkolwiek prawem. czywiscie, wlasciciel moze (ale przeciez nie musi) byc posiadaczem i odwrotnie - posiadacz nie musi byc wlascicielem i nie musi miec jakiegokolwiek tytulu do lokalu. Jezeli to posiadanie zostanie naruszone ( np. mowiac kolokwialnie - wlasciciel wyrzuci samodzielnie kogos ze swojego mieszkania), to takiemu posiadaczowi przysluguje powodztwo o przywrocenie posiadania. Sad nie bada, czy posiadacz mial tytul prawny do lokalu, a rozprawa zamyka sie (mniej wiecej) w takich kwestiach: posiadal lokal? Posiadal. Byl nakaz eksmisji? Nie. Wyrzucono posiadacza? Tak. Sad nakazuje przywrocic posiadanie. Koniec kropka.
Oczywiscie to w bardzo duzym uproszczeniu, ale mniej wiecej tak to wyglada.
Co proponuje zrobic?
Przepraszam, jezeli zle przeczytalam pytanie od poczatku, ale rozumiem, ze to lokal komunalny? Pan, jako syn z mocy prawa wstapil w najem po zmarlej mamie? Niestety, jezeli konkubent mieszkal na stale ze zmarla mama w spornym lokalu, to on rowniez z mocy prawa wstapil w najem :(
Proponuje pojsc do gminy (wlasciciela mieszkania), zeby rozwiazali z nim najem, a to np. ze wzgledu na niezamieszkiwanie w ciagu co najmniej 12 miesiecy i przeniesienie swojego centrum zyciowego do innego lokalu.
Oczywiscie musi miec Pan dowody i tu przyda sie oswiadczenie podpisane przez sasiadow, do tego mozna pokusic sie o dowody z miejsca zamieszkania obecnego tego Pana. Mozliwosci jest troche. Powinni w gminie wiedziec co i jak zrobic.
Co do nieplacenia czynszu, to troche sliska sprawa, ze placi Pan tylko swoja czesc. Bo za ta czesc nieplaca tez moga Pana wezwac, a takze wypowiedziec najem, jezeli suma zaleglosci przekroczy trzykrotnosc czynszu.

troche sie rozpisalam, ale mam nadzieje, ze w miare wyjasnilam co i jak.
w razie czego, prosze pytac, jezeli bede wiedziala, pomoge
pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra