Wymeldowanie byłego konkubenta mojej niezyjącej mamy

  • Autor wątku Autor wątku piecia41
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Dziekuje za wyczerpujacą odp.Bylem u prawnika w sprawie tego pozwu o przywrócenie posiadania i uzyskalem odp,ze taki pozew nie ma prawa bytu,gdyz ja jako najemca lokalu nigdy nie utrudnialem wejscia temu Panu do mieszkania,nigdy tez go nie wyrzucilem z tego lokalu(sam pzyznal,ze opuscil go dobrowolnie i jego centrum lokalowo-bytowo od ponad 2lat jest u jego konkubiny o zostalo potwierdzone prze obu dzielnicowych,podpisy sasiadów i tego pana ktory sam sie przyznal do tego,ze nikt nigdy go stad nie wyrzucił)Gdy wymienilem zamki w drzwiach,chcialem dac nowy klucz temu panu,aby swobodnie z niego korzystal,ale odmówil,powiedzial,ze nie sa mu potrzebne..dla mnie tzn,ze skoro nie chcial kluczy,to mial gdzie mieszkac przez ten okres.Gdy tylko zlozylem w wydz meldunk wniosek o wymeldow adminstr nagle ten Pan sie obudzil,ze chce tu wrócic..zrobil sobie z tego lokalu azyl na wypadek gdy owa jego pani zechcialaby sie kiedys jego pozbyc.W ten sam sposob w styczniu tego roku wymeldowalem brata ktory od ponad pół roku nie przebywal w domu i nie mialem z nim kontaktu(tez syn mojej mamy,i rzekomu wstapił w najem po jej smierci),a mimo to,urzad bez wiekszych problemów wymeldowal go po 3m-cach.W wydz meldunk dostalem info,ze taki pozew mozna zlozyc,gdy własciciel/najemca lokalu wyrzuca kogos z mieszkania,zmienia zamki nie dajac nowych i utrudnia mu wejsie do tego lokalu.Tu nic takiego nie mialo miejsca.Wczoraj bylem ww ydz neldunk i jak narzie ten Pan nie poinformowal ich o zlozenia takiego pozwu(a mial czas do wczoraj).14czerwca mam sie dowiedziec w w ydz co dalej.
 
udzielilam informacji wedlug stanu, jaki Pan podal. To Pan podal, ze nie chce wpuscic do mieszkania tego pana wymieniajac zamki - teraz dopiero Pan pisze, ze Pan chcial, zeby wspolnie z Panem mieszkal. Troche to sprzeczne ze soba.

prosze wziac pod uwage najwazniejsza rzecz:
MELDUNEK NIE SWIADCZY O PRAWIE POBYTU, a jest jedynie techniczno - administracyjym potwierdzeniem, ze dana osoba mieszka pod konkretnym adresem.
prawo pobytu daje tytul prawny, a takim jest np. wstapienie z mocy prawa w najem (jak w przypadku Pana, Pana brata i konkubenta mamy) i wymeldowanie niczego nie zmieni w ich prawie najmu do tego lokalu. Jezeli przyjedzie Pana brat i bedzie chcial wejsc i mieszkac w tym mieszkaniu - bedzie mial takie prawo.
Dlatego tak wyaznie rozgraniczylam - posiadanie, wlasnosc badz inny tytul prawny (np.najem) i czynnosc techniczna, jaka jest meldunek. I tak wyraznie na to zwracalam uwage.

Na koniec malutka dygresja. Jezeli korzysta Pan z pomocy prawnika, to moze lepiej jemu zawierzyc sprawe? I nie weryfikowac jego stanowiska na tym forum? On dopyta Pana o szczegoly, ktorych Pan tutaj nie przedstawi - nic w tym zlego, czy dziwnego, nie musi Pan wiedziec, co jest istotne dla sprawy, a co nie. Kazdy z prawnikow przyjmujac sprawe, ma w glowie plan dzialania i raczej nie praktykuje sie jego publicznego sprawdzania. Jezeli Pan nie ufa badz nie wierzy Pana prawnikowi, ktory dysponuje kpl informacji, prosze go zmienic na takiego, ktoremu Pan zaufa do konca i bez weryfikowania jego stanowiska na publicznym forum prawnym.

Pozdrawiam
 
Przepraszam jesli wprowadziłem Cie w bład,ale zamki zmieniłem nie z powodu tego pana,tylko brata ktorego wczesniej wymeldowalem(a obawialem sie,ze majac klucze bedzie nadal wynosil moje rzeczy do lombardu,jak to mialo miejsce wczesniej).Konkubent mojej mamy wyrazil zgode na wymiane zamków,a gdy zaproponowalem mu nowy klucz,odmowil mowiac,ze jest mu niepotrzebny(caly czas mieszkal i mieszka nadal u swojej konkubiny).Oboje przychodzili do mnie raz na jakis czas w goscine.Dopiero gdy zlozylem wniosek o wymeldow administrac tego Pana nagle ten Pan sie obudzil i zazadal ode mnie kluczy(oczywiscie sprawa byla juz w toku na co mialem dokument z wydz meldunk,panie z tego wydz jak i Policja pionformowali mnie,ze kluczy nie musze dawad temu Panu gdu sprawa sie juz toczy).ten pan chcial klucze aby fikcyjnie urzadzic sobie pokoj w którym rzekomo mieszka.I tu jest problem,wydz meldunk wydal decyzje wymeldowujaca tego pana,a ten Pan 16czerwca zlozyl do sadu rejonowego przeciwko mnie wspomniany"pozew o przywrócenie posiadania"Roszczenie ponoc wygasa rok od naruszenia posiadania(czyli 1rok od opuszczenia mieszkania,ten Pan nie mieszka juz u mnie 4lata,a sam w zeznanniach napisal,ze 2lata,wiec i tak jest juz 1rok po terminie),ponadto kazal w pozwie obciazyc mnie kosztami(niewiem dlaczego,jak mam tego uniknac),mimo,ze sam jedzi samochodem za 10tys zł.Wiem tez ze naruszenie posiadania jest wtedy gdy ktos wyrzuca kogos z lokalu,zmieia rzwi,zamki i utrudnia mu wejscie( w moim przypadku jest odwrotnie....sam napisal ten pan,ze dobrowolnie opuscil mieszkanie,ze od 2lat mieszka u swojej konkubiny i tam jest jego centrum bytowo-lokalowe.Napisal tez,ze wiedzial o zmianie zamkow na co wyrazil zgode i nigdy nie chcial kluczy i nigdy nie probowal wejsc do domu).Jakie szanse ma ten Pan w sadzie,w pozwie napisal tylko,ze wniosi o przywrocenie posiadania i nic wiecej.Nie dolaczyl zadnych dowodow,nic kompletnie,ja oczywiscie wezme na sprawe wszystkie zeznania i dokument z wydz meldunk.O co Sad moze pytac?
 
a co na to Twoj prawnik? Napisales, ze go masz. Moze niech on Cie przygotuje do sprawy, napisze odpowiedz na pozew, zawrze w nim wszytskie wnioski dowodowe itd? Ja bym tak zrobila. Ja tego Ci tutaj przeciez Ci tego nie napisze.
co do kosztow, to zawsze sie wnosi o zasadzenie kosztow od strony przeciwnej, natomiast zasada jest, ze ponosi je strona przegrywajaca.
co do postepowania o przywrocenie posiadaania, to w wielkim skrocie wyglada ono tak. 1. posiadal Pan? Posiadalem. (tu mozesz dopytac od kiedy, do kiedy) tytul posiadania nie ma w tym postepowaniu zadnego znaczenia).
2. utracil Pan posiadanie? Utracilem. (tutaj dopytaj o te szczegoly, ktore pisales. kiedy utracil posiadanie, w jakich okolicznosciach? Czy ktos go wygnal? Czy sam sie wyprowadzil? czy po utraceniu posiadania przebywal w spornym lokalu? w jakim celu? czy proponowane mu byly klucze? itd) tu wnies, ze powod wnosi o przypwocenie posiadania po ulywie roku od czasu jego utracenia
3. sad wyda wyrok. raczej bez szans na przywrocenie posiadania, ale nie znam akt sprawy szczegolowo i nie widzialam pozwu.
pozdrawiam
 
Dziekuje ci bardzo za odp,duzo sie dowiedzialem.Korzystam z porad darmowego prawnika ktory przyjmuje w Miejskim Osrodku Pomocy Społecznej,udziela ona bezplatnych porad dla wszystkich.Wczesniej jak bylem u tego prawnika,to radzil gdy tylko dostane wezwanie na sprawe do Sadu napisac szybko pismo wyjasniajace i dolaczyc wszystkie dowody jakie mam(papiery z wydz meldunkowego,decyzja admiunistracyjna)i zlozyc w Sadzie,aby sedzia mogl zapoznac sie z dowodami.Bylem dzis u prawnika,ale niestety dzis nie przyjmuje,pojde tam wponiedzialek.A pozew juz czytalam w wydz meldunk ktore tez je dostalo.Ten pan jest powodem,ja pozwanym.I napisane jest ze ten Pan wnosi o:1.przywrócenie posiadania,gdyz zameldowany jest tu od 1983r,i ze zyl tu ze swoja konkubina(a moja mamą).2.obciazenie kosztami procesu pozwanego(czyli mnie).I to wszystko,zadnych argumentow i dowodów.Oczwiscie wskazal tez 2 swiadków(nie mam zielonego pojecia kim oni sa i co beda chcieli udowodnic w sadzie poprzez swoje zeznania,chyba to,ze ten Pan mieszkal tu prze wiele lat..to prawda..mieszkal,ale od lipca 2006r mieszka u swojej Pani,na co mam dowody w postaci jego obciążajacych zeznan,podpisy lokatorów moich,zeznan swiadkow itp).Czyli 1 rok od naruszenia posiadania,to jest 1 rok od opuszczenia mieszkania przez tego Pana,tak?Czyli moge napisac w pismie do sadu,ze termin jego roszczen o przywrócenie posiadania juz dawno upłynął?Czy śad w takiej sytuacji moze od razu odrzucic jego pozew(z powodu upłyniecia terminu_,czy jednak sprawa sie odbedzie).Jesli jestes w stanie mi odp na te pytania bylbym bardzo wdzieczny...oczywiscie w poniedz dowiem sie wszystkiego u prawnika.Jeszcze jedno,czy sad moze nakazac mi abym ponownie go zameldowal,czy o to chodzi z tym przywróceniem posiadania,czy sedziego bedzie interesowalo to,ze wydział meldunkowy prowadzil postepowanie w tej sprawie i go wymeldowal,czy nie ma to zadnego znaczenia w tej sprawie?
 
1. sad w wyroku bedzie rozstrzygal argumenty Twoje i powoda, moze oddalic powodztwo (wtedy Ty wygrasz), a moze tez nakazac przywrocic posiadanie (wtedy Ty przegrales) wnies o ustanowienie pelnomocnika z urzedu (adwokat albo radca prawny, za ktorego nie bedziesz musial placic) - jezeli nie jestes zamozny, to Ci go sad przyzna.
2. jezeli napiszesz pismo do sadu (popros prawnika z osrodka, to Ci pomoze), to i tak bedzie rozprawa - strona przeciwna przeciez bedzie mogla tez sie odniesc do tego, co napisales,
3. poinformuj gmine, ze taki proces sie toczy, niech sie do Ciebie dolaczy w procesie gmina, bedzie Ci latwiej :) poza tym jak sie gmina dowie, to mozliwe ze sama wytoczy temu panu powidztwo o eksmisje, bedziesz mial spokoj
4. meldunek jest tylko potwierdzeniem stanu zamieszkiwania dokonywanym w urzedzie, sad do tego nic nie ma.

dasz rade, trzymam kciuki :)
 
Ostatnia edycja:
Chcialem tylko napisac,ze Prezydent mojego miasta wymeldowal mojego lokatora piszac decyzje na 8 stron,w ktorym dosadnie opisuje,ze ten pan dobrowolnie i trwale opuscil mieszkanie,ze nie doszlo do zadnego naruszenia posiadania.Decyzja wydana zostala 9 lipca,ale ten pan napisal odwolanie do wojewody(napisal w odwołanu,ze nie zgadza sie zta decyzja,ze jest dla niego krzywdzaca i prosi wojewode o ponowne rozpatrzenie jego sprawy i zmiane decyzje).Odwolanie zlozyl ok 18lipca,Z drzeniem serca otwieralem list od wojewody,ale na szczescie wojewoda podtrzymal zaskarzona decyzje w mocy,uznajac,ze nie doszlo do zadnego naruszenia posiadania i zlozony przez z tego pana pozew o przywrocenie posiadania jest bezzasadny.Za 2tyg czeka mnie jeszcze ta sprawa w sadzie i licze,ze sedzia wezmie pod uwage decyzje administracyjan o wymeldowaniu i decyzje wojewody(oczywiscie do sadu dolaczylem cale akta sprawy lacznie z decyzja wpjewody).Trzymajcie kciuki,odezwe sie po sprawie.
 
wiec poki co, jest ok :brawo: i mam nadzieje, ze tak tez bedzie do konca! trzymam kciuki, dasz rade!:cool:
 
Ostatnia edycja:
ANUSCHKA,POMÓŻ:
Przepraszam,ze wciaz anudzam cie tym samym,ale sprawa juz jutro,a ja wciaz mam mase watpliwosci.Pomoz mi je rozwiac,jesli potrafisz.
1.)czy sam meldunek jest posiadaniem?(nie mieszka od 4lat,ale posiada meldunek,a raczej posiadal,czy to ma znaczenie dla sadu).
2.)osoba ta od 2lat nie ma kluczy do drzwi wejsciowych do mieszkania(zmienilem zamek ze wzgledu na wymeldowanego brata ktory wynosil moje rzeczy do lombardu).ten pan zgodzil sie na wymiane zamka i nie chcial nowego klucza co przyznal w postepowanii administracyjnym,twierdzac,ze jest mu niepotrzebny bo i tak jest zawsze wpuszczny do mieszkania.Czy fakt nei posiadania kluczy oznacza,ze nie jest posiadaczem tego mieszkania?
3.)brak jego rzeczy osobistych(wszystko wyniosl do swojej konkubiny,co potwierdzily ogledziny mieszkania w obecnosci 2 pań z wydz meldunkowego i 2 straznikow miesjkich.
4.)ten pan przychodzil do mnie czasami ze swoja nowa partnerka w goscine(tylko jak bylem w domu,nie ma nowych kluczy,bo ich nie chcial.Czy przychodzenie w goscine moze byc uznane za posiadanie?
Czy posiadanie to fizyczne mieszkanie w tym lokalu(czyli nocleg,spozywanie posilkow,odpoczynek itd),czy wystarczy przyjsc do tego miesaknia np.1raz w m-cu i to bedzie uznane za posiadanie.Cyz posiadanie kluczy jest posiadaniem:?:Czy jesli fizycznie nie mieszka w tym lokalu,nie ma kluczy od prawie 2lat(bo ich nie chcial),przychodzil tylko czasmi wgoscine jak bylem w domu,to czy to znaczy,ze utracil posiadanie na wlasne zyczenie(sam sie wyzbyl posiadania poprzez nie mieszaknie i brak checi przyjecia nowego klucza.bardzo prosze o pomoc:sad:
 
I jeszcze jedno..jak sad bada,ze doszlo wogole do naruszenia posiadania.Ten "moj lokator"w pozwie napisal tylko ze nie wpuszczam go do domu od pół roku co niby poswiadczyc(a raczej kłamac)maja jego dwaj swiadkowie-i to sa jego dowody.Ja mam cala dokumentacje z wydz meldunkowego,notatki dzielnicowych,policji i jego zeznania,ze nic takiego nie mialo miejsca,i,ze nigdy nie wyrzucilem go z domu nie utrudnialem mu wejscia do mieszkania.czy sedzie moze uwierzyc tak na "słowo",ze ktos kogos wyrzuca,czy raczej bedzie sie opieral na dowodach?Jeszcze raz bprosze o pomoc i zgory zdiekuje za udzielona pomoc:)
 
dopiero dzisiaj mialam chwile, ale skoro rozprawa miala miec dzisiaj miejsce, to rozumiem, ze pytania sa nieaktualne? z tego co piszesz, nie widzac akt - potwierdzam, co napisalam wczesniej. posiadanie lokalu, to fizyczne w nim mieszkanie, korzystanie z niego, a nie odwiedziny raz w miesiacu. sad bada caloksztalt sprawy i wszystkie dowody, tak z dokumentow, jak i z zeznan swiadkow. mozesz swiadkom zadawac pytania, skad wiedza, ze ten pan tam mieszka? Co to wg nich znaczy, ze ktos mieszka? Jak czesto go widywali, (jak powiedza, ze czesto, to jak sie to np. ma do czasu ich pracy), jak czesto byli w spornym mieszkaniu itd. tak, zeby wykazac, ze klamia, albo w ogole nie maja pojecia o czym mowia. No i jeszcze - kiedy to niby mieszkanie mialo miejsce. Skoro to tak dobrze pamietaja, to moze jakies inne zdarzenia takze? Nie sadze, zeby mieli pamiec absolutna! Itd....
bedzie ok, pozdrawiam
 
No i juz po sprawie.Mimo ewidentnyuch dowodow na niekorzysc tego pana niestety bedzie druga rozprawa 8grudnia-przesłuchanie swiadkow.Ten pan zeznal w sadzie,ze dobrowolnie opuscil lokal,ze nigdy go z niego nie wyrzucilem,ze nie mieszka u mnie od 2lat,bylem pewien,ze sedzina(kobieta)oddali pozew ze wzgledu ze uplynal roczny termin na zlozenie pozwu jak i przyznanie sie powoda do dobrowolnego opuzczenia lokalu.a jednak tak sie nie stalo....co sad toiinna decyzja i tok myslenie:mad:Powod powiedzial,ze nie dalem mu kluczy kiedy toczylo sie postepowanie w sprawie jego wymeldowanie,niestety musialem to potwierdzic,ale powiedzialem,ze ten pan nie mieskal juz u mnie 4lata i nie dalem klucza bo chcial wejsc i nie dopuscic do swojego wymeldowania i dalej miec tylko fikcyjny meldunek.Wogole cala sprwa byla jakas taka byle jaka,sedzia wogole nie pytala o szczegoly,wszystko bylo tak po łepkach.Powod powiedzial tylko ze owszem,ze nie mieszkal 2lata,ale chcialby dostac klucze iw rocic do mieszkania-to jakas paranoja,wystarczy chec powrotu i sam moze nakazac mi wydanie kluczy.Nie rozumien tego,przeciez on nie jest posiadaczem tego mieszkania(nie mieszka fizycznie od 4lat,a od 2lat nie ma kluczy),a jednak spraw o przywrocenia posiadania trwa-takie wlasnie mamy sady w Polsce:(No nic,czekamy na przesluchanie swiadkow.Powod jeszcze powiedzial,ze jego swiadkowie potwierzda ze mieszkał w tym mieszkaniu(co jest bzdura,bo sam przyznal,ze nie mieszka od 2lat)i ze zeznaja,ze byli swiadkami jak powod chcial wejsc aja go nie wpuscilem.Powod nigdy nie byl u mniew domu aby do niegow ejsc tylko raz zapytal mnie w wydz meldunk czy dam mu klucz,a ja powiedzialem,ze nie.I to tyle.:(
 
spokojnie. sad jeszcze nie wydal wyroku, skad wiec wiesz, jak on bedzie brzmial? Odbyla sie dopiero pierwsza rozprawa, sad przeslucha swiadkow i byc moze na nst posiedzeniu wyda wyrok. jak bedzie dla Ciebie niekorzystny, bedziesz mogl wniesc apelacje. nie stresuj sie. wiem, ze Twoja spr jest dla Ciebie najwazniejsza, ale pamietaj, ze sedzia jest tylko czlowiekiem, dziennie ma kilkanascie spraw na wokandzie, wiec nie badz zaskoczony, ze nie emocjonuje sie sprawa na rowni z Toba. Sad zadawal pytania i weryfikowal stan niezbedny do wydania wyroku w tej sprawie, a nie o wszystkie rzeczy, jakie sa pomiedzy Wami.
Bedzie dobrze, nie denerwuj sie.
Pozdrawiam,Anuschka
 
Wielkie dzieki za poswiecony czas i pomoc.Rzeczywiscie pani sedzie powiedziala,ze na nastepnej sprawie przesłucha swiadkow i wyda juz wyrok.Pewnie wydalaby wyrok juz dzisiaj,ale zapytala powoda czy chce aby sad przesluchal jeszcze swiadkow,a powod powiedzial,ze tak.Tak sobie jeszcze mysle,ze powiedzialem dzis na rozprawie,ze nie wydalem raz jedyny klucza powodowi w trakcie trwania postepownia o jego wymeldowaniu i gdyby sedzia uznala to juz za naruszenie posiadania powoda to juz dzis moglaby wydac wyrok niekorzystny dla mnie,bo sam powiedzialaem,ze nie dalem klucza.Wiec chyba pani sedzia wie,ze meldunek nie daje praw do mieszkania i moglem tego pana juz nie wpuscic,bo poprostu tu nie mieszkal.Tak sobie tylko gdybam......i szukam róznych mozliwosci.Licze,ze wygra sprawiedliwosc.Jeszcze raz DZIEKUJE:)
 
RE: Czy meldunek daje prawo do wejscia do mieszkania

Moim zdaniem miałeś.
 
RE: Czy meldunek daje prawo do wejscia do mieszkania

Moim zdaniem też.
 
RE: Czy meldunek daje prawo do wejscia do mieszkania

Moim również, konkubent mamy dobrowolnie opuścił mieszkanie, nie był posiadaczem mieszkania, nie miał również prawa własności
 
RE: Czy meldunek daje prawo do wejscia do mieszkania

nie sadzę by wniesienie sprawy o naruszenie posiadania było tu zasadnne ale oceny dokona sad .
1. nie mieszkał
2. posiadał centrum życiowe pod innym adresem zamieszkania .
3. został wymeldowany .
4. meldunek nie jest tytułem prawnym do lokalu.
 
RE: Czy meldunek daje prawo do wejscia do mieszkania

Co za zgodność :brawo:
 
Powrót
Góra