Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Wszystkim szczęśliwym rodzinkom z dziećmi należy życzyć za sąsiadów "aktywnych" studentów. Ciekawa jestem czy wówczas będą tłumaczyć to, że młodzi ludzie muszą się wyszumieć:)
 
Dzięki :) z ortografii zawsze miałam pałe ;)
 
U mnie jak dwa szczawie biegaja, rzucaja zabawkami itd, to kiedy mlodsze biedne sie zmeczy, i idzie spac, to starsze odraziutko poprostu jest uciszane, i robi sie cicho. Cud. Czyli jak nie brak motywacji, to sie da. Byle wlasnej dupie bylo dobrze.
 
Całe życie mieszkałam w dużym bloku, multum ludzi i dzieci, nade mną mieszkała rodzina z 2 synami, ojciec alkoholik robił awantury na szczęście w końcu się wyprowadził a chłopcy dawali popalić nam, byłam wtedy nastolatką , podrośli i trochę się uspokoiło, po urodzeniu córki często przyjeżdzałam do rodziców , a wtedy ten młodszy już robił imprezy i też było im bardzo wesoło, rodzice ani razu nie zadzwonili, nie poszli do nich, ja byłam tylko raz o pierwszej w nocy, przy głośnej imprezie , bo córa mi się ciągle budziła, moja wizyta pomogła na 15 min. więc dałam sobie na luz, w tej chwili młodszy na 2 małych dzieci i mój Tata często mi opowiada o różnych wybrykach, ale ani razu nie robił im problemu, bo zawsze wtedy myślał o swoich wnukach. Sąsiadka z dołu też nie miała takiego miodu z nami, bo było nas troje i przyszła tylko raz jak jej żylandor strzelił. Sama miała dzieci i wiedziała co to znaczy blokowisko, ja mieszkam na 4 piętrze, nie jest miło włazić tu z zakupami wózkami i dzećmi, nie mam nikogo nad sobą , za to są gołebie , które ciągle dreptają sobie nade mną , co jakiś czas mam zalane mieszkanie bo ptaki niszczą coś tam... Tak jest w blokach co tu ukrywać miody nie ma , są plusy i minusy, teraz się przeprowadzam na wieś dla świętego spokoju, sąsiadka mnie wykończyła nerwowo , takie życie.
 
Lilu, nie Ty jedna masz za soba traumatyczne doswiadczenia z mieszkania w bloku. Wiekszosc z nas je ma, i zawsze byl ktos kto nam na rozne sposoby dawal popalic. I dalej daje popalic. Inaczej nie byloby tego i podobnych watkow. Chcesz nam powiedziec ze w imie jakies durnej solidarnosci i ogolnego zrozumienia mamy sie meczyc z ludzmi ktorzy nie przestrzegaja elementarnych zasad mieszkania w zbiorowosci jakiej jest blok ? Twoje prawa koncza sie na moim suficie. Ja wracam upier.....z pracy i chce zlapac oddech w domu, a nie moge bo panuje w nim halas, i tak jest ciagle. Ty, ktorej dzieci niosa halas innym - nie slyszysz go. i widac nie masz zielonego pojecia w jakim huku zyja, pod jaka presja, i co sie dzieje z nerwami i zdrowiem ludzi ktorym kazdego dnia, 7 dni w tyg, a weekendy kiedy chca odpczac, od samego rana ktos puka,stuka, tupie, tlucze sie, itd. Jakbym ja budzil/nie dal spac Twoim dzieciom i Tobie, to rozumiem ze cierpialabys w milczeniu a nawet po sasiedzku czasem podziekowalabys przynoszac mi ciasteczka ? Nic do Ciebie nie mam, ani do Twoich dzieci. Nie wiem, jak glosno jest Twoim sasiadom z powodu halasu jaki generuja Twoje dzieci, i jaki to jest halas. Ale jesli poswiecisz swoj czas na poczytanie naszych postow to zrozumiesz z czym sie borykamy. To ze to jest blokowisko nie ma tu nic do rzeczy, my, ja, tez mam mozliwosc genrowania nieznosnego dla sasiadow halasu, a nie robie tego, mam nawet wszystkie meble podklejone, stolki. Bo mieszkam w bloku.Prawo do spokoju (dla kazdego), powinno byc bezwzglednie respektowane, bez znaczenia, czy halas robia dzieci, czy durni studenci, czy sluchacze hiphopu. Oko mozna przymykac na wszystko. A potem czlowiek jedzie na tabletkach uspokajajacych, leczy depresje, nie moze spac, pracowac, odpoczac, i zaczyna nienawidziec ludzi - bo para gnojkow, ktore moze sa i wieksza wartoscia dla kogos niz ja - ale nie dla mnie, zabiera ci wszystkie sily i nerwy, a ich rodzice "nie slysza", poprostu, tego halasu. Nie umieja ich zajac, uspokoic, sa z nich wrecz dumni, czasem traktuja jako instrument zeby dowalic sasiadom.
W gescie dobrej woli mozna sprobowac zalozyc, ze nie jestesmy starymi zgredami (ja przed 40) dla ktorych uprzykrzanie innym zycia stanowi cel sam w sobie, a wiadomo,ze tacy tez sa. My nie mozemy normalnie zyc w swoim mieszkaniu.
 
madzik23 najpierw Ty przeczytaj do czego się odnośi mój post i o czym pisałam z marwiką a potem cokolwiek do mnie pisz. Tobie trudno pojac ze dziecko biega i biegac bedzie.
marwika oceniasz ludzi po postach :lol: brawo :) z reszta to jest forum mam prawo wypowiedziec swoje zdanie a Ty swoje wiec w czym problem? Doszukujesz sie go widze juz od roku :)
forg a Ty chociaz dzieciom bys odpuscil ;-)
Ale jak tak czytam nie ktore posty ze rodzice twierdza ze nie bede dziecka do kaloryfera przywiazywac by nie biegalo to juz troche przegicie. Sama mam 2 letniego syna i jakos nikomu on nie przeszkadza wiadomo biega,skacze ale nie non stop i potrafie go sprwadzic na ziemie. Ale co nie ktorzy tu sa chyba przewrazliwieni POzdrawiam
 
Ostatnia edycja:
Poza tym, tu nie pisza narzekajacy na halas ze oto u sasiada upadl listek z kwiatka i na dole z tego powodu komus leb urwalo Tu nikt nie narzeka ze u kogos dziecko placze bo zabkuje czy o cos boli. Tu jest mowa o tym czego mozna uniknac. Imprezy, glosna muzyka, stuki, tupanie, skakanie, rzucanie przedmiotami. Cos co trwa wiele godzin czesto, dzien w dzien.
 
Becia900 napisał:
forg a Ty chociaz dzieciom bys odpuscil ;-)

Bo?? Dziecko jest pod ochroną?? Nie. Dziecko również potrafi czynić zło. I to, że jest dzieckiem nie usprawiedliwia jego opiekunów.
 
Tylko ze dziecko tego nie rozumie ze robi zle jakby od razu bylo takie madre nie uczylo by sie mowic,chodzic,czytac. Tutaj winni sa rodzice bo nie potrafia upilnowac czy wytlumaczyc ze zle robi wiec Twoj komentarz jest troche nie na miejscu. I nie pisz o dzieciach jak o bandytach "Dziecko również potrafi czynić zło"
 
Becia900 napisał:
Tylko ze dziecko tego nie rozumie ze robi zle jakby od razu bylo takie madre nie uczylo by sie mowic,chodzic,czytac. Tutaj winni sa rodzice

No i cały temat jest o tym, że bezmyślni rodzice dopuszczają do tego, by ich dzieci obrzydzały życie sąsiadom. W imię tego, że "dziecko musi się wybiegać".

I tak na marginesie - jak dziecko zabije inne dziecko to co, mam je pogładzić po główce??
 
lilu281 współczuję ci, że masz dzieciaki które wymagają większej troski, i chyba nie o tym tu piszemy. Staram się zrozumieć takie sytuacje. Ale nie rozumiem bezczelności rodziców, którzy mają serdecznie gdzieć potrzeby innych bo ich dziecko ma ochotę robąć w podłogę czym się da i mieć w domu boisko do biegania. Niektórym matkom w głowach się przewraca i myślą że jak już urodziły dziecko to czapki z głów a ich dzieci mogą robić wszystko na co mają ochotę. Przykładem tego jest becia900. Jeśli myślisz że twoje dzieci mogą komuś hałasować nad głową to się grubo mylisz. Nie! nie mogą. W obecniej chwili prawo jest bardzo liberalne ale mam nadzieję ze to się zmieni i rodzicice hałasujących dzieci będą sowicie karani grzywnami. To że dziecko jest małe i ma swoje prawa nie znaczy że nie trzeba go dyscyplinować i że moze komuś życie zatruwać.
 
wielka.woda ja sobie doskonale zdaję sprawę z tego że mój syn jest męczący,i wielokrotnie rozmawiałam z sąsiadami , zapraszałam ich do siebie ( żeby mogli zobaczyć jak zachowuj się mój syn żebyśmy mogli powiązać jego zabawy z odgłosami i ustalić co jest najbardziej męczące) byłam też u nich w domu z synem chcąc porozmawiać i ułagodzić sprawe. W tygodniu dzieci są w szkole i przedszolu do 15, w sobote staramy się z mężem zabierać dzieci na wycieczki czy do rodziny , niedziele są najgorsze. W zeszłym roku wywiozłam do dziadków wszystkie jego większe samochody i zabawki którymi hałasował najbardziej, ale nie jestem w stanie niedupuścić do tego żeby nie przebiegł pare razy w ciągu dnia przez dom, i wierz mi Gdy przebiegnie napinam się jak struna i zastanawiam się czy oni są w domu, tak samo już w tej chwili reaguje mój mąż, taka nerwowa atmoswera w domu doprowadza do sprzeczek o drobiazgi, ja krzycze na dzieci bo już mi nerwy puszczają. I wierz mi wiem, że nie jest z nami lekko, tylko co ja mam jeszcze zrobić? Dodam że Ci sąsiedzi złożyli swego czasu skarge na rodzine ze swojego piętra bo dziecko płakało w nocy , dziecko było chore. Postanowiliśmy z mężem się wyprowadzić , bo wiedziałam, że taka sytuacja wykończy i nas i sąsiadów , teraz się wręcz nie moge doczekać i choć liczyłam na spokojne 2 ostatnie miesiące , wczoraj się przekonałam , że mogę sobie tylko pomarzyć. Więc jeżeli masz tak męczących ludzi nad sobą pomyśl o jakiej zmianie , dla swojego spokoju, bo użerać się i robić sobie na złość to nie wyjście i do niczego dobrego nie prowadzi. pozdrawiam i naprawde życzę wszystkim i rodzicom i mieszkającym nieżej sąsiadom spokoju bo spokuj jest bezcenny :) ( jak stwierdził ostatnio mój mąż :)
 
aha :) moje dzieci dzięki Bogu już spią więc relaksik ogólno piętrowy
 
Becia900, niestety przeczytałam wszystkie Twoje posty w tym wątku, i ze smutkiem stwierdzam, że prócz wyświechtanych frazesów typu "dziecko biega i biegać będzie" i "zapomniał wół jak cielęciem był" niczego wartościowego nie wnoszą (mój w zasadzie też nie, i raczej będzie ostatni w tej dyskusji, chyba że poczuję się osobiście wywołana :)) Zastanawiam się jednak nad Twoim udziałem w tym wątku. Jesteś bezpośrednio zainteresowana tym tematem? Masz hałasujące dzieci nad głową? A może sama masz dzieci, które hałasują i nie nadążasz z przyjmowaniem skarg od sąsiadów? Ten problem Cię w ogóle w jakiś sposób dotyka? Czy szukasz okazji do rozładowania emocji? Bo widzisz, ja np. niewiele mam do powiedzenia w temacie więziennictwa i dlatego się tam nie pojawiam... Już to kiedyś komuś napisałam, ale powtórzę: naprawdę nie ma obowiązku zabierania głosu na każdy temat :)
 
Ostatnia edycja:
forg wyobrazasz sobie 2 latka ktory zabija rowniesinka? prosze Cie...
madzik23 hehe znowu nie czytasz uwaznie :) ale powtorze mam 3 latka nad glowa ktory mi non stop skacze ale potrfie to zrozumiec. Mam syna 2 letniego ale NIGDY nikt nie przyszedl i nie powiedzial ze przeszkadza mu to ze on biega itp. Ale gdyby mi zwrocili uwage na pewno bym zareagowala.I nie osadzaj mnie bo od tego nie jestes:) Z reszta Ty mi nie bedziesz mowic gdzie i co mam pisac zajmij sie soba i wallka z dziecmi.Na tym zakoncze pisanie do Ciebie bo co nie ktore rzeczy nie docieraja :) Pozdrawiam
 
Przeciwnie Becia900, czytałam uważnie. I pozwól że coś Ci wyjaśnię: skoro nie przeszkadza Ci trzylatek biegający nad Twoją głową, ani też nikt dotąd nie przyszedł się poskarżyć na Twojego dwuletniego syna, to wniosek jest prosty: ten wątek Cię nie dotyczy. Jak bardzo Ci się będzie nudzić (jeszcze bardziej niż teraz), to poczytaj o problemach ludzi z tego wątku (między innymi o moim) i może coś pojmiesz. Gdybanie zostaw na inne okazje, bo wynika z tego jedno: nie wiesz, o czym piszesz. Chyba nie potrafię wytłumaczyć tego w bardziej przystępny sposób. I jasne, że możesz tu nadal pisać, tyle że nic z tego nie wynika. Chociaż nie, wynika jedno: powinnaś popracować nad ortografią, interpunkcją itd.
W jednym się z Tobą zgadzam. Nie ma sensu ciągnąć dalej tej rozmowy, bo jesteśmy z innej bajki. Na szczęście...
 
Ostatnia edycja:
Madzik33 , masz rację. Nie rozumiem po co ktoś zabiera głos, jeżeli go temat kompletnie nie dotyczy.

P.S.
Ja tez w temacie więziennictwa się nie wypowiadam, bo temat jest mi obcy i nie mam żadnych doświadczeń z tym tematem związanych...... jak niektórzy 8) :razz:
 
Pewnie dostane ostrze ale trudno. madzik23 dlugo musialas myslec by zedytowac swego posta?Co to mojego stylu pisania znowu oceniasz a go*no wiesz z reszta twierdzisz ze mam problem z otrografia bo nie pisze ą,ę? :)
marwika temat wiezinnctwa jest Ci obcy to sie ciesz bo nikomu tego nie zycze.A Ciebie mama kultury nie nauczyla?Ze nie wolno sie smiac z cudzego nieszczescia? Ta wypowiedzia potwierdzasz swoja proznosc i glupote:)Oby dwie widac non stop sledzicie watek bo widocznie tym zyjecie.Nie bede z Wami dykutowac glupie pindy :) bo jak ktos kiedys powiedzial " z idiota sie nie dyskutuje bo najpierw sprowadzi do swego poziomu a pozniej zniszczy doswiadczeniem"
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra