Antonika
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2012
- Odpowiedzi
- 269
Przeczytałam większość wątku - stwierdzam, że mniej więcej w połowie przestała to być dyskusja na forum PRAWNYM więc i ja pozwalam sobie dorzucić swoje trzy grosze.
Niektórzy kupują mieszkanie "z kartonu" oczekując w nim absolutnej ciszy niczym w bunkrze - chcecie mieszkać jak dźwiękoszczelnym lokalu - proszę bardzo - kupcie dźwiękoszczelny lokal. Wydaje mi się, że każdy rozsądny człowiek zanim wyda grube tysiące i często oszczędności całego życia to sprawdza co tak naprawdę kupuje. A tu - takie odniosłam wrażenie - mnóstwo jest ludzi, którzy nie sprawdzili za co tak naprawdę płacą - no przecież kupując choćby samochód, który trochę mniej z reguły kosztuje sprawdzacie takie sprawy jak poziom hałasu i wyciszenie - czy może się mylę... a jeśli nie sprawdzacie i wierzycie w ciemno deweloperowi czy innemu pośrednikowi to do kogo później pretensje...
Przeczytajcie moją historię. Jestem tym uciążliwym sąsiadem, który za cholerę nie założy dywanu - ze względów zdrowotnych.
Mieszkam z dwójką małych dzieci - 1 rok i prawie trzy lata. Bardzo inteligentne bestie, wiele rozumiejące, ale ni cholery nie chcą cały dzień czytać bajek i mają na tyl siły że kiedy ja padam po trzech kawach, one nawet bez drzemki świetnie żyją - mimo swoich częstych dolegliwości zdrowotnych.
Pod nami mieszka starsze małżeństwo. Ona w domu całymi dniami, on w pracy do wieczora.
Na początku przeszkadzał jej leżaczek-bujaczek młodszej córki - zablokowałam możliwosć bujania, leżak kładłam na grubo złożonym kocu - cztery warstwy . Pomogło na chwilę - stwierdziła, że nadal jej przeszkadza leżenie dziecka na leżaczku kiedy młoda stukała nóżkami w leżak, albo włączałam wibracje leżaka żeby pomóc w kolkach lub ją uspokoić podczas kiepsko przechodzonego długiego ząbkowania. Następne co jej przeszkadzało to to że dzieciaki bawią się różnymi pojazdami w domu - wózek, duża ciężarówka, jeździk. Pojazdy schowałam. Potem zaczęło jej przeszkadzać malowanie - córka zwykła rozsiadać sie na podłodze z kartką i kredkami - zbyt głośno najwyraźniej malowała i odkładała kredki. Potem były klocki - też zbyt głośne. Teraz przeszkadza jej zwykłe chodzenie po mieszkaniu - nawet nie tupanie, skakanie i taniec - zwykłe szybsze czy wolniejsze chodzenie jakie wszyscy uprawiamy każdego dnia. Dzieci wstają około godz 7 i około 19-20 kładą się spać. Ja sama najchętniej też od razu wchodzę do łóżka - po wykonaniu niezbędnych zabiegów w mieszkaniu - sprzątanie, mycie podłogi i inne sprawy nudno-bieżące. Dla ułatwienia dodam - nie używam odkurzacza - zamiatam szczotką, to raczej jest to cicha czynność.
Dla rozjaśnienia sytuacji. Mieszkamy w budynku zbudowanym w technologii szkieletowej gdzie za rozdzielenie kondygnacji służy płyta osb - o czym przekonałam się kiedy zalało mi łazienkę. Oczywiście jest tak, że młodsze dziecko śpi w ciągu dnia - wtedy staram sie też starsze położyć, ale to z reguły kończy się niepowodzeniem, staram sie więc utrzymywać starsze w "ciszy i skupieniu" przynajmniej na czas drzemki młodszego. Ktoś stwierdził, że skoro dziecko może być spokojne kiedy młodsze śpi to może byc cały dzień spokojne. Hmmm a g...uzik prawda. Wychodzimy na spacery codziennie - no chyba, że wali żabami, albo dzieci chore. Wybiegają się ile wlezie -to one mnie przeczołgują zwykle, mimo swoich krótkich nóżek - jestem z tych rodziców co to na placyku zabaw nie siedzą na ławeczce z komórą i mają w d...e swojego rozwydrzonego bachorka - wybaczcie określenie. Ja aktywnie spędzam czas na placyku - rysujemy kredowe klasyi gramy, biegamy, gramy w piłę, są zjeżdzalnie, huśtawki i moja asysta.
Podsumowując: używam mieszkania jak każdy inny człowiek - śmiem twierdzić, że nawet spokojniej. Nie ma skoków a`la Małysz w mieszkaniu, nie ma gonitw - no dobrze w miażdżąco przeważajacej większości - dzieci mam raczej z tych normalnych w swojej kategorii wiekowej. Chodzą spać jak bozia przykazała - "po bajce". Są uczone, ze niektórych rzeczy nie wolno w domu robić, a wolno je robić na zewnątrz. Tłumaczę im setki razy dziennie jeśli trzeba żeby czegoś nie robiły, szukam alternatywnych zabaw. Jeśli trzeba nawet ostrzej powiem i "pogrożę palcem".
I teraz wyjaśnijcie jak "krowie na rowie" co mi pozostaje w mieszkaniu... czytać cały dzień z dziećmi? Taaa ...Czy może włączyć im bajkę w tv żeby siedziały nieruchomo i nie przeszkadzały sąsiadce swoim chodzeniem - świetny sposób wychowania
... czy może zacząć im podawać brandy żeby spały częściej? Bo najwyraźniej całe mieszkanie to tylko sypialnia, w której można wyłącznie spać - i to też cichutko, bo chrapanie mogłoby być uznane za zachowanie godne bydła - apropos co noc słucham chrapania dobiegajacego z dołu - powinnam wzywać policję???.
Ostatnio sąsiadka stwierdziła, że źle wychowuję swoje dzieci, bo powinny siedzieć, bo powinnam więcej czasu spędzać poza domem - najlepiej cały dzień, a wracać tylko na spanie.
Ludzie - wy chcecie ciszy w dzień - a ja chcę móc chodzić po własnym mieszkaniu - normalnie, w kapciach lub bez, tak jak wy z dołu to robicie codziennie! I do jasnej ch....y - nikt nie ma prawa zmuszać mnie do zakładania dywanów w domu - konstytucja mi tego nie nakazuje
Pojechałam teraz, wiem.
Niedługo chyba przyjdzie mi podwiesić linki do sufitu i na nich sie przemieszczać zeby nie dotykać podłogi - choć pewnie zaraz komuś zacznie przeszkadzać odgłos bloczków tych linek, albo sufit mi się zarwie.
Podsumowując znów swój długi wywód:
1. decydując sie na kupno mieszkania warto sprawdzic jego parametry techniczne żeby później nie zadręczać sąsiadów swoją roszczeniową postawą. Chcesz mieszkać w ciszy - kup sobie domek w dziczy i miej nadzieję, że okoliczne dzikie zwierzęta nie będą cię terroryzować swoimi odgłosami... albo znajdź sobie wolny bunkier.
2. kupując mieszkanie w bloku licz się z tym, że dźwięki życia codziennego sąsiadów z góry/dołu/boków cię nie ominą - tak już jest.
3. płacąc za karton spodziewaj się kartonowego wyciszenia.
Ludzie! Dajcie żyć! I, zanim poszukacie drzazg w oku innego, najpierw wyjmijcie belki ze swoich.
Mi też przeszkadza obsesyjne odkurzanie rzeczonej sąsiadki kiedy moje dziecko śpi, a ja chciałabym poczytać. Albo głośno działajacy telewizor w różnych porach, albo zapachy z jej kuchni, które czuje w swoim mieszkaniu. Albo odgłosy samochodu jej męża kiedy wraca wieczorem. Albo to, że nasadziła roślin na wspólnym terenie uniemożliwiając moim dzieciom swobodną zabawę w ogrodzie - bo tu nie wolno, bo pani dużo zapłaciła za drzewka, a tam jest roślina trująca! Ale cóż... Muszę z tym, żyć, bo tak właśnie wygląda życie we wspólnocie
Wybaczcie ten przydługi wywód, ale nie mogłam sobie darować od kiedy wczoraj znalazłam ten wątek po sprzeczce z sąsiadką.
Niektórzy kupują mieszkanie "z kartonu" oczekując w nim absolutnej ciszy niczym w bunkrze - chcecie mieszkać jak dźwiękoszczelnym lokalu - proszę bardzo - kupcie dźwiękoszczelny lokal. Wydaje mi się, że każdy rozsądny człowiek zanim wyda grube tysiące i często oszczędności całego życia to sprawdza co tak naprawdę kupuje. A tu - takie odniosłam wrażenie - mnóstwo jest ludzi, którzy nie sprawdzili za co tak naprawdę płacą - no przecież kupując choćby samochód, który trochę mniej z reguły kosztuje sprawdzacie takie sprawy jak poziom hałasu i wyciszenie - czy może się mylę... a jeśli nie sprawdzacie i wierzycie w ciemno deweloperowi czy innemu pośrednikowi to do kogo później pretensje...
Przeczytajcie moją historię. Jestem tym uciążliwym sąsiadem, który za cholerę nie założy dywanu - ze względów zdrowotnych.
Mieszkam z dwójką małych dzieci - 1 rok i prawie trzy lata. Bardzo inteligentne bestie, wiele rozumiejące, ale ni cholery nie chcą cały dzień czytać bajek i mają na tyl siły że kiedy ja padam po trzech kawach, one nawet bez drzemki świetnie żyją - mimo swoich częstych dolegliwości zdrowotnych.
Pod nami mieszka starsze małżeństwo. Ona w domu całymi dniami, on w pracy do wieczora.
Na początku przeszkadzał jej leżaczek-bujaczek młodszej córki - zablokowałam możliwosć bujania, leżak kładłam na grubo złożonym kocu - cztery warstwy . Pomogło na chwilę - stwierdziła, że nadal jej przeszkadza leżenie dziecka na leżaczku kiedy młoda stukała nóżkami w leżak, albo włączałam wibracje leżaka żeby pomóc w kolkach lub ją uspokoić podczas kiepsko przechodzonego długiego ząbkowania. Następne co jej przeszkadzało to to że dzieciaki bawią się różnymi pojazdami w domu - wózek, duża ciężarówka, jeździk. Pojazdy schowałam. Potem zaczęło jej przeszkadzać malowanie - córka zwykła rozsiadać sie na podłodze z kartką i kredkami - zbyt głośno najwyraźniej malowała i odkładała kredki. Potem były klocki - też zbyt głośne. Teraz przeszkadza jej zwykłe chodzenie po mieszkaniu - nawet nie tupanie, skakanie i taniec - zwykłe szybsze czy wolniejsze chodzenie jakie wszyscy uprawiamy każdego dnia. Dzieci wstają około godz 7 i około 19-20 kładą się spać. Ja sama najchętniej też od razu wchodzę do łóżka - po wykonaniu niezbędnych zabiegów w mieszkaniu - sprzątanie, mycie podłogi i inne sprawy nudno-bieżące. Dla ułatwienia dodam - nie używam odkurzacza - zamiatam szczotką, to raczej jest to cicha czynność.
Dla rozjaśnienia sytuacji. Mieszkamy w budynku zbudowanym w technologii szkieletowej gdzie za rozdzielenie kondygnacji służy płyta osb - o czym przekonałam się kiedy zalało mi łazienkę. Oczywiście jest tak, że młodsze dziecko śpi w ciągu dnia - wtedy staram sie też starsze położyć, ale to z reguły kończy się niepowodzeniem, staram sie więc utrzymywać starsze w "ciszy i skupieniu" przynajmniej na czas drzemki młodszego. Ktoś stwierdził, że skoro dziecko może być spokojne kiedy młodsze śpi to może byc cały dzień spokojne. Hmmm a g...uzik prawda. Wychodzimy na spacery codziennie - no chyba, że wali żabami, albo dzieci chore. Wybiegają się ile wlezie -to one mnie przeczołgują zwykle, mimo swoich krótkich nóżek - jestem z tych rodziców co to na placyku zabaw nie siedzą na ławeczce z komórą i mają w d...e swojego rozwydrzonego bachorka - wybaczcie określenie. Ja aktywnie spędzam czas na placyku - rysujemy kredowe klasyi gramy, biegamy, gramy w piłę, są zjeżdzalnie, huśtawki i moja asysta.
Podsumowując: używam mieszkania jak każdy inny człowiek - śmiem twierdzić, że nawet spokojniej. Nie ma skoków a`la Małysz w mieszkaniu, nie ma gonitw - no dobrze w miażdżąco przeważajacej większości - dzieci mam raczej z tych normalnych w swojej kategorii wiekowej. Chodzą spać jak bozia przykazała - "po bajce". Są uczone, ze niektórych rzeczy nie wolno w domu robić, a wolno je robić na zewnątrz. Tłumaczę im setki razy dziennie jeśli trzeba żeby czegoś nie robiły, szukam alternatywnych zabaw. Jeśli trzeba nawet ostrzej powiem i "pogrożę palcem".
I teraz wyjaśnijcie jak "krowie na rowie" co mi pozostaje w mieszkaniu... czytać cały dzień z dziećmi? Taaa ...Czy może włączyć im bajkę w tv żeby siedziały nieruchomo i nie przeszkadzały sąsiadce swoim chodzeniem - świetny sposób wychowania
... czy może zacząć im podawać brandy żeby spały częściej? Bo najwyraźniej całe mieszkanie to tylko sypialnia, w której można wyłącznie spać - i to też cichutko, bo chrapanie mogłoby być uznane za zachowanie godne bydła - apropos co noc słucham chrapania dobiegajacego z dołu - powinnam wzywać policję???.
Ostatnio sąsiadka stwierdziła, że źle wychowuję swoje dzieci, bo powinny siedzieć, bo powinnam więcej czasu spędzać poza domem - najlepiej cały dzień, a wracać tylko na spanie.
Ludzie - wy chcecie ciszy w dzień - a ja chcę móc chodzić po własnym mieszkaniu - normalnie, w kapciach lub bez, tak jak wy z dołu to robicie codziennie! I do jasnej ch....y - nikt nie ma prawa zmuszać mnie do zakładania dywanów w domu - konstytucja mi tego nie nakazuje
Niedługo chyba przyjdzie mi podwiesić linki do sufitu i na nich sie przemieszczać zeby nie dotykać podłogi - choć pewnie zaraz komuś zacznie przeszkadzać odgłos bloczków tych linek, albo sufit mi się zarwie.
Podsumowując znów swój długi wywód:
1. decydując sie na kupno mieszkania warto sprawdzic jego parametry techniczne żeby później nie zadręczać sąsiadów swoją roszczeniową postawą. Chcesz mieszkać w ciszy - kup sobie domek w dziczy i miej nadzieję, że okoliczne dzikie zwierzęta nie będą cię terroryzować swoimi odgłosami... albo znajdź sobie wolny bunkier.
2. kupując mieszkanie w bloku licz się z tym, że dźwięki życia codziennego sąsiadów z góry/dołu/boków cię nie ominą - tak już jest.
3. płacąc za karton spodziewaj się kartonowego wyciszenia.
Ludzie! Dajcie żyć! I, zanim poszukacie drzazg w oku innego, najpierw wyjmijcie belki ze swoich.
Mi też przeszkadza obsesyjne odkurzanie rzeczonej sąsiadki kiedy moje dziecko śpi, a ja chciałabym poczytać. Albo głośno działajacy telewizor w różnych porach, albo zapachy z jej kuchni, które czuje w swoim mieszkaniu. Albo odgłosy samochodu jej męża kiedy wraca wieczorem. Albo to, że nasadziła roślin na wspólnym terenie uniemożliwiając moim dzieciom swobodną zabawę w ogrodzie - bo tu nie wolno, bo pani dużo zapłaciła za drzewka, a tam jest roślina trująca! Ale cóż... Muszę z tym, żyć, bo tak właśnie wygląda życie we wspólnocie
Wybaczcie ten przydługi wywód, ale nie mogłam sobie darować od kiedy wczoraj znalazłam ten wątek po sprzeczce z sąsiadką.