Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
thomas_k7 napisał:
To jest właśnie błąd Twój jak i wielu innych ludzi, którzy patrzą tylko na czubek swojego nosa.
Twoje dziecko rozumie, inne może nie rozumieć - jest to dla Ciebie jasne i logiczne?!
Dobrze mówisz, dziecko jest tylko dzieckiem - nie każde dziecko jest takie same.
Nie każdy ma w mieszkaniu dywan :-/

Ciekawe rozumowanie :)
Gdybym jednak patrzył na czubek swojego nosa, mój młody bawiłby się na panelach kręcąc pokrywkami od garnków a ja słuchałbym muzyki w porach jakich chce głośno jak chce (nareszcie:))
Czy jest to dla Ciebie jasne i logiczne ?
Tymczasem ja nie przeszkadzam sąsiadom - sąsiedzi nie przeszkadzają mi. Takie "cuś".
 
Nie mówię o Tobie. Mówię cały czas o dziecku - nadal nie rozumiesz?!
To, że Twoje dziecko rozumie, że ma się bawić na dywanie nie oznacza, że dziecko sąsiada jest na tyle rozgarnięte, że też to zrozumie. To, że Ty wychowujesz w taki sposób, nie oznacza, że sąsiad będzie Twoim odzwierciedleniem. I tak jak wspomniałem - sąsiad może nie mieć dywanów. Co wtedy?!
To jest patrzenie na czubek swojego nosa. Ja nie przeszkadzam, więc inni niech mi też nie przeszkadzają i zachowują się tak jak ja i moje dziecko.

Logiczne? Czy z CAPS LOCKIEM może napisać? Ewentualnie podkreślić?!
 
wielka.woda napisał:
Przewlekły stres związany z życiem w hałasie jest przyczyną występowania nerwic/nerwic lękowych.

Gdybyśmy w taki sposób myśleli, to chyba większość populacji mieszkałaby na wsiach, a nie w większych aglomeracjach, bo przecież natężenie hałasu jest bardzo duże- nie uważasz?

Kolejna kwestia...wnioskując po tym co piszesz to przedszkolanki w przedszkolu/żłobku muszą mieć bardzo zaawansowaną nerwicę, skoro pracują w tak "trudnych" warunkach przez tyle lat :D

Chcę Ci tylko uświadomić, że "problem" troszkę wyolbrzymiliście...

wielka.woda napisał:
Zapewniam Cię jednak , że w przypadku zaburzeń lękowych odczuwany bez względu na przyczyny jego powstania lęk bywa tak silny, że osoba zdrowa nie jest w stanie tego lęku pojąć, ogarnąć. Nie było, więc to kiepskie porównanie.


Strach i lęk po gwałcie lub jego próbie jest nieporównywalny do żadnego innego.
Nadal uważam, ze jest to kiepskie porównanie...i w tej kwestii na pewno mnie nie przekonasz.

wielka.woda napisał:
Dziecko jest tylko dzieckiem, ale też doskonale rozumie co to znaczy kiedy mu powiesz np. "nie jeźdź samochodem po podłodze bo na dole śpi mały dzidziuś". Mój 3latek to rozumie i jeździ ile chce na dywanie.

A mój 2,5 letni chrześniak kompletnie tego nie rozumie i rzuca czym popadnie - wszelkiego rodzaju upomnienia czy też tłumaczenia nie działają. I co mam mu zrobić? Związać?
Bez żartów...

thomas_k7 napisał:
Twoje dziecko rozumie, inne może nie rozumieć - jest to dla Ciebie jasne i logiczne?!
Dobrze mówisz, dziecko jest tylko dzieckiem - nie każde dziecko jest takie same.

Dokładnie tak.
Nie powinno się oceniać wszystkich przez pryzmat swojej osoby bądź też otoczenia...

wielka.woda napisał:
Oczywiście że remont jest bardziej hałaśliwy - ale wiercenie i stukanie trwa jakiś czas - malowania, tynkowania, szpachlowania, itd, już nie słychać.

Tak jakiś czas...u mnie trwał 2 lata - i nigdy nikt nie zapukał do drzwi z pretensjami.
Dziecko chyba też rośnie i wyrasta z pewnych nawyków oraz hałasujących zabawek prawda?

wielka.woda napisał:
Mi takie same u mojego sąsiada za ścianą również mogą sobie szaleć. Co innego za to jak szaleją nad głową.

Chyba grubości ścian nie będziemy porównywać? :)



Jest jeszcze jedno wyjście z sytuacji...ludzie, którzy nie potrafią żyć w cywilizacji powinni przenieść się do buszu :)
Tam jest cicho i spokojnie...i każdy ustanawia swoje prawa.
 
thomas_k7 napisał:
Nie mówię o Tobie. Mówię cały czas o dziecku - nadal nie rozumiesz?!
To, że Twoje dziecko rozumie, że ma się bawić na dywanie nie oznacza, że dziecko sąsiada jest na tyle rozgarnięte, że też to zrozumie. To, że Ty wychowujesz w taki sposób, nie oznacza, że sąsiad będzie Twoim odzwierciedleniem. I tak jak wspomniałem - sąsiad może nie mieć dywanów. Co wtedy?!
To jest patrzenie na czubek swojego nosa. Ja nie przeszkadzam, więc inni niech mi też nie przeszkadzają i zachowują się tak jak ja i moje dziecko.

Logiczne? Czy z CAPS LOCKIEM może napisać? Ewentualnie podkreślić?!

Mam wrażenie panie praktyk, że Ty byłeś kiedyś właśnie takim mało rozgarniętym dzieckiem i niestety tak zostało.
Użyjmy metafory: dziecko to ogon, rodzic to pies - czyli ogon macha psem. Czyli biedny rodzic nie jest w stanie zająć się dzieckiem inaczej niż na wszystko mu pozwalać bo ono nierozgarnięte. I po sprawie. A może to jednak z rodzicem jest jest coś nie tak ?
Sąsiad nie musi być moim odzwierciedleniem - nawet bym nie chciał :)
Za to chciałbym żeby wiedział co to empatia - bynajmniej nie z wikipedii.
Sąsiad nie ma dywanów bo lubi paneli swoich ciemny brąz, jego żona chodzi po domu w butach na obcasie a jak w nich nie chodzi to chodzi w nich ich córka i nic z tym nie da się zrobić ? To jest patrzenie na czubek swojego nosa.
Nie doceniasz dzieci, są bardzo inteligentne, przekonasz się o tym kiedyś jak będziesz chciał nauczyć niemowlę np. samodzielnie zasypiać.
Umiejętność życia w zbiorowości, dbanie o komfort swój i innych nazywasz patrzeniem na czubek własnego nosa. Otaczają mnie ewenementy zapatrzone w czubek własnego nosa. Na szczęście ci nie tacy sami jak ja wyprowadzili się mi z nad głowy.
Z mojej strony EOT.
 
LeoLeo napisał:
Gdybyśmy w taki sposób myśleli, to chyba większość populacji mieszkałaby na wsiach, a nie w większych aglomeracjach, bo przecież natężenie hałasu jest bardzo duże- nie uważasz?

Kolejna kwestia...wnioskując po tym co piszesz to przedszkolanki w przedszkolu/żłobku muszą mieć bardzo zaawansowaną nerwicę, skoro pracują w tak "trudnych" warunkach przez tyle lat :D

Chcę Ci tylko uświadomić, że "problem" troszkę wyolbrzymiliście...

Nerwica jest chorobą cywilizacyjną między innymi z tego powodu, że coraz więcej ludzi mieszka w dużych aglomeracjach. Wnioskując z tego co piszesz, lekarze psychiatrzy też powinni się leczyć bo pracują z chorymi psychicznie ?

LeoLeo napisał:
Strach i lęk po gwałcie lub jego próbie jest nieporównywalny do żadnego innego.
Nadal uważam, ze jest to kiepskie porównanie...i w tej kwestii na pewno mnie nie przekonasz.

Ty mówisz o traumie - ja mówię o lęku. Lęk w zaburzeniach nerwicowych ma się tak do lęku czy zdążę na pociąg, jak stan katatoniczny w depresji do smutku grabarza. W konsekwencji lęk odczuwany przez osobę która została zgwałcona i w wyniku traumy ma zaburzenia lękowe, jak i lęk odczuwany przez przez dowolną inną osobę chorą na zaburzenia lękowe może mieć takie natężenie, że nie ma wymiaru.


LeoLeo napisał:
A mój 2,5 letni chrześniak kompletnie tego nie rozumie i rzuca czym popadnie - wszelkiego rodzaju upomnienia czy też tłumaczenia nie działają. I co mam mu zrobić? Związać?
Bez żartów...

Bez żartów...

LeoLeo napisał:
Tak jakiś czas...u mnie trwał 2 lata - i nigdy nikt nie zapukał do drzwi z pretensjami.
Dziecko chyba też rośnie i wyrasta z pewnych nawyków oraz hałasujących zabawek prawda?

Rozumiem że remontowałaś cały blok, łącznie z elewacją, ociepleniem i dachem.
Oczywiście że wyrasta - zaczyna np słuchać hip-hopu 22 godziny na dobę. Rodzice nic nie mogą zrobić bo jak było małe to było nierozgarnięte i jedyne co można było zrobić to je związać.

LeoLeo napisał:
Jest jeszcze jedno wyjście z sytuacji...ludzie, którzy nie potrafią żyć w cywilizacji powinni przenieść się do buszu :)
Tam jest cicho i spokojnie...i każdy ustanawia swoje prawa.

Tu się z Tobą zgadzam całym sercem - moi byli sąsiedzi mieszkają obecnie w domu, jakieś 100 metrów od innych zabudowań. Może nie jest to busz ale zawsze coś...
 
Ostatnia edycja:
trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie sytuacji, a komentarzami LeoLeo i tym podobnych proszę się nie przejmować, nie zrozumieją sytuacji i nie rozumieją na czym polega problem.

Dla potwierdzenia, proszę - link

Hałas pogorszył twój stan zdrowia? Masz szansę na zadośćuczynienie - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki


skoro możliwe jest uzyskanie finansowego zadośćuczynienia hałas z publicznej drogi,
która to jest publiczna i idąc tokiem rozumownia LeoLeo, miast do sądu walczyć o swoje
trzeba uciec bo przecież cywilizacja idzie :lol:

Radą dla walczących z hałasem zza ściany jest przede wszystkim zbieranie świadków
i dowodów. Wtedy jeśli nie uda się z KW to powództwo cywilne, w końcu można sądzić się o wszytko i jeśli sąd uzna, że zachowanie dziecka przekracza normy, może coś nakazać.
Wszyscy którzy rozkładają ręce i nie będą wiązać dzieci, proponuję przejrzenie zasad prawa - rodzic odpowiada za dziecko, w tym za jego "wykroczenia".
 
wielka.woda napisał:
Ty mówisz o traumie - ja mówię o lęku.

Absolutnie...mówię tylko i wyłącznie o lęku.

wielka.woda napisał:
Lęk w zaburzeniach nerwicowych ma się tak do lęku czy zdążę na pociąg, jak stan katatoniczny w depresji do smutku grabarza. W konsekwencji lęk odczuwany przez osobę która została zgwałcona i w wyniku traumy ma zaburzenia lękowe, jak i lęk odczuwany przez przez dowolną inną osobę chorą na zaburzenia lękowe może mieć takie natężenie, że nie ma wymiaru.

Mam wrażenie, że nie wiesz co piszesz...ale to może z tego względu, że jesteś mężczyzną i może inaczej do tego podchodzisz.

wielka.woda napisał:
Rozumiem że remontowałaś cały blok, łącznie z elewacją, ociepleniem i dachem.

Nie...remontowałam na tyle, na ile pozwalał mi czas i finanse, więc sąsiedzi wcale nie mieli "kolorowo".

kujawiaczkaa napisał:
Dla potwierdzenia, proszę - link

Hałas pogorszył twój stan zdrowia? Masz szansę na zadośćuczynienie - Prawo i wymiar sprawiedliwości - GazetaPrawna.pl - wiadomości, notowania, kursy, praca, emerytury, podatki

Porównujesz bawiące się dziecko z hałasem dobiegającym z drogi publicznej?
Nic dodać nic ująć :brawo:

kujawiaczkaa napisał:
skoro możliwe jest uzyskanie finansowego zadośćuczynienia hałas z publicznej drogi,
która to jest publiczna i idąc tokiem rozumownia LeoLeo, miast do sądu walczyć o swoje
trzeba uciec bo przecież cywilizacja idzie

A możesz to napisać po polsku?

kujawiaczkaa napisał:
Radą dla walczących z hałasem zza ściany jest przede wszystkim zbieranie świadków
i dowodów.

Na przykład stanie z dyktafonem przy suficie? :D

kujawiaczkaa napisał:
Wtedy jeśli nie uda się z KW to powództwo cywilne, w końcu można sądzić się o wszytko i jeśli sąd uzna, że zachowanie dziecka przekracza normy, może coś nakazać.

No i tu mam pytanie...
Jakie to są te normy? Będą przeprowadzane jakieś pomiary głośności w jaki sposób dziecko tupta, czy może jak często używa jeździdełek? :D
No i co w takim przypadku sąd może nakazać?
Oświeć mnie proszę...

kujawiaczkaa napisał:
Wszyscy którzy rozkładają ręce i nie będą wiązać dzieci, proponuję przejrzenie zasad prawa - rodzic odpowiada za dziecko, w tym za jego "wykroczenia".

Po tym zdaniu wnioskuję, że miałaś kiepskie dzieciństwo...
Radzę zapoznać się z terminologią słowa wykroczenie :)
 
LeoLeo napisał:
Absolutnie...mówię tylko i wyłącznie o lęku.

Mam wrażenie, że nie wiesz co piszesz...ale to może z tego względu, że jesteś mężczyzną i może inaczej do tego podchodzisz.

Jesteś kobietą, dlatego tak piszesz ;)
Jak już napisałem parę postów wyżej - zdrowy człowiek tego stanu nie zrozumie. Nie znasz lęku o którym sobie gaworzymy.

LeoLeo napisał:
Nie...remontowałam na tyle, na ile pozwalał mi czas i finanse, więc sąsiedzi wcale nie mieli "kolorowo".

Wyobrażam sobie. Ciekawe co byłoby jakby mieli jednoznacznie dość że masz tak mało czasu i pieniędzy na remont.
 
Absurdalne rady,wywody i pseudo porady ludzi którzy problemu nie rozumieją...bo?ich nie dotyczy. Dlatego tez życzę bez zlośliwości sąsiadów takich jakich my mamy, może wtedy też powiedzą że jesteśmy nie wyrozumiali , złośliwi bez empati i widzimy czubek własnego nosa. Powtórzę po raz enty
Dzieci się WYCHOWUJE a nie HODUJE. Ale cóż ......... jacy rodzice takie dzieci, przykład idzie z góry. :!::!::!:
 
Postuluję zamknięcie tego tematu. Prawnie powiedziano już wszystko. A znów od dwóch stron mamy nic nie wnoszące dyskusje.
 
Syphar , no nieee .... nie dowiem się, jak się zakończy sprawa animac - jeśli "kłódka zawiśnie na drzwiach" tematu :(
Śpiesz się powoli z postulatami , please ;)
 
nowa 1981 napisał:
Dzieci się WYCHOWUJE a nie HODUJE. Ale cóż ......... jacy rodzice takie dzieci, przykład idzie z góry. :!::!::!:

To nie dyskusja o wychowywaniu dzieci. Tylko o ewentualnym łamaniu prawa poprzez ich egzystowanie.

Ale - powyższe zdanie w bardzo piękny sposób pokazuje opisywaną już tutaj postawę: "tylko ja umiem wychowywać dzieci, tylko u mnie jest spokój, tylko ja mam rację". A tymczasem życie nie jest czarno-białe. I nigdzie nie jest napisane ani żaden z użytkowników postulujących grobową ciszę w budynku wielorodzinnym nie udowodni, że to, iż dziecko sobie kilka godzin podróżuje jeździkiem po mieszkaniu jest dowodem na niewydolność wychowawczą jego rodziców oraz jest naruszeniem prawa.
 
Forg - że Cię zacytuję:
Np:

"Napisał/a lilu281
I wyobraź sobie , że moje dzieci mają takie samo prawa do życia w swoim mieszkaniu jak sąsiedzi z dołu,"
forg napisał:
Życie w mieszkaniu polega na urządzaniu gonitw po nim?? Chyba nie ...

"Napisał/a Becia900
forg a Ty chociaz dzieciom bys odpuscil"

forg napisał:
Bo?? Dziecko jest pod ochroną?? Nie. Dziecko również potrafi czynić zło. I to, że jest dzieckiem nie usprawiedliwia jego opiekunów.

Ale to było w 2010.

I znajdź w tym wątku wpis, w którym ktoś postuluje grobową ciszę w bloku.
 
Ostatnia edycja:
forg napisał:
"tylko ja umiem wychowywać dzieci, tylko u mnie jest spokój, tylko ja mam rację".
I tyczy się to każdego "krzykacza", który siebie uważa za ideał człowieka wychowującego dzieci. Ideał - czytaj wielka.woda, kujawiaczkaa, nowa 1981 i inni.

Dopóki nie zrozumieją, że każdy jest inny i to, że oni wychowują w taki sposób dzieci, a ktoś inny inaczej - temat będzie się kręcił w kółko.
 
Nie ma sensu dyskutować i polemizować o metodach wychowawczych i ideałach.
animac daj znać jak Twoje sprawy się potoczą;)
 
animac napisał:
A co się u Ciebie dzieje, że policja jest wzywana?



A co konkretnie jej przeszkadza?



Nie bardzo rozumiem, zakłócacie spokój sąsiadce czy nie? Co stwierdza policja w trakcie interwencji?



Bardzo to "mądra" porada.



I stalking wywnioskowałeś na podstawie wpisu spidero?

Spidero, rozmawiałeś z sąsiadką? Co konkretnie jej przeszkadza? Byłeś u niej w domu posłuchać ewentualnie tego, co jej przeszkadza?



To może nie zakazuj, tylko ucz. Ja tu nie widzę winy sąsiadki..

przeszkadza jej wszystko a rozmawiać się z nią nie da niestety,policja nic nie morze poradzić ponieważ nigdy nie ma powyżej godziny 22 . a przedtem jej nic nie przeszkadzało to dziwne prawda ???
 
wielka.woda napisał:
I znajdź w tym wątku wpis, w którym ktoś postuluje grobową ciszę w bloku.

I znajdź w tym samym wątku, całkiem niedawno, mój wpis mówiący mniej więcej o tym, że przegięcia w jedna albo drugą stronę są niezdrowe.
Ale mimo mojej próby bycia obiektywnym jednak szalę przegiął człowiek, któremu mikser o 21 w sobotę zaczął przeszkadzać. Zatem postanowiłem nieco podrażnić użytkowników, którzy nie potrafią "żyć na kupie". Czy też "w kupie". I nadal bardzo uprzejmie proszę o jakiekolwiek przykłady wyroku polskiego sądu, który uznaje płacz dziecka za łamanie prawa - oczywiście mam na myśli zakłócanie spokoju czy ciszy. Nie płacz spowodowany przez zwyrodnialców katujących swoje dzieci.
 
Co Wy się tego płaczu uczepiliście ?
Ktoś tu czyta te posty ze zrozumieniem ?
 
Potwierdzam szkoda czasu i paluszków na pisanie do tych którzy czepiają się płaczu jak problem tkwi w zupełnie innym utrudnianiu sąsiedzkim.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra