M
MoonWalk
Użytkownik
- Dołączył
- 10.2010
- Odpowiedzi
- 155
Nieważne ile by biegało. 10 minut napisałem już dla wyolbrzymienia faktu, że nawet to teraz przeszkadza ludziom. Zresztą nie znam dziecka, które nauczyłoby się chodzić w 10 minut.
A swoją wypowiedzią tylko utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że ludziom na starsze lata (nawet niekoniecznie stare) coś się w głowach przestawia i dosłownie wszystko zaczyna przeszkadzać. Jak wszyscy w klatce byli młodzi i się chowało dzieci to oczywiście nikt pretensji nie miał, ale jak już się swoje wychowało to się do nowych sąsiadów ma obiekcje co do hałasu dziecka. Rozumiem że może przeszkadzać długie głośne granie muzyki, tłuczenie się garnkami czy kilkugodzinne kłótnie, że już nie wspomnę o zakłócaniu ciszy nocnej, ale no kurcze - możecie mnie mieć nawet za wieśniaka i sądzić co chcecie - dziecko to po prostu dziecko, jak już tu ludzie pisali i byli często za to obrzucani przysłowiowym błotem. Nie wyjmie się mu baterii, chyba że ktoś ma zamiar nie wiem, dawkować mu leki uspokajające.
I nikt tu nie przejmuje się wcale dziećmi. Tak wielce piszecie, jak dzisiejsze czasy zmieniły się na gorsze, a zapytam (przepraszam, jeżeli ktoś wspomniał już o tym, ale nie jestem w stanie przeglądnąć całego tematu): czy ktokolwiek z drażliwych sąsiadów zapukał kiedyś do rodziców małolata z latawcem, zdalnie sterowanym samolotem lub po prostu ofertą spaceru? Tak, to dziwne, ale skoro tak rzekomo troszczycie się o biedne dzieci, siedzące całymi dniami w czterech ścianach, to może w ramach eksperymentu sami pokazalibyście tym dzieciom świat poza nimi?
Ale jak to - to nie Wasza rola przecież, a rodziców. Ci natomiast chowają jak umieją i na ile czasu mają. Zatem, co za problem? Może taki, że ta cała troska o straszne losy dzieci w dzisiejszych czasach jest zwykłą przykrywką dla własnej wygody życia, która od kilku lat dziwnym trafem zmierza do zupełnego wyrachowania i pozbawienia natury człowieka, co przyszło niestety do nas z zachodu.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że te wszystkie dzieciaki mają niestety tylko kilka-kilkanaście lat, żeby się naprawdę pobawić. Później do końca życia będą musieli porać się z problemami szarej rzeczywistości, przez które część z nich zapewne też zostanie zrzędami. I to będzie ta część, którym w młodości zabraniano skakać, bo sąsiadce przeszkadzał hałas.
Czekam tylko, kiedy dzieci (nie mam), palących (nie palę), skrzypków (nie gram) i resztę tych okropnych stworzeń pozamykają w klatkach! Wtedy na pewno coś się zmieni - społeczeństwo pozbędzie się problemu, a osobnicy ci w końcu będą mieli klatki bez zrzędliwych sąsiadów. Same korzyści
A swoją wypowiedzią tylko utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że ludziom na starsze lata (nawet niekoniecznie stare) coś się w głowach przestawia i dosłownie wszystko zaczyna przeszkadzać. Jak wszyscy w klatce byli młodzi i się chowało dzieci to oczywiście nikt pretensji nie miał, ale jak już się swoje wychowało to się do nowych sąsiadów ma obiekcje co do hałasu dziecka. Rozumiem że może przeszkadzać długie głośne granie muzyki, tłuczenie się garnkami czy kilkugodzinne kłótnie, że już nie wspomnę o zakłócaniu ciszy nocnej, ale no kurcze - możecie mnie mieć nawet za wieśniaka i sądzić co chcecie - dziecko to po prostu dziecko, jak już tu ludzie pisali i byli często za to obrzucani przysłowiowym błotem. Nie wyjmie się mu baterii, chyba że ktoś ma zamiar nie wiem, dawkować mu leki uspokajające.
I nikt tu nie przejmuje się wcale dziećmi. Tak wielce piszecie, jak dzisiejsze czasy zmieniły się na gorsze, a zapytam (przepraszam, jeżeli ktoś wspomniał już o tym, ale nie jestem w stanie przeglądnąć całego tematu): czy ktokolwiek z drażliwych sąsiadów zapukał kiedyś do rodziców małolata z latawcem, zdalnie sterowanym samolotem lub po prostu ofertą spaceru? Tak, to dziwne, ale skoro tak rzekomo troszczycie się o biedne dzieci, siedzące całymi dniami w czterech ścianach, to może w ramach eksperymentu sami pokazalibyście tym dzieciom świat poza nimi?
Idealny przykład (nie skierowany broń Boże przeciwko jego autorce). Nic prostszego, jak wziąć grupkę dzieci i posiedzieć z nimi w piaskownicy pod opieką. Na pewno sfrustrowani hałasem, choć nie pokazujący tego po sobie rodzice będą wniebowzięci.black_elite napisał:Pod blokiem piaskownica, to mama siedziała, albo było się pod opieką sąsiadki lub starszego kolegi.
Ale jak to - to nie Wasza rola przecież, a rodziców. Ci natomiast chowają jak umieją i na ile czasu mają. Zatem, co za problem? Może taki, że ta cała troska o straszne losy dzieci w dzisiejszych czasach jest zwykłą przykrywką dla własnej wygody życia, która od kilku lat dziwnym trafem zmierza do zupełnego wyrachowania i pozbawienia natury człowieka, co przyszło niestety do nas z zachodu.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że te wszystkie dzieciaki mają niestety tylko kilka-kilkanaście lat, żeby się naprawdę pobawić. Później do końca życia będą musieli porać się z problemami szarej rzeczywistości, przez które część z nich zapewne też zostanie zrzędami. I to będzie ta część, którym w młodości zabraniano skakać, bo sąsiadce przeszkadzał hałas.
Czekam tylko, kiedy dzieci (nie mam), palących (nie palę), skrzypków (nie gram) i resztę tych okropnych stworzeń pozamykają w klatkach! Wtedy na pewno coś się zmieni - społeczeństwo pozbędzie się problemu, a osobnicy ci w końcu będą mieli klatki bez zrzędliwych sąsiadów. Same korzyści
Ostatnia edycja: