Zabawa dziecka a zakłocanie spokoju

  • Autor wątku Autor wątku ania1977
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Iza , trzymam kciuki za pozytywne załatwienie sprawy. :)

Może niebawem nadarzy się okazja porozmawiać z sąsiadką i okaże się wyrozumiałą kobitką :)
 
I co tam u Was?
Poprawiło się komuś?
U nas się pogorszyło, niestety. Niezależnie od pogody dzieciary są przetrzymywane w domu cały czas i głupieją...
Mamy niepotrzebną nikomu wojenkę.

Pozdrawiam znad morza!
 
hej :) Mi się polepszyło, wyprowadziłam się z moim łobuzem na wieś, mam 0,5 ha wokół domu, 4 bociany, i spokój, a moje dziecko przestrzeń , biega , skacze, jeździ na rowerku, a ja pije kawe na tarasie i mam go na oku..., A moi sąsiedzi mają od miesiąca remont nad głową :) pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie ...

Witaj Miałam podobny problem, zalecam jak najbardziej pożądne wykładziny, i w żadnym razie nie krzyczcie na dziecko, ja ze swoim synem chodze regularnie na zajęcia do pedagoga fizykoterapeuty, psychologa, Szymon ma opóźnienie mowy i jest nadpobudliwy, każda z tych osób, (które zresztą pracują z dziećmi cały czas i wiedzą co mówią ) powiedziała mi że moje dziecko potrzebuje tej bieganimy i tego skakania i żeby pozwolić mu na to, szczególnie przed snem, nie pozwulcie się tej sąsiadce zastraszyć, i nie zastraszajcie własnego dziecka, ja to przerobiłam i naprawde nie należy ulegać i krzyczeć na dziecko, jeżeli wasza sąsiadka będzie przychodzić z pretensjami, może jej Pan podać telefon na policje i niech tam się skarży, za bezpodstawne wezwania jeszcze ona dostanie po łapkach. pozdrawiam i życze wszystkiego najlepszego

Proszę nie pisać posta pod postem, jest funkcja edytuj - moderator
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ja miałem lepiej, moi sąsiedzi z góry mieli w całym mieszkaniu parkiet (bez dywanów) i małego synka, któremu kupili duży samochód z plastykowymi kołami. I Maciek jeździł tym samochodem po całym mieszkaniu, a najlepiej było rano w soboty i niedziele sąsiedzi sobie spali w sypialni a Maciek od rana jeździł samochodem po mieszkaniu, u nas od razu poranna pobudka i tak prze kilka miesięcy, aż samochód się rozleciał...
Ale to już historia z przed kilku lat, którą jakoś przeżyliśmy.... co zrobić takie życie jest w blokach, zawsze ktoś, coś nie pasuje nam... Maciek jest teraz wyrośniętym młodzieńcem...
Powodzenia, czas wszystko załatwi za nas...:D
 
Ja nie neguję potrzeb dzieci :-)
Tylko, że dzieciom należy zapewnić możliwości - od tego są spacery, place zabaw, ogólnie rzecz biorać zajmowanie się nimi a te "moje" siedzą cały czas w domu. Niezależnie od pogody. Mieszkam w kamienicy, z drewnianymi stropami, pudła rezonansowe mają po 30 metrów kwadratowych...

==>Gucio: ja też mam autko i panele bez dywanów nad głową...
Przez jakiś czas był spokój, ale krótko.

Proszę nie pisać posta pod postem, jest funkcja edytuj - moderator
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Ja nie mogę pojąć jednej rzeczy: jak można praktycznie w ogóle nie wychodzić z dziećmi z domu. Pani domu nie pracuje, a jedyne na co ją stać, to pięciominutowy spacer w ciągu dnia. W najlepszym razie dookoła bloku, a standardowo kończy się na kilkuminutowym staniu tuż pod moim oknem. Mamusia stoi lub kuca, jej młodsze dziecię także, a starsze wiesza się na takiej rurze podtrzymującej daszek przy klatce. Po upływie pięciu minut mamusia zarządza powrót i wszystko (patrz biegi, dudnienie itd.) zaczyna się od nowa. No ale ja na szczęście lada chwila się przeprowadzam. Tyle że jak człowiek pomyśli, że to on musi zaczynać od nowa tylko dlatego, że jakimś osobnikom nie chciało się przestrzegać podstawowych zasad współżycia sąsiedzkiego, to nóż się w kieszeni otwiera. No ale spokój jest najważniejszy...
 
lilu281 napisał:
jeżeli wasza sąsiadka będzie przychodzić z pretensjami, może jej Pan podać telefon na policje i niech tam się skarży, za bezpodstawne wezwania jeszcze ona dostanie po łapkach.

A dlaczego Pani zakłada, że wzywanie policji do hałaśliwych sąsiadów miałoby być bezpodstawne?
 
madzik33 napisał:
A dlaczego Pani zakłada, że wzywanie policji do hałaśliwych sąsiadów miałoby być bezpodstawne?

A ja jeszcze dodam: i co z tego , że to nie jest pora tzw. ciszy nocnej???
Hałas to hałas i kropka.
Dziecko nadpobudliwe musi się "wyszumieć"? Ciekawa jestem gdzie ta pani która tak pięknie doradza mieszka. Myślę , że nie w bloku.
Coś jak rady wychowawcze tej "niani" z tvn. Ale i ona się myli, bo..... "nie wszystkie dzieci są nasze" , choć niektorym rodzicom tak się wydaje.

Wniosek jest taki, że teraz wszystkie dzieci są nadpobudliwe i wymagające porad fachowców. Bo wszystkie (z drobnymi wyjątkami) hałasują tak, że sąsiedzi muszą się albo wyprowadzić, albo żyją w stresie i wychodzi na to, że oni za chwilę będą potrzebować porady...... specjalisty.

P.S. Moi sąsiedzi z góry chyba kupili sobie dywan , bo hałas jest leciuteńko przytłumiony. Ale jak męskie dziecię zafunduje skoki i podskoki (zamienił bieganie na skoki) , to i tak sufit i ściany trzęsą się u mnie, a ja dostaję już nerwowych tików. Chyba czas na specjalistę :o.....:D
 
Witam, u mnie jest coraz gorzej. Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych w małej miejscowości. 2 tys mieszkańców. Jest Orlik plus dodatkowe boisko do piłki nożnej. Ale leniwe dzieci moich sąsiadów wpadły na pomysł aby zrobić boisko naprzeciwko moich okien. Postawili z jakiś starych rur bramkę, siatkę i kosza. Na Orlika jakieś 20 minut pieszo a na 2gie boisko ok 10 minut, nawet mniej. Ale za daleko i po co chodzić. Mają swoje działki ale rodzice przecież chcą mieć spokój. A pograć czasem i rodzice przyjdą. Rozgrywają mecze od 10 do 22. W całym domu huczy. Nie można otworzyć okien. Maja po 15-17 lat. Grają w 5 czy 6. To już trwa ponad miesiąc. Wytrzymać nie można. Na wszelkie prośby reagują " bo Polska to demokratyczny kraj i mamy prawo". Policją i sądem nie chciałam straszyć, ale nie mam wyjścia. Działka na której stoi to nieszczęsne boisko należy do miasta, więc chyba tam wybiorę się w pierwszej kolejności. Wątpię aby tym ciemnogrodom wydali jakieś zezwolenie na zajmowanie terenu a tym bardziej na zrobienie boiska. Chyba należy uwzględnić społeczno-gospodarcze przeznaczenie nieruchomości i jakieś przepisy obowiązują, które zakazują robienia boisk w odległości 6m od okien. Będę musiała zawiadomić Policję o wykroczeniu z art. 51. Ale jeśli te paszczury są nieletnie to przecież nie ponoszą odpowiedzialności karnej ? Więc odpowiadają za nich ich rodzice ?
 
Witam wszystkich na forum.:smile:Ja również mam problem z sąsiadami.Nade mną mieszka 4 dzieci,najstarszy ma jakieś 15lat,pozostali 13,11 i 2latka.Dzieciaki biegają,skaczą,rzucają czym się da,jeżdżą rowerem i na rolkach po panelach.Te dzieci nie wiedzą co to dwór,rower,boisko,piłka.Dwójka średnich w ogóle nie ma kolegów a najmłodszy nie zna placu zabaw czy piaskownicy.Siedzą zamknięte w domu.Maraton urządzają od 13 (bo do tej godziny śpią w wakacje i weekendy)do późnych godzin nocnych(do około 2-3).Wszelkie rozmowy nie pomagają,albo skutkują na krótki czas.Udałam się do spółdzielni i złożyłam skargę.Odwiedził mnie administrator i sam osobiście słyszał hałasy.Sąsiedzi otrzymali pismo,z którego sobie nic nie robią.Wezwano właściciela lokalu na dywanik do prezesa spółdzielni (mieszkanie wynajmują),jakiś czas był spokój,ale od ponad miesiąca maraton mam na nowo.I powiem Wam,że żyjemy w kraju bezprawia.Policja nic sobie z tego nie robi,spółdzielnia również a ja cierpię,nie śpię po nocach,jestem już tym wszystkim zmęczona.Nadmienię,że wstaję codziennie o 5.00 i pracuję na dworze.Więc jak coś się kiedyś stanie to pretensje będę mogła mieć do sąsiadów,że dzięki nim nie mogę wypocząć we własnym mieszkaniu.Więc rozumiem wszystkich co mają ten sam problem,ale nie mogę pojąć postępowania niektórych rodziców.:-x
 
Wezwano właściciela lokalu na dywanik do prezesa spółdzielni (mieszkanie wynajmują),jakiś czas był spokój,ale od ponad miesiąca maraton mam na nowo.
Proponuję ponownie zawiadomić właściciela. Jak ten zauważy, że ma przez lokatorów problemy (wysłuchiwanie skarg jest problemem), to może im wypowie umowę.
 
Jest, niestety, dokładnie tak jak mówisz. Istnieją przepisy regulujące stosunki międzyludzkie, natomiast ich egzekucji - nie ma. TO PRZECIEŻ DZIECI.
Radziłabym Ci zdobycie telefonu właściciela mieszkania i bombardowanie go telefonami - niech sobie posłucha, ponowne zgłoszenie do spółdzielni i być może telefon na policję (po 22-giej).
A także rozważyłabym pismo do sądu rodzinnego czy MOPSu, czyli prośbę o wgląd w sytuację dziecka.

Bardzo Ci współczuję, doskonale rozumiem Twoją sytuację.
 
Ło matko z córką ! Jak mówi moja znajoma.
Czyli.... moje dziecko to świętość i nie dotykać !
Strasznie się dużo rozmnożyło mamusiek typu "nietykalna matka polka".
Urodziłam , to jestm "święta" , a moje dzieciątko to książątko :razz:

Mam nad sobą takie dzieciątko (3 lata) , któremu się baaardzo podoba , jak łomocze o panele. Taki fajny wtedy stukot i łomocik się rozchodzi.
A jak sobie dzieciątko skoczy (z sofy, fotela) na panele, to radość jego przeogromna.
To nic , że sąsiadom z dołu sufit wali się na głowę, ściany i podłoga się trzęsie, a żyrandole "grają". To nic, że sąsiedzi mają ochotę zmienić mieszkanie.... na ostatnie piętro.
To nic, ważne że dzieciątko ma uciechę:tuptup:

P.S. A ja miałam dzisiaj pobudkę o 7:30 , obudzona łomotem , gdy maleństwo na górze zapragnęło posłuchać jak to fajnie panele "stukają" gdy się skoczy , przebiegnie z przytupem itp. itd.
Czasami przychodzą mi do głowy różne dzikie pomysły, co zrobię jak to maleństwo spotkam samo kiedyś na schodach :evil: ;)
 
Ja o swoich pomysłach boję się myśleć...
Mam dwójkę nad głową...

Z calą pewnością będziemy zmieniać mieszkanie. I ciągle nie rozumiem dlaczego to my musimy ponosić koszta pseudowychowywania cudzych dzieci. Ktoś łamie prawo, dobry obyczaj, rudymentarne zasady dobrego wychowania a płacimy my.
 
marwika napisał:
Strasznie się dużo rozmnożyło mamusiek typu "nietykalna matka polka".
Urodziłam , to jestm "święta" , a moje dzieciątko to książątko :razz:

Marwika, lepiej bym tego nie ujęła. Moja sąsiadka należy do tej kategorii. Mam czasem wrażenie, że jeśli już zdecyduje się wyjść z domu, to stojąc pod moimi oknami (pisałam wcześniej o tych specyficznych spacerach), czeka na oklaski - jaka to ona mądra, piękna, pełna poświęceń i wyrozumiałości matka Polka. Brakuje tylko kogoś rozściełającego przed nią czerwony dywan i dzieci sypiących kwiaty. :smile:
 
Witam Was.
Napiszę Wam co moja sąsiadka wymyśliła ostatnio.Ubrała sobie szpilki i chodziła po mieszkaniu o 2.15,a ja wybudzona ze snu miałam problemy z zaśnięciem.Dobre co.I co z taką zrobicie???
 
U mnie sasiedzi zaczeli robic regularne zloty dzieciarni. Wiec z dwojki kilka razy w tyg robila sie 3jka, 4ka. Skutek wiadomy, nad glowa plac budowy, zoo,boisko pilkarskie, itd. Wiec ide na gore, pukam, czesc,czesc, jak zawsze grzecznie mowie ze u mnie, na dole,nie da sie wytrzymac, wiec w zwiazku z tym, czy moglbym prosic...itd, itp, et cetera, et tecera, of kors. A sasiadka odwraca ten swoj pusty leb w glab mieszkania i mowi: "dziewczyny,mowilam ze sasiad przyjdzie". Z tego plynie wniosek, ze u kobiety bycie durna nie wplywa na poziom antycypacji, choc trzeba przyznac,ze jednak jest to antycypacja wybiorcza.. No to ja dalej, ze prosze, zeby cos z tym zrobic, to juz tak dlugo trwa,jestem tu juz u was ktorys raz,itd,itp, takie zwykle moje standardowe placzliwe zenua (bo ja taki grzeczny). Wyszla sasiadki kolezanka, i mowi ze ona przeprasza. Ok,mysle, skoro wiecie, jestesmy sasiadami, jestesmy na czesc, jestem ktorys raz juz po prosbie, powachalismy sie porozumiewaczo pod ogonami, to tym razem juz napewno wezmiecie pod uwage, to ze na dole u mnie halas ze leb zrywa, spiete poslady,tetno 180, ze jestem gotow zabic wzrokiem. Wracam do domu, jakby ciszej, juz tylko najmlodszy pokemon biega ciagiem nastepne kilka godz z kata mieszkania w kat. Jestem z siebie dumny. Kilka dni pozniej, czyli wczoraj, slysze ze idzie dzieciarnia po schodach. Oczywiscie nigdzie nie ida tylko do moich sasiadow pietro wyzej. Z odglosow wynika ze bawia sie imadlami, mlotkami, kreca pokrywki od garnkow, graja w pilke, w gumy, jezdza na wrotkach, koparka, walcem, sprawdzaja czy mlot pneumatyczny aby dobrze dziala na panelach. Od 16 do 23. Dorosli dzialaja dluzej, bo alkohol dowiezli. Nad ranem (jeszcze szaro) sasiad nalewa wode do wanny, 20 min pozniej jego dupa juz sie w niej slizga przez kolejne pol godz. Potem woda sie spuszcza. Po 6 najmlodszy pokemon juz jest w biegu i za....la od rogu mieszkania w rog.
Ok, dzis ja bylem wreszcie u dzielnicowego. Powiedzial mi,ze z art. 51 moze byc problem,ale jesli bede chcial,mozna sprobowac,choc wedlug niego sad to raczej umorzy,bo to dzieci. Mozna tez sprobowac z art. 107 kw, i podciagnac pod zlosliwe nekanie. W kazdym razie,stalem sie szuja,donosicielem, i spoleczniakiem. Narazie poprosilem dzielnicowego o wizyte u sasiadow. Im dluzej sobie z ta wiedza siedze, tym lepiej sie z tym czuje. Mysle ze wkroczenie na kolejny etap, a wiec telefon na policje kiedy nie beda mi dawac spac imprezujac noca, da mi jeszcze wiecej satysfakcji. Czemu tak dlugo czekalem ???
 
Wielka.wodo, bardzo lubię czytać Twoje wypowiedzi, mimo , że nie są o miłych dla Ciebie sprawach.
Wydaje mi się, że pisałbyś świetne scenariusze filmowe. Może do jakichś horrorków , dreszczowców :what: ;)

A tak bardziej serio, to widzę , że masz gorszy sajgon niż ja.
Współczuję. Tak trzymaj , pierwszy krok zrobiony. Widać , że nie tylko dzieci trzeba wychowywać :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra