U mnie sasiedzi zaczeli robic regularne zloty dzieciarni. Wiec z dwojki kilka razy w tyg robila sie 3jka, 4ka. Skutek wiadomy, nad glowa plac budowy, zoo,boisko pilkarskie, itd. Wiec ide na gore, pukam, czesc,czesc, jak zawsze grzecznie mowie ze u mnie, na dole,nie da sie wytrzymac, wiec w zwiazku z tym, czy moglbym prosic...itd, itp, et cetera, et tecera, of kors. A sasiadka odwraca ten swoj pusty leb w glab mieszkania i mowi: "dziewczyny,mowilam ze sasiad przyjdzie". Z tego plynie wniosek, ze u kobiety bycie durna nie wplywa na poziom antycypacji, choc trzeba przyznac,ze jednak jest to antycypacja wybiorcza.. No to ja dalej, ze prosze, zeby cos z tym zrobic, to juz tak dlugo trwa,jestem tu juz u was ktorys raz,itd,itp, takie zwykle moje standardowe placzliwe zenua (bo ja taki grzeczny). Wyszla sasiadki kolezanka, i mowi ze ona przeprasza. Ok,mysle, skoro wiecie, jestesmy sasiadami, jestesmy na czesc, jestem ktorys raz juz po prosbie, powachalismy sie porozumiewaczo pod ogonami, to tym razem juz napewno wezmiecie pod uwage, to ze na dole u mnie halas ze leb zrywa, spiete poslady,tetno 180, ze jestem gotow zabic wzrokiem. Wracam do domu, jakby ciszej, juz tylko najmlodszy pokemon biega ciagiem nastepne kilka godz z kata mieszkania w kat. Jestem z siebie dumny. Kilka dni pozniej, czyli wczoraj, slysze ze idzie dzieciarnia po schodach. Oczywiscie nigdzie nie ida tylko do moich sasiadow pietro wyzej. Z odglosow wynika ze bawia sie imadlami, mlotkami, kreca pokrywki od garnkow, graja w pilke, w gumy, jezdza na wrotkach, koparka, walcem, sprawdzaja czy mlot pneumatyczny aby dobrze dziala na panelach. Od 16 do 23. Dorosli dzialaja dluzej, bo alkohol dowiezli. Nad ranem (jeszcze szaro) sasiad nalewa wode do wanny, 20 min pozniej jego dupa juz sie w niej slizga przez kolejne pol godz. Potem woda sie spuszcza. Po 6 najmlodszy pokemon juz jest w biegu i za....la od rogu mieszkania w rog.
Ok, dzis ja bylem wreszcie u dzielnicowego. Powiedzial mi,ze z art. 51 moze byc problem,ale jesli bede chcial,mozna sprobowac,choc wedlug niego sad to raczej umorzy,bo to dzieci. Mozna tez sprobowac z art. 107 kw, i podciagnac pod zlosliwe nekanie. W kazdym razie,stalem sie szuja,donosicielem, i spoleczniakiem. Narazie poprosilem dzielnicowego o wizyte u sasiadow. Im dluzej sobie z ta wiedza siedze, tym lepiej sie z tym czuje. Mysle ze wkroczenie na kolejny etap, a wiec telefon na policje kiedy nie beda mi dawac spac imprezujac noca, da mi jeszcze wiecej satysfakcji. Czemu tak dlugo czekalem ???