Wiem, że męczę. Ale potrzebuję rady, aby ominęło mnie 40 000, wg mnie niesłusznego długu. Jakie mogę podjąć kroki, aby były one dla mnie najrozsądniejsze, z największą możliwością powodzenia. Przypomnę, że 12.01.2017 odebralam od komornika pismo o wszczęciu postępowania i zajęciu wynagrodzenia. Szok. Sprawa odbyła się w 2005r w kwietniu, klauzula wykonalności z maja 2005, pisma odebrane przez niepełnoletnią siostrę, wtedy mieszkałam pod tym adresem, nie było wg mojej wiedzy od września 2005 żadnej próby egzekucji komorniczej. Za radą jednej osoby złożyłam w sądzie skargę na działanie komornika, wniosek o przywrócenie terminu, sprzeciw od nakazu zapłaty. Czy mogę cos zrobić aby było łatwiej i pewniej umorzyć ten dług? Dostałam radę aby wytoczyć powództwo o uchylenie tytułu wykonawczego (o ile dobrze zrozumiałam). Jestem w kropce, bo mam dwie dosyć sprzeczne informacje. Powoli ogarnia mnie czarna rozpacz.. im więcej czytam tym mniej wiem, ciągle jakieś sprzeczności dla mnie są. DZIĘKUJĘ ZA JAKĄKOLWIEK CHĘĆ POMOCY.