D.R. świetny podpis masz pod postem-zgadzam się w 100%,tylko że walka niestety wymaga cierpienia...ale o szczęście i miłość warto!
Agao - poważnie z tym doprowadzaniem przed 15 liczą tylko pół godziny widzenia??
Jak dobrze że pojechałam dzis znów skoro świt...udało się-weszłam jako pierwsza grupa!
co do nieszczęsnych drzwi-jakos nie widziałam śladów wycinania żadnego zamka...a mąż pytał o tą sprawę oddziałowego-ten tylko sie zdziwił i skwitował,że pewnie komus się pracowac nie chciało...bo on nic o podobnym zdarzeniu nie slyszał...
czy tam jest jakas w ogóle administarcja????
kolejna rzecz-niestety dołująca-jest tam tak okropne przepełnienie,że na noc "dokoptowali" tych dopiero przywiezionych, do normalnych cel na łóżka osób, które przebywaja na przepustce...na 90 chłopa na oddziale jest jeden pilnujący...
jak mąż próbował pytac o przepustkę,to uslyszał "tylko-10 m-cy?? eee...nie ma szans na przepustkę,za krótki wyrok!! "
(oczywiście oni o żadnym przepełnieniu zapewne nie słyszeli ani nie odczuli takowego...)
ale ja WIEM na pewno,że na P2 łaski nie robią bo są przepustki USTAWOWE!!

czy ja się może mylę że są...??
czy wizyta osobista u wychowacy byłaby wskazana w tym temacie?
inni więźniowie,którzy są tam dłużej,"pocieszyli"męża,żeby się nie martwil,bo tu zawsze tak było i jest,że o cokolwiek się człowiek chce dowiedzieć czy dopytać w temacie widzeń,przepustek,warunku to usłyszy od razu odpowiedzi najbardziej negatywne z możliwych,żeby "resocjalizacja" lepsze efekty przynosiła...psychiatrzy sie chyba nudzą...może rodzinami w depresji się zajmą w wolnym czasie?
zwariuję...każde kolejne widzenie znoszę gorzej...zamiast cieszyć się chwilą to przepłakuję pół widzenia...koszmar jakiś...
acha...i zaostrzyli (jeśli można użyc takiego słowa do tego co juz było) jeszcze rewizję osobistą-dzis każdy był "machany"wykrywaczem metalu,nawet gazet nie można było wnieść w siatce tylko w ręce,a pan strażnik sprawdzał każda gazetę strona po stronie!!
nawet nad rysunkami dzieci, które miałam się zastanawiał jakby to był jakis szyfr czy mapa ucieczki...matko...to jakieś szaleństwo ten Rzeszów...