M
mariobrus
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2013
- Odpowiedzi
- 12
Witam.
Kilka dni temu zakupiłem samochód używany. Sprzedający oczywiście zachwalał go jak należy, w ogłoszeniu napisał m.in, że nie wymaga żadnego wkładu finansowego, stan techniczny samochodu idealny, tylko przekręcić kluczyk i jechać.
I rzeczywiście, autko jak je kupowałem, prezentowało się naprawdę idealnie, ładne, czyściutkie w środku - jednym słowem, jak na swoje lata, na pierwszy rzut oka- bardzo imponujące. Sprzedający poinformował mnie, że podczas jazdy coś stuka, ale podejrzewa, że to mogą być końcówki drążka kierownicy. Myślę sobie OK, nie ma problemu. Zapłaciłem i pojechałem do domu. Kilka dni temu sprawdzam poziom oleju w silniku, a tam suchy bagnet, po prostu suchy. Dolałem około 700 ml oleju silnikowego. Wystarczyło na około 100km. rozumiecie, 100 km. Dolałem następne 300 ml i to starczyło na następne około 30-40 km. Dzwoniłem do sprzedającego, ale nie odbierał moich telefonów, znalazłem jego adres pracy i tam przedzwoniłem - powiedziano mi, że jest na urlopie. Wysłałem mu sms i e-mail z tymi informacjami - odnośnie spalania oleju i o tym, że w ramach rękojmi informuje go o tym fakcie i jeżeli koszt naprawy będzie wysoki wówczas będę chciał, aby partycypował w kosztach 50/50, w przeciwnym razie będę zmuszony zwrócić auto. Odpisał mi, że o fakcie spalania oleju ( a dokładnie o mankamencie) poinformował mnie przed zakupem i nie robiło mi to problemu, nawet cena auta była niższa niż innych aut z tego rocznika - tutaj muszę od razu powiedzieć, że cena była normalna - oczywiście utargowana, ale w rozsądnych granicach. jednym słowem cena była taka, że Urząd Skarbowy po zweryfikowaniu innych ogłoszeń w internecie nie zwiększył kwoty podatku PCC3. Oczywiście jak przeczytałem, że sprzedający poinformował mnie o "tym mankamencie" to mnie zamurowało. Dla pewności (chociaż byłem pewien na 100%) zapytałem o "ten mankament" kolegę, z którym pojechałem po auto, i on potwierdził, że nie było mowy o żadnym oleju. Była mowa o wielu innych sprawach, ale nie o spalaniu oleju przez silnik.
Nadmienię jeszcze, że sprzedający odpisał mi na mojego e-maila:
cyt.: "Uważam, że w związku z powyższym opisem i wiedzą jaką pan otrzymał ode mnie przed zakupem rękojmia nie obowiązuje.
Zważywszy na charakter pana pisma , nękanie mnie telefonami również do zakładu pracy uprzejmie proszę o zaprzestanie procederu gdyż mogę poczuć się ofiarą próby wyłudzenia ode mnie pieniędzy."
Jak to przeczytałem, to jakby ktoś dał mi w twarz.
Orientowałem się u kilku mechaników i każdy stwierdził to samo, że jeżeli auto pożera takie wielkie ilości oleju silnikowego, to trzeba zrobić remont silnika: wymienić uszczelniacze zaworów, zdjąć głowicę, wyplanować głowicę, założyć nowe pierścienie, uszczelke pod głowicą, i cos tam jeszcze. W każdym razie koszt tej inwestycji mieści się w granicach 2000-2500 zł.
Błąd jaki zrobiłem, to to, że założyłem w kilka dni po zakupie auta, gaz LPG. Auto mi się naprawdę podoba, ale uważam, że takie spalanie oleju silnikowego, to wada ukryta.
Proszę o odpowiedź, jakie kroki mam przedsięwziąć.
Pozdrawiam
Kilka dni temu zakupiłem samochód używany. Sprzedający oczywiście zachwalał go jak należy, w ogłoszeniu napisał m.in, że nie wymaga żadnego wkładu finansowego, stan techniczny samochodu idealny, tylko przekręcić kluczyk i jechać.
I rzeczywiście, autko jak je kupowałem, prezentowało się naprawdę idealnie, ładne, czyściutkie w środku - jednym słowem, jak na swoje lata, na pierwszy rzut oka- bardzo imponujące. Sprzedający poinformował mnie, że podczas jazdy coś stuka, ale podejrzewa, że to mogą być końcówki drążka kierownicy. Myślę sobie OK, nie ma problemu. Zapłaciłem i pojechałem do domu. Kilka dni temu sprawdzam poziom oleju w silniku, a tam suchy bagnet, po prostu suchy. Dolałem około 700 ml oleju silnikowego. Wystarczyło na około 100km. rozumiecie, 100 km. Dolałem następne 300 ml i to starczyło na następne około 30-40 km. Dzwoniłem do sprzedającego, ale nie odbierał moich telefonów, znalazłem jego adres pracy i tam przedzwoniłem - powiedziano mi, że jest na urlopie. Wysłałem mu sms i e-mail z tymi informacjami - odnośnie spalania oleju i o tym, że w ramach rękojmi informuje go o tym fakcie i jeżeli koszt naprawy będzie wysoki wówczas będę chciał, aby partycypował w kosztach 50/50, w przeciwnym razie będę zmuszony zwrócić auto. Odpisał mi, że o fakcie spalania oleju ( a dokładnie o mankamencie) poinformował mnie przed zakupem i nie robiło mi to problemu, nawet cena auta była niższa niż innych aut z tego rocznika - tutaj muszę od razu powiedzieć, że cena była normalna - oczywiście utargowana, ale w rozsądnych granicach. jednym słowem cena była taka, że Urząd Skarbowy po zweryfikowaniu innych ogłoszeń w internecie nie zwiększył kwoty podatku PCC3. Oczywiście jak przeczytałem, że sprzedający poinformował mnie o "tym mankamencie" to mnie zamurowało. Dla pewności (chociaż byłem pewien na 100%) zapytałem o "ten mankament" kolegę, z którym pojechałem po auto, i on potwierdził, że nie było mowy o żadnym oleju. Była mowa o wielu innych sprawach, ale nie o spalaniu oleju przez silnik.
Nadmienię jeszcze, że sprzedający odpisał mi na mojego e-maila:
cyt.: "Uważam, że w związku z powyższym opisem i wiedzą jaką pan otrzymał ode mnie przed zakupem rękojmia nie obowiązuje.
Zważywszy na charakter pana pisma , nękanie mnie telefonami również do zakładu pracy uprzejmie proszę o zaprzestanie procederu gdyż mogę poczuć się ofiarą próby wyłudzenia ode mnie pieniędzy."
Jak to przeczytałem, to jakby ktoś dał mi w twarz.
Orientowałem się u kilku mechaników i każdy stwierdził to samo, że jeżeli auto pożera takie wielkie ilości oleju silnikowego, to trzeba zrobić remont silnika: wymienić uszczelniacze zaworów, zdjąć głowicę, wyplanować głowicę, założyć nowe pierścienie, uszczelke pod głowicą, i cos tam jeszcze. W każdym razie koszt tej inwestycji mieści się w granicach 2000-2500 zł.
Błąd jaki zrobiłem, to to, że założyłem w kilka dni po zakupie auta, gaz LPG. Auto mi się naprawdę podoba, ale uważam, że takie spalanie oleju silnikowego, to wada ukryta.
Proszę o odpowiedź, jakie kroki mam przedsięwziąć.
Pozdrawiam