W Niemczech nie ma takiego systemu zasilkow jak w Polsce.
Ale sa inne mozliwosci:
Musicie zlozyc w NIemczech do wlasciwego urzedu (z reguly Versorgungsamt) wniosek o wydanie legitamacji dla osob niepelnosprawnych. W tym wniosku trzeba opisac wszystkie schorzenia oraz - co jest bardzo wazne - ich wplyw na zycie codziennie. Samo wymienienie schorzen bez ich przelozenia na problemy w zyciu codziennym jest czesto slabo uwgzledniane.
We wniosku nalezy podac adresy wszystkich lekarzy i dolaczys dokumentacje lekarska, jesli sie takowa posiada. Przypuszczam, ze syn byl u lekarza niemieckiego, niech on wystawi mu zaswiadczenie, zeby nie trzeba bylo tlumaczyc zaswiadczen polskich.
We wniosku nalezy zaznaczyc, ze oprocz samej legitymacji inwalidzkiej chce sie miec taka dodatkowa litere, to sie nazywa po niemiecku "Merkzeichen", te "litery" sa rozne, na przyklad "B" (blind) dla niewidomych itp. W waszym przypadku w rachube wchodzilaby ewentualnie litera "G" (gehbehindert), co oznacza utrudnienie w poruszaniu sie. Jesli mu przyznaja taka litere (ale nie jest to latwe), to bedzie mogl praktycznie za darmo jezdzic wszystkimi srodkami komunikacji miejskiej i pociagami regionalnymi drugiej klasy .
Ale w tej calej procedurze wazna jest rola lekarza, zeby odpowiednio to uzasadnil.
Po jakims tam czasie (czesto 3 miesiace albo dluzej) dostaniecie decyzje. Legitymacja inwalidzka jest jakby w procentach. Od 50% osoba jest uznawana za inwalide. Jesli dostaniecie te 50%, to na syna bedzie drobna ulga podatkowa. Jak dostaniecie dodatkowo litere "G", bedzie mogl jezdzic za darmo komunikacja miejska. I o ile sie nie myle, to sa jakies ulgi w panstwowej kasie chorych na lekarstwa, ze nie trzeba wtedy placic tego ryczaltu w aptece za lekarstwa oraz tej kwartalnej Praxisgebühr u lekarza, ale to wam powiedza wszystko, jak dostaniecie ta legitymacje.