MaxB napisał:
Im z ksiąg wychodzi że powinienem zapłacić jeszcze 3 tys.
Kogo to interesuje co im z ksiąg wychodzi, co sobie tam wpisali? Nawet skarbówki to nie interesuje, bo to ani przychód, ani koszt.
MaxB napisał:
Ich księgi nie są dowodem?
Nie są. A chciałbyś żeby były? Chciałbyś by sobie windykacje wypisywały wyciągi z kosmosu a dłużnicy i "dłużnicy" mieli to płacić?
MaxB napisał:
To niby jak oni mogą udowodnić że jest inaczej niż ja mówię
Ciężar dowodu co do zasadności roszczenia spoczywa na powodzie. Jeżeli ty zaprzeczasz że roszczenie jest należne, powód - w tym wypadku fundusz czyli ten co kupił dług - ma wykazać że:
- roszczenie przysługiwało i było należne wierzycielowi pierwotnemu
- roszczenie wynosi tyle a tyle (rozliczenie salda), a nie kwota jaką wiceprezes windykacji po pijaku wypisał na wyciągu z ksiąg funduszu
MaxB napisał:
Jak czytam pozew to powołują się na umowę, rozwiązanie umowy, wyciąg z ksiąg, wystawienie BTE. Czy tego nie można traktować jako wykazanie roszczenia?
Jeśli nie wniesiesz zarzutów do ich twierdzeń, to znaczy to że się z ich twierdzeniami zgadzasz. Czyli uznajesz powództwo. Tak czy inaczej - nie udowodnili roszczenia, bo nie musieli jeśli ty przyznałeś im rację (gdybyś wniósł zarzuty, to te dowody wymiękają, że tak to określę). Identycznie - gdybym ja pozwał cię o 2 mln zł, a ty nie zaprzeczasz. Czyli się zgadzasz. Jeśli się nie zgodzisz i zaprzeczysz, ja muszę udowodnić że naprawdę wisisz mi 2 mln. A dowodów nie mam. Chyba rozumiesz o co chodzi? (z tą różnicą, że fundusz/windykacja może udowodni, a może nie)