M
MisiekT
Użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 95
Miałem podobną sytuację. Zgubiłem dowód osobisty i prawo jazdy. Zastrzegłem sobie stary dowodzik, bo prawka się raczej nie zastrzega. Próbowałem sprawę zgłosić na policji, ale powiedzieli, żebym sprawę zgłosił w urzędzie. W urzędach złożyłem odpowiednie wnioski. Na dowód jeszcze czekam, prawko już mam (chyba w tydzień miałem zrobione). Po paru dniach od momentu złożenia sprawy w urzędach ktoś "odwozi mi prawo jazdy i dowód do miejsca stałego zameldowania", ale nie chce zostawić ich osobie ze mną spokrewnionej (ciotka), tylko zabiera ze sobą te dokumenty pozostawiając nr kontaktowy. Ponieważ byłem wtedy na wyjeździe (żona ma prawko) i kontakt był ze mną utrudniony (zasięg i mobilność), sprawę w swoje ręce wzięła moja matka i poinformowała uprzejmego "ktosia", że ja już mam złożone papiery o wydanie nowego dowodu i prawa jazdy, tak więc te dokumenty można zostawić na najbliższym komisariacie policji. "Ktoś" w zaparte idzie, iż chce się ze mną spotkać. Wziąłem ten numer i zadzwoniłem do "ktosia", który mi proponuje zwrot kosztów przejazdu.
Wiem jakie jest prawo, że powinien zwrócić te dokumenty - bo znaleźnego, to nie wiem na jakiej podstawie wyliczę - nie ma wartości rynkowych dowodu i prawa jazdy, a wydaje mi się, że człowiek by się tak nie poświęcał z tym wiezieniem dokumentów tylko i wyłącznie do mnie. Nie chcę go straszyć pod jakie paragrafy podlega i że może mu grozić więzienie, za taki czyn, poradzicie co zrobić dać mu tę przysłowiową dychę, czy pokazać mu co za to grozi?
Nie mam też pewności czy do momentu, kiedy człowiek ten zgłosił się z dokumentami, nie próbował czegoś z nimi robić!
Wiem jakie jest prawo, że powinien zwrócić te dokumenty - bo znaleźnego, to nie wiem na jakiej podstawie wyliczę - nie ma wartości rynkowych dowodu i prawa jazdy, a wydaje mi się, że człowiek by się tak nie poświęcał z tym wiezieniem dokumentów tylko i wyłącznie do mnie. Nie chcę go straszyć pod jakie paragrafy podlega i że może mu grozić więzienie, za taki czyn, poradzicie co zrobić dać mu tę przysłowiową dychę, czy pokazać mu co za to grozi?
Nie mam też pewności czy do momentu, kiedy człowiek ten zgłosił się z dokumentami, nie próbował czegoś z nimi robić!
Ostatnia edycja: