A ja się nie zgodzę z żadną negatywną opinią o tym ZK...
Córka jest tam od miesiąca...Trzeciego dnia byłam z wizytą u dyrektora i muszę stwierdzić,że to bardzo miły i komunikatywny człowiek.Są pytania(jak długi wyrok i za co) na które ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych nie mógł mi odpowiedzieć,ale na wszystkie pozostałe dostałam rzeczowe i wyczerpujące odpowiedzi.Ze spotkania z wychowawczynią wyniosłam równie pozytywne wrażenie.Funkcjonariusze z jakimi się zetknęłam też okazali się mili i pomocni.....łącznie z tymi na paczkowni.Gdy mam jakieś pytania tak "na biegu" ,dzwonię do danego działu zk i tam też zawsze uzyskuje pomoc,a jak źle się dodzwonię,to zostaje mi podany właściwy numer lub zostaję przełączona do odpowiedniego działu.Do tej pory byłam raptem na kilku widzeniach,ale chwale sobie czujność funkcjonariuszy.Kilka dni temu nie został wpuszczony na widzenie mężczyzna pod wpływem alkoholu(i bardzo dobrze,bo nie wiadomo co takiemu strzeli do głowy!),a dziś....dziś na widzenie chciał wejść ktoś,kto podawał się za wujka osadzonego....zapytany o imię matki skazanego w celu weryfikacji czy faktycznie jest wujkiem,nie znał odpowiedzi na to pytanie...nie wiem kim był ten człowiek....może tylko kumplem,który nie mógł się doczekać,aż osadzony wciągnie go na listę widzeń...tylko dlaczego w takim razie nazwisko "wujka" okazało się osadzonemu nieznane? :what:
Dla bezpieczeństwa osadzonych i ich bliskich,chyba lepiej się stało,że "wujek" nie wszedł na sale widzeń.....
A co o zk Kleczkowska sądzi sama osadzona?
O dziwo na jedzenie nie narzeka....porcje są wystarczającej wielkości i w miarę smaczne(no wiadomo,że nie tak jak u mamy,ale da się zjeść )
Warunki jak na okoliczności są zadowalające....w celi jest toaleta i umywalka z wodą tak gorącą,że bez problemu robią pranie i parzą sobie z niej herbatkę

Dostęp do telefonu co drugi dzień...
Ogólnie funkcjonariuszki z którymi córka się styka są w porządku...poza jedną...oddziałową....która wobec osadzonych choć z ich strony się z tym nie spotyka,to jest wulgarna,chamska i bywa złośliwa...3 dni temu we wrocławiu było +30 stopni....upał i duchota ciężka do zniesienia.....poniekąd rozumiem konieczność chodzenia w regulaminowym,więziennym stroju,ale przy tej pogodzie trzeba nie mieć ludzkich odruchów,by nakazać założenie grubej,więziennej katany pod groźbą otrzymania karnego kwitu....więc osadzone wiedzą już kiedy oddziałowa dyżuruje,a wtedy starają się nie podpaść nawet krzywym spojrzeniem,bo u tej pani można kwita karnego załapać praktycznie za drobiazg....żeby było śmieszniej,to zarówno pozostałe funkcjonariuszki,jak i sam dyrektor są pod względem regulaminowego stroju w upały bardziej wyrozumiali.
Ogólnie córka ku mojemu zaskoczeniu stwierdziła dziś,ze czas jej bardzo szybko płynie...dużo czyta,jeszcze więcej śpi,pisze listy,gra w karty...

Miesiąc zleciał nie wiadomo kiedy.....jeszcze dwa i jak zapewniła mnie wychowawczyni,córka wyjdzie na warukowe....no chyba,że oddziałowa przysoli karny kwit np.za krzywe rozwieszenie prania na kratach
