Zk wrocław kleczkowska

  • Autor wątku Autor wątku juniorek1985
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Witam.Mam pytanie czy moze ktos wie z jakich kart mozna tam dzwonic-czy tylko z telegrosika czy sa tez inne z ktorych mozna dzwonic.Dziekuje z gory
 
Witam , mam bardzo wazne pytanko , czy wie ktos moze jak tam jest z wokandami w czasie szkoły ?? czy moze stawac na wokande i jakie są szanse ze wyjdzie wczesniej , jesli jest w trakcie nauki ???? z góry bardzo dziekuje za odpowiedz .
 
niunia1402 napisał:
Witam , mam bardzo wazne pytanko , czy wie ktos moze jak tam jest z wokandami w czasie szkoły ?? czy moze stawac na wokande i jakie są szanse ze wyjdzie wczesniej , jesli jest w trakcie nauki ???? z góry bardzo dziekuje za odpowiedz .

Może stawać na "wokandę" a jakie są szanse, wie wróżka.

Polecam art. 77 i 78 kodeksu karnego.
 
witam, mam znajomego, ktory tam trafil... chcialabym sie dowiedziec jakie mam szanse go odwiedzic i czy warto wysylac list?? Musze podac nr celi? Z gory dzieki za odpowiedzi;)
 
nikkk napisał:
witam, mam znajomego, ktory tam trafil... chcialabym sie dowiedziec jakie mam szanse go odwiedzic i czy warto wysylac list?? Musze podac nr celi? Z gory dzieki za odpowiedzi;)

Takie masz takie jak w innych zakładach, osadzony musi wpisać Cię na listę odwiedzających, czy warto wysyłać list? zależy od Ciebie, podajesz imię i nazwisko osadzonego, imię ojca i adres zakładu -powinno dojść
 
mój maż siedzi na Kleczkowskiej ... Nie jest to jeden z najlepszych zakładów ale my na niego nie narzekamy :) Wokandy są lajtowe :) co 3 osoba wychodzi My obecnie tez teraz czekamy na wokandę :D
 
witam .kochani nie wiem od czego mam zacząć na początek chciałam wam powiedzieć że na kleczkowskiej jest jeden wielki burdel .Mój konkubent leżał tam w szpitalu od grudnia 2011r po badaniach stwierdzono u niego 15 guzów na mózgu po lekach nastąpiła chwilowa poprawa ale nie był całkowicie sprawny umysłowo a oni dali go spowrotem na normalną celę gdzie współwiężniowie okradli go ze wszystkiego po kolejnym ataku wzieli go znowu na szpital .Aby się dostać na widzenie czeka się po 2,5 godz.klawisze są niesympatyczni ,o wszystko trzeba pisaćprośby na podbicie których czeka się 2 tygodnie mało tego 2 tygodnie temu chciałam wysłać paczke kazali mojemu konkubentowi napisać prośbe gdzie on już nie chodził nie mówił i nie umiał pisać nie było z nim żadnego kontaktu kto wymyślił takie porąbane przepisy mało tego wywieżli go do szpitala do Wałbrzycha i nikogo o tym nie powiadomili.Na dodatek chciałam odebrać jego rzeczy nie wydadzą mi bo nie jestem jego żoną musi to zrobić matka która jest chora i ma jechać 100 km.albo on musi napisać prośbę aby wydano te rzeczy mi gdzie on już był w śpiączce jak go wywozili przecierz to jest jedna wielka porażka. Może wy wiecie jak mam to zrobić.Bardzo dziękuję za odpowiedż.
 
omega123 napisał:
Może wy wiecie jak mam to zrobić.Bardzo dziękuję za odpowiedż.

Jeżeli skazany nie jest w stanie samodzielnie upoważnić Cię do odbioru rzeczy, należy złożyć wniosek do Sądu o wydanie stosownego nakazu.

omega123 napisał:
Na dodatek chciałam odebrać jego rzeczy nie wydadzą mi bo nie jestem jego żoną musi to zrobić matka która jest chora i ma jechać 100 km.

A czy matka skazanego ma jego upoważnienie do odbioru rzeczy osobistych z Zakładu Karnego nr 1 w Wrocławiu? Bo jeśli nie to...

Swoją drogą, ciekawe ile dana jednostka musi wypłacić ewentualnych odszkodowań / zadośćuczynień, aby wreszcie "nauczyć się" żądać dyspozycji od wszelakich czynności skazanych i ich bliskich.
 
Ostatnia edycja:
witam, również interesują mnie różne informacje nt. zk nr 1 we Wrocławiu, aczkolwiek piszę ponieważ wypowiedź omega123 jest niepokojąca – w takim sensie, że to co przeczytałam budzi niepokój o osobę, która przebywa w tymże zakładzie. Ja osobiście mam małe „doświadczenie w kontakcie” z tym zakładem ale parę razy byłam już tam i nigdy nie czekałam dłużej niż pół godz. na widzenie i nie spotkałam się z niemiłym traktowaniem. Pracownicy czasami są obojętni – ale niemili nie byli w stosunku do mnie, a czasami nawet wręcz przeciwnie – tłumaczyli, odpowiadali na pytania całkiem normalnie- tak więc wydaje mi się, że omega musiała akurat tak jakoś niefajnie trafić, że spotkała się z takim niemiłym traktowaniem. Co do wniosków – to fakt trochę się czeka, ale z drugiej str.sporo tam jest osadzonych. Czy ktoś jeszcze ma jakieś doświadczenia związane z tym zakładem, chętnie poczytam:) pozdrawiam.
 
Niestety jakiś czas temu do zk na Kleczkowską trafił mój brat mieszkam przeszło 150 km od Wrocławia z bardzo schorowaną mamą i bardzo ubolewam nad traktowaniem rodzin osadzonych przez pracowników wiezienia.

Nie udziela nam się żadnych informacji, nie wiemy praktycznie nic o bracie tylko tyle że tam jest. Ma ze sobą kartę telefoniczną, ale i w tej sprawie brak jest odzewu z jego strony nie wiemy czy mu zabronili czy może coś mu się stało i ukrywają to przed nami.

Jest to strasznie podłe ze strony pracowników więzienia bo rodziny bardzo cierpią nie dość że cierpią przez rozłąkę to jeszcze przez brak informacji o osadzonym nie wiem kto tam pracuje ale nie są to dla mnie ludzie bo każdy jest człowiekiem i powinien zrozumieć cierpiącą kobietę zalewającą się łzami, która nie może nic się dowiedzieć o swoim synu jak tak można traktować ludzi?

PYTAM SIĘ JAK TAK MOŻNA ???

każdy popełnia błędy zk jest nauczką, ale nie może być tak żeby najblizsza rodzina odchodziła od zmysłów, nie mogła odwiedzić osadzonego ktoś powinien zbadać sprawę udzielania informacji przez zk to powinno się zmienić na lepsze bo każdy z nas może znaleźć się w takiej sytuacji !!!
 
sewsik napisał:
PYTAM SIĘ JAK TAK MOŻNA ???

Czy pan chciałby, by każda osoba, która zadzwoni dowiedziała się wszystkiego o skazanym?
Procedury pozyskiwania informacji o sobie skazanej zostały uregulowane przepisami. Należy się z nimi zapoznać.

Trzecia kwestia - czy ktoś zastanowił się nad tym, czy osoba dorosła ma ochotę, by ktokolwiek z rodziny cokolwiek się o nim dowiadywał?
 
Frog ma słuszność;)
Przez telefon nie uzyska Pani informacji. Może spotkać się Pani z Wychowawcą lub w ogóle np. z kierownikiem wydz. Penitencjarnego i tam spróbować się czegoś dowiedzieć. Tam pracują normalni ludzie i jeśli mogą to udzielą informacji - pytanie tylko, czy brat/syn chce aby udzielano o nim informację jakąkolwiek - a taka myśl (że może nie chcieć tego) nasuwa się bo napisała Pani, że mimo iż ma kartę to nie dzwoni... a dzwonić raczej może na pewno (chyba że narozrabiał i dostał karę - zakaz tel na jakiś czas??? nie wiem czy są takie kary, tak tylko się zastanawiam). Jeśli faktycznie nie może Pani przyjechać osobiście to radzę po prostu napisać list do brata z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji - on sam powinien najwięcej wiedzieć. I naprawdę - nerwy tu nic nie pomogą ;). życzę powodzenia i cierpliwości.
 
macie racje już został nawiązany kontakt z osadzonym niestety proszę zrozumieć jakie nerwy towarzysza rodzinom osadzonym w zk my odchodzimy od zmysłów tym bardziej jak sami nie możemy się pojawić od razu u aresztowanego członka rodziny najlepszym sposobem, który polecam rodzinom jest jak najszybsze wysłanie karty telefonicznej, i nie zbędnych rzeczy osadzonemu do napisania listu i cierpliwie oczekiwać na odpowiedź choć każdy dzień takiego oczekiwania ciągnie się niesamowicie ale nie ma innej opcji tym bardziej jeśli ktoś jest oddalony od zk wieloma kilometrami i sam stan zdrowia uniemożliwia wizytę dla mnie jest to nowa sytuacja mówią że człowiek uczy się do końca zycia a i tak głupim umrze i to jest prawda...
 
:) jestem w takiej samej sytuacji - ale trochę już "dalej" od Pani. W razie trudności służę pomocą;)
 
Z widzeniami w tym zakldzie to jest jeden wielki burdel! Rozumie wszystko ze osadzonych jest duzo ze musza wszystko sprawdzic i dopilnowac ale jak widze male dzieciaczki w taki mroz stojace pod ta brama to az serce sie kraja owszem jest poczekalnia w ktorej nie zawsze powiedza ze jest widzenie i takim sposobem sie spozniasz i nie zawsze Ci otworza brame... jeden wielki cyrk
 
Maszka20 napisał:
ale jak widze male dzieciaczki w taki mroz stojace pod ta brama

Jaki mróz??? Do tego ktoś te "dzieciaczki" zabrał. A ktoś inny spowodował, że teraz dzieciaczki muszą stać i czekać, by zobaczyć tatę, konkubenta, wujka.
 
Oj forg wiedzialam ze sie przyczepisz do mojej wypowiedzi masz absolutna racje ale te dzieci sa niczemu winne ...Mroż -> stan pogody, kiedy temperatura powietrza na otwartej przestrzeni (na wysokości 2 metrów nad gruntem) jest niższa od temperatury zamarzania wody (0 °C) w normalnych warunkach. Taki mroz niedawno jeszcze był kolego;]
 
A ja się nie zgodzę z żadną negatywną opinią o tym ZK...
Córka jest tam od miesiąca...Trzeciego dnia byłam z wizytą u dyrektora i muszę stwierdzić,że to bardzo miły i komunikatywny człowiek.Są pytania(jak długi wyrok i za co) na które ze względu na ustawę o ochronie danych osobowych nie mógł mi odpowiedzieć,ale na wszystkie pozostałe dostałam rzeczowe i wyczerpujące odpowiedzi.Ze spotkania z wychowawczynią wyniosłam równie pozytywne wrażenie.Funkcjonariusze z jakimi się zetknęłam też okazali się mili i pomocni.....łącznie z tymi na paczkowni.Gdy mam jakieś pytania tak "na biegu" ,dzwonię do danego działu zk i tam też zawsze uzyskuje pomoc,a jak źle się dodzwonię,to zostaje mi podany właściwy numer lub zostaję przełączona do odpowiedniego działu.Do tej pory byłam raptem na kilku widzeniach,ale chwale sobie czujność funkcjonariuszy.Kilka dni temu nie został wpuszczony na widzenie mężczyzna pod wpływem alkoholu(i bardzo dobrze,bo nie wiadomo co takiemu strzeli do głowy!),a dziś....dziś na widzenie chciał wejść ktoś,kto podawał się za wujka osadzonego....zapytany o imię matki skazanego w celu weryfikacji czy faktycznie jest wujkiem,nie znał odpowiedzi na to pytanie...nie wiem kim był ten człowiek....może tylko kumplem,który nie mógł się doczekać,aż osadzony wciągnie go na listę widzeń...tylko dlaczego w takim razie nazwisko "wujka" okazało się osadzonemu nieznane? :what:
Dla bezpieczeństwa osadzonych i ich bliskich,chyba lepiej się stało,że "wujek" nie wszedł na sale widzeń.....
A co o zk Kleczkowska sądzi sama osadzona?
O dziwo na jedzenie nie narzeka....porcje są wystarczającej wielkości i w miarę smaczne(no wiadomo,że nie tak jak u mamy,ale da się zjeść )
Warunki jak na okoliczności są zadowalające....w celi jest toaleta i umywalka z wodą tak gorącą,że bez problemu robią pranie i parzą sobie z niej herbatkę :D
Dostęp do telefonu co drugi dzień...
Ogólnie funkcjonariuszki z którymi córka się styka są w porządku...poza jedną...oddziałową....która wobec osadzonych choć z ich strony się z tym nie spotyka,to jest wulgarna,chamska i bywa złośliwa...3 dni temu we wrocławiu było +30 stopni....upał i duchota ciężka do zniesienia.....poniekąd rozumiem konieczność chodzenia w regulaminowym,więziennym stroju,ale przy tej pogodzie trzeba nie mieć ludzkich odruchów,by nakazać założenie grubej,więziennej katany pod groźbą otrzymania karnego kwitu....więc osadzone wiedzą już kiedy oddziałowa dyżuruje,a wtedy starają się nie podpaść nawet krzywym spojrzeniem,bo u tej pani można kwita karnego załapać praktycznie za drobiazg....żeby było śmieszniej,to zarówno pozostałe funkcjonariuszki,jak i sam dyrektor są pod względem regulaminowego stroju w upały bardziej wyrozumiali.
Ogólnie córka ku mojemu zaskoczeniu stwierdziła dziś,ze czas jej bardzo szybko płynie...dużo czyta,jeszcze więcej śpi,pisze listy,gra w karty...:D
Miesiąc zleciał nie wiadomo kiedy.....jeszcze dwa i jak zapewniła mnie wychowawczyni,córka wyjdzie na warukowe....no chyba,że oddziałowa przysoli karny kwit np.za krzywe rozwieszenie prania na kratach :mad:
 
Ostatnia edycja:
milka35 napisał:
Miesiąc zleciał nie wiadomo kiedy.....jeszcze dwa i jak zapewniła mnie wychowawczyni,córka wyjdzie na warukowe....no chyba,że oddziałowa przysoli karny kwit np.za krzywe rozwieszenie prania na kratach :mad:

1. Jestem pod wrażeniem umiejętności jasnowidzenia Pani wychowawczyni z Zakładu Karnego nr 1 we Wrocławiu.

2. Samo ukaranie nie przesądza o udzieleniu bądź odmowie udzielenia warunkowego przedterminowego zwolnienia.
 
Powrót
Góra