Z tym kaloryferem to był żart,ale chciałam oddać absurdalność całej sytuacji,gdy po to ,aby przypodobać się zwierzchnikom w imię "prawa i sprawiedliwości "zamyka się wszystko,co się rusza.W wielu przypadkach wystarczyłyby nawet dotkliwe sankcje-dotykające bezpośrednio winowajcę ,a nie jego bliskich.Ponadto-podejrzany,oskarżony czy skazany-to dla sądu akta.Zycie wielokrotnie akta weryfikuje.
Ja cały czas się miotam i wiele razy pisałam,że jako żona nie mam żadnych praw.Wnioski, zażalenia może składać on sam lub adwokat za pieniądze.
Skazany po raz pierwszy bywa tak przerażony i zszokowany,że cięzko z nim rozmawiać, a co dopiero żeby napisał sensowny wniosek z uzasadnieniem.Do zk nie mogę wnieść gotowego wniosku,żeby podpisał.Na adwokata zabrakło pieniędzy.I klops.
Wszystkie zawiadomienia ,wezwania też dostaje sam zainteresowany,który z racji miejsca pobytu niewiele może.
Wieloma sprawami mogłabym się zająć, ale nie jestem stroną i nikt nie chce ze mną rozmawiać.