zycie po wyroku

  • Autor wątku Autor wątku luberad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
dla mnie odsiadka za alimenty to juz całkowity bezsens..nie wiem..skierowac takiego delikwenta do pracy- dać mu szanse na płacenie...a nie z podatków utrzymywac...ja bym go puściła :)


luberad..i to zapewne o to chodzi aby osoba aresztowana nie miała szans na działanie..jak wiązać ręce to do końca i porządnie....jak zabrać to wszystko
 
Tak zabrać.Pani prokurator prosi o najwyższy wymiar kary dopuszczalny za danego typu przestępstwo,zostawienie rodziny bez środków do życia(żona i dzieci przestępcy niech też cierpią),a jeżeli sąd okaże wyrozumiałość to czem prędzej odwołuje się od wyroku.
Gdybym miała niemowlęta to chyba byłoby mi łatwiej(mniejsze wydatki na edykację),gdybym była na garnuszku opieki społecznej może wzbudziłabym litość.Aja chcę godnie i honorowo przetrwać,zapłacić koszty sądowe, no bo skazany nie możę.
Nie chcę siedzieć bezczynnie.Ciekawa jestem co na to spece od praw dziecka,od troski o rodzinę,becikowego,od problemów kobiet.
Wierzcie mi szukałam,pytałam,czytałam- dowiedziałam się ,że owszem rozumieją,współczują-ale pomóc nie mogą.
Jaki stres przeżywają dzieci odizolowane od ojca,podczas odwiedzin-nie wspomnę.Sprawy widzeń z dziećmi też powinny być w jaKIŚ SPOSÓB ROZWIĄZANE- dzieci należy chronić.
 
potwierdzam
a o których specy od praw dziecka Ci chodzi luberad?
czy może o tych co jak "zbyt nisko upadniesz" psychicznie lub finansowo uznaja iz najlepszym sposobem na zaspokojenie potrzeb dziecka jest odpowiednia instytucja?
to jest jakaś parodia

z niemowletami nie byłoby ci łatwiej- raz chorowałoby jedno a raz drugie albo obydwa na raz...w tej sytuacji nie ma dobrych rowiązań.
Jako osoba pozbawiona środków do zycia masz prawo korzystać z opieki społecznej- to że chcesz godności (co mnie nie dziwi) to Twój wybór..za całokształt powinnaś być wdzięczna męzowi, który do takiej sytaucji doprowadził...
Nie ma znaczenia, że opieka da Ci może jakieś 100zł jak dobrze się przyłozysz...przynajmniej nie bedziesz mogała powiedzieć, że nikt Ci nie pomógł..
psychika dzieci...no cóż...
luberad...ja Ci coś napisze na PW

nikogo to nie interesuje
 
czytam te posty i denerwuję sie strasznie - koszt utrzymania więźnia 1500 zł. Ja za 1300 muszę utrzymać 2 dzieci, zapłacic przedszkole, świetlicę, obiady. Nie mówiąc o ubraniach. Ale i tak jestem chyba w dobrej sytuacji, mam pracę. Z opieki na pomoc nie mam co liczyć, bo zeby uzyskać zasiłek dochód na osobę nie moze przekraczać 317 zł, mój przekracza. Nieważne ze po zrobieniu opłat nie zostaje nic. Jestem wściekła na męża ze jestem w takiej sytuacji, ale co zrobić, trzeba mu pomóc. Zastanawiam sie tylko jak będzie wygladało nasze zycie jak on wróci, wczesniej czy później, ale wróci. Czy to będzie ten sam człowiek, czy ja będe mogła dalej z nim zyc? A dzieci? Myślą ze tatuś jest w pracy, ale jak długo mogę oszukiwać 7-latka? Córeczka ma 3 lata to jakoś łatwiej, nie wszystko jeszcze rozumie.
 
na samym początku,kiedy mąż został zatrzymany,postanowiłam powiedzieć starszemu synowi prawdę(ma 8 lat).Jest ok,teraz żartuje sobie z ojca,ale tak pozytywnie,a ja nie muszę płakać po kątach.Kiedy dopadnie mnie zła chwila,siadam i ocieram łeżkę,a mój starszy syn po prostu wie dlaczego.Jest ok.
To wszystko co piszecie o godności jest prawdą.Ale pieniądze nie mają wiele wspólnego z godnością.Jeśli spełniasz kryteria-idz do opieki.To nie uwłacza godności.Nie wstydzę się również za mojego męża,ponieważ wiem jaka była droga do tak tragicznego końca.W jego wypadku,to nie lekkomyślność,lub chęć łatwego chleba.Damy wszystkie radę.Jesteśmy silnymi kobietami,mamy wspaniałe dzieci.
a teraz coś na deser.Przed chwilą puka ktoś do naszych drzwi.Otwieram,stoi dwóch uśmiechniętych policjantów,więc ja również się uśmiecham i mówię:PROSZę PANOWIE,WEJDZCIE.A jeden z nich mówi,że to chyba pomyłka,że chyba do sąsiadów,a ja,że nie,że na pewno dobrze.Wyciągają jakieś kwity i...faktycznie...nie do mnie :D
 
Dzisiaj jestem smutna,wróciłam z widzenia.Nie wstydzę się męża,dzieciom wytłumaczyłam trzymamy się razem.Myślę, że taka postawa ułatwia codzienne zmagania.Dlatego myślę,że jeśli kochamy swoich mężczyzn to trzeba się wyzbyć poczucia złości i żalu,będzie łatwiej.
Uświadomiłam sobie też że mam jeszcze obok siebie dwóch wspaniałych mężczyzn-naszych dorosłych synów,czuję się trochę bezpieczniejsza.ąle wciąż mi smutno.
Z wami drogie kobiety na forum też łatwiej.
 
kocham swojego męża za bardzo wiele.Dzięki temu nie mam wątpliwości,ale jak każda z nas,mam chwile słabości.
Ostatnio przy piwku z moją przyjaciółką zastanawiałyśmy się,czy dużo ludzi po ZK wraca do przestępczego życia.Co do mojego męża-mam pewność.Nie wróci 8)
 
ja byłam wczoraj na widzeniu szkoda ze to tylko 60min ale warto jechać prawie 400km czekać 4h żeby go zobaczyć po widzeniu zawsze mam troche więcej energii do działania ale już dziś mi jej powoli braknie oby do następnej soboty. Wątpiwości rozmyślania to wsumie teraz cale moje życie ale kocham mojego R ponad wszytko

Ja się raczej zastanawiam na ile ZK zmienia ludzi jak wpływa na psychikę . A czy potem wracają do przestępczego życia to chyba zalezy od człowieka (wiem że są i tacy którzy po kilku latach wolą ZK od wolności)
 
pisałam o tym do męża
udzielił mi dpowiedzi oko w oko...że zmieni się...że napewno się zmieni i że wróci do mnie jako ten, którego poznałam...nie traci czasu- tylko nad tym mocno pracuje

nie smuć się luberad
widzieliście się
mogliście porozmawiać..wiem, że to mało...ale w tej sytuacji musimy cieszyć się drobnostkami
 
widzieliście się...buuuuuuuuuuu...a ja???
dla mojego męża ta sytuacja jest tak dotkliwa,że na pewno już nie zboczy z kursu
 
Nie mam juz widzeń na ten miesiąc, nie mam kasy żeby wysłać mu karte telefoniczną, córka znowu przepłakała wieczór za tatą....Jakoś to będzie musi być.....wacham się żeby jej powiedzieć prawdę , ale jeszcze nie dzisiaj.....
 
Nie musi się zmieniać,chcę,żeby wrócił i żeby było jak dawniej.
Jestem pewna,że nie popełni już błędu,nawet gdyby go dzisiaj wypuścili-nikt nie zna go tak jak ja.
 
Mój obiecywał mi zmianę o 180 stopni kiedy wychodził z AŚ , do czasu było OK , co tydzień wspólna msza, wypady za miasto uwielbianie mnie,
aż się nie otrząsnął z pobytu w AŚ, zaczął znowu kombinować po swojemu, zaprzepaścił moją ciężką pracę wtedy kiedy go nie było.
Ja zostałam sama z tym całym bałaganem. :(
Nie zawsze tak jest, ale piszę wam o tym, że tak też może być.
Na widzenia jeżdżę,on zachowuje się jak gdyby nic się nie stało.
Nigdy mu już w pełni nie zaufam. :(
Luberad nigdy nie będzie tak jak dawniej, może być lepiej albo gorzej, ale zawsze ten przykry czas więzienia , aresztu będzie się za nami ciągnął. Trudno jest go wymazać. :(
 
Ja juz nie moge sie doczekac powrótu mojego chlopaka, ale tez boje sie jak to dalej bedzie.Ciagle sie nad tym zastanawiam.Zyje z dnia na dzień.Co drugi dzień wysyłam mu listy i jezdze do niego na widzenia.On dzwoni do mnie trzy razy dziennie.Na dzien dzisiejszy wiem ze go nie zostawie, ale nie wiem jakim bedzie człowiekiem po powrocie.
 
Jak będzie po powrocie?Cudownie,byle jak najszybciej.Gdybym w to nie wierzyła ,byłoby po mnie.
 
ja wierze że bedzie dobrze teraz walcze i czekam aż R bedzie już w domu a co bedzie dalej to życie pokarze
 
a13- mm do ciebie prozbie jak bys mogla to skontaktuj sie jak najszybciej zemna na gg muj nr 642332 niezawsze jestem a jak jestem to zazwyczaj na niewidocznym ale moge ci pomudz wiec skontaktuj sie zemna jak najszybciej pozdawiam i wierze w to ze dasz rade trzymam za ciebie kciuki
 
:(
smutno mi....nie chce mi się uśmiechać. sekretarka powiedziała, że prokurator wstrzymał widzenia...nie wiem czy to aluzja do mojej teściowej...czy mnie też to dotyczy...
i wogóle dziś nie moge jechać po widzenie bo nikogo nie ma..
 
Powrót
Góra