zycie po wyroku

  • Autor wątku Autor wątku luberad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Właściwie nie wiem na co liczę.Minął 6 tydzień i nic się nie zdarzyło.chyba nikt mi nie pomoże.Nie mam już siły słuchać formułek typu:to kilka miesięcy,to minie,mogło być gorzej,pomyśl o sobie i o dzieciach.Nic innego nie robię tylko myślę.Po co mam kolejny raz opowiadać pani psycholog, pani kurator otym co czuję,co jest silniejsze od zdrowego rozsądku.Jestem tak bardzo zmęczona,że chciałabym gdzieś odlecieć i wrócić po wszystkim.to mało pocieszjące,jeśli słyszę:rozumiem,współczuje,ale nie mogę pomóc,trzymaj się.Przynajmniej na dziś mnie to nie wystarcza.
 
Głową muru nie przebijesz.
Trzymaj się i bądź dobrej myśli cokolwiek to znaczy. :)

Miałam dzisiaj jechać na widzenie, myślałam że będzie już przeniesiony bliżej,
dzwoniłam wczoraj do ZK , pan o miłym głosie zakomunikował mi, że jest decyzja o przeniesieniu i mam się cieszyć bo nie będę musiała długo czekać, będzie to w SIERPNIU ?! Zatkało mnie.

Będę pisać , tylko do kogo ? do dyr. danego okręgu?

Ja mam w tej chwili 150 km do ZK. Dojazd nieciekawy.
Z tą moją trójeczką dzieci jadąc komunkacją miejską , musiałabym się przesiadać cztery razy. Samochodem się trochę obawiam.
Taka wyprawa jest też kosztowna.
Na razie ograniczę widzenia chociaż dzieci bardzo pragną tych widzeń.
 
Powrót
Góra