zycie po wyroku

  • Autor wątku Autor wątku luberad
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

luberad

Użytkownik
Dołączył
12.2006
Odpowiedzi
113
Z tym, że jako żona skazanego nie mam żadnych praw już się pogodziłam.Są jednak sprawy o które rozbijam się codziennie.Do zk mogę wejść z pustymi rękami i kieszeniami,są sprawy wymagające pilnego załatwienia np.:
1.jak złożyć zeznanie podatkowe bez podpisu mężą
2.syn złożył wniosek o kredyt studencki(w obecnej sytuacji konieczny dla kontynuowania studiów),miałam być poręczycielem,ale wymagana jest zgoda współmałżonka, który musi się stawić osobiście
3.jak sprzedać samochód pilnie bez udziału właściciela(mężą)
4,żeby złożyć jakikolwiek wniosek w sądzie(zdjęcie zabezpieczenia z samochodu,przerwę w karze i wiele innych)musi się podpisać mąż
Załatwić inne pomniejsze sprawy w instytucjach państwowuch: czy w każdym urzędzie muszę obwieszczać ,że mąż jest w zk? wziąć zaświadczenie z z zk, sądu, prokuratury i tak się tłumaczyć?
 
ad3
ja to własnei zrobiłam
a właściwie sprzedałam nawet 2
jeden sposób to na widzeniu mieć podpisane upowaznienie do sprzedazy samochodu..
upowazniam moją żonę....leg sie dowodem nr..do sprzedazy samochodu marki..i jego podpis.
drugi to wydrukować umowe kupna-sprzedazy samochodu i na widzeniu mąż podpisuje się jako sprzedający
i 3ci..który nie obejmuje podpisu męza...
teraz czeka mnie przeprawa w urzedzie komunikacji-wyrejestrowanie i ubezpieczalni
zrób sobie ksero ubezpieczenia aby mieć nr polisy
rezygnację z ubezpieczenia możesz wysłać poleconym wpisując właśnie nr polisy dane pojazdu

to nie jest trudne - dasz sobie radę


co do pism, które musi podpisac mąż...możesz gotowe wysyłać do ZK a on wysyłać je bezpośrednio do łasciwych instytucji

a swoją drogą zaświadczenie iz przebywa w Zk przydałoby się
 
Dziękuję,ale za kilka miesięcy on wróci,ja nie chcę wszędzie obwieszczać że mąż jest w zk i tłumaczyć dlaczego.Pewnych spraw bez jego osobistego udziału też nie załatwię.Czuję się jak w pułapce.

Dziękuję za odpowiedż.Pozdrawiam.
 
rozumię
i wcale sie nie dziwię
ale np urząd miasta (jesli bierzesz zasiłek np) wręcz wymaga powiadomienia ich o takiej sytuacji..

w sytuacji gdy sprzedajesz auto możesz powiedzieć, że mąż musiał wyjechać..osoby postronne nie muszą znać szczegółów Twojego zycia

nie ma sprawy
 
Luberad twój mąż ma mały wyok i nie dziwię się, że chcesz "to" ukryć,
ja nie jestem wstanie "tego" ukryć i powoli zamykam się w skorupce,
najwazniejsze są dla mnie moje dzieci, :)
Jeśli chodzi o kłopoty z urzędami to mam podwójne ponieważ, żyliśmy
w konkubinacie np. telefon był na męża i bez jego upoważnienia nic
nie mogę zrobić, ale powoli prostuję wszystkie te sprawy. :)
 
A ja mam problem z mieszkaniem w kwietniu mija termin wypowiedzenia, mój widnieje na umowie o wynajm, ze mną pan prezes nie chce rozmawiać, miasto nie ma pustych lokali choć jestem od 1999r zapisana jako oczekująca.Nie mogę znależć pracy, w naszym mieście spłonął bazar i ok. 6000tys ludzi straciło pracę i kazdy chce znależć nowe żródło utrzymania a ofert pracy brak, kończą mi sie pieniądze.Moj miał swietną pracę za granicą i łożył na dzieci więcej niż musiał, a teraz bieda zagląda z każej strony.Pani kurator powiedziała ,ze jeżeli nie będzie mnie stać na podstawowe zabezpieczenie dzieci to możliwe ,że zabiora je do placówki- tak mi powiedziała jak chciałam otrzymać pomoc z funduszu( raz już dostałam 150zł) a teraz mi odmówiła, powiedziała ,że to jest tylko jednorazowo- a przecież w przepisach jest inaczej napisane.Albo ja już źle to wszystko rozumiem.Załamka z każdej strony, brakuje mi już sił a przede mna jeszcze 11miesięcy.A potem zanim mój znajdzie jakaś prace - nie wiem zaczynam wysprzedawać rzeczy z domu....Eh ale sie wyżaliłam - przeciez nie tylko ja mam takie problemy...
 
zgadza się
choć czasem mamy rózne zdania..i róznie myslimy...łączy nas jeden problem

zastanawiałam się nad separacją
wiem..wiem..mamy być wsparciem
może to nie w przypadku luberad
ale jak zyć na dłuższą metę
separacja oraz pozew o alimenty a następnei zaliczka alimentacyjna dają choć minimum
to trochę trwa ale najdłużej do roku czasu
przecież gdy mąz wraca do domu po 3latach- to już nie jest ten sam człowiek..to obcy człowiek

tak tylko sobie gdybam
wiedzcie dziewczyny, że są sposoby

13a pomoc jest jednorazowa chyba..nastepnie MOPS
 
http://www.ms.gov.pl/fpp/fpp_rozp.rtf
3. Rodzinom osób pozbawionych wolności pomocy udziela się do czasu otrzymania pomocy na podstawie ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej, nie dłużej jednak niż przez 3 miesiące od dnia osadzenia członka rodziny w zakładzie karnym lub areszcie śledczym, chyba że konieczność przedłużenia tego okresu do 6 miesięcy wynika ze szczególnych okoliczności, takich jak choroba lub czasowa niezdolność do pracy.
Z tego wywnioskowałam ,że to nie jest jednorazowo- ale już dzisiaj nie potrafie sie na niczym skupić.....
 
13a..nie wiem
jeszcze nie doszłam do pomocy...nie mam czasu jechac do sądu
 
anakow-jaki obcy człowiek?przecież będziesz go widziała,będzie przyjezdzał do domu,będzie dzwonił,będzie pozornie stale z Wami!!!Nie możesz teraz tak tego odbierać,nie podejmuj żadnych decyzji na gorąco.
Co do zaliczki-najpierw muszą stwierdzić,że egzekucja jest bezskuteczna(3 miesiące),potem będą coś tam mu ściągać z tego co wypracuje w ZK,a całą resztę będzie musiał kiedyś oddać...
 
ja nie mam wymagań duzych- wystarczy, że puszczą mi alimenty na jedno dziecko :wink:

zresztą czy ktoś mnie pytał o zdanie czy ja sie godze na "taki interes"?
 
ja na szcęście mam pracę,mogę jeszcze sprzedać samochód-nie musę być na łesce opieki społecznej.
ANAKOW-jak mogę ci pomóc?Nie dziw się,że chcę ukryć fakt pobytu mężą w zk-właśnie dlatego,że ma mały wyrok.Chciałabym,żeby wrócił i żeby miał do czego wracać.Wiem jak trudno jest,kiedy się zostanie samej.Ja mam 4 dzieci-syn na studiach,drugi zdaje maturę i problem nie w tym,że głodujemy,ale w ciągu tych kilku miesięcy waży się przyszłość moich dzieci(jesli nic nie zrobię sy będzie musiał zrezygnować ze studiów.Zaczęłam ten temat po to ,żeby uświadomić,że jesteśmy mimowolnymi ofiarami.Staram się utrzymać wszystko,żeby zminimalizować skutki-nie wiem jak długo potrafię.
Jesteśmy małżęństwem od ponad 20 lat i wszystko jest współwłasnością,zostałam więc w połowie ubezwłasnowolniona.
 
Jeśli chodzi o mnie pozwałam męża/konkubenta o alimenty, mąż ma rente, na którą będzie mógł wejść komornik, rozmawiałam o tym z mężem, przyjął to do wiadomości wie, że nie mam innego wyjścia,
on mnie zostawił ze strasznymi długami , mając zasadzone alimenty moge ubiegać się o zasiłek rodzinny i może jakieś inne zasiłki. :)

Nie mam innego wyjścia , za m-c poszukam pracy chociaż bardzo się boję , jestem teraz wykończona psychicznie. :(

Luberad kiedy mąż był tymczasowo aresztowany też mi się zawalił świat
ale robiłam wszystko żeby miał do czego i kogo wrócić , niestety zawiodłam się na nim, nie wiem czy dam mu drugą szansę, na widzenia
będę chodzić ze względu na dzieci no i ja mam taki charakter, że nie mogłabym zostawić go całkiem samego. :(
 
luberad-nie, ja absolutnie sie nie dziwię
dziekuję za chęci pomocy...nikt nie moze mi pomóc, bo nie potrafie być sama..a przestałam sobie obmyslac różowe scenariusze..i co widzę?
dwójke dzieci: non stop chorego synka i córkę z problemami emocjonalnymi....Jak póe do pracy na cały etat to kto póże z synkiem do lekarza? i kto mi będzie dawał l4? i jakie świadectwo pracy pokaże w nastepnej pracy?
i we wszystkim jestem sama
wiem wiem..niejedna sobie zycie ułozyla
ale ja juz taka jestem, że jak przysięgam to raz i nie rzucam słów na wiatr...
mało - z tego co zarobie prędko musze robić paczkę i lecieć zrobić wpłatę
i znów grono osób powie, że nie musze...gubi mnie poczucie zobowiązania
i nawet nie moge iść do psychiatry, bo boję się, że po tym co on zapisze w tych dokumentach to zabiora mi dzieci

I co mi z tego, że sprzedałam jeden samochód skoro BMW stoi w garazu zabezieczone a zanim go oddadzą to pewnie bedzie trzeba go ze dwa razy ubezpieczyć..skromne 1200zł->4ry miesiące zycia dla moich dzieci.
 
też miałam zabezpieczony samochód na poczet kosztów sądowych,mąż napisał pismo do Prezesa sądu, że ja zobowiązuję się spłacić koszty tylko w realnych ratach,mam rozłożone na minimalne raty na kilkanaście miesięcy,kiedy dostałam decyzję pani kier.sekretariatu wydz.karnego ,kazała napisać prośbę o zdjęcie zabezpieczenia i zapewniła że to będzie pozytywnie i szybko.
Do psychiatry to może nie, ale psycholog by ci się przydał.Są Ośrodki Interwencji kryzysowej,tam można uzyskać pomoc psychologiczną bezpłatną.Ja byłam(nie teraz, tylko kiedy już się dowiedziałam, że mąż będzie sądzony i skazany)i pani psycholog pomogła mi wiele zrozumieć.Też jestem lojalna ,jak ty i zrobię wszystko żeby mu pomóc,jeżdżę na wszystkie możliwe widzenia użeram się ze strażnikami ,dbam o dzieci.Rano idę do pracy do szkoły,potem obiad,spacer,zadania domowe dzieci.Nocami piszę prace maturalne-zawsze to jakiś grosz.W sobotę o świcie jadę do mężą.
Ty też sobie poradzisz.Szukaj pomocy u mądrych ludzi,którzy ci się nie dziwią i nie krytykują, nie komentują co powinnaś, a czego nie.
 
[cytat="anakow"]

a zaraz magnatex mnie opierniczy, zebym gorzkie żale zaniosła na inne forum :what:
[/cytat]

Ten komentarz nie był potrzebny.
 
:( racja
przepraszam



luberad...domyslasz się jak to jest gdy mieszka się z wlasna matką, która gdy widzi lzy w oczach dzicka wiesza wszystkie psy na sprawcy owych łez...otoczenie..mówic czy nie? jak długo jestem w stanie ukryć, że wyjechał?
i dlaczego w sumie mam sie komukolwiek tłumaczyć z mojego zycia?

co do zabezpieczenia
problem jest tego rodzaju, ze sprawa nie jest w sadzie a w prokuraturze i tu odmowa jest gwarantowana
nie chciałabym dodatkowo denerwowac pania prokurator odwołując się do osób które sa ponad nią...bo chyba miałabym prawo?
no i zawsze moga mi dołozyc taka grzywne, że lata pracy mi nie pomogą
 
Dlatego właśnie nie poinformowałam rodziny o tym co się stało,nie chcę słuchać jak go obwiniają o to jaki los nam zgotował.Samotnie zmagam się ze wszystkimi problemami.Spróbuj na innym temacie dowiedzieć się jak to jest z tym zabezpieczeniem.Co do odwoływania się ,nie wiem na ile warto,ale warto przemyśleć-są możliwości-dziś właśnie przeczytałam post na stronie "odwieszenie wyroku" ,gdzie zadałam pytanie,jednak mam jakieś prawa.

Mówili mi że się oswoję z tą sytuacją.Nieprawda.Minęły 3 tygodnie,i każdy dzień jest gorszy od poprzedniego.Teraz będę jeżdzić prawdop.do Krakowa.
To dwa razy dalej niż do tej pory,nawet nie wiem jak trafić.Teraz szukam informacji,studiuję plan miasta, i znów stawię czoła wsystkiemu i wszystkim.
 
luberad..moze pewnego dnia bedziemy stały koło siebie i nawet nie bedziemy wiedzieć, że to własnie my
jesli potrzebujesz jakiejs pomocy, porady- służe uprzejmie ponieważ to moje okolice

ja nie płacze...przestałam wyć do poduszki...tylko łapię sie na tym, że łzy spływaja mi po policzku...nie myślę..patrzę w scianę ..oglądam film i nie wiem o czym on jest...ja już nie płaczę-> moje serce krwawi
 
Głowa do góry.Ja mam taką huśtawkę.Płaczę,potem się dżwigam i racjonalnie próbuję myśleć,co jeszcze mogłabym zrobić.Powoli i metodycznie staram się załatwiać sprawy na bieżąco.Przyłapałam się już na tym,że przad otwarciem lodówki pukam :D -no cóż do tylu drzwi już pukałam.Wydawało mi się,że należę do silnych kobiet,zawsze byłam do przodu.Udało się - utemperowali mnie ,upokorzyli.Na jakiś czas,jeszcze będę sobą.
 
Powrót
Góra