ACTA - a Prawa Autorskie!

  • Autor wątku Autor wątku marvel007
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Ale tu nasuwa się wniosek, że i bez ACTA monopolista może innym podmiotom narzucić swoją interpretację prawa, ba nawet niezgodną z obowiązującym prawem.
 
Oczywiście - duży może więcej :)

ACTA tylko sprawę pogorszy/przypieczętuje na amen.
 
Cóż nigdy nie jest tak źle żeby nie mogło być gorzej.
 
forowicz napisał:
Piracy to jest piractwo? Z tego co mi wiadomo, to piractwo jest na statkach. I w polskim prawie nie może być homonimów. Ktoś będzie przykładowo oskarżony o "piractwo", to nie będzie wiadomo czy dlatego, że miał opaskę na oku rabując statek, czy jest miłośnikiem nowości filmowych z internetu...

A gdzie niby w ustawie karnej polskiej występuje termin "piractwo" w tym znaczeniu?
Kodeks karny stanowi tylko:

Przepis prawny:
Art. 170.Kto uzbraja lub przysposabia statek morski przeznaczony do dokonania na morzu rabunku lub na takim statku przyjmuje służbę, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
 
Zob. art. 101 Konwencji NZ o prawie morza. Było poczytać opinię RPO.
 
Witam zarejestrowalem sie tutaj gdyz chcialbym sie dowiedziec od rzetelnych osob jak to jest z tym ACTA,im wiecej czytam opini tym miej wiem, co opinia to każda inna :rolleyes:,a wiec weszła juz w życie czu nie? i cz teraz po 26 stycznia mozna sciagac na własny uzytek mp3 lub fimy>? pozdrawiam
 
Nie wiem na ile jestem rzetelny(?)
Generalnie ACTA nie weszła w życie i jest nadzieja że odrzuci ja PE (Parlament Europejski) , bo to by było najprostsze rozwiązanie.

W ACTA (oprócz zasadnych treści dotyczących np. "podróbek") są sformułowania że podmiot prywatny (firma) ma zastąpić w pewnych sprawach sądy.
Godzi to np. w krajowe prawo i problemem jest to że wypada to prawo zmienić (pod firmę).
Wreszcie ktoś się "obudził i zapytał - a na jakiej podstawie".
(to tylko fragment problemu)

Trzeba czekać na finał. ;)
 
Witam

Chciałbym dowiedzieć się jakie z punktu prawnego skutki (pozytywne lub negatywne) wniosłoby wprowadzenie ACTA?? Chodzi także tu o podsumowanie wypowiedzi poprzednich użytkowników forum.
 
hojlo1 napisał:
W ACTA (...) są sformułowania że podmiot prywatny (firma) ma zastąpić w pewnych sprawach sądy.

To co napisałeś to tak absurdalne uproszczenie, że po prostu brak słów... Może lepiej nie piszmy wcale, jeśli mamy pisać takie nonsensy.
 
Tak to wychodzi jak z uproszczenia wycina się fragment i robi ...podsumowanie.

Ale racja....polecam czytać watki np. z tej strony (na których się opierałem):
ACTA | prawo | VaGla.pl Prawo i Internet
Tam nie będzie możliwości "uproszczeń" (i można komentarz dopisać).:D
 
Fakt, że uproszczenie, ale moim zdaniem TENDENCJA do prywatyzacji (bo sama prywatyzacja to jeszcze nie) wymiaru sprawiedliwości to jest właśnie największy grzech ACTA. Te wszystkie zachęty do "współdziałania przedsiębiorców" itp. Cel jest czytelny - zrobić tak, jak w USA i Irlandii, gdzie odcina się bez kontroli sądów, na podstawie czysto kontraktowych relacji.

To nie jest tak, że ACTA tak stanowi czy nakazuje. Ale autorzy ACTA chcą, żeby tak się stało i to widać po tekście.
 
100% zgodności.

Problem właśnie w "interpretacji".
Dziwi mnie tylko że już pewne osoby jednoznacznie ten problem zinterpretowały(?)
 
Ostatnia edycja:
I to jest właśnie to, co dla mnie jest głównym zagrożeniem płynącym z ewentualnej ratyfikacji ACTA - nie bezpośrednio zapisy samej umowy, tylko "fachowcy", dla których każde takie porozumienie będzie pretekstem do "naprawiania" naszego prawa.
 
"Strach się bać"
(przecież to informacje praktycznie z jednego dnia).
Mam nadzieję ze to koniec informacji "multimedialnych"
(albo mam paranoję)

Generalnie - dobrze sie stało że temat ACTA tak nagłośniony (okazuję się ze ACTA to tylko taki "wierzchołek" , którego teraz już chyba nie można zatrzymać)
 
Otóż to. Dla mnie najgorszym (no może poza DRM, które ogólnie uważam za obrazę dla jakiegokolwiek poczucia rozsądku i sprawiedliwości) przepisem ACTA jest właśnie art. 27 ust. 3 o wspieraniu współpracy między przedsiębiorcami. Jak taka współpraca wygląda widać choćby w Irlandii, gdzie już odcinają ludzi od netu bez żadnej kontroli.

Co do porozumienia pod auspicjami MKiDN, to nie chcę być złośliwy, ale głośno było o nim w zeszłym roku - to odgrzewany kotlet. Tzn. głośno było wśród osób i środowisk, które się interesują tymi sprawami, czyli ISOC, Panoptykon, Vagla. Nius Onetu chyba pomija bardzo znaczący udział Policji w wypracowaniu tego porozumienia. MKiDN się bronił, że on tylko udostępniał pokój OIP :)))

Dla ciekawych do poczytania na Vagla.pl.

Odnośnie do Policji, to przypomnę, że w zeszłym roku na spotkaniu organizowanym przez lobbystów (chyba BSA coś w tym maczało palce) przedstawiciel Policji wysoki rangą powiedział PUBLICZNIE, że należy zlikwidować dozwolony użytek! (sic!)

Dla mnie, jako że akurat śledzę te rzeczy, sama ACTA nie byłaby aż taka zła, gdyby nie wpisywała się idealnie w cały ciąg zdarzeń, stwierdzeń, inicjatyw i przypadków. Non stop po kawałku sie grodzi, ogranicza, ściga, odcina, DRMuje. ACTA być może niewiele sama zmienie, ale daje impet i legitymacje do dalszego dociskania.

Dlatego niesamowite jest to, że po raz pierwszy od 20 lat proces ten stanął. Na razie się tylko zaciął, ACTA jest może przejść. Trzeba zrobić wszystko, żeby nie przeszła i wesprzeć nasz rząd w jego inicjatywie, żeby pójść w odwrotnym kierunku. Zastanowić się, czy nie zacząć tu i ówdzie luzować. Może i inicjatywa jest populistyczna, wywołana strachem przed spadkiem poparcia. Ale co z tego? Tak działa polityka! Jeżeli w jej wyniku Tusk odzyska poparcie, to dalej będzie już parł w tym kierunku i być może pociągnie Europę za sobą. Socjaliści są już za, Zieloni też, Demokraci jak zwykle hamletyzuję, ale też dadzą się przekonać. Dlatego Tusk robiący wyłom w EPP jest tak istotny dla wykolejenia ACTA.

Uo matko - ale się rozpolitykowałem z rana... Idę popracować trochę, to ochłone :)

Haha - właśnie Kasia Szumielewicz z Panoptykonu na Twitterze narzeka, że jak w zeszłym roku protestowali przeciwko temu porozumieniu, to nikt nie chciał słuchać. Słusznie, słusznie.

Tu tekst:

http://panoptykon.org/wiadomosc/now...-sieci-wlasciciele-praw-autorskich-maja-poroz
 
Ostatnia edycja:
Zapowiadają się ciekawe czasy w tej materii. Potrzebna jest znacznie szersza debata o tym, w jaki z jednej strony sposób powinny być zabezpieczone interesy twórców, a z drugiej strony jak najpowszechniejszy dostęp do dóbr szeroko pojętej kultury i sztuki.
W tej chwili non stop słyszymy o tym, jak to na skalę masowa i niespotykaną dotychczas są naruszane prawa autorskie - i jest to niewątpliwie prawda. Straty z tytułu piractwa wyliczane przez międzynarodowy przemysł filmowy i muzyczny są takie, że należy się zastanawiać z czego oni w ogóle żyją.

Nikt (albo prawie nikt) nie zwraca natomiast uwagi na to, jak wyjątkowo w prawie są traktowaniu twórcy i jak uprzywilejowaną pozycję mają w stosunku do zwykłych "wyrobników". Pan Hołdys prawdopodobnie chciałby dostawać tantiemy za każde pobranie swojego utworu z Internetu i uważałby, że takie rozwiązanie jest słuszne i uczciwe. Gdyby jednak panu Hołdysowi hydraulik, po zainstalowaniu sedesu powiedział, że od dziś będzie mu musiał płacić złotówkę za każdą kupę i 50 groszy za siku, to pewnie uważałby to za rozbój w biały dzień ;)
Dozwolony użytek i inne tego typu instrumenty w takiej czy innej formie powinny stanowić przeciwwagę do tego wyjątkowego traktowania przez prawo. Jesteś twórcą? Korzystasz z tego przywileju? Daj społeczeństwu coś w zamian!
 
Ostatnia edycja:
Znowu sie zgodzę w 100%.
Tylko ze "wiążąca" decyzja sądu zapadła 1wszego marca tego roku.
Tak że nie jest to "odgrzewany kotlet" ale spokojne czekanie na finał (fakt że 3/4 lata trzeba było czekać):D


======
@Ripper ujął to dość dobitnie.
Ale sam sens wpisu chyba jest prawidłowy (choć na miejscu muzyka????)
Opinia , jak każda inna.
Ale ja jestem kryty(za wpisy) = mam "paranoję" ..... (choć i to jest podstawą blokady).
Uprawnienia hydraulika nie mam.
No i o ACTA też tylko czytam (zestawiam moze mylnie) tylko fakty.
 
Ostatnia edycja:
Haha - dobre porównanie! :)

Co do tego, z czego żyje przemysł, to radzę np. poczytać raporty IFPI - przychodzy im, uwaga, ROSNĄ! Szczególnie z cyfrowej dystrybucji, skoro ją już wreszcie, po 10 latach, zaakceptowali. Gdyby zrobili to 10 lat temu to by nie było (być może) piractwa. Piractwo po prostu usunęło niedoskonałość rynkową (market failure) w postaci sztucznej odmowy zaspokojenia popytu.

Podobnie przemysł filmowy - najbardzie piratowany film Avatar, jest jednocześnie najbardziej kasowym filmem w historii kina. 2,7 mld dolarów! To jest 11x razy koszty - w której branży można się spodziewać takich zysków?

Ja uważam, że MUSI być albo piractwo (tzn. dostęp darmowy, nielicencjonowany) albo jakaś forma przymusowego licencjonowania. Inaczej rynek po prostu nie działa - od tego jest przecież monopol autorski.
 
Powrót
Góra