Aplikacja komornicza 2010

  • Autor wątku Autor wątku Łokitoki
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Bartata napisał:
i tak z kilkoma setkami jak nie tysiącami. Koszmar!
A często i dziesiątkami tysięcy ;) Niestety większość z nas właśnie od tego zaczynała. Z tą tylko różnicą, że kiedyś to "frycowe" płaciło się przed rozpoczęciem aplikacji a nie traciło na to czas w jej trakcie.
 
A ja zarówno w trakcie trwania apikacji tj. na drugim roku (po tzw. połówce) jak i teraz jako asesor chodziłem i chodzę sam w teren... I nie powiem miałem różne nieprzewidywalne, czytaj niebezpieczne sytuacje, z którymi po prostu trzeba umieć sobie poradzić!
 
lokata napisał:
U nas (i w innych znanych mi kancelariach) też. Z wielu wględów.

wydaje mi się, że to akurat zależy od wielkości kancelarii, w moim mieście regułą jest jednoosobowy teren.
 
As81 napisał:
z którymi po prostu trzeba umieć sobie poradzić!
są takie z którymi nie da rady

karnol napisał:
wydaje mi się, że to akurat zależy od wielkości kancelarii, w moim mieście regułą jest jednoosobowy teren.
aż do wypadku

Nie chciałem być absolutnie uszczypliwy, ale teren jednoosobowy uważam za duży błąd. Zajęcie to niebezpieczne i uważam że nikt w pojedynkę nie powinien jeździć sam, a dbający o swoich pracowników szef nikogo nie puści samego. Ale to moje prywatne zdanie ;)
 
Bartata - pewnie, że lepiej w dwójkę ale przy takiej ilości spraw nie ma moim zdaniem na to czasu. Jedynie w wyjątkowych sytuacjach.
 
Czy w takim razie - teoretycznie - taka ilość spraw przekłada się na wpływy kancelarii a w konsekwencji na chęć zatrudniania ew. kolejnych aplikantów?
 
Teoretycznie - tak.
Wiadomo im więcej spraw - oczywiście ma znaczenie również ich jakość - w takim czy innym stopniu przekłada się na wpływ.
Chęć zatrudnienia aplikanta lub asesora jest moim zdaniem spowodowana - raz obowiązkiem ustawowym - dwa i to ważniejsze brakiem rąk do pracy, a tym bardziej rąk uprawnionych ;) do podejmowania czynności.
Mam to szczęście, że mam szefa który jest fizycznie w kancelarii a nie wirtualnie i nawet on (a moce przerobowe ma wielkie ;) ) w końcu nie jest w stanie się wyrobić.
 
As81 napisał:
A ja zarówno w trakcie trwania apikacji tj. na drugim roku (po tzw. połówce) jak i teraz jako asesor chodziłem i chodzę sam w teren... I nie powiem miałem różne nieprzewidywalne, czytaj niebezpieczne sytuacje, z którymi po prostu trzeba umieć sobie poradzić!

witam,tak mnie właśnie ciekawi /bo wiadomo,że praca to trudna/ jakie zdarzały się Wam (użytkownikom forum mającym już doświadczenie w pracy) niebezpieczne sytuacje? agresja fizyczna czy...?Warto by wiedzieć, bo na aplikacji nam tego nie powiedzą;)
 
rewt:
Niekoniecznie.

heniu666 - myślę, że to taki "urok" tej profesji. Jednakże bez przesady - nie jest to nagminne i częste.
 
Ostatnia edycja:
heniu666 napisał:
witam,tak mnie właśnie ciekawi /bo wiadomo,że praca to trudna/ jakie zdarzały się Wam (użytkownikom forum mającym już doświadczenie w pracy) niebezpieczne sytuacje? agresja fizyczna czy...?Warto by wiedzieć, bo na aplikacji nam tego nie powiedzą;)

No niestety zdarzyły się i to nie raz... w tym również z użyciem przemocy fizycznej :mad::mad:, częściej są to jednak tzw. pyskówki, w stylu i tak mi pan nic nie zajmiesz, czy z wyrzucaniem za drzwi:o Cóż taka praca, jak każda inna ma swoje ciemne strony.
 
As81 napisał:
No niestety zdarzyły się i to nie raz... w tym również z użyciem przemocy fizycznej :mad::mad:, częściej są to jednak tzw. pyskówki, w stylu i tak mi pan nic nie zajmiesz, czy z wyrzucaniem za drzwi:o Cóż taka praca, jak każda inna ma swoje ciemne strony.

No, jednak pracy komornika z każdą inną to bym nie porównywał :)
 
proste pytanie - proszę o prostą odpowiedź bez demagogi i kpin
proszę nie weryfikowac i nie zastanawiac się nad moimi wyborami i motywacją tylko odpowiedziec na takie pytanie :

zdawałem egzamin konkursowy w KRK- mieszkam w apelacji katowickiej- w apelacji katowickiej chcę robic aplikację, ale patrona mam w Warszawie- jaki przepis mi zabroni tego żeby odbywac aplikację w Katowicach pracując w Warszawie ? z góry dziękuje życzliwym osobom za odpowiedź
 
przepisu nie ma , wpisu na listę aplikantów dokonuje się m.in. na podstawie oświadczenia komornika o przyjęcie aplikanta, nie ma obwarunkowań, co do samego komornika (w tym siedziby jego kancelarii). To już raczej indywidualna sprawa Rada Izby, jak do tego podejdzie.
A tak z innej beczki - bliżej patronów nie ma?!
 
mieszkam w Cz-wie i mam do wyboru:
A) znalezienie patrona bliżej niż w WWA to znaczy gdzieś na Śląsku (minimum 80 km od Cz-wy bo bliżej nie ma) czyli albo codziennie robic 200 km samochodem albo przeprowadzic sie i wynajmowac mieszkanie z aplikanckiej wyplaty (zapewne najnizsza krajowa)
B) isc do pracy do WWA - czyli miasta gdzie mam własnościowe mieszkanie, komornika który płaci więcej niż na Śląsku i 10 min spacerem do pracy

w tyg jestem w WWA na weekend przyjeżdżam w rodzinne strony idę na zajęcia aplikacyjne i tyle...

przepisu który mi tego zakaże nie ma, praktyki może takiej też nie ma - ALE CO MNIE TO OBCHODZI ? nie ma to będzie
 
adik86 wiem, że na innych aplikacjach można mieć patrona spoza właściwości swojej izby. Podejrzewam więc, że i na komorniczej nie będzie z tym problemu.
 
adik86 napisał:
na weekend przyjeżdżam w rodzinne strony idę na zajęcia aplikacyjne i tyle...
A teraz zajęcia na aplikacji odbywają się w weekend? Za moich czasów (i z tego co wiem w izbie wrocławskiej jeszcze w zeszłym roku również) zajęcia były zawsze w tygodniu.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra