Niestety stawki poniżej 1600 brutto zdarzają się w Krakowie. Zdarza się też tak, że rodowici Krakowiacy pracują kilkadziesiąt kilometrów poza Krakowem, ponieważ nie znaleźli pracy w Krakowie. Niestety praca w dużych miastach wygląda tak, że o miejsce za nędzne pieniądze, rywalizuje kilkunastu-kilkudziesięciu ludzi z całej Polski. Co gorsze, im większa kancelaria, tym większy podział pracy i komornikom bardziej opłaca się wysłać "w teren" aplikanta, bo i tak trzeba ustalić stan majątkowy dłużnika w miejscu jego pobytu, niż uczyć go zawodu, ponieważ pracami biurowymi zajmują się w większości nie-prawnicy pod nadzorem merytorycznego asesora lub komornika.
Niestety, nawet jak miałeś to szczęście i pracujesz w kancelarii "w ciepełku" pod nadzorem doświadczonego pracownika, a nie sam jak palec w terenie przez 8h przez 5 dni w tygodniu, to okazuje się, że nie jest ci w stanie pomóc rozwiązać problematycznych zagadnień prawnych, bo sam nie jest prawnikiem.
Boli najbardziej jednak to, że praca jest bardzo schematyczna, monotonna, odmużdzająca.
Jeżeli liczysz, że będziesz rozwiązywał " na codzień" zagmatwane problemy prawne, to bardzo się zdziwisz.
Do tej pracy potrzeba 1-2 merytorycznych osób, a pozostali pracownicy nie muszą mieć nic wspólnego z prawem aby wykonywać swoje zadania tj. szukać akt, podkładać zwrotki, odbierać pocztę/telefony, zakładać akta, pisać pisma itd. W konsekwencji, jeżeli myślisz, ze jesteś "dobrym prawnikiem", to będziesz więcej zarabiał, to grubo się mylisz. Wręcz przeciwnie, komornik może ci kategorycznie oświadczyć, że "nie jesteś tu od myślenia".
O bardziej szokujących faktach z życia krakowskich kancelarii nie napiszę - i tak byście nie uwierzyli co wydziałem i słyszałem.