Aplikacja komornicza cz. IV

  • Autor wątku Autor wątku LeszsekS
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Cześć,
czy to prawda, że istnieje obowiązek zatrudnienia aplikanta komorniczego na pełen etat i w oparciu o umowę o pracę? Tak słyszałem dlatego chciałbym to zweryfikować (najlepiej ze wskazaniem podstawy prawnej, jeżeli taka istnieje).
Pozdrawiam
 
Istnieje ale nie chce mi się szukać w ustawie. Nie ma mowy nigdzie o całym etacie. Raz na kilka lat trzeba zatrudnić ale nikt tego obowiązku nie realizuje - za mało aplikantów jest.
Jeżeli sam aplikant nie znajdzie patrona to Rada Izby może komuś go przydzielić - nakazać zatrudnienie.
Tylko to nigdy nie kończy się dobrze- zwłaszcza dla aplikanta ze zrozumiałych względów.
 
Odpowiem na powyższe pytanie i od razu zadam pytanie w tym wątku(chyba nie ma sensu otwierać kolejnego). Jeśli chodzi o aplikację izba wskaże patrona. Nie zawsze kończy się to źle. Często ludzie w trakcie aplikacji zmieniają patronów lub tracą pracę natomiast liczba ofert jest zwykle mała więc można wystąpić do izby z wnioskiem o wskazanie, izba też dzwoni i pyta kto może przyjąć nie ma z tym jakiejś wielkiej tragedii. Kiedyś obowiązek zatrudnienia był atutem tej aplikacji dziś jest jej największą wadą. I teraz pytanie odnośnie asesury i obowiązku zatrudnienia. Nie ma ustawowo wskazanego wymiaru jednak trafiłem na orzecznictwo gdzie odmawiano powołania na stanowisko komornika jeśli kotoś np był na macieżyńskim lub pracował na 1/8 itd etatu. Czy ktoś się orientuje jaka część etatu w praktyce jest akceptowana np 1/2 czy 1/3. Nie stać mnie na odrabianie pańszczyzny w pełnym wymiarze godzin i wolałbym w tym czasie pomóc w rodzinnym biznesie. Pytanie pewnie bardziej do asesorów niż do aplikatów
 
TOT napisał:
Odpowiem na powyższe pytanie i od razu zadam pytanie w tym wątku(chyba nie ma sensu otwierać kolejnego). Jeśli chodzi o aplikację izba wskaże patrona. Nie zawsze kończy się to źle. Często ludzie w trakcie aplikacji zmieniają patronów lub tracą pracę natomiast liczba ofert jest zwykle mała więc można wystąpić do izby z wnioskiem o wskazanie, izba też dzwoni i pyta kto może przyjąć nie ma z tym jakiejś wielkiej tragedii. Kiedyś obowiązek zatrudnienia był atutem tej aplikacji dziś jest jej największą wadą. I teraz pytanie odnośnie asesury i obowiązku zatrudnienia. Nie ma ustawowo wskazanego wymiaru jednak trafiłem na orzecznictwo gdzie odmawiano powołania na stanowisko komornika jeśli kotoś np był na macieżyńskim lub pracował na 1/8 itd etatu. Czy ktoś się orientuje jaka część etatu w praktyce jest akceptowana np 1/2 czy 1/3. Nie stać mnie na odrabianie pańszczyzny w pełnym wymiarze godzin i wolałbym w tym czasie pomóc w rodzinnym biznesie. Pytanie pewnie bardziej do asesorów niż do aplikatów

dałbym sobie spokój z komornictwem przez 9 lat mojej asesury wiem tylko tyle że szkoda czasu 9 lat psu na budę te ich ustawione konkursy na rewir gdzie włodarze izb rekomendują na rewir swoich kolesi albo dzieci innych komorników a MS to klepie. Możesz mieć skończone studia na 5 egzamin na 5 a rewir dostaje koleś po 7 latach studiów prawniczych i 3 poprawkach z egzaminu komorniczego zdanego na 3. Otwieranie nowego rewiru kupa kasy i dłuuuugo 0 przychodu lepiej siedzieć na etacie w urzędzie niż u komornika na pańszczyźnie
 
Chyba żyjemy w innym matrixie. Kakie ustawione konkursy ? MS ma głęboko w … ewentualne rekomendacje rady izby.
 
Wszyscy znajomi, którzy chcieli otworzyć, to otworzyli, mimo negatywnych opinii z izby. Zarobki, jak na polskie warunki, dobre albo bardzo dobre, więc nie wiem co to za bajki powyżej.
 
michupocichu napisał:
Chyba żyjemy w innym matrixie. Kakie ustawione konkursy ? MS ma głęboko w … ewentualne rekomendacje rady izby.


to prawda że konkursy są ustawione ja przegrałem konkurs z kolesiem co studiował prawo 7 lat i miał na dyplomie 3 egzamin komorniczy zdał za 3 razem i też na same dostateczne. Ja miałem 5 na dyplomie, 4 z egzaminu zadanym za pierwszym razem i dwa lata więcej asesury. Później okazało się że ów kandydat jest działaczem partii rządzącej czego nie krył na facebooku. Jak ktoś nie ma pleców to musi liczyć się z tym że jakiegoś cudownego złotego rewiru nie dostanie jedynie jakiś z mankiem albo będzie musiał otwierać swój własny koszt myślę że z 60 tyś. min. trzeba mieć
 
Witam, moze ktos szuka aplikanta w Warszawie, moze ktos napiszę, jak wygladaja zajecia na aplikacji, dzieki za info
 
Nie wiem czy konkursy są ustawiane kiedyś tak nie było tj, decydowała właśnie ocena z egzaminu ewentualnie doświadczneie itd. być moze się to zmieniło. Generalnie jestem przeciwnikiem teorii spiskowych o ustawianiu wszystkiego. Wiadomo konkursy w sądach są ustawiane od zawsze ale też ludzie z poza rodziny się dostają znam wiele takich przypadków(w większych miastach nie ma takich silnych powiązań i układów). Jednak etat w sądzie jest na całe życie a taką kancelarię to mozna otworzyć bez konkursu więc nie ma tu jakiejś wielkiej presji i gwarancji zysku. Zwykle jest tak, że taka kancelaria po poprzedniku to i tak wydmuszka bez spraw i środków ewentualnie z pracownikami na umowach o pracę i aktami do archiwizacji. Od rezygnacji komornika do czasu powołania nowego miną lata świetlne w miedzyczasie zastępca przekaże wszystkie sprawy do siebie(skuteczne), z wierzycielami ustali aby nowe wnioski szły bezpośrednio na jego dane i kancelarię czyli wyczyści taką kancelarię. Koszty i tak będą bo sprzęt itd., stanowi własność prywatną więc trzeba samodzielnie wszystko kupić(odkupić) dodatkowo moze byc już wyrobiona negatywna opinia o danej kancelarii bo np zastępca walił koszty wierzycielom gdzie się dało i nikt nie będzie chciał współpracy. Wiadomo, że bez współpracującego wierzyciela nie ma co startować czy to przejmować istniejącej kancelarii. W dużych miastach to jest 10 razy gorzej ciężko się wyróźnić będą XXV komornikiem przy danym SR wszyscy już ułożeni a koszty wyższe. Ja też załuję wyboru bo daje badzo ograniczone możliwości już lepiej ma taki radca prawny gdzieś cześć etatu czasem jakieś sprawy prywatnie też wpadną i jakoś się zyje można np w korpo pracować + prywatnie kancelaria. Tu milion wymagań, powołania itd, wszystko trwa a na końcu nie masz żądnej gwarancji, że się uda to rozwinąć. Generalnie dalej są bardzo zyskowne kancelarie ale ciężko się w to wbić i zorganizować niby starali się uwolnić zawód a w efekcie jest obowiązek stażu pracy a komornikó coraz więcej 1 osobowo pracujących i chyba 60 tyś to tak z 4-5 lat temu na start teraz 100 tyś trzeba zaryzykować. Z ludzi, których znam i się otworzyli to każdy prywatnie pochodził z dość bogatej rodziny i mieli własne lokale na start, środki na sprzęt i rozpoczęcie bo przecież jako asesorzy tego nie oszczędzili.
 
Ostatnia edycja:
Nie warto być komornikiem a co za tym idzie aplikantem i asesorem.

Egzamin na aplikację komorniczą jest podobnie trudny jak na inne aplikacje adwokacką czy radcowską.

Po zdaniu egzaminu, trzeba sobie znaleźć kancelarie komorniczą i być w niej zatrudniony.

I tu się zaczyna problem bo: kancelarie komornicze nie chcą zatrudniać aplikantów, którzy nic nie umieją i w piątki ich nie ma bo mają zajęcia z aplikacji.

Więc znalezienie kancelarii raczej niemożliwe, trzeba chodzić po kancelariach i się prosić.

Jak się uda to oczywiście max najniższa krajowa., bo wszędzie tylko marudzą jak to ciężko mają.

Niby mają obowiązek co jakiś czas mieć zatrudnionego aplikanta - ale oczywiście to jest tylko na papieże bo mają to w dupi..e

Praca w kancelarii raczej ciężka, trudne przypadki biedni ludzie, przychodzą co po chwila dziadki że nie mają za co żyć by im odblokować zajęcia. Chodź komornik nic nie może bo działa na wniosek wierzyciela.

Komornicy to specyficzni ludzie.

Aplikacja trwa 2 lata zjazdy piątek sobota co drugi tydzień - zajęcia raczej trudne, co po chwila jakieś kolokwia i egzaminy co jakiś czas - materia bardzo rozstrzelona nie wiadomo na co się przygotować.

Koszt aplikacji to 5900 na rok.

Jak już zdasz egzamin po dwóch latach aplikacji to podchodzisz do trudnego egzaminu na komornika sądowego.

Po zdaniu egzaminu musisz być asesorem komorniczym dwa lata - tu też bardzo często dostaniesz trochę ponad minimalną.

Potem chyba teraz po 5 latach bycia aplikantem musisz otworzyć swoją kancelarie komorniczą - i tu trzeba mieć dużo kasy (biuro, wynajem, pracownik, pozwolenia, zusy, programy, składki członkowskie itp.

Jak otworzysz kancelarię to zaczynasz od zera, nie masz żadnej bazy - masz parę spraw na krzyż (bieda akta), jest ciężko. Zdarzają się przypadki że rezygnują po czasie.

By kancelaria jakoś zarabiała to są długie lata,.

Jest możliwość jeszcze przejęcia istniejącej kancelarii ale to jest mało prawdopodobne.

Więc z doświadczenia powiem że lipa byłem w tym ale zrezygnowałem i tylko szkoda czasu powiem.
 
limak35 napisał:
dałbym sobie spokój z komornictwem przez 9 lat mojej asesury wiem tylko tyle że szkoda czasu 9 lat psu na budę te ich ustawione konkursy na rewir gdzie włodarze izb rekomendują na rewir swoich kolesi albo dzieci innych komorników a MS to klepie. Możesz mieć skończone studia na 5 egzamin na 5 a rewir dostaje koleś po 7 latach studiów prawniczych i 3 poprawkach z egzaminu komorniczego zdanego na 3. Otwieranie nowego rewiru kupa kasy i dłuuuugo 0 przychodu lepiej siedzieć na etacie w urzędzie niż u komornika na pańszczyźnie


Ja tak kiedyś zrobiłem :) Zdałem egzamin na aplikację miałem już patrona i podpisaną umowę o pracę i ostatecznie zrezygnowałem ze wszystkiego. Teraz pracuję w jednym z ministerstw jako szeregowy urzędnik. Dzięki twojemu postowi nie żałuję tego :)
 
Powrót
Góra