Cytat:
Napisał/a Pipino Zobacz post
Większość osób przystępująca do egzaminu wstępnego na aplikację komorniczą nie ma żadnego patrona , będzie szukać go już po egzaminie i nie znajdzie.
Nie podoba mi się "wszechwiedzący" ton Twojej wypowiedzi, nie poparty chocby artykułem , njusem, czymkolwiek. W interesującej mnie izbie w zeszłym roku patrona znalazło na własną rękę ponad 95% osób, którzy zdali egzamin wstępny. Reszta nie miała kłopotów z przydziałem. A obecne obłożenie kancelarii przez aplikantów również nie jest tragiczne, nawet nie w połowie. Znalazłem 6 potencjalnych patronów (na 21 "ankietowanych" ) chętnych na przyjęcie aplikanta, z których 2 to pewniaki (do pozostałej czwórki pasują zdania spod poniższych cytatów). Kto chce ten znajdzie, znajdą mu rodzice, znajdzie mu izba lub pospolite szczęście. Czy ktokolwiek tu na forum ZNA osobę która została na lodzie i ma rok w plecy? Żaden z odwiedzonych przeze mnie komorników nie słyszał o takim przypadku. Tworzone jest w ten sposób 'urban legend'.
Cytat:
Napisał/a oficer wyższy Zobacz post
Jeżeli nie są zainteresowani to znaczy ,że potem i tak nie przyjmą , chyba że im się jakiś aplikant "wykruszy" w międzyczasie.
Rotacja w znajomych kancelariach jest dosyć duża, nie skłamię jeśli powiem, że co kwartał widzę nowe twarze (ale to nie muszą być aplikanci). Częściej spotykałem się z zainteresowaniem, a potem odmową, gdyż "przez 3 miesiące wiele się dzieje".
Cytat:
Napisał/a Bartata Zobacz post
Jeżeli komornik powie Ci "przyjdź po zdanym egzaminie" to sprawa jest jasna i oczywista, ale szukać należy już teraz, ponieważ nie każdy patron tak podchodzi do sprawy, a wtedy z pozytywnie zdanym egzaminem usłyszeć "no było przyjść 2 tygodnie temu" albo "już znalazłem aplikanta" może być frustrujące.
A to się przydarza dosyć często, sam byłem świadkiem takich sytuacji kiedy jednak było "przyjdź po egzaminie" a potem zonk. Komornicy jednak patrzą w CV, a także na samego człowieka i jak mają wybór, to kto na ich miejscu nie wybrałby bardziej odpowiedniego im kandydata, którego potem przygarniają na nie tak krótki okres czasu?
Próbując zachować neutralność, pozdrawiam straszonych i straszących. Mam nadzieję, że obecni świeżacy napiszą pod koniec roku jak potoczyły się ich losy odnośnie patronów, bo to przykro czytać takie dyskusje co roku. Choć ci, którym najbardziej zależy to raczej przytulają teraz Stepaniuka niż produkują się na forum.
[próbowałem edytować, bo zjadło mi zdanie pod cytatem użytkownika Bartaty, ale cały post mi się zes*ał...]