Aplikacja komornicza

  • Autor wątku Autor wątku Bartata
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
ja bym raczej powiedzial ze byl trudniejszy od poprzednich. I tutaj raczej nie ma watppliwosci . Ale nie mozna powiedizec ze byl nie do zdania.
 
Witam,
Pragnę zmienić na chwilę charakter dyskusji. Mam bowiem pewien problem, na który nawet Izby nie są w stanie mi odpowiedzieć. Jestem z okręgu Izby Białostockiej- egzamin na aplikację komorniczą zdaję w Warszawie. Natomiast sytuacja życiowa zmusiła mnie do zmiany miejsca zamieszkania po egzaminie na aplikację, mianowicie na Wrocław. W związku z powyższym chciałabym odbywać aplikację we Wrocławiu. Tylko jak się przenieść? Nigdzie nie wiedzą. Czy mam uzyskać wpis na listę aplikantów w Białymstoku (czyli tak jak obecnie mieszkam) i później przepisać się na Wrocław? Czy od razu po zdanym egzaminie wnioskować o wpis na listę aplikantów wrocławskich- ze względu na zmianę sytuacji życiowej i zmianę miejsca zamieszkania? Może ktoś mógłby mi pomóc? Może ktoś był w podobnej sytuacji?
 
kasiaczekbp znajdź patrona na terenie Wrocławskiej apelacji to wpiszą Cie na listę wrocławska rada komornicza. Nie utrudniaj sobie życia w Białymstoku wpisem na listę. Życzę powodzenia na egzaminie.:ok:
 
oficer wyższy dziękuję :)
W końcu trafiłam na 1 kompetentną panią, która powiedziała że Warszawa musi przesłać uchwalę w sprawie zdanej aplikacji do Wrocławia (oczywiście na mój wniosek), wraz ze wszystkimi dokumentami, a ja do tego muszę dołączyć wniosek o wpis na listę aplikantów. Więc tak to chyba wygląda. Jeśli chodzi o znalezienie patrona, to jestem dobrej myśli, a poza tym najważniejsze to chyba to żeby zdać egzamin na aplikację, a potem jakoś pójdzie:)
 
witam. oby to było dobre miejsce na moje wypociny. od 3 dni studiuję ten wątek i po tym wszystkim co tu czytam to nie wiem juz czy płakać czy się nastawić pozytywnie. do rzeczy - kończę 3 rok studiów i zastanawiam się właśnie nad tą ścieżką 'kariery', tzn. właściwie to dopiero pomysł, także nie jestem jakoś szczególnie obeznana w temacie i liczę, że mi ktoś miły wyjaśni kilka rzeczy. przede wszystkim to nie rozumiem dlaczego niektóre rewiry są nieobsadzone? mamy informację o nieobsadzonym miejscu - dlaczego nikt nie chce ich przejąć? rozumiem, ze lepiej jest pracować jako asesor komorniczy u kogoś bardzo wiele czasu na powiedzmy \pewnej\ posadzie niż ryzykować, że.. no właśnie, że co? że nie utrzyma się kancelarii? czy chodzi o koszty? o konkurencję szeroko pojętą? mam nadzieję, że moje pytania nie wydadzą się aż takie naiwne, jak mi teraz..mniejsza z tym. i jeszcze drugie pytanie - czy powinnam już teraz zacząć jakieś praktyki w kancelarii komorniczej? czy ktoś w ogóle mnie przyjmie, jeśli nie jestem jeszcze aplikantem, a dopiero studiuję i mówiąc szczerze nie mam zielonego pojęcia o egzekucji? po prostu bardzo chciałabym zobaczyć, jak taka praca wygląda od środka i się upewnić czy to chcę w życiu robić.
 
Praktyka w kancelarii na pewno Ci się przyda. Przejdź się po miejscowych komornikach i popytaj czy nie potrzebują kogoś do pracy biurowej. Na ogół są oni zawaleni robotą i chętnie przyjmą kogoś ogarniętego.
 
Niektóre rewiry są nieobsadzone i to najczęściej w małych miejscowościach bo zwyczajnie na nich nie zarobisz. Pamiętajmy, że komornicy utrzymują się głównie ze sprzedaży nieruchomości.
Co do kariery, to 3 rok studiów to doby czas żeby o tym myśleć, ale jednocześnie zbyt mało wiedzy żeby podjąć jakąś ostateczną decyzję. Co do egzekucji, to postępowanie cywilne- czyli też i egzekucję będziesz miała bodajże na 4 roku.
Jeśli chodzi o mnie to po 3 roku wybierałam specjalizację, wiedziałam już co lubię a czego nie.
Tak więc zastanów się co najbardziej Ci się podoba, w czym czujesz się dobra, co lubisz a czego nie, nauka z jakiego przedmiotu była przyjemna a z jakiego nie. I pamiętaj jeszcze masz 2 lata nauki, obronę pracy magisterskiej, a dopiero później będziesz się zastanawiać nad aplikacją.
 
kasiaczekbp napisał:
] Pamiętajmy, że komornicy utrzymują się głównie ze sprzedaży nieruchomości.

No tu to pojechałaś. Mój szef jeszcze żadnej nieruchomości nie sprzedał w swojej karierze i głodem nie przymiera.
 
bebella napisał:
przede wszystkim to nie rozumiem dlaczego niektóre rewiry są nieobsadzone? mamy informację o nieobsadzonym miejscu - dlaczego nikt nie chce ich przejąć?
A skąd takie informacje? Na Dolnym Śląsku takie sytuacje się nie zdarzają. ;) Jeżeli zaś chodzi o resztę kraju, to oczywiście bywa, iż Minister obwieści o wolnym, nowo utworzonym, stanowisku komornika w miejscowości, w której jest już kilku komorników i nowemu, startującemu od zera, będzie bardzo trudno utrzymać się na rynku, szczególne gdy jest to niewielkie miasto powiatowe położone w mniej zamożnej części Polski. Wówczas może nie znaleźć się nikt wystarczająco zdeterminowany/zmotywowany/poukładany/zamożny aby zgłosić swoją kandydaturę i "rewir" pozostaje nieobsadzony. Dlaczego?
bebella napisał:
że nie utrzyma się kancelarii?
Tak też może się zdarzyć.
bebella napisał:
czy chodzi o koszty?
Koszty utrzymania kancelarii komorniczej nie są małe. Ponadto ustawodawca systematycznie dba o to, aby przedstawiciele sądowych organów egzekucyjnych, nie byli pewni dnia ani godziny, kiedy znów zmieni (czyt. zmniejszy) wysokość opłat egzekucyjnych, które są jedynym źródłem finansowania kancelarii komorniczych.
bebella napisał:
o konkurencję szeroko pojętą?
Też, albo może przede wszystkim. Komornik utrzymuje się z opłat, które, w większości wypadków, musi wyegzekwować od dłużników. Żeby więc utrzymać się na rynku trzeba mieć stały dopływ skutecznych spraw, a ilość tych jest oczywiście ograniczona.

bebella napisał:
rozumiem, ze lepiej jest pracować jako asesor komorniczy u kogoś bardzo wiele czasu na powiedzmy \pewnej\ posadzie niż ryzykować, że.. no właśnie, że co?
Cóż, kwestia gustu. A o gustach, jak wiadomo, się nie dyskutuje.


bebella napisał:
i jeszcze drugie pytanie - czy powinnam już teraz zacząć jakieś praktyki w kancelarii komorniczej?
To dobry pomysł. Po pierwsze, zawód komornika jest bardzo specyficzny, warto więc zawczasu przekonać się, czy jesteś w stanie odnaleźć się w tej branży. Po wtóre, takie doświadczenie powinno zaprocentować podczas poszukiwania patrona na aplikacji.

bebella napisał:
czy ktoś w ogóle mnie przyjmie, jeśli nie jestem jeszcze aplikantem, a dopiero studiuję i mówiąc szczerze nie mam zielonego pojęcia o egzekucji?
Tak jak napisał jeden z moich przedmówców, w kancelarii komornika pracy jest dużo i o różnym charakterze, więc brak wykształcenia prawniczego wcale nie musi być przeszkodą do jej podjęcia. Nie licz jednak, że na starcie ktoś zleci Ci super ciekawe, merytoryczne zadania. Frycowe trzeba zapłacić wszędzie, zaczniesz więc prawdopodobnie, jak większość, tj. od układania i klejenia papierków. Nie zrażaj się jednak, to też przydaje się w dalszej karierze ;)

P.s.
A na przyszłość bardzo proszę stosować się do zasad ortografii i używać również i wielkich liter. ;)
 
kasiaczekbp napisał:
Pamiętajmy, że komornicy utrzymują się głównie ze sprzedaży nieruchomości.
:o Jeżeli faktycznie tak by było, to w związku z panującym od jakiegoś czasu zastojem na rynku nieruchomości, większość kancelarii komorniczych powinna się już "zwinąć" ;). Komornicy utrzymują się z różnych spraw. Jedni z "drobnicy", inni z "maksów", jeszcze inni z, elegancko mówiąc, egzekucji świadczeń niepieniężnych, a większość, z wszystkiego po trochę.
 
Do rozkładania zwrotek albo szycia akt ukończenie prawa nie jest wymagane więc śmiało odbywaj praktyki. Ja na pomysł odbywania aplikacji komorniczej wpadłem rok po ukończeniu studiów. Praktyki żadnej nie miałem. Patrona znalazłem po egzaminie na aplikację dopiero.
W kancelariach z tego co zauważyłem większość osób nie ukończyła prawa bo bardziej od dyplomu liczy się to czy ktoś jest "kumaty" i jak szybko się uczy. Chociaż długopis też jest niezbędny.
 
Dziękuję za odpowiedzi i pomoc :) Nie podejrzewam, żeby ktoś zlecił mi coś specjalnie interesującego do roboty na takich praktykach, ale jakoś mnie to nie załamuje póki co. Coś tam sobie poobserwuję może i tyle. O to mi chodzi głównie. Martwi i zastanawia mnie właściwie jeszcze jedna rzecz.. Jeśli to odpowiednie miejsce na tego typu wątpliwości. Rozumiem, że pewne ryzyko jest wpisane w ten zawód - w 'terenie' różnie bywa, jak czytam, ludzie są różni, wiadomo. No i właśnie - nie chcę popadać w paranoję, ale czy kobieta jest sama wypuszczana w taki teren? Nieszczególnie sobie to wyobrażam i to jest mój główny problem. Po prostu się boję, czy to oznacza już na starcie, że się nie nadaję? Chodzi o zwykłe względy bezpieczeństwa, nie że boję się własnego cienia : D Bo jesli powiem komornikowi na dzień dobry, że ja to tylko z obstawą mężczyzny będę jeździć, to mam dziwne wrażenie, że mógłby mi krótko mówiąc podziękować.
 
"Samotny" teren to w ogóle lekkomyślność, bez względu na to czy idzie tam kobieta czy mężczyzna.
Takie tereny są jednak praktykowane z różnych powodów, najczęściej kadrowych.
Ja kobiety samej w teren nigdy bym nie puścił i powiem szczerze nie słyszałem aby tak się działo.

Będąc pracownikiem kancelarii i robiąc mało interesującą robotę, warto interesować się innymi aspektami.
Zadawać pytania, próbować małymi krokami czegoś nowego, a to sprawę zarejestrować, a to zrobić zajęcie, a to odebrać telefon.
Potem taka wiedza jak znalazł.
 
Witam, przed chwilą się zarejestrowałem - komornik nie może się bać ! a obstawa dla kobiety w "terenie" ... rozumiem że to był żart ?
Jeśli już teraz się boisz myśląc o terenie to może to nie robota dla Ciebie po prostu - nie każdy się nadaje
Moim zdaniem, widok kobiety komornika w drzwiach lepiej działa tj. może nie wzbudzać tak agresji jak widok mężczyzny - psychologicznie to trzeba rozpatrywać - zakładając że dłużnikiem jest facet, a jak dopiero działa widok komornika z obstawą, czy to w postaci aplikanta czy kogoś innego z kancelarii.
Osobiście znam 3 komorniczki, które same w teren chodziły i chodzą. Co innego z art. 814 w asyście albo ze ślusarzem. Aplikant może chodzić w teren na 2 roku aplikacji, i ile by razy nie był z asesorem czy komornikiem w terenie to dopiero jak sam pójdzie to się nauczy i wypracuje swój własny styl "czynności terenowych"

Dodam jeszcze że wybór aplikacji komorniczej powinien być przemyślany i świadomy, jak słyszałem przy obronach że ktoś wybiera się na aplikację komorniczą bo mniej punktów trzeba mieć żeby zdać to szczena opada ...

Nigdy nie podejrzewałem że trafię do kancelarii komorniczej, bo zaczynałem studia z planami na przyszłość związanymi z prawem karnym, na szczęście trafiłem 3 lata temu do kancelarii i wiem że to jest to co chcę robić w życiu. Nie mam wątpliwości, obaw itd. Z niecierpliwością czekam aż sam pójdę w "teren". I nie mam na myśli latania z łatwymi sądówkami ale konkretne normalne sprawy. Teren jest kolejnym orężem. Niedbale przeprowadzony, jest tam samo nieproduktywny jak zrobienie zapytań i szeroko rozumiane "szukanie" dłużnika na odpierdziel, a komornik ma wiele możliwości sprawdzania, szukania dłużników.
 
Ostatnia edycja:
LLawyer napisał:
Bleee...zapachniało feminizmem :cool:
Nikt nie pisze, że kobieta sama nie może chodzić w teren tylko czy powinna.
Kończę bo zaczyna pachnieć rozmową o równouprawnieniu.
 
Już kiedyś prowadziliśmy na tym forum dyskusję czy komornik/asesor/aplikant (niezależnie od płci) powinien chodzić w teren sam, czy z "obstawą" i odnoszę wrażenie, że wówczas zgodziliśmy się, iż to drugie rozwiązanie jest znacznie lepsze i bezpieczniejsze. Oczywiście, tak jak napisał Bartata, bywa że ze względów kadrowo-finansowych, nie jest to możliwe, nie zmienia to jednak faktu, że znacznie więcej argumentów jest "za" niż "przeciw".
 
mój szef jest kobietą i uważam, z perspektywy tego co widziałem że dokładniejsza w tej pracy jest kobieta, a widziałem już pracę asesorów facetów i asesorów kobiet.

I uważam, że tak, kobieta powinna chodzić sama w teren, a dlaczego by nie ?
W ogóle nie widzę powodu dla jakiego by samemu nie chodzić w teren, bez względu na płeć.
 
kom86 napisał:
No tu to pojechałaś. Mój szef jeszcze żadnej nieruchomości nie sprzedał w swojej karierze i głodem nie przymiera.

No jeśli chodzi o mojego szefa, to utrzymuje się głównie z nieruchomości, podobnie jak reszta w tym rejonie. I nie przesadzaj że nie prowadzicie egzekucji z nieruchomości, bo w to nie uwierzę
 
LLawyer napisał:
W ogóle nie widzę powodu dla jakiego by samemu nie chodzić w teren, bez względu na płeć.
Obyś nie musiał tego tłumaczyć policjantowi, któremu zgłosisz przestępstwo z art. 222 kk.
 
Argumentem kadrowo finansowym można urazić wiele kancelarii ...
Tam gdzie ja pracuję szefowa lubi chodzić w teren sama. Asesorowie których znam, i którzy są już komornikami też latają sami.
Na to forum wchodzę od miesiąca dopiero, przeglądałem czasem. Nigdy nie usiadłem żeby dogłębnie poczytać, czasem tylko poprawiam sobie humor postami dłużników stąd nie wiedziałem że była już taka dyskusja, a uważam że należy potencjalnych aplikantów uświadomić co to za praca.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra