marine napisał:
Realia były takie, ze przysługiwało aplikantowi wynagrodzenie za czas odbywania szkolenia i żadnej zgody nie trzeba bylo miec. Jesli jesteś takim osłem (bo inaczej tego nazwac nie mozna) i zgadzasz sie na to, by nie dostawać wynagrodzenia za dzien odbywania szkolenia albo chodzic tam w soboty, to jest to tylko twoje frajerstwo.. Najbardziej mnie denerwuje, ze takich osob jest wiecej niz takich jak Ja

(
Przestrzegam przed zbyt powierzchowną interpretacją art. 34 uorp. Prawdą jest , że przepis przyznaje bezwarunkowe prawo do zwolnienia z pracy na czas zajęć z zachowaniem prawa do wynagrodzenia (wg nowych przepisów wynagrodzenie zależy od tego czy była zgoda pracodawcy, po staremu pracodawca nie miał nic do gadania). W sprawie tej zapadł wyrok SN uznający za nieważną umowę przewidującą odpracowanie czasu przeznaczonego na zajęcia (oczywiście dotyczyło to dawnego brzmienia przepisu bo w umowie chodziło o odpracowanie wynagrodzenia zapłaconego za czas zajęc ). Ale jest też druga strona medalu, która uprawnia pracodawcę do wypowiedzenia umowy jeżeli pracownik podjął aplikację jednostronnie i nie może wywiązać się z umówionego wymiaru etatu. Tu SN wypowiedział się na kanwie konfliktu interesów asystenta sędziego, ktory podjął aplikacje radcowską. Jednakże niezależnie od tego konfliktu (który w innych przypadkach pewnie nie wystąpi) SN podkreślił, że jednostronna modyfikacja umowy przez pryzmat uprawnień z art. 34 uprawnia pracodawcę do wypowiedzenia umowy.
A teraz z praktyki. W tamtym roku dostałem się na aplikację. Zawiadomiłem pracodawcę chyba na 3 m-ce przed rozpoczęciem zajęć , ze podejmę aplikację. Ten odpisał , że nie zgadza się na płacenie za czas zajęć ale mogę sobie ją robić nieodpłatnie. Oczywiście sprzeciwiłem się temu, była odpowiednia korespondencja, doszło do obniżenia wynagrodzenia i po trzech miesiącach poprosiłem o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron bo uznałem , ze nie dam się okradać. Umowa się rozwiązała, inną pracę znalazłem na pniu (zresztą na marginesie o wiele lepiej na tym wyszedłem i dzisiaj postawiłbym za to flaszkę dawnemu dyrektorowi

), sprawę wniosłem do sądu. Trwała jedną rozprawę. Dla sądu było oczywiste, ze wynagrodzenie musi być zapłacone bo pracodawca nie ma nic do gadania w tym zakresie (wg starych przepisów) ale wyraźnie podkreślił, ze gdyby pracodawca wypowiedział umowę (lub w trybie zmieniającego obnizyl etat) od razu to bylaby to zapewne uzasadniona przyczyna dla takiej czynności prawnej. Ale tego nie zrobił , wiec placic musi. Po tym wyroku inny aplikant, ktory ze mna zaczynal aplikacje i tez mial zgode na "nieodpłatne" odbywanie aplikacji, został zwolniony z pracy z uzasadnieniem, ze jednostronnie podjął aplikację. Tu też trwa proces bo durnowaty dyrektor pracodawcy nie przemyślał, że zgodę przecież wyraził i pracownik w zaufaniu do tej zgody rozpoczął aplikacje, więc nie było to akurat jednostronne ale uzgodnione. Wynik procesu tez jest nie trudny do przewidzenia w takim stanie faktycznym.
Nie mniej jednak obrazuje to jak się traktuje aplikantów. Co więcej sprawa miała miejsce w urzędzie administracji państwowej powołanym w celu wykrywania i zwalczania naruszeń prawa (ale konfliktu nie było pomiedzy aplikacją a wykonywaną funkcją). Nikt by się nie spodziewał takiego rażącego bezprawia w takim urzędzie, co nawet sad zaakcentował w sprawie. A jednak sie zdazyło. Znam też przypadek, że "nieodpłatną aplikację" z odmową zapłaty wynagrodzenia zaakceptował prezes sadu okregowego, uznając ze nie kierował na aplikację to płacił nie będzie (oczywiście stary stan prawny). Efekt tego taki, że bedzie proces w sadzie rejonowym p-ko Skarbowi Panstwa - statio fisci sadowi okregowemu o bezprawnie potrącone wynagrodzenie. Więc nawet sady łamią uprawnienia pracowników w tym zakresie. Niestety to nasz kraj bezprawia.
Dlatego nowych aplikantów przestrzegam przed zbyt lekkim podejsciem do zagadnienia. Pracodawcy są wyrachowani, wymagający a czasem mocno zawistni. Sprzyja temu postawa uległych i niepewnych siebie i swojej pozycji aplikantów, którzy pozwalają z sobą robić wszystko. Może się więc okazać ze nie bedzie mozliwości nawet porozmawiac o obnizeniu etatu (bo o wynagrodzeniu dla nowych aplikantów to już mowy i tak nie ma w kontkscie zmian) tylko w odpowiedzi na zawiadomienie o aplikacji dostaniecie wypowiedzenie umowy. W razie tego rodzaju kłopotów służę pomocą i doświadczeniem w tym obszarze oraz uzasadnieniem wyroku w swojej sprawie.