Nadal wierzę, że jej dożyję

Niestety, to jeszcze nie ta chwila. Bo to tak, jakby uczyć kogoś matematyki i zorientować się, że uczeń nadal nie rozumie a jeno pewnych standardowych działań "nauczył się" na pamięć. Żeby mieć święty spokój... Nie mam najmniejszych złudzeń, że urzędnicy po prostu chcieli mieć święty spokój a czuli nad sobą bat potencjalnej kolejnej skargi (zawsze to skarga, wyjaśnienia itd.) lub mojego "
rejtana", w sytuacji, kiedy uparłbym się, że mają uszanować pracę osoby sprzątającej. W zachowaniu urzędników
nie było żadnego przekonania co do słuszności mojego stanowiska. Żadnego szacunku do cudzej własności, pracy.
Po drugie, zważywszy dotychczasowe niemałe doświadczenia historyczne, chwila dużo ważniejsza, raczej nie nastąpi; jesteśmy społecznością, pośród której nie trzeba budować siatki agentów - z jednej strony
samym sobie stworzymy idiotyczne regulacje a z drugiej zbudujemy siatkę informatorów "z samych siebie", doniesiemy
sami na siebie. Bynajmniej nie z szacunku dla ustanowionego prawa... Bez najmniejszych nacisków potencjalnego jakiegokolwiek "najeźdźcy". I to jest prawdziwy powód do zmartwienia.