bezczynność Urzędu w wydaniu decyzji o warunkach zabudowy

  • Autor wątku Autor wątku Sachalin
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Sprawa trafiła w międzyczasie do WSA z uwagi na bezczynność WINB. A potem orzeczenie WSA skutecznie zaskarżyłem do NSA z uwagi na uchybienia WSA. W ślad za tym sprawa ponownie trafia do WSA. Choć sprawie nie odpuszczę, to przestało mi się spieszyć - po prostu DZIAŁAM bez względu na "zdanie tut. urzędu", za które nikt z urzędników i tak nie odpowie. A PINB? To oczywiście nie ma znaczenia, ale pewnie usprawiedliwia się "brakiem akt"... papier, zwrotki, postanowienia, orzeczenia, itd. :-)
 
No cóż gratuluję energii! - cóż z tego "organ" nie tylko robi to za nasze pieniądze ale nawet zapewne wykaże że potrzebuje ich więcej i więcej etatów dla rodziny i znajomych. Co by Pan nie zrobił PINB razem z WINB na tym skorzystają. Za najgorszą głupotę jaką zrobią nikt nikogo nie pociągnie do odpowiedzialności gdyż nikt nikogo nie kontroluje - taką mamy administrację obecnie - gorsza niż za komuny. No ale walczyć trzeba.
 
Nurtuje mnie jedna sprawa: jeden z zapowiedzianych inspektorów - człowiek chyba "przypadkowy", zupełnie niekompetentny jeśli chodzi o Pb i kpa - już prowadził oględziny. To właśnie na podstawie jego oględzin PINB postanowił "o nałożeniu obowiązku oceny" a WINB, z uwagi na fakt, że w protokole nie było "żadnych uzasadnionych wątpliwości" co do jakości wykonanych prac, postanowienie uchylił. Zastanawiam się, czy wnieść o wyłącznie tego inspektora. Do tej pory udawało mi się "wyłączać" skutecznie. A raczej interweniować, bo organy nic sobie z art. 24 k.p.a. nie robią. Może nie znają? Ech, jak to nasze państwo się o mnie martwi i troszczy. Wskazuje, doradza, poucza. Sprawdza, weryfikuje, odmawia, nie dopuszcza... Szkoda, że tylko do czasu, kiedy mówię "sprawdzam!" w sprawach, w których naprawdę potrzebuję realnej pomocy. Wtedy nie ma ani chętnych, a już na pewno nie będzie winnych. Czasami aż strach włączyć TV :-)
 
sukces to dobrzy przykład by ośmielić innych :)
 
ostatnio miałem okazję wymienić parę zdań z pewnym byłym sędzią TK, który powiedział coś takiego: proszę pana, władza deprawuje. Urzędnik "zagarnia" coraz to nowe obszary; w miejsce regulacji uchylonych stworzy nowe w obszarach do tej pory wolnych, obszarach, które świetnie radziły sobie bez urzędniczej "regulacji", obszarach, gdzie ingerencja tzw. "państwa" jest zupełnie zbędna. Bowiem władza ma to do siebie, że się "rozlewa" i będzie się rozlewała tak długo, dopóki nie napotka oporu... Na to, co pan widzi dookoła proszę patrzeć jak na niezdefiniowaną choć realną grę interesów. I będzie panu lżej, będzie pan wiedział, co zrobić i czy w ogóle coś rozbić. Bo czegoś takiego jak "państwo" - fizycznego bytu - nie ma. Proszę więc na państwo nie liczyć, bo my jesteśmy zbiorowością o wrodzonej nieodpowiedzialności :rolleyes:
 
Ponieważ wniosłem o przesunięcie terminu oględzin z uwagi na okres urlopowy, dziś zadzwonił do mnie urzędnik z PINB (ten, który ponownie bezprawnie (art. 24 k.p.a.) będzie brał udział w oględzinach w trybie postępowania odwoławczego - w zasadzie już bierze) i zakomunikował mi przez telefon tak oto (dosłownie) "ustala się nowy termin przeprowadzenia oględzin w dniu ...".
Dopytuję:
- "a oględzin w jakiej sprawie?... w temacie prowadzonych jest już kilka postępowań PINB",
- "w sprawie zmiany sposobu użytkowania polegającego na... zamurowaniu wrót garażowych",
- "zabudowaniu a nie zamurowaniu. Poza tym, przecież sam PINB w uchylonym postanowieniu stanął na stanowisku, że co prawda nakłada obowiązek wykonania oceny, ale zabudowanie nie przesądza o zmianie sposobu użytkowania...!"
(z uchylonego postanowienia o nałożeniu obowiązku wykonania oceny:
W pomieszczeniu garażowym znajdują się meble ogrodowe, rowery, skutery, motocykl, sprzęt ogrodniczy oraz inny drobny sprzęt gospodarstwa domowego.

...
Samo wykonanie robót budowlanych polegających na zamurowaniu otworu wrót garażowych nie przesądza o zmianie sposobu użytkowania pomieszczenia garażowego, nadal jest to pomieszczenie pomocnicze związane z funkcją mieszkalną.)

- "ale zmieniliśmy zdanie. Przecież to garaż, a parkować samochodów nie można, więc zmieniła się funkcja",
- "kiedy żaden przepis nie mówi, że "muszę" w pomieszczeniu przechowywać dwuślady. Przechowuję - zgodnie z prawdą - jednoślady:skuter, motocykl, rowery... pojazdy mechaniczne".

To teraz już chyba wiem, co to znaczy "kopać się z koniem"...
 
pytanie, co zostanie zanotowane w aktach sprawy, jako "notatka z rozmowy" :)
 
...wobec powszechnego bezprawia może być zanotowane cokolwiek.... bo jakie to ma znaczenie wobec równie powszechnego braku faktycznej odpowiedzialności organu...?? :-)
 
voyteg napisał:
co zostanie zanotowane w aktach sprawy
Dla wszystkiego potwierdzę ePUAPem ustalenia telefoniczne powołując się na precyzyjną datę i numer telefonu. Poprosiłem o odpowiedź ePUAPem, usłyszałem "nie odpowiadamy w ten sposób", choć w każdym piśmie załączam stopkę z prośbą o odpowiedź na drodze elektronicznej: "Korespondencję w tej sprawie proszę kierować do mnie za pomocą środków komunikacji elektronicznej zgodnie z art. 39' ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2000 r. Nr 98, poz. 1071, z późn. zm.)."

I jeszcze jedno: jak wykazać interes prawny strony postępowania, tu najemcy pomieszczeń, które to będą przedmiotem kontroli PINB? Umowa najmu wystarczająco mocnym argumentem?
 
Sachalin napisał:
Umowa najmu wystarczająco mocnym argumentem?

Może być różnie

VIII SA/Wa 46/12 - Wyrok WSA w Warszawie z 2012-04-25

Bezspornym w sprawie jest, że współwłaścicielkami przedmiotowego budynku mieszkalnego są skarżące i to wobec nich organy prawidłowo skierowały decyzję nakazującą doprowadzenie przewodów kominowych istniejących w tym budynku do odpowiedniego stanu technicznego. Małżonkowie G. są traktowani jako najemcy, gdyż nie posiadają tytułu prawnego do władania nieruchomością. Skarżące określają ich mianem "lokatorów", a najemca nie jest stroną przedmiotowego postępowania (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 9 września 2004 r., IV SA/Wa 513/03). Najemca posiada jedynie interes faktyczny, a nie prawny.
 
Znalazłem jeszcze coś takiego:

I SA/Wa 1826/07 - Wyrok WSA w Warszawie
Z kolei w myśl art. 28 kpa stroną postępowania administracyjnego jest każdy czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy to postępowanie, albo kto żąda czynności organu ze względu na swój interes prawny lub obowiązek. "Interes prawny" w rozumieniu art. 28 kpa, to interes oparty na konkretnym przepisie prawa materialnego. Chodzi przy tym nie o interes faktyczny, dający się nawet racjonalnie uzasadnić, ale o interes prawny, to jest taki, który wynika z określonego przepisu prawnego, odnoszącego się wprost do sytuacji danego podmiotu. Tak więc o tym, czy określonemu podmiotowi służy prawo strony w konkretnym postępowaniu administracyjnym, decyduje norma prawna, z której dla tego podmiotu wynikają wprost określone prawa lub obowiązki.

Zastanawiam się, jaki to "interes prawny lub obowiązek" miał lub mógł mieć upokorzony ongiś PPIS donosząc w rewanżu na nas do PINB... i prosząc PINB o bieżące "poinformowanie o wynikach postępowania". Specyficzna urzędnicza ciekawość :-)
 
Sachalin napisał:
już po ponad roku od uchylenia WINB wraca do tematu: dziś otrzymałem informację o kolejnej kontroli robót budowlanych
Jestem po kontroli, w której PINB sam wykonał ocenę prac, do której wykonania próbował mnie zobligować postanowieniem. Ponieważ panowie wiedzieli, że "spotkanie" rejestruję na wideo, posymulowali oględziny, spisali protokół i poszli... Co ciekawe, zapytali przed oględzinami, "czy mamy zdjąć buty, czy nie...?" Niby drobiazg, ale... gołym okiem widać efekty pracy organicznej, dydaktycznej :-)
W luźnej rozmowie, poza anteną, pochwalili się, że 70-80% kontroli PINB zainicjowanych jest "społecznym" donosem. No, ale to tak na marginesie.
 
Nadal wierzę, że jej dożyję :-) Niestety, to jeszcze nie ta chwila. Bo to tak, jakby uczyć kogoś matematyki i zorientować się, że uczeń nadal nie rozumie a jeno pewnych standardowych działań "nauczył się" na pamięć. Żeby mieć święty spokój... Nie mam najmniejszych złudzeń, że urzędnicy po prostu chcieli mieć święty spokój a czuli nad sobą bat potencjalnej kolejnej skargi (zawsze to skarga, wyjaśnienia itd.) lub mojego "rejtana", w sytuacji, kiedy uparłbym się, że mają uszanować pracę osoby sprzątającej. W zachowaniu urzędników nie było żadnego przekonania co do słuszności mojego stanowiska. Żadnego szacunku do cudzej własności, pracy.

Po drugie, zważywszy dotychczasowe niemałe doświadczenia historyczne, chwila dużo ważniejsza, raczej nie nastąpi; jesteśmy społecznością, pośród której nie trzeba budować siatki agentów - z jednej strony samym sobie stworzymy idiotyczne regulacje a z drugiej zbudujemy siatkę informatorów "z samych siebie", doniesiemy sami na siebie. Bynajmniej nie z szacunku dla ustanowionego prawa... Bez najmniejszych nacisków potencjalnego jakiegokolwiek "najeźdźcy". I to jest prawdziwy powód do zmartwienia.
 
mi chodziło tylko o zdjęcie butów i nic więcej :)
 
Kiedy ja to rozumiem :-) Niemniej mi chodziło właśnie o te coś więcej: zdjęcie butów "z zaciśniętymi zębami". Powędrowałem sobie myślami, ale (może to słabe porównanie), chodziło mi o takiego symbolicznego złapanego za rękę drobnego choć już świadomego złodziejaszka lizaków, na którego sprawki powszechnie przyjęło patrzeć się przez palce (bo to przecież dzieciak jeszcze!) nie zdając sobie zupełnie sprawy, że za chwilę złodziejaszek ów, nie opanowany zawczasu, wyjdzie na ulicę uzbrojony w pistolet jako regularny bandyta...
 
Sachalin napisał:
wyjdzie na ulicę uzbrojony w pistolet jako regularny bandyta...

analogia przypomna tok myslenia z filmu "Dwóch gniewnych ludzi" :)

tylko tam była kasjerka z supermarketu, która z czasem krorzysta z karabinu maszynowego
 
Sachalin napisał:
Widzę, że znowu organy nie odpowiedziały na moje pisma w terminie:
a) WINB na zażalenie od postanowienia PINB "o nałożeniu obowiązku",
b) SKO na odwołanie od decyzji Gminy "o odmowie wydania warunków",
c) SKO na zażalenie na bezczynność Gminy (poprzedzające powyższą skargę do WSA).

....

Ad. b) wysłałem wezwanie "do usunięcia naruszenia prawa" przez SKO do SKO a dziś skargę do WSA na bezczynność SKO (via SKO),

WSA po 10 miesiącach, rozpoznał sprawę bezczynności SKO.
IV SAB/Wa 78/13 - Postanowienie WSA w Warszawie

Niestety, kolejny raz dopuścił się uchybienia.
II OSK 1386/14 - Postanowienie NSA
 
Powrót
Góra