Faktycznie, wygląda to na jakąś pomroczność jasną. To kasjer jest od tego, żeby prawidłowo wydać rachunek, a nie klient, żeby kontrolować, czy rachunek jest prawidłowy. Jeżeli kasjer się pomylił, to powinien poszukać klienta i zażądać od niego uregulowania niedopłaconej kwoty zamiast informować policję o niepopełnionym przestępstwie.
Ja bym zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracowników stacji.
A przy okazji: Loco, jakżeś taki mądry, to powiedz, czy słyszałeś o jakimś przypadku, w którym kasjer policzył klientowi za dużo, a następnie sam na siebie doniósł na policję, że ukradł klientowi pieniądze? Dlaczego to jakoś działa tylko w jedną stronę? Kasjerzy nie mylą się na szkodę klientów?