Chomik,policja,longpress

  • Autor wątku Autor wątku lola123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Andrzej - opowiadasz głupoty i wprowadzasz ludzi w błąd. Odnośnie linkowania JUŻ JEST orzeczenie Sądu Apelacyjnego sprawdź sobie wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 7 maja 2014, sygnatura akt I ACa 1663/13 które wskazuje jak sądy podchodzą do Twojego rozumowania i przyjętej linii obrony - otóż przyznają rację stronie pokrzywdzonej a nie Tobie jako stronie która naruszyła prawa autorskie poprzez jedynie LINK:

"[...]Bez wątpienia bowiem pozwany zachował się co najmniej lekkomyślnie, pozostawiając swój profil w stanie pozwalającym na wprowadzanie nań danych przez osobę trzecią, w następstwie czego znalazł się na nim „głęboki link” do spotu zawierającego utwór powoda.[...]Pozwany zarzucił również Sądowi Okręgowemu naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów, polegającej na dowolnej i sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocenie zebranego materiału dowodowego i przyjęcie, że inkryminowany link dostępny był dla nieograniczonej liczby użytkowników Internetu, a nie tylko dla kręgu „Znajomych" pozwanego, co nie zostało w żaden sposób udowodnione przez powoda, w szczególności z uwagi na fakt, iż Sąd powołał się na sprzeczne logicznie stwierdzenie, iż skoro to nie pozwany umieścił link, to nie mógł on ograniczyć dostępu jedynie do „Znajomych", albowiem osoba, która umieściła ten link na profilu pozwanego także mogła to zrobić.[...]Nie jest jednak zasadne twierdzenie pozwanego, że powód nie udowodnił, iż link był publicznie dostępny dla nieograniczonej liczby użytkowników Internetu. To na pozwanym bowiem ciąży obowiązek udowodnienia, iż dostępny był on jedynie wybranym osobom. Wynika to choćby z faktu, że udostępnienie wybranym jedynie osobom z grona rodziny i bliskich znajomych umożliwiałoby wyłączenie odpowiedzialności pozwanego w ramach instytucji dozwolonego użytku, przewidzianej w prawie autorskim. Dozwolony użytek stanowi jednak wyjątek w monopolu chroniącym prawa autora i powołanie się na tę instytucję musi być połączone z wykazaniem, iż w rzeczywistości udostępnienie utworu dotyczyło tylko osób z najbliższego otoczenia pozwanego. Wykazanie przez powoda, że nastąpiło udostępnienie utworu w Internecie przerzuca na pozwanego na podstawie art. 6 k.c. obowiązek dowodowy, gdyż to pozwany odniósłby ww. korzyści w postaci wyłączenia odpowiedzialności. O ile nie było sporu pomiędzy stronami co do faktu udostępnienia utworu za pośrednictwem sieci Internet, o tyle pozwany obowiązkowi dowodowemu nie sprostał.[...]"


Tak więc Twoje rozumowanie jest chybione i bynajmniej nie trzeba w tym zakresie nic udowadniać albowiem już jest orzecznictwo które w sposób jednoznaczny mówi że nie masz racji.

Print scren jest dowodem który można najłatwiej zmanipulować choćby w paintcie.

Mhm, no to powołają biegłego który to oceni, a ponadto poza screenem są również logi z serwera które wyciąga prokuratura. Zestawienie logów ze screenem + opinia biegłego - poważnie myślisz że w takiej sytuacji przekonasz sąd że jesteś biedny i pokrzywdzony i że ktoś Ci screena zmanipulował ? Bądź poważany bo to co wypisujesz naraża tych którzy tych głupot posłuchają na dodatkowe koszty w postaci biegłego i konsekwencje karne za składanie nieprawdziwych zeznań w sądzie.

Kolejna najistotniejsza kwestia - nie rozumiesz przeniesienia ciężaru dowodowego (o którym również znajdziesz nieco więcej w powyższym wyroku) strona która Cię pozywa wystarczy że taki screen pokaże - teraz to Ty musisz udowodnić ponad wszelką wątpliwość że ten screen jest zmanipulowany przy czym stwierdzenie screen jest zmanipulowany nie poparte żadnym dowodem nie ostoi się w sądzie i druga strona sprawę wygra. Więc zastanów się najpierw jak to udowodnisz że screen ten jest zmanipulowany - będziesz musiał na własny koszt powołać biegłego, życzę Ci powodzenia ;)

[FONT=&quot]Nie pisz posta pod postem, przez 20 minut jest dostępna opcja -
edit.gif
[/FONT]
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Wszystko jest kwestią i jaką stawkę walczysz.
Chomikuj trzyma logi przez 3 miesiące.
Sprawy od longpress są założone kilka lat temu u każdego.

Ja nigdy nie miałem tego na swoim koncie.
A co do linkowania to może się nie znam ale:
"polskie prawo nie zakazuje linkowania do rozpowszechnionych utworów. Wydaję się, że na linkowanie nie można nawet patrzeć przez pryzmat dozwolonego użytku, ponieważ dozwolony użytek wiąże się w sposób bezpośredni z korzystaniem z utworu, natomiast linkując coś nie korzystamy z niego, a jedynie „przenosimy” czytelnika na dany obszar. (zakładam, że mówimy o klasycznym hiperlinku). "

"Oto wypowiedź prawnika, Olgierda Rudaka, redaktora naczelnego Lege Artis, zapytanego o linkowanie do materiałów chronionych prawami autorskimi :
(źródło : Linkowanie do utworów chronionych prawem autorskim - Listy Czytelników - Dziennik Internautów (DI) - prawo autorskie odnośniki linki)

W zasadzie trudno jest odpowiedzieć na takie pytanie więcej niż jednym słowem: nie, polskie prawo nie zakazuje linkowania do rozpowszechnionych utworów, nawet jeśli utwory zostały rozpowszechnione z naruszeniem warunków licencyjnych.

Moim zdaniem na linkowanie nie można nawet patrzeć przez pryzmat dozwolonego użytku, ponieważ dozwolony użytek wiąże się z korzystaniem z utworu, natomiast linkując coś nie korzystamy z niego (zakładam, że mówimy o klasycznym hiperlinku).

Linkując nie cytujemy, nie zwielokrotniamy, nie wprowadzamy do obrotu kopii, nie udostępniamy egzemplarzy utworów, nie wykonujemy wreszcie utworu.

Zdarza się niekiedy, iż administratorzy serwisów zaznaczają na swoich stronach, iż linkowanie do ich treści dozwolone jest wyłącznie po uzyskaniu zezwolenia serwisu. Jednak niezastosowanie się do tego życzenia nie skutkuje po stronie linkującego żadną odpowiedzialnością, zastrzeżenie takie nie wynika bowiem z przepisu prawa ani też z zawartej umowy.

Nie mają także uzasadnienia ew. pretensje osób, którym przysługują autorskie prawa majątkowe do tych utworów, odnoszące się do linkowania do ich dzieł. W każdym bowiem przypadku odpowiedzialność może ponosić wyłącznie osoba, która dopuściła się rozpowszechniania utworu z naruszeniem warunków licencyjnych bądź ustawy.


Wynika z tego, że linkowanie do już wcześniej udostępnionych w internecie plików nie jest przestępstwem ? ("Linkując nie cytujemy, nie zwielokrotniamy, nie wprowadzamy do obrotu kopii, nie udostępniamy egzemplarzy utworów")

Uploadując - robimy dokładnie na odwrót, tzn. zwielokrotniamy i w prowadzamy w obrót kolejną kopię.

Jak się mają do tego zabawki typu "remote upload" - czyli załadowanie z serweru na serwer wcześniej już rozpowszechnionej w internecie kopii ? W takim przypadku nawet nie mamy pirackiej kopii na dysku.
Skoro linkowanie do wcześniej udostępnionych plików nie jest przestępstwem, to przecież nie wprowadzamy tym w obrót dodatkowych kopii, ponadto nie możemy być pewni jaki plik kryje się pod tym linkiem. "

To takie rzeczy które znalazłem na temat linkowania.
Może to są tylko interpretacje ale są i skądś się wzięły.

I mam jedno pytanie. Czemu wszyscy są przeciwni walce z longpress i nikt nie chce pomóc. Żadna mądra głowa się nie wypowie. Sprawa jest przecież jasna i wiadome o co chodzi i jak sie to kręci.
 
@rafalz11 - co ty biadolisz jakie 10-15 tyś? Poważny jesteś?

W temacie, a co jeśli np. umowa kiedy udostępniano plik była zawarta na inną osobę (ta osoba w tej chwili nie żyje/lub jej nie ma w kraju), a ktoś inny jest teraz właścicielem łącza, tzn. plik był wysłany za starego właściciela a nie nowego, to na jakie dane przyjdzie jakie kolwiek pismo? Na dane starego właściciela czy nowego?

Jeżeli starego, bo z logiki tak wynika, to co wtedy? Choć logika często bywa zgubna to pewno na nowego. Co o tym sądzicie?
 
widziałem jak wyglądają logi przesyłane z chomikuj. Niby wszyscy mówią, że jak ma się zmienne ip to nie da się namierzyć ale niestety jest to wierutną bzdurą. Operatorzy mają wszystkie ip przypisane do właściciela łącza. Nie wiem przez jaki okres są przechowywane u operatorów ale na bank mają wszystkie.
 
Andrzej - co do IP tu masz akurat rację

w pozostałym zakresie natomiast sam zobacz - ja Ci podaję orzeczenie Sądu Apelacyjnego (II instancja) a ty mi na to przytaczasz wypowiedź jakiegoś prawnika, kiedy to tak naprawdę orzecznictwo sądów powinno wyznaczać Twój tok rozumowania. Prawnicy też przegrywają, a to że któryś z nich coś twierdzi to jeszcze nie znaczy że ma rację ponadto nie wiem dlaczego mam uznawać wypowiedź prawnika z Lege Artis za autorytet skoro to nawet nie jest LEGAL 500. Tak więc nie wiem skąd Twój pomysł.

Inna sprawa to ta, że w sądzie zapewne jeszcze nigdy nie byłeś. Sąd nie tylko bada to co Ci strona przeciwna zarzuca ale również wysłucha tego jakiego rodzaju portalem jest chomikuj, a gdy otrzyma informację że mogłeś założyć hasło a tego nie zrobiłeś - będzie to wyraźny znak dla sądu że dopuściłeś się rażącego niedbalstwa. Wierz mi że żaden sąd nie będzie badał tych epopei które piszesz (starając się obrócić to na swoja korzyść zarzucając nas tutaj technicznymi aspektami) możliwe że sąd nawet nie zrozumie Twoich wywodów i nie będzie musiał ich zrozumieć. Mogłeś założyć hasło ? Mogłeś. Mozna było odtworzyć plik z Twojego konta ? Można było. A więc dopuściłeś się niedbalstwa, przegrywasz. Screen był zmanipulowany ? Dobrze, na jakiej podstawie tak sądzisz - udowodnij. I znowu przegrywasz bo nawet jak sobie weźmiesz biegłego (sam za niego musisz założyć) to biegły potrzebuje danych na podstawie których wyda opinię dla sądu - danymi są logi + screen no więc dasz mu logi i screen i co się okażę ? Że screen jest prawdziwy.

Rozumiesz już teraz ?

Devil may cry - tak, jestem bardzo poważny. Poszperaj trochę i dowiedz się ile kosztują licencje na filmy/seriale w tym i polskie. Pamiętaj również że w zgodzie z przepisami strona poszkodowana ma prawo dochodzić od Ciebie nawet i dwukrotności opłaty licencyjnej czyli w sytuacji gdyby licencja kosztowała 8-9 tysięcy to oni mogą uzyskać sądownie 16-18 tysięcy od Ciebie. Przy czym nie ma znaczenia to ile kosztuje 1 egzemplarz filmu na półce w sklepie (może kosztować chociażby i 10 złotych), ponieważ w zgodzie z polskim prawem poszkodowany może dochodzić od Ciebie opłaty licencyjnej i tak właśnie to wygląda.

Jeżeli umowa była zawarta na osobę która nie żyje - no ok, tylko musisz to udowodnić to raz. A dwa - skoro konto nie jest Twoje tylko osoby która nie żyje to jakim cudem do konta zalogowałeś się za pośrednictwem nowego łącza (tzn starego łącza gdzie to jednak ty jesteś obecnie na umowie?) a logi potwierdzające to zdarzenie zostały na serwerze ? W takim razie da się w prosty sposób udowodnić, że to Ty jesteś właścicielem tego konta a więc Ty ponosisz odpowiedzialność cywilną, zresztą na konto zalogowałeś się ze swojego konta jak rozumiem już po tym fakcie jak t osoba zmarła ? W takim razie masz odpowiedź.
 
@rafalz11 - nie chodzi o to czyje jest konto, tylko łącze, normalnie można to udowodnić... to proste. Ale co np. jeśli teraz jest na kogoś innego? Nie nie jestem na umowie. Kompletnie nie da się nic wywnioskować z twojej wypowiedzi.
 
No i tu się mylisz - Otóż w myśl prawa cywilnego ponosi odpowiedzialność -> ten kto wrzucił plik (a jak się nie da udowodnić bo winnych nie ma) -> właściciel konta (a jak się nie da udowodnić bo winnych nie ma) -> osoba która jest na umowie z dostawcą internetu ponieważ -> właściciel konta może ponosić odpowiedzialność za to że dał osobie trzeciej w użytkowanie swoje konto -> a osoba będąca na umowie z dostawcą internetu ponosi odpowiedzialność za osoby którym dała w użytkowanie internet.
Z tym iż najłatwiej jest obciążyć winą osobę która znajduje się na umowie z dostawcą internetu bo w takim przypadku jest najmniej wątpliwości i sprawa posuwa się do przodu najszybciej.

Jeżeli teraz umowa jest na kogoś innego ale przy użyciu obecnego łącza logowano się do konta na chomiku to zapewne odpowiedzialność poniesie właśnie ta osoba która jest na umowie dotyczącej aktualnego łącza.

Zresztą skoro wiesz lepiej to po co się radzisz ? Czekaj na dalszy rozwój wydarzeń.
 
rafalz11 napisał:
a osoba będąca na umowie z dostawcą internetu ponosi odpowiedzialność za osoby którym dała w użytkowanie internet.
Przez analogię należałoby zatem stwierdzić, że, jeżeli właściciel auta użyczy je komuś, a ten ktoś rozjedzie człowieka, to za spowodowanie wypadku odpowiadał będzie właściciel.
Oczywiście, jest możliwe, że w powyższej sytuacji właściciel poniesie odpowiedzialność karną, ale tylko w przypadku udowodnienia, że popełnił przestępstwo w określonej formie - np. poprzez pomocnictwo.
 
@UP - a ma to znaczenie, np. gdy "czyn" został popełniony za starego właściciela?
 
LeszsekS - zobacz na datę ogłoszenia wyroku który przytoczyłem - 7 maja 2014. Tymczasem orzeczenie na które Ty się powołujesz jest z 13 lutego 2014, tak więc jednak wyrok który przytoczyłem wciąż jest właściwym tokiem rozumowania sądów w PL :)
Kolejna kwestia to że była o tym mowa bodajże na infor - jak dostanę zgodę to wkleję tu link bezpośredni - że odnośnie prawa autorskiego prawo w Polsce różni się od tego co mówi nam orzecznictwo europejskie i różnić się może w ramach swojej "lokalności". Najchętniej wkleiłbym tu po prostu link który prowadził do wspomnianego artykułu.

Ripper - zgadzam się z Tobą tylko zwróć uwagę proszę że ja nie napisałem o odpowiedzialności karnej tylko cywilnej. W przypadku odpowiedzialności karnej jak najbardziej masz rację, jednak w przypadku odpowiedzialności cywilnej (odszkodowanie) wiesz że sprawa wygląda już odmiennie.
 
Trudno mi wyobrazić sobie sytuację, w której ktoś ponosi odpowiedzialność cywilną za szkodę wyrządzoną przez kogoś innego, tylko dlatego, że do wyrządzenia szkody użyto jego łącza internetowego. Na jakiej zasadzie abonent usługi miałby w takiej sytuacji odpowiadać?
 
Skoro zrobiło się tu troche ruchu to zadam pytanie związane z longpresem.

Szkoła językowa podpisała umowę z autorami podręczników, że na nią przechodzą prawa autorskie i pisze w niej tylko o prawach autorskich.
Wiem, że prawa autorskie są czymś niezbywalnym i posiadają je tylko autorzy.
( To zostało już ustalone. )
Do czasu podpisania aneksu do umowy listopad 2013 ze względy na błędnie sformułowaną umowę i brak jakichkolwiek praw do tech podręczników właściciel longpress chyba nie miał żadnego prawa kierować sprawy na jakąkolwiek drogę sądową. W tym okresie do listopada 2013 roku odbyły się sprawy sądowe z wyrokami skazującymi na korzyść właściciela.
Samym aneksem właściciel firmy przyznaje się do tego ,że umowy ze szkołą były nic nie warte i nie miały żadnej wartości. Pisze w nim że szkoła językowa nie miała żadnej osobowości prawnej, dopiero w aneksie zaznacza że błędem było pisanie o prawach autorskich, że wszystkie prawa przechodzą na longpress i dopiero w aneksie pojawia się słowo materialne. Czy taki anex z datą listopad 2013 może działać wstecz od roku 2003 lub 2005 ? W aneksie jest napisane że ma działanie z datą wsteczną. Tego nie rozumiem bo to chyba tak jak by prawo miało działać wstecz.

Czy ktoś mądry mógł by sie na ten temat wypowiedzieć ?
 
Ripper - dwie różne sytuacje, a nieporozumienie pomiędzy nami myślę że wynika z niedoprecyzowania tych sytuacji, tak więc precyzując:

Sytuacja nr 1 - osobę X odwiedza osoba Y, powiedzmy że wpada na weekend. W tym samym czasie daje jej dostęp do swojego internetu a osoba Y wyrządza komuś szkodę za jego pośrednictwem. W tym przypadku odpowiedzialność ponosi osoba X gdyż dała w użytek łącze osobie Y i nie przypilnowała jej, zaniedbała swoich obowiązków.
Oczywiście może się bronić i wskazać tą osobę Y, osoba Y może się też przyznać i wtedy osoba X rzeczywiście nie ponosi odpowiedzialności cywilnej.

Analogicznie, gdyby przepisy stanowiły inaczej to skuteczną linią obrony przed sądem byłoby też stwierdzenie że co prawda to Ty jesteś na umowie z dostawcą internetu ale to Twój syn / kuzyn wrzucił dany plik do internetu wiec to nie Twoja wina. A jak wiemy taka linia obrony wiele nam nie da i sprawę przegramy, chyba że kuzyn / syn się przyzna.

Sytuacja nr 2 - osoba X ma niezabezpieczone łącze Wi-Fi po czym okazuje się, że ktoś (osoba Y) za pośrednictwem jej łącza coś wrzucił na Chomika. W tym wypadku oczywiście osoba X nie poniesie odpowiedzialności cywilnej musi jedynie udowodnić że taka sytuacja miała rzeczywiście miejsce.
 
rafalz11 napisał:
W tym przypadku odpowiedzialność ponosi osoba X gdyż dała w użytek łącze osobie Y i nie przypilnowała jej, zaniedbała swoich obowiązków.
Z jakich przepisów wynika, że X dając dostęp Y do łącza internetowego ma jakiekolwiek obowiązki dotyczące "pilnowania" poczynań Y w Internecie?

rafalz11 napisał:
Oczywiście może się bronić i wskazać tą osobę Y, osoba Y może się też przyznać i wtedy osoba X rzeczywiście nie ponosi odpowiedzialności cywilnej.
To już by była jakaś grubsza osobliwość prawna, jeżeli odpowiedzialności deliktowej, bo o takim rodzaju odpowiedzialności cywilnej tutaj piszemy, można było się pozbyć, wskazując inną osobę, która tą odpowiedzialność od nas przejmie ;).
 
Ripper napisał:
można było się pozbyć, wskazując inną osobę, która tą odpowiedzialność od nas przejmie ;).

Ja myślę że to właściciel plików szukał wifi bez zabezpieczenia i korzystał z łącza aby zrobić konto na chomiku i umieścić na nim pliki :D :D :D
 
Co do odpowiedzialności cywilnej - wrzucę takie orzeczenie Sądu Najwyższego, w sprawie zniesławienia dokonanego na łamach portalu przez niezidentyfikowaną osobę, korzystającą z niezabezpieczonej sieci WiFi. Stroną pozwaną był Urząd Gminy, który prowadził ten portal, oraz udostępniał niezabezpieczone łącze: http://www.sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia1/IV%20CSK%20665-10-1.pdf
Za naruszenie w tej formie dóbr osobistych powoda ponosi odpowiedzialność na podstawie art. 23 i 24 k.c. autor wypowiedzi, a więc bezpośredni sprawca naruszenia, który jednak pozostał anonimowy i nie jest możliwy do ustalenia.

Nie ma podstaw do przyjęcia odpowiedzialności strony pozwanej jako pomocnika za naruszenie w ten sposób dóbr osobistych powoda, ponieważ zgodnie z art. 422 k.c. pomocnik jest odpowiedzialny za szkodę tylko o tyle, o ile swoim własnym działaniem lub zaniechaniem, polegającym na udzieleniu pomocy sprawcy, szkodę tę wyrządził. Musi zatem istnieć normalny związek przyczynowy między działaniem pomocnika a szkodą, a związek taki zachodzi tylko wtedy, gdy działanie pomocnika skierowane jest na dokonanie czynu niedozwolonego.
 
Ostatnia edycja:
Ripper - Ty mnie źle zrozumiałeś ale znowu w jednym aspekcie słusznie poprawiłeś :P
Zagalopowałem się we własnym rozmyślaniu a sprawa jest banalnie prosta.

od razu odnoszę się do tego co napisałeś i tego co napisał PieDanger

W takiej sytuacji (bezprzewodowe Wi-Fi w publicznej placówce / instytucji niezabezpieczone hasłem) rzeczywiście nie ponosi się odpowiedzialność - pisałem o tym jako Sytuacja nr 2 - ale mamy tu do czynienia z odmienną sytuacją niż w przypadku tzw wspólnego gospodarstwa domowego. Żaden sąd nie pójdzie na to, że właściciel łącza w 3-4 osobowej rodzinie jest niewinny i w ogóle winnych (cywilnie) nie ma. Dlaczego ? Otóż, jest to bardzo proste a zastosowanie ma art 6 kc skoro jest IP wskazujące na konkretną osobę która ma konkretną umowę z dostawcą łącza internetowego z którego doszło do rozpowszechniania pliku to czy jest ona winna ? No jest, gdyż jest IP wraz z logami które twardo dowodzą tego skąd doszło do udostępniania pliku.

To teraz osoba ta musi udowodnić że jest niewinna - jak to udowodni ? Powie "A bo ja o tym nic nie wiedziałam ?" - to nie jest wytłumaczenie. Musi tak samo udowodnić, że nie zrobiła tego ona tylko ktoś inny - przy czym jeżeli rzeczywiście kogoś wskaże i ten ktoś się przyzna no to rzeczywiście zachodzi odpowiedzialność deliktowa i w żaden sposób nie istnieje możliwość aby się z takiej odpowiedzialności zwolnić (tu mnie Ripper słusznie poprawił) nawet jeżeli ktoś inny się przyzna. jedyna różnica to ta, że może od osoby która się przyznała dochodzić spełnienia świadczenia w tej wysokości w jakiej wysokości sama musiała go spełnić na rzecz strony poszkodowanej.

Jeżeli natomiast nikt się nie przyzna to trudno mówić o tym aby osoba ta udowodniła to, że sama nie udostępniła pliku - a sąd nie będzie brał tego na poważnie bez żadnego materiału dowodowego.

Tymczasem w przypadku sieci wi-fi nie mamy jako tako jednego właściciela który ma przypisane jedno (bądź wiele - zmiennych) IP, tak więc tutaj sytuacja już jest złożona i wina od strony cywilnej może być nie do udowodnienia.
 
W ogóle nie widzę czym dla powstania odpowiedzialności cywilnej za działanie osób trzecich miałby się różnić publiczny hot spot od domowej sieci bezprzewodowej, przewodowej czy nawet pojedynczego komputera.
Co to znaczy, że "sąd nie pójdzie na to"? Na co nie pójdzie? Obowiązkiem sądu jest ustalenie sprawcy szkody. Adres IP nie wskazuje na osobę. Często nie pozwala nawet na ustalenie urządzenia, z którego plik udostępniano (bo o tym tutaj mówimy).
 
Czy ktos z Was mial sprawe w sadzie o film zamieszczony na chomikuj badz byl swiadkiem w takiej sprawie. Przyjdzie mi z glupoty placic za jeden film, ktory mialam tam dodany. I kompletnie nie wiem jak to ugryzc a zadanie zadoscuczynienia szkody jest chore. Prosze o pomoc bo rece opadaja:-(
 
Powrót
Góra