Moim zdaniem to odwolanie nie ma sensu.
Ustawa o obywatelstwie polskim z 1951 nadala praktycznie wszystkim ludziom zamieszkujacym wowczas w PRL obywatelstwo polskie, bo albo uznano ich za "repatriantow" albo na podstawie ust. 3
Art. 3. Właściwa władza może uznać za obywateli polskich osoby, które nie odpowiadają wymaganiom artykułu poprzedzającego, zamieszkują jednak w Polsce co najmniej od dnia 9 maja 1945 r., chyba że przybyły do Polski jako cudzoziemcy określonej przynależności państwowej i traktowane były w Polsce jako cudzoziemcy.
W tamtych czasach wszystkie decyzje administracyjne byly podporzadkowane prymatowi partyjnemu, co miejscowy kacyk partyjny zarzadzil, to bylo realizowane przez administracje, bez wzgledu na to, czy to bylo zgodne z ustawami czy nie.
Ja sie ostatnio pytalem mojej mamy, jak wystawiano dowody osobiste w tamtych latach. Powiedziala, ze nikt sie o nic nie pytal, wystarczylo, ze sie mieszkalo na terenach Polski i mialo urodzenie w owczesnych granicach Polski, o nic wiecej nikt sie nie pytal.
PS
Jesli dziadek byl u Andersa, to go pewnie uznali za "repatrianta":
Art. 2. Z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy są obywatelami polskimi osoby, które:
2) przybyły do Polski Ludowej jako repatrianci,