Cześć syntya.Bardzo chiałabym ci pomóc, ale nie wiem jak

Napiszę ci ,jak to u mnie było.Ja jak dzwoniłam do tego więzienia, do którego adres ci napisałam,to nikt nie udzielił mi żadnej informacji o moim mężu. Na drugi dzień,zadzwonił do mnie pan z tego więzienia i powiedział, że mój P czuje sie dobrze,zapytałm go czy mogę wysłać mu paszport (bo zabrali go tak jak stał) i wtedy on podał mi numer więznia.Wysłałam mu paszport i pieniążki, ale mi to odesłali bo ponoć takiego kogoś tam nie było.więc wysłałm znowu i dopiero za drugim razem dostał wszystko.
Potem czekałam tydzień czasu na telefon od P (chociaż też mi mówili,ze mój P zadzwoni na nastepny dzień) .Mój mąż był a Londynie 3 tygodnie,teraz jest już w Polsce i jutro ma sprawe.Wiem, że łatwo jest pisać ale musisz sie uzbroić w cierpliwość,on napewno sie do ciebie odezwie.Pomyśl o swoim dzidziusi,wiem że nie jest łatwo bo sama mam 2 dzieci,ale napewno sie wszystko poukłada

Trzymam kciuki