Janusz M. napisał:
Ostrzeżenie za namawianie do niepłacenia podatków.
Nie namawiam do niepłacenia podatków, bo jak się ma tutaj dochód to się płaci i trzeba, ale wystarczy nie pracować w tym kraju i jak nie ma się tutaj ani złotówki dochodu, to z tego co mi powiedziano w US pracując w kraju gdzie mamy umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania (np UK) to nie muszę tutaj w ogóle składać zeznania podatkowego...
Mało tego u nas też nie trzeba płacić podatku-ma się zwrot jeśli nie przekroczy się pewnych kwot, więc w pewnym sensie też co niektórzy tutaj mogą czuć się jak w raju podatkowym
To oczym pisze tutaj to inna sprawa. Przedawnione roszczenie (zasądzone >10 lat temu) skierowane do komornika po >10 latach ale nie było sprawy w EPU, tylko zwykły nakaz zapłaty w upominawczym zwykłym sądzie z września 2002r. w czasach, kiedy po lekcjach historii myślałem, będąc na studiach technicznych, że jak ktoś jest osądzony i nawet o tym nie wie to przynajmniej sąd powinien dostarczyć do rąk własnych taki wyrok, bo nawet w średniowieczu takie zasady obowiązywały.
Więc nie zawinił nikt z domowników, tylko listonosze u nas wydają wyroki czasami, a wtedy o tym nie wiedziałem jeszcze :!:
Poza tym nie mam obowiązku trzymać 100lat dokumentów jeśli nawet byłoby to wtedy zapłacone i o tym pamiętać, bo już dawno nie mam kont w wabankach z tamtych zamierzchłych czasów-prehistorii informatyki.
Problem w tym, że po >10iu latach do komornika dopiero to skierowali (cesja była zrobiona, bo rzekomy wierzyciel chyba dopiero w 2008r. się pojawił na rynku i dołaczył do stada hien polujących na jelenie-ale podobno nie przerywa to przedawnienia).
Wniosek do komornika wpłynął dopiero w tym roku.
Z tego co się orientuję wyroki z nakazem zapłaty przed 2012r. chyba nie wymagały składania wniosku o wydanie tytułu wykonawczego (teraz w EPU tylko tak dalej chyba zostało), więc ten nakaz zapłaty z orzeczenia z 2002r. jest tą "inwestycją" którą postanowiły hieny sobie upolować, dlatego złożyły to do komornika poza moim miejscem zamieszkania, bo wtedy trudniej to sprawdzić na miejscu u komornika, no i pozew przeciwegzekucyjny jak złożę o pozbawienie wykonalności tego tytułu, to będe musiał do sądu przy którym działa ten komornik, a nie do mojego ulubionego w miejscu zamieszkania, bo tutaj bym miał blisko.
A hienom zależy na tym, żeby ktoś popełnił błąd i komornik zdążył wcześniej zedżeć ze mnie skórę, zanim coś wywalczę w sadach, a wiadomo, ze przecież to jszcze ni ete czasy, gdzie korespondencja z sadu szybko dotrze, bo o ile zwykły obywatel może za kilka groszy więcj wysłać priorytet z potwierdzeniem odbioru, to ważne postanowienie z sadu musi swoje na poczcie odczekać swoje.
Oczywiście w XXI wieku nie można przez internet sprawdzić akt sprawy w odległym o kilakset km sadzie (jak np. w tym EPU), więc pozostaje.... czekać... i płacić za nić wyrwijgroszom i krwiopijcom, którzy garściami korzystają z bezwładności naszych sadów i pozwalają tym samym nas okradać.
Oczywiście nie jestem jeleniem i nie pozwolę się upolować hienom,
tylko problem w tym, że do tego sądu trochu daleko i może jednak lepiej gdyby jakiś adwokacina się tym zajął, bo przynajmniej dowaliłby im koszty procesu, bo obywatel w sadzie to z założenia ma mnóstwo czasu i jego przejazdy do sadu nic nie kosztują, tylko ma czekać jak hieny podejdą mu pod płot i je karmić, do do niewiadomo jakiego czasu, bo oczywiście w sadzie wszystko jest zgodne z prawem i może się bronić w razie czego.
A to że na naboje nikt mu nie da zaliczki to już inna sprawa, bo z założenia kazdy powinien mieć kasę na zapłacenie myśliwemu za walkę z hienami, bo inaczej nawet jak wygra jakąś sprawę, to i tak kosztów listów poleconych i innych kosztów poniesionych nikt mu nie zwróci, bo to tylko należy się myśliwym polującym na hieny.
Powiedzmy, że mam już dowody na to że egzekwowane jest przedawnione orzeczenie i ładnie kancelaria komornika póki co odpowiada na moje pisma.
Zgodnie z pouczeniem przysługuje mi prawo do złożenia pozwu przeciwegzekucyjnego (jest to też w pouczeniu).
Chodzi o pozbawienie wykonalności tytułu którym się posługują w związku z przedawnieniem ORZECZENIA.
I nie ma co wnikać co było kiedyś bo to już nie istotne.
Hieny są głodne i podstepnie błedny adres we wniosku do komornika podały na dodatek, dlatego zrobię wszystko żeby je pogonić daleko w las, żeby już więcej nie węszyły pod moim płotem....
I chyba jestem na dobrej drodze. Dowody w sprawie już praktycznie zebrałem, więc byc może z jakąś kancelarią będzie trzeba się dogadać, żeby sobie zarobili na futerkach z hien :x