Dług w firmie PRESCO INVESTMENTS s.a.r.l., INTRUM JUSTITIA lub innej FW cz. II

  • Autor wątku Autor wątku Ag_Maz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
loco1 napisał:
Wprawdzie nie znam procedur w EPU, ale wydaje mi sie, ze w taki razie pozew nie byl wnoszony do EPU.


Rozmawiałam dziś z komornikiem (mam tą rozmowę nagraną) powiedział, że było to postępowanie elektroniczne przed sądem rejonowym w Lublinie, Lublin zachód.
 
Ostatnia edycja:
Ile razy można pisać jedno zdanie.

TRZEBA ZADZWONIĆ DO VI Wydziału Cywilnego SR Lublin-Zachód w Lublinie i się wszystkiego dowie KOLEŻANKA!!!
 
loco1 napisał:
Wprawdzie nie znam procedur w EPU, ale wydaje mi sie, ze w taki razie pozew nie byl wnoszony do EPU.

Jeśli pozew był wnoszony do EPU za 'starych czasów', bez podania nr PESEL pozwanego, to nie pojawi się automatycznie.
 
rafal_26 napisał:
Ile razy można pisać jedno zdanie.

TRZEBA ZADZWONIĆ DO VI Wydziału Cywilnego SR Lublin-Zachód w Lublinie i się wszystkiego dowie KOLEŻANKA!!!
Rafale, dziękuję, oczywiście przeczytałam informację z numerami telefonów i od początku podkreślałam, że rano zadzwonię ;)

Zadzwoniłam. Kodu mi nie podali (trzeba się zwracać z tradycyjnym podaniem...), ale w związku z biegnącym terminem zgodzili się powiedzieć mi z którego roku jest zadłużenie i czego dotyczy :|

To wszytko półśrodki i uprzejmość. Nadal jednak uważam, że brak dostępu do pozwu powinien wstrzymywać termin na wniesienie zażalenia/skargi. W moim przekonaniu to naruszenie prawa. Jak można zobowiązywać kogoś terminem, nie dając możliwości skutecznej obrony? Na co pozwany ma wnosić sprzeciw, jeśli nie wie, czego dotyczy zadłużenie i nie może zweryfikować jego istnienia?
Komornik dziś nie odbiera telefonu, kodu nie znam, a czas na odpowiedź jest do jutra... Muszę zaufać, że informacje przekazane telefonicznie są prawdziwe. Czy to nie jest chore?
 
Widać, że pani jest nowym użytkownikiem i widać, iż nowość nakazuje zapoznanie się z wątkiem, a przynajmniej jego częścią tak, aby nie stukać 20 postów w kwestii, którą co kilkanaście stron wyjaśniamy.

Jedyny termin, który pani biegnie (czy tam koleżance) to na wniesienie skargi na klauzulę (liczymy od otrzymania pisma od komornika), inne terminy w zasadzie nie biegną.

Na forum wyjaśniliśmy, że składamy wniosek o przywrócenie terminu i sprzeciw (w sprzeciwie piszemy standardowo - nie uznajemy roszczenia, nie wiemy skąd jest dług, a nawet jak jest to jest przedawniony). Wniesienie takiego pisma w zasadzie niczego nam nie psuje, jeśli rzeczywiście dług jest bezzasadny. Jeśli jest zasadny, koszty procesu mogą wzrosnąć (dopłata do opłaty którą uiszcza się w epu - 1/4). Powód jednak czasem nie uzupełnia dokumentów i nawet przy słusznym długu orzeczenie upadnie.

Praktyka wnoszenia sprzeciwu umożliwia nam obecnie - art. 825 pkt 2 kpc - złożenie skutecznego wniosku do komornika o umorzenie postępowania - po przyjęciu sprzeciwu.

Z mojej praktyki wynika, że sprzeciwy (jeśli są napisane po polsku, a nie w języku "bandyci złodzieje, czego chcecie") są przyjmowane w kilka dni do dwóch tygodni. Oczywiście trzeba wykazać aktualny adres (dokumenty z zameldowaniem, czy z zamieszkaniem, jeśli mieszkamy gdzieś indziej, niż jesteśmy zameldowani).

Tak więc w okresie do miesiąca jest pani w stanie doprowadzić do umorzenia egzekucji i obciążenia jej kosztami wierzyciela.

Jeśli natomiast okaże się, że roszczenie jest zasadne, będzie mogła je pani dobrowolnie uiścić, jednak co istotne BEZ KOSZTÓW egzekucji komorniczej.


Jeśli natomiast upiera się pani i musi mieć "dokumenty", a ściślej pozew i nakaz (bo w epu nie ma żadnych innych - nie dołącza się faktur i umów), wóczas może pani pójść inną drogą. Żądać doręczenia kodu dostępu i ew. podejmować dlasze kroki - złożenie sprzeciwu z wnioskiem o przywrócenie terminu.

Nie widzę więc podstaw, aby pisać że coś tutaj jest chorego.

Ryzyko nie płacenia rachunków i czekania na przedawnienie wiąże się z ew. dolegliwościami i tyle. Dobrze, że można to wszystko odwrócić...
 
dagad napisał:
...dziwi tylko, że komornik trafił a listonosz nie :mad:
Nikt nie trafił. O sprawie wiadomo dzięki blokadzie na rachunku. Żadne doręczenie nie doszło do skutku, chociaż zostało uznane za skuteczne :roll:

Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji komornik przysłał na właściwy adres dopiero na listowne wezwanie, w którym napisałyśmy, że ("ja") proszę o akta sprawy, gdyż chcę wnieść zażalenie/skargę, a nie znam nawet sygnatury akt.

Kiedy dzwonię nikt nie pyta mnie o pesel, datę urodzenia, czy inne ważne dane. Przedstawiam jako koleżanka i wszyscy bez ogródek mówią o rzeczach, o których nikt wiedzieć nie powinien... Co prawda mam błogosławieństwo koleżanki i skan jej dowodu, ale kiedy pomyślę, jak chronione są nasze dane, to kręci mi się w głowie. Na samo nazwisko można dowiedzieć się wszystkiego!

Dziękuję kochani za pomoc, biorę się do pisania.
 
rafal_26 napisał:
Widać, że pani jest nowym użytkownikiem i widać, iż nowość nakazuje zapoznanie się z wątkiem, a przynajmniej jego częścią tak, aby nie stukać 20 postów w kwestii, którą co kilkanaście stron wyjaśniamy.

Rafale dziękuję za pomoc. Procedurę już raz przeszłam we własnej sprawie. Wniosłam wówczas i wniosek o przywrócenie terminu i sprzeciw w związku z przedawnieniem i dla bezpieczeństwa zażalenie na nadanie klauzuli wykonalności. Tylko to ostatnie przyniosło efekty i odzyskałam zajęte przez komornika pieniądze. Sąd uznał, że nie przywróci mi terminu, gdyż ten nie rozpoczął nawet swojego biegu (nie wiem dlaczego kopii pozwu otrzymanej od komornika nie uznano za doręczenie tytułu wykonawczego... wówczas należało by rozpatrzyć sprzeciw, a nie skargę). Teraz to już nieistotne.

Denerwuje się, ponieważ we własnej sprawie dostałam od komornika kopię nakazu z EPU, gdzie był wskazany sąd, sygnatura i kod do EPU, oraz moje dane BEZ ADRESU. O tym, że cała sprawa toczyła się na bardzo stary adres dowiedziałam się z POZWU, a nie z nakazu zapłaty, czy z pism od komornika. Ale do tego potrzebny był mi kod do EPU, bo bez tego nie zobaczyła bym na oczy pozwu! W sprawie koleżanki już nie jest tak różowo. Pisma były wysyłane na dwa rożne adresy. Jeden z nich był w tym czasie jak najbardziej aktualny, ale koleżanka mimo meldunku mieszkała gdzie indziej.

Można przyjąć, że termin biegnie teraz, od chwili gdy koleżanka dostała na własną prośbę tytuł wykonawczy, ale kiedy nie ma się dostępu do pozwu nie wiadomo, gdzie kierowane były pisma w czasie sprawy!

Telefonicznie powiedziano mi, że sąd wysłał na stary adres, a komornik w maju ustalił aktualny adres zameldowania i tam też wysłał "zawiadomienie", które ktoś z rodziny odebrał i nie raczył o tym powiedzieć!

Jak można dopuszczać do tego, że pozwany będzie sobie dzwonił i na "gębę" ustalał jak wyglądają jego akta lub wnosił sprzeciw w ciemno zakładając, że sprawa jest przedawniona? :mad: Tylko to jest dla mnie kuriozalne.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
sunnyTM napisał:
Jak można dopuszczać do tego, że pozwany będzie sobie dzwonił i na "gębę" ustalał jak wyglądają jego akta lub wnosił sprzeciw w ciemno zakładając, że sprawa jest przedawniona? :mad: Tylko to jest dla mnie kuriozalne.

Z dwojga złego...

Podszywanie się pod inną osobę i wprowadzanie organu państwowego w błąd jest przestępstwem...

Tyle w temacie ubocznym.

Jednak jeszcze nie słyszałem, aby ktoś zadzwonił do sądu i powiedział właściwe imiona, nazwisko, pesel i wskazał egzekucję, jeśli nie miał w rękach (czyli za zgodą) dokumentów związanych ze sprawą...
 
rafal_26 napisał:
Podszywanie się pod inną osobę i wprowadzanie organu państwowego w błąd jest przestępstwem...
Rafale, mam w uroczystym poważaniu przepisy, które istnieją tylko po to, żeby obywatela trzymać za mordę. "Krawiec szyje jak mu materii staje". Nie mam cienia poczucia winy. Państwo nie zagwarantowało w niniejszej sprawie swobodnego dostępu do akt sprawy, czyli do uczciwej obrony, wymagając jednocześnie dochowania terminu, pod groźbą utraty możliwości dochodzenia swoich praw. Czyli, improwizuj (może się uda) albo spadaj i płać... Nie podoba mi się takie podejście. Państwo, które nie respektuje moich praw, nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Wobec tego, będę wprowadzać w błąd i się podszywać ilekroć dochodzenie praw zostanie uzależnione od mojego sprytu, zamiast być zagwarantowane ustawą.
 
Ostatnia edycja:
sunnyTM napisał:
Rafale, mam w uroczystym poważaniu przepisy, które istnieją tylko po to, żeby obywatela trzymać za mordę. "Krawiec szyje jak mu materii staje". Nie mam cienia poczucia winy. Państwo nie zagwarantowało w niniejszej sprawie swobodnego dostępu do akt sprawy, czyli do uczciwej obrony, wymagając jednocześnie dochowania terminu, pod groźbą utraty możliwości dochodzenia swoich praw. Czyli, improwizuj (może się uda) albo spadaj i płać... Nie podoba mi się takie podejście. Państwo, które nie respektuje moich praw, nie jest dla mnie żadnym autorytetem. Wobec tego, będę wprowadzać w błąd i się podszywać ilekroć dochodzenie praw zostanie uzależnione od mojego sprytu, zamiast być zagwarantowane ustawą.

1. jakich terminów?? jedyny termin, który się NIE OTWORZYŁ, bo nie doręczono skutecznie zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, to termin na wniesienie skargi na klauzulę; inne terminy są otwarte - proszę przeczytać wątek - wklejane były naście razy postanowienia, z których treści wynika, że w przypadku próby doręczenia pod błędny adres, sprzeciw można wnieść zawsze; taka też informacja jest na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości - SIC!!! ile razy to można powtarzać;

2. państwo zawsze można zmienić, ale chyba łatwiej jest płacić ZASADNE długi; lub też wnieść skutecznie sprzeciw;

3. co ma być gwarantowane ustawą, skoro JEST, a to że pani nie umie sobie poradzić, to oczywiste, przecież operacji też sobie nie jest w stanie nikt sam wykonać - nawet doktor Haus miał problem :cool:
Dlatego udzielamy porad na forum, aby każdy sobie jakoś to poskładał. Jak kogoś stać - wide zaoszczędzić chce na spłącie długu i nie chce mu się czytać naszych rad - może udać się po poradę do prawnika w realu;


Proszę pamiętać, że państwo ma gwarantować równość stronom, a z tą równością - z punktu widzenia wierzyciela - to różnie bywa, przecież za tę niezapłaconą należność płacą inni użytkownicy telefonii, kredytobiorcy itp.

Proszę mieć to na uwadze i nie być jednostronnym niczym chłop na polu, zarabiający kilkaset tysięcy rocznie, a który krzyczy - bo się nie ubezpieczył - jak żyć.

Jest pani dorosłą osobą, a to do czegoś zobowiązuje. Chociażby do tego, aby ponieść konsekwencji swoich zachowań.

Ja pewnie poniosę konsekwencje pani, bo zapłacę więcej za telefon, czy wyższe raty kredytu, a jeśli by takich "sprytnych" było więcej, to konsekwencje ponoszą wszyscy. Firmy upadają, a państwo w ostateczności podnosi podatki. Więc ja wolę państwo, które stara się gwarantować prawa do zapłaty SŁUSZNEGO długu, niż państwo, które pozwala nie płacić...
 
rafal_26 napisał:
1. jakich terminów?? jedyny termin, który się NIE OTWORZYŁ, bo nie doręczono skutecznie zawiadomienia o wszczęciu egzekucji, to termin na wniesienie skargi na klauzulę;

Ależ koleżance doręczono ten nieszczęsny tytuł wykonawczy - na jej własną prośbę. Było to w poniedziałek i jak wynika z pouczenia od tej chwili bieganie termin. Miałam kłopot, żeby zaadresować jej pisma, bo nie wskazano w tym piśmie sądu, który rozpatrywał sprawę i który byłby właściwym do wniesienia skargi. Pomogły mi osoby z forum, poznając po sygnaturze akt, że zapewne chodzi o e-sąd. Czy to normalna sytuacja, żeby pozwany rozpytywał po internecie o własną sprawę lub dowiadywał się telefonicznie o faktach na które zamierza się powołać?

rafal_26 napisał:
Jest pani dorosłą osobą, a to do czegoś zobowiązuje.

Z faktu bycia dorosłym nie do się wysnuć wniosków, które nakazywały by moralną odpowiedzialność za czynności, do których prawo nas nie przymusza. Tak działa religia, a nie prawo.

W poruszonych przez Pana kwestiach moje zdanie jest całkiem odmienne (głownie w sprawie powodów dla których podnoszone są podatki), ale zdecydowanie nie chcę wdawać się w spór.
Mam do Pana duży szacunek za pomoc, której Pan tutaj wszystkim udziela, w tym także i mi, za poświęcany czas i zaangażowanie. Wolałabym w tej sytuacji nie kontynuować wymiany prywatnych poglądów. Kłótnia, do której niechybnie bym doprowadziła, jest tym czego wolałabym uniknąć.

Jeśli poczuł się Pan dotknięty moją ignorancją dot. odpowiedzialności za podszywanie się lub w innej podniesionej kwestii, to proszę przyjąć moje przeprosiny.
 
Nie czuję urazy i nie zamierzam się obrażać.

Po prostu myli pani kilka kwestii.

1. umowy należy wykonywać, dotyczy to obu stron;
2. sprawy w sądzie wymagają wiedzy specjalistycznej, którą można uzyskać w internecie lub u prawnika w realu, oczywiście za opłatą; można też wnosić o przyznanie prawnika z urzędu jeszcze przed wniesieniem jakiejkolwiek sprawy; my wskazujemy w oparciu o swoją praktykę prawniczą najlepsze i najszybsze sposoby rozwiązania tej sprawy;
3. państwo nie jest gwarantem tego, aby każdy obywatel miał swojego osobistego doradcę w kwestiach, prawnych, finansowych, budowlanych, czy medycznych; państwo gwarantuje pewne minimum, a utopia państwa opiekuńczego wymarła wraz z poprzednim ustrojem;

Moim zdaniem państwo gwarantuje pani możliwość odwołania i to jest najważniejsze.

Oczywiście - słuszne pretensje - można mieć do komornika, że nie doręczył postanowienia o nadaniu klauzuli wykonalności w całości, jednak taka jest praktyka, a moja praktyka wskazuje, że NIGDY nie miałem problemów z uzyskaniem informacji od komornika czego sprawa dotyczy i jaki sąd wydał nakaz (wyrok).

Zresztą każde zawiadomienie o egzekucji zawiera wszelkie dane niezbędne do weryfikacji roszczenia. Mamy Sąd, który wydał orzeczenie, datę orzeczenia i wreszcie strony.

Mogę się zgodzić z tym, że dla przeciętnej osoby, która nie zna prawa, bo nie musi, jest to zdumiewająca sytuacja.

Z drugiej strony mogą napisać za Sądem Najwyższym, że strony stosunku zobowiązaniowego mają wzajemne prawa i obowiazki, a zaniechanie kontrahentowi podania AKTUALNEGO miejsca zamieszkania, jeśli uległo zmianie, jest co najmniej nienależytym wykonaniem zobowiązania.

Tego się trzymajmy:

1. czy koleżanka powiadomiła swojego kontrahenta o zmianie adresu (zapewne jest inny, niż miejsce zameldowania), jeśli nie, to dlatego ma teraz problemy;

Zgodnie z pani poglądem, to państwo ma obowiązek zawiadamiania wierzyciela o każdej zmianie miejsca zamieszkania obywatela, dobrze rozumiem??

2. koleżanka, pomimo NIE ZAPŁACENIA słusznego zobowiązania może się uchylić od jego spłaty.

Czego można jeszcze oczekiwać??
 
rafal_26 napisał:
1. czy koleżanka powiadomiła swojego kontrahenta o zmianie adresu (zapewne jest inny, niż miejsce zameldowania), jeśli nie, to dlatego ma teraz problemy;

Jej sprawa dotyczy kary za jadę bez ważnego biletu. Co więcej w chwili wystawienia "mandatu" (wiem, że to nieprawidłowa nazwa) koleżanka była niepełnoletnia. Nim przyszło jakiekolwiek pismo z wezwaniem do zapłaty jej rodzina wyprowadziła się. Czy miała na własną rękę ustalić tożsamość domniemanego wierzyciela żeby ich powiadomić o nowym adresie, na wypadek przyszłych roszczeń???

Jak Pana zdaniem można realizować obowiązek informowania wszystkich osób lub firm, które w przyszłości mogą sobie rościć prawa do dochodzenia rozmaitych należności (jeszcze nie wiadomo przecież czy słusznych)? To niewykonalne.

Ja 8 lat temu zerwałam umowę z Plusem ponieważ odrzucił moje 2 reklamacje dot. zawyżonych rachunków, związanych z połączeniami za granicę. Połączenia fikcyjne, a numery nieistniejące! Zerwałam umowę z pijawką, która domagała się potem kary umownej. Odpisałam, że jeśli czują się pokrzywdzeni, to niech wniosą sprawę do Sądu, bo ja chętnie zobaczę wreszcie ich dowody na istnienie tych połączeń. Nie wnieśli... Sprawa się przedawniła, a potem ja zmieniłam adres. Czy w takiej sytuacji wg. Pana powinnam zawiadamiać "wierzyciela" o zmianie adresu?

Czy samo wezwanie do zapłaty czyni z podmiotu automatycznie dłużnika , który ma obowiązek informowania o zmianie adresu? Wyobraźnia podsuwa mi miliony absurdalnych sytuacji, które wynikałby z takiego rozwiązania!

Także informowanie teoretycznego wierzyciela o zmianie adresu po upływie okresu przedawnienia uważam za prawnie absurdalne.

Kolejna sprawa to taka, kiedy kwestionuję istnienie wierzytelności. Czy wówczas druga strona pozostaje "wierzycielem" i mam ją, mimo wszytko, tak traktować i informować o zmianie adresu?

Jeśli tak to mam pomysł na super biznes! Wezwę dowolnie wskazane osoby do zapłaty fikcyjnego długu i tym samym nałożę na nie obowiązek informowania mnie o zmianie adresu. Każdy kto będzie potrzebował zasięgnąć wiedzy o tym, gdzie tak czy owa osoba się przeprowadziła, dostanie u mnie pełne sprawozdanie ;)))))
 
Jeszcze jedna uwaga - nawet przebywanie pod aktualnym adresem i rzeczywiste tam przebywanie nie zapobiegnie sytuacji, w której ktoś z domowników, pod naszą nieobecność odbierze list polecony, a potem nam o tym nie powie... W rodzinach, które po rozwodzie mieszkają razem, dochodzi do takich sytuacji. Kiedy się zorientujemy, że domownik ma wobec nas jak najgorsze zamiary możemy podjąć rozmaite kroki, ale to już po herbacie, bo dowiadujemy się, że własnie oto przepadał nam termin na wniesienie skargi, bo polecony został odebrany kilka miesięcy temu!

Ot, życie.
 
sunnyTM
Kobieta.gif
funkcja
edit.gif
jest dostępna przez 20 minut. Proszę z niej korzystać- nie gryzie.
 
rafal_26 napisał:
Nie czuję urazy i nie zamierzam się obrażać.


Z drugiej strony mogą napisać za Sądem Najwyższym, że strony stosunku zobowiązaniowego mają wzajemne prawa i obowiazki, a zaniechanie kontrahentowi podania AKTUALNEGO miejsca zamieszkania, jeśli uległo zmianie, jest co najmniej nienależytym wykonaniem zobowiązania.

Tutaj jest mały haczyk.
Oczywiście, że większość umów zobowiązuje strony do podawania sobie aktualnego adresu.
Problem powstaje w momencie, gdy np wypowiadamy umowę, umowa zostaje zakończona (więc ustalenia z tej umowy przestają obowiązywać - np ta część o informowaniu o aktualnym adresie), a z tytułu tej umowy pozostają jeszcze do pokrycia jakieś koszta (odzyskiwane w EPU).

Ogólnie wg mnie powinna powstać baza w rodzaju "adres do doręczeń", gdzie każdy obywatel wskazuje swój aktualny adres.
I wtedy sądy z automatu wysyłają pozwy pod ten adres (a nie ten wskazywany przez powoda - ba... powód miał by obowiązek podania tylko PESELU/NIPu/Regonu, adres pozwanego był by nie potrzebny).

Rozwiązanie proste (zwłaszcza, że lada moment nie będzie obowiązku meldunkowego), a jednocześnie raz na zawsze załatwi temat nie aktualnego adresu.
 
Ostatnia edycja:
Właśnie w tym orzeczeniu Sąd Najwyższy wskazał, że umowa w sensie szerokim obowiązuje w tej kwestii nadal, do czasu zaspokojenia roszczeń.

Staram się tylko zwrócić naszej pytającej uwagę na niejednoznaczność i różnorodność sytuacji i poprosić ją o zaproponowanie tego, jak państwo ma rozwiązać jej problem, tak aby był "rozwiązany". Oczywistym jest, że nie da się tego jasno rozstrzygnąć.

Zawsze winę ponosi częściowo sąsiad, lokator, czy inna osoba, której nie chce się udać na pocztę i powiedzieć. Adresat u mnie nie mieszka, bo kupiłam od niego mieszkanie.

Dlatego nie uważam, że państwo jest w stanie rozwiązać problemy, które są winą czy to nielojalnych lokatorów, członków rodziny, czy pracowników poczty.

Wracając do opisanej przez panią sytaucji z mężem i konfliktu. W takiej sytuacji można złożyć wniosek na poczcie, aby NIE wydawano korespondencji członkom rodziny, tak samo, jak można powiadomić pocztę o wyprowadzcie. Osobiście wiele razy to praktykowałem z klientami i poczta respektuje te zapisy. Pomimo, że nie musi, bo takie zgłoszenie w zasadzie NIE dotyczy przesyłek sądowych.

Zgadzam się z rafmiką, że przydałoby się wprowadzenie rejestru adresowego.

Jednak pojawi się kolejny problem osoba pokroju mojej adwersarki napisz, że ona "nie wiedziała", że musi i wówczas będzie miała pretensje do "państwa", że samo nie zrobiło tego za nią.

Dlatego napisałem, że osoba dorosła winna dbać o swoje sprawy i to w jej interesie jest minimalizować ryzyko. Proszę mi uwierzyć, że można to zrobić.

Ogólnie rzecz ujmując konkluzja mojego rozumowania jest tak, że nie zgadzam się z obwinianiem "państwa" za wszelkie dole i niedole. Organy państwowe czasem dają "d...", ale czasem to my się podkładamy tym wierzycielom.

Mogę jeszcze zapytać, ilu użytkowników złożyło zawiadomienie do UOKiK o nieprawidłowościach w działaniu firm w ich przypadku??!!

Z tego co wiem UOKiK odpowiedział mi ostatnio, że problemu z adresami nie ma, bo nie otrzymał znacznej ilości skarg (sic!). Jeśli każdy z pytających wysłałby do urzędu swoją skargę na działanie FW, wówczas te firmy poczułyby to i zmieniły praktykę.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra