Dług w firmie PRESCO INVESTMENTS s.a.r.l., INTRUM JUSTITIA lub innej FW cz. III

  • Autor wątku Autor wątku sara105
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
Też mam problem z firmą Prokura niestandaryzowana...
Problem ten dotyczy osoby, która jest troche dysfunkcyjna społecznie i ja jej pomagam. W 2001 roku osoba ta miała rente rodzinną i podżyrowała pożyczkę z banku jak to bywa pożyczkobiorca uciekł i nie spłacił do końca pożyczki a bank sprzedał dług firmie windykacyjnej.

Było juz kilka rozpraw z tego co widze po dokumentacji były też zajęcia komornicze jednak zostały one umorzone ze względu na brak możliwości egzekucji długu. Jednak co jakiś okres czasu przychodzą pisma od komornika o rozpoczęciu egzekucji co ogromnie stresuje tą osobę.

W związku z tym mam pytanie po jakim czasie dług w banku sie przedawnia i co zrobić aby podnieść ten zarzut przed komornikiem i zakończyć w końcu tę sprawę?
 
jeśli był wyrok to 10 lat, z tym że wszczęcie egzekucji każdorazowo resetuje licznik...
 
Z tego co widze w papierach to bank dał termin wpłaty do dnia 2003/03/19 czyli mam rozumieć, że od tego dnia leci przedawnienie? Przez 3 lata nie było żadnego kontaktu z żadnej ze stron i wierzytelność została nabyta 2006-09-21 przez firmę windykacyjną, która wniosła pozew sądowy dopiero 2008-08-27. Czyli z tego wynika, że dług sie przedawnił a firma próbuje wyegzekwować przedawniony dług?
 
co to były za wpłata, której termin dał bank? co bank zażądał dokładnie?
 
To był kredyt na pralkę z tego co wiem. Kredytobiorca spłacał raty aż do 2002/11/27 wynika z tabelki wpłat.
Potem jest napisane, że "Do rozliczenia kredytu wymagana jest dopłata w kwocie 564,11 która składa się" i tutaj jest rozbicie na odsetki, kapitał itd.

Potem "Prosimy o dokonanie wpłaty na dołączonym niżej dowodzie do dnia 2003/03/19

W pozwie tej firmy pisze, że pozwany mimo wezwania banku do zapłaty w ciągu 30 dni nie dokonał zapłaty i dlatego wierzytelność została przelana cedujac prawa na powoda czyli firmę windykacyjną
 
Ostatnia edycja:
zarzut przedawnienia trzeba było podnieść podczas sprawy w sądzie w 2008 roku
 
Trzeba było...
Co teraz? Przecież i tak jest to przedawnione, jest nawet jeden wyrok o umorzeniu z przyczyn braku możliwosci egzekucji.
 
Ugo napisał:
Przecież i tak jest to przedawnione, jest nawet jeden wyrok o umorzeniu z przyczyn braku możliwosci egzekucji.
nic nie jest przedawnione!
1. wierzytelność stała się przedawniona 20/03/2006 (3 lata)
2. windykacja wnosła pozew w 2008 roku więc należało wnieść sprzeciw i podnieść zarzut przedawnienia w sądzie
3. wobec braku takowego jak w pkt 2 sąd zasądził należność. teraz bieg przedawnienia liczy się od daty prawomocności wyroku (10 lat!), z tym że każdorazowe uruchomienie wniosku u komornika resetuje licznik do ZERA
4. nie było żadnego wyroku o umorzeniu z przyczyn braku możliwości egzekucji, bo takich wyroków nie ma. to komornik umorzył postępowanie egzekucyjne (ale nikt nie umorzył długu!!!) z uwagi na bezskutecznosć egzekucji i 10-letni termin przedawnienia biegnie od daty umorzenia postępowania, i może zostać wyzerowany przez kolejny wniosek do komornika

pytanie klucz: czy w 2008 roku przychodziły jakieś kwity z sądu?
 
Z tego co widze tylko pozew do sądu. A potem tylko pisma od komornika.
Czyli co jeśli ktoś ma dług sprzed 15 lat i jakaś firma go kupi i wystapi do sądu to przedawnienie się resetuje jeśli dłużnik nie wniesie sprzeciwu? Przecież to bezprawie. Nie wydaje mi się zeby w normalnym kraju cos takiego miało miejsce.
 
Ugo napisał:
Czyli co jeśli ktoś ma dług sprzed 15 lat i jakaś firma go kupi i wystapi do sądu to przedawnienie się resetuje jeśli dłużnik nie wniesie sprzeciwu?
jeśli się nie bronisz, to znaczy że się zgadzasz z tym, co ktoś twierdzi. zarzut przedawnienia trzeba podnieść samemu (sąd nie bierze tego z urzędu). mówiac krótko - jeśli doręczenie z sądu było prawidłowe to sprawa jest dawno pozamiatana.
teraz kwestia tylko, czy windykacja da sobie spokój i machnie reką bądź przegapi te 10 lat, czy też będzie co parę lat nasyłać komornika a ten wyegzekwuje należnośc, bądź nie
 
Nie, właśnie przysyłają komornika co rok dlatego chciałem pomóc ale moim zdaniem jest to bezprawie i granda tym bardziej, że ta osoba jest PORĘCZYCIELEM a nie głównym dłużnikiem. Osoba ta jest bezrobotna żyje z prac dorywczych.

Trzeba będzie przepisać ewentualny majątek na kogoś z rodziny za życia a po śmierci od razu odrzucić pisemnie spadek.

jerry23 napisał:
jeśli się nie bronisz, to znaczy że się zgadzasz z tym, co ktoś twierdzi
Na tej zasadzie to by chyba nikt z sądu nie wyszedł a każdy byłby czyimś dłużnikiem. Coś mi się to nie wydaje może ktoś inny jeszcze zabierze głos.
 
Ostatnia edycja:
Ugo napisał:
Nie, właśnie przysyłają komornika co rok dlatego chciałem pomóc ale moim zdaniem jest to bezprawie i granda tym bardziej, że ta osoba jest PORĘCZYCIELEM a nie głównym dłużnikiem. Osoba ta jest bezrobotna żyje z prac dorywczych.
właśnie po to jest poręczyciel, żeby płacił jak kredytobiorca nawali. potem poręczyciel może sądownie żądać zwrotu siana od kredytobiorcy

Ugo napisał:
Trzeba będzie przepisać ewentualny majątek na kogoś z rodziny za życia
co to znaczy ewentualny majątek?

Ugo napisał:
a po śmierci od razu odrzucić pisemnie spadek.
niekoniecznie będzie to najlepsza opcja, można komus z dalszej rodziny podrzucić gorącego kartofla...

Ugo napisał:
Na tej zasadzie to by chyba nikt z sądu nie wyszedł a każdy byłby czyimś dłużnikiem. Coś mi się to nie wydaje może ktoś inny jeszcze zabierze głos.
ale czego tu nie rozumiesz? prosta zasada - nie zaprzeczasz to znaczy że sie zgadzasz z twierdzeniami strony przeciwnej. trudne to takie do pojęcia czy co?
 
jerry23 napisał:
ale czego tu nie rozumiesz? prosta zasada - nie zaprzeczasz to znaczy że sie zgadzasz z twierdzeniami strony przeciwnej. trudne to takie do pojęcia czy co?
Tak trudne, bo jeśli ktoś złoży pozew o jakiś dług do sądu nawet wymyślony a mnie nie ma w kraju to z tego wynika, że i tak przegram. Teraz dużo osób wyjechało i na każdego można złożyć pozew o wymyślony dług. Wtedy wg Twojej zasady nie zaprzecza bo go nie ma więc uznaje. Bez sensu. Ale OK.

jerry23 napisał:
co to znaczy ewentualny majątek?
Ewentualny może jakiś tam ma nie wiem.

jerry23 napisał:
potem poręczyciel może sądownie żądać zwrotu siana od kredytobiorcy
Taaa to dlaczego wierzyciel od razu tego nie robi? Jeśli sąd i komornik nie są w stanie namierzyć dłużnika ani wyegzekwować długu, to akurat prywatna osoba to zrobi, jasne. No chyba, że metodami niestandardowymi :)
 
Ugo napisał:
Tak trudne, bo jeśli ktoś złoży pozew o jakiś dług do sądu nawet wymyślony a mnie nie ma w kraju to z tego wynika, że i tak przegram. Teraz dużo osób wyjechało i na każdego można złożyć pozew o wymyślony dług. Wtedy wg Twojej zasady nie zaprzecza bo go nie ma więc uznaje. Bez sensu. Ale OK.
owszem może się tak zdarzyć i tak nierzadko się dzieje. ale na taki przypadek są procedury by temat szybko odkręcić. składasz sprzeciw, wskazujesz że nieprawidłowo uznano doręczenie zastępcze bowiem twój adres zamieszkania był zagranicą i nie miałeś możliwości by się bronić. wówczas sąd stwierdza skuteczne wniesienie sprzeciwu, nakaz zapłaty zostaje uchylony i po prostu wyroku nie ma. sprawa wówczas toczy się dalej już z twoją wiedzą.

w opisywanym przez ciebie przypadku pozwany kwity z sądu dostał i po prostu nie podjął obrony, chociaż miał taką możliwość. widzisz różnicę?
Ugo napisał:
Ewentualny może jakiś tam ma nie wiem.
nie polecam przepisywania posiadanego majątku w tej sytuacji, a zwłaszcza w trakcie egzekucji komorniczej - będzie to nieskuteczne z uwagi na skargę pauliańską, jak również podpada pod kodeks karny (jeśli wierzyciel dowie się o takich faktach)
Ugo napisał:
Taaa to dlaczego wierzyciel od razu tego nie robi? Jeśli sąd i komornik nie są w stanie namierzyć dłużnika ani wyegzekwować długu, to akurat prywatna osoba to zrobi, jasne. No chyba, że metodami niestandardowymi :)
już ci napisałem po co jest poręczyciel. poręczyciel powinien też przede wszystkim wiedzieć komu poręcza i na co się pisze poręczając
 
Ostatnia edycja:
Ugo napisał:
Trzeba będzie przepisać ewentualny majątek na kogoś z rodziny
To jest właśnie bezprawie w przypadku dłużnika, wręcz przestępstwo (art. 300 kk). Co do reszty, to Twoje ciskanie się jest, delikatnie mówiąc, dziecinne. Sprawa jest prosta, dług nie został spłacony dobrowolnie, należy go wyegzekwować siłą (komornik). Można od poręczyciela, bo się zobowiązał do zapłaty, gdy właściwy dłużnik tego nie zrobił. Jasne to? Dobrowolnie się zobowiązał (zapewne za flaszkę), więc teraz musi zapłacić. Gdyby było odwrotnie, to byłoby bezprawie. Chciałbyś jeszcze, aby należność, tylko dlatego, że długo nie była spłacana, wzięła i wyparowała. Tak sobie znikła po prostu (abrakadabra). Pieniądze wydane, nie oddane, a bilans wyszedł na zero. Pralka nie znikła a dług na nią sobie zniknął i już go nie ma. Tak? To by było bezprawie. I tak, to prawo na które w swojej ignorancji narzekasz, daje wspaniałe narzędzie dłużnikom. Zarzut przedawnienia. Przy starych, długo nie egzekwowanych długach, wystarczy w odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu (sąd) powiedzieć magiczne słowa: "przedawniło się" i już komornik nie będzie mógł przymusem zabierać pieniędzy, pomimo że dług wciąż istnieje, bo nie został spłacony. Jednak, aby skorzystać z zarzutu przedawnienia, podobnie jak do korzystania z wszelkich narzędzi, potrzebny jest rozum bystrzejszy od tego, co karze krzyczeć: "chcą zwrotu pieniędzy za pralkę, to bezprawie".
 
Ostatnia edycja:
jerry23 napisał:
już ci napisałem po co jest poręczyciel. poręczyciel powinien też przede wszystkim wiedzieć komu poręcza i na co się pisze poręczając
Dług jest nie ściągalny i prawdopodobnie zostanie aż do śmierci dłużnika. Majątek w postaci mieszkania na przykład nie jest przedmiotem postępowania wiec można go darować rodzinie. Na razie komornik pisze o ruchomościach i kontach bankowych i tyle LOL :) Stan faktyczny to puste ściany w lokalu na trzech więc dług i tak nie jest ściągalny bo co zrobią z pozostała dwójką? OK i tak zapytam jeszcze u swojego prawnika.
 
Ostatnia edycja:
Ugo napisał:
Dług jest nie ściągalny i prawdopodobnie zostanie aż do śmierci dłużnika. Majątek w postaci mieszkania na przykład nie jest przedmiotem postępowania wiec można go darować rodzinie. Na razie komornik pisze o ruchomościach i kontach bankowych i tyle LOL :) Stan faktyczny to puste ściany w lokalu na trzech więc dług i tak nie jest ściągalny bo co zrobią z pozostała dwójką? OK i tak zapytam jeszcze u swojego prawnika.
widocznie komornik nie szukał nieruchomości, albo nieruchomość jest poza jego rewirem. ale nie ciesz tak, bo wiadomość jest taka, że już wkrótce komornik będzie mógł po peselu wyszukać nieruchomość na terenie całego kraju...
co do darowizny to w tym momencie wyzbycie się majątku poprzez darowiznę będzie skutkować skargą pauliańską (czyli jak podaruje np. siostrzeńcowi to i tak będzie można zajać tę nieruchomość należąćą już do siostrzeńca) i postępowaniem karnym. o ile oczywiście wierzyciel to wyczai. sprzedaż majątku po cenie nie odbiegającej znacząco od rynkowej - skarga pauliańska będzie nie do przejścia dla wierzyciela, ale bez sprawy karnej się nie obejdzie.
lokal na trzech - komornik keidy zajmie będzie sprzedawał udział w lokalu. bardzo trudno to zbywalne, ale uwierz mi, są specjaliści którzy takie okazje wychwytują a potem "czyszczą" pod siebie.

no i po śmierci - spadek ma jakaś wartość prawda?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra