Witajcie,bardzo proszę o pomoc. Miałam kartę kredytową w banku BZWBK z limitem 10000zł,który został w calości przeze mnie wykorzystany,w połowie ubiegłego roku,ze względu na utratę pracy i brak płatności alimentów na moją córkę przez byłego męża,nie byłam wstanie spłacać nawet wymagalnej spłaty minimalnej (bez dochodów z dzieckiem). W lipcu ubiegłego roku otrzymałam pismo z banku bzwbk wysłane zwykłym listem,że mam wpłacić 1800 zł we wskazanym terminie,w przeciwnym razie wypowiadają mi umowę kredytu na karcie kredytowej.Nie otrzymywałam później żadej korespondencji ze strony banku,a ja sama się z nimi nie kontaktowałam ,ponieważ nie byłam w stanie na tamtą chwilę uzierać takiej kwoty.W grudniu ubiegłego roku przeprowadziłam się więc zmieniłam adres do korespondencji,do dnia dzisiejszego nie otzymałam żadnego listu poleconego z banku ani żadnej innej instytucji.
3 tygodnie temu zadzwoniła do mnie kobieta z Casus Finanse,zadawała dużo pytań odnośnie mojego majątku,straszyła komornikiem który przjdzie do wynajmowanego mieszkania i zabierze różne sprzęty..powiedziałam jej że nie mam pracy,jestem w bardzo trudnej stytuacji materialnej,nie otrzymuje alimetów od ponad 7 miesięcy i nie mam pracy,że nie jestem w stanie spłacić zadłużenia na dzień dzisiejszy i nie wiem kiedy to nastąpi .Powiedziała ,że w ciągu 5 dni mam wpłacić 2tys.złotych na konto BZWBK(specjalne konto do splaty zadłużenia) i wtedy bedą sie ze mna dalej kontaktować.Dodam,że poinformowałam tą Panią iż nie otrzymała żadnej korespondencji ze strony banku o wypowiedzeniu umowy i sprzedaniu długu.Byłam tak zestresowana,że zgodziłam się.Niestety nie udalo mi się tej kwoty uzbierać i nie wpłaciłam nic na to konto,po kilku dniach odebrałam kolejny telefon,ale grzecznie się rozłączyłam mówiąc,że pieniądze wpłacę ale jeszcze ich nie mam,po czym grzecznie rozłączyłam się tłumacząc się brakiem czasu na rozmowę.W międzyczasie dzwoniłam do banku,gdzie w windykacji powiedziano mi ,ze nie moga mi długu rozłożyc na raty,bo sprawą zajmuje się teraz Casus Finanse i to znim mam się kontaktować.Jestem okropnie zestresowana,nie mam takiej kwoty i nie wiem co robić,czy próbować mimo wszystko pisać pismo do banku ,z prośba rozłożenia na raty . Nie wiem co robić a boję się sądu ,pomóżcie proszę co mogę zrobić w tej sytuacji.Z góry dziekuję