Zabrzmi to jak świętokradztwo ale u mnie brak urlopu i 3 dni czytania ustaw na test. No i 8 miesięczne dziecko w domu

z pierwszymi zębami.
Finalnie 80 punktów z testu ale tutaj to wszystko wyszła praktyka.
Aplikant 3 roku (aplikacja kompletnie bezużyteczna pod kątem tego egzaminu - miasta nie zdradzę

Zdawałem z Poznaniu. Zresztą na aplikację też poszedłem z marszu.
Swoje zrobiło 10 lat praktyki w kancelarii i prowadzenie zajęć z prawa karnego na różnych uczelniach prywatnych, choć tutaj raczej chodziło o brak strachu przez karnym, niż praktykę w pisaniu apelacji, której nigdy wcześniej nie pisałem. Był na szczęście komentarz.
Umowy i skargi do WSA (szczególnie jak rozwiązania podane są na tacy z uwagi na wyciąg z przepisów) piszę dzięki pracy w kancelarii z zamkniętymi oczami.
Pozew z cywila na 5 - tutaj napisałem wcześniej w tej materii jedno uzasadnienie w sądzie na praktykach, bo w pracy czymś takim się nie zajmujemy, ale miałem na egzamin akurat najlepszy z możliwych do tego komentarz bo Erecińskiego, który wszystko wykłada na tacy z odszkodowań.
Generalnie jestem w szoku jeżeli chodzi o dobre oceny, myślałem że będzie niżej. Nie bałem się o merytorykę, ale o nieczytelność mojego pisma. No i to, że codziennie tłukłem się 200 km na egzamin samochodem wstając o 5.30 bo nie chciało mi się mieszkać w Poznaniu
Takie moje spostrzeżenie. Wiedza i praktyka są bardzo ważne jak nie ma żadnych książek bo trzeba to mieć w głowie. Zabranie walizki dobrych komentarzy pamięciową wiedzę, w znacznej mierze zastępuje. Praktyki niestety nie, i to pokazuje, że aplikacja w aktualnej formie szkółkowo - uczelnianiej jest generalnie przeżytkiem. Aplikacja musi być w 90% praktyczna bo tylko taka ma sens. Pytanie czy nowa aplikacja taka będzie?