Egzamin radcowski 2010

  • Autor wątku Autor wątku chelboj
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Heh pewnie to wiesz, myślę, że nie jesteś przegrany, nie zapominaj o tym, że:

- w art. 36[6] ust. 2 u rpr są 3 zasadnicze elementy, które egzaminujący powinien wziąć pod uwagę -
1. zachowanie wymogów
2. właściwość zastosowanych przepisów prawa i umiejętność interpr. (tu jesteś chyba ok.)
3. poprawność rozstrzygnięcia problemu z uwzględnieniem INTERESU strony, którą zgodnie z zadaniem reprezentujesz (skup się na tym INTERESIE, jesteś w zgodzie z kluczem czyli poprawny, nie wiem dlaczego Ci co nie - są w lepszej u Ciebie sytuacji)
Wykonywanie tego zawodu to nie konkurs eseistyczny, moim zdaniem możesz nawet bełkotać, nie mogą Ci zarzucić, że masz za słabo uzasadnione. Poszukaj, są zdaje się orzeczenia, że uzasadnienie jest w zasadzie elementem konstrukcyjnym apelacji. Poszukaj w ustawie o rpr, że to po ICH stronie leżało zorganizowanie Ci warunków napisania zadania i korzystania z pomocy (lex - jaki był dostęp do tego warsztatu, może u Ciebie jak i wawie, komisja Cię nagle pozbawiła jakiejś pomocy naukowej, bo się jej wydawało...),choć tu zastanawiam się jak to zaczepić... ale może w tym 34[4] ust. 1, że egzamin ma sprawdzić Twoje umiejętności praktycznego zastosowania wiedzy a nie umiejętności erudycyjnej czy pisania na czas. No ale to chyba już masz?
 
Rzepak napisał:
Heh pewnie to wiesz, myślę, że nie jesteś przegrany, nie zapominaj o tym, że:

- w art. 36[6] ust. 2 u rpr są 3 zasadnicze elementy, które egzaminujący powinien wziąć pod uwagę -
1. zachowanie wymogów
2. właściwość zastosowanych przepisów prawa i umiejętność interpr. (tu jesteś chyba ok.)
3. poprawność rozstrzygnięcia problemu z uwzględnieniem INTERESU strony, którą zgodnie z zadaniem reprezentujesz (skup się na tym INTERESIE, jesteś w zgodzie z kluczem czyli poprawny, nie wiem dlaczego Ci co nie - są w lepszej u Ciebie sytuacji)
Wykonywanie tego zawodu to nie konkurs eseistyczny, moim zdaniem możesz nawet bełkotać, nie mogą Ci zarzucić, że masz za słabo uzasadnione. Poszukaj, są zdaje się orzeczenia, że uzasadnienie jest w zasadzie elementem konstrukcyjnym apelacji. Poszukaj w ustawie o rpr, że to po ICH stronie leżało zorganizowanie Ci warunków napisania zadania i korzystania z pomocy (lex - jaki był dostęp do tego warsztatu, może u Ciebie jak i wawie, komisja Cię nagle pozbawiła jakiejś pomocy naukowej, bo się jej wydawało...),choć tu zastanawiam się jak to zaczepić... ale może w tym 34[4] ust. 1, że egzamin ma sprawdzić Twoje umiejętności praktycznego zastosowania wiedzy a nie umiejętności erudycyjnej czy pisania na czas. No ale to chyba już masz?

heheh, dobre...
tylko że cały czas walczycie z formą egzaminu a nie bronicie swojego stanowiska
 
Porad jak napisać to ja nie szukam na tym forum, wylewam tylko swoje zale:)
 
Heh napisał:
Porad jak napisać to ja nie szukam na tym forum, wylewam tylko swoje zale:)

Dogódź tu wszystkim, kilka dni temu oberwało mi się od jednej katowiczanki, że nie skupiam się na odwołaniach tylko biadolę...
 
REASUMUJĄC
Jest ocena, są kryteria. Nasze odwołanie to wniosek o zmianę z uzasadnieniem.
Kwestionować należy ocenę w oparciu o kryteria ustawy radcowskiej i w oparciu o przepisy odnoszące się do tej części egzaminu, której bronimy. Co do interesu klienta - trzeba wykazać ideę na poparcie tego, że przyjęliśmy jego określony charakter.
W ogóle uważam za bezsensowne i nieprofesjonalne wyżalanie się na formułę egzaminu, warunki, odmienne wyniki przy "takich samych" pracach itepe. Przeczytajcie moje posty z poprzednich dni. Nie zauważyliście, że argumenty o tym, że nas ręka bolała od pisania ręcznego jest po prostu infantylny? Życie w ogóle boli. Do Pana Boga z reklamacją.
I apelowałam już kilka razy o burzę mózgów. Wymianę myśli odnośnie ocen, zakwestionowanych rozwiązań i przykładów polemiki z oceną otrzymaną od egzaminatorów.
Trzeba pamiętać, że to trafi w ręce jednej osoby....., której się to...... spodoba, albo nie.
A raczej się nie spodoba jak będziemy nadawać na MS. Tak to sobie można pisać przed egzaminem, po egzaminie w ogóle, wnosić interpelacje i inicjatywę ustawodawczą, ale nie odwoływać od wyniku egzaminu.
I tyle.
Ja też mam w plecy, ale nie mam zamiaru pisać, że łokieć miałam kilka godzin w powietrzu i nawiew z "klimatyzacji" wywołał u mnie zapalenie nerwu twarzowego..., więc doznałam konkretnych uszczerbków na zdrowiu na tym egzaminie, bo ławka była pół metra na pół, krzesło plastikowe i składane w najmniej odpowiednim momencie, a komisja stała o krok ode mnie i dyskutowała o wyższości tapicerki welurowej nad skórzaną w samochodzie osobowym..... Litości.....
Do roboty!
 
Oj Niepewna. Do sprawy tego egzaminu można podejść wielopłaszczyznowo.

Oczywiście, odwołanie ważny środek. Ale są i tacy, którzy w warunkach pluralizmu i demokracji proponują inne rozwiązania, niekoniecznie z Twojego klucza, w którym obecnie jest jeden istotny rozumiem punkt ODWOŁANIE (ale bez urazy, nie będę pisać, że współczuję Ci wyniku, bo jak czytam z poprzedniego postu nie chcesz użalania).

Jest wielu, którzy nie czuli się dobrze na egzaminie, bo tam było w jak w chińskiej fabryce, daj im sobie ponarzekać.
 
Witam. Myślę, że jak ktoś pisał z cywila opinię to odwołanie może sobie podarować. Ja pisałem z przedwstępnej i zdałem. Jest na rynku kilkanaście publikacji z których jasno wynika, że utracone korzyści wchodzą w ujemny interes umowny, pomijając umyślność postępowania dewelopera.
 
można też przemyśleć protoplastę krzyża - misia - opartego o 5 instytucji, tym misiem otworzymy oczy niedowiarkom... a potem się misia zniszczy i sporządzi protokół zniszczenia (protoplasta miś był od krzyża w tym punkcie lepiej dopracowany)
 
misiek76 napisał:
Witam. Myślę, że jak ktoś pisał z cywila opinię to odwołanie może sobie podarować. Ja pisałem z przedwstępnej i zdałem. Jest na rynku kilkanaście publikacji z których jasno wynika, że utracone korzyści wchodzą w ujemny interes umowny, pomijając umyślność postępowania dewelopera.

Czy możesz podać choć tytuły tych publikacji?
 
Pierwsza z brzegu: Prawo Cywilne, Kazusy, Ilona Sądek-Bendkowska, Joanna Zyzik, C.H.Beck, Warszawa 2010, strona 93, wiersz 7 od góry. Ja osobiście znalazłem na egzaminie w Lexie.
 
Utracone korzysci wchodza w zakres pojecia "ujemny interes umowny", ale w bardzo waskim zakresie. Są to jednak utracone korzyści w związku ze szkodą powstała w wyniku tego, że liczyło się na zawarcie umowy ostatecznej, ale nadal nie odpowiada korzysci, którą strona by odniosła, w razie zawarcia umowy.

Nie po to sądy naginały się pod konstrukcję deweloperki i by stosować 471, by ostatecznie stwierdzać, że różnic w 390 a 471 nie ma:)
 
Nie no jak przyjmiemy, że utracone korzyści wchodzą w skład ujemnego interesu umownego to czym on się będzie różnił od dodatniego intersu umownego ?

Jednym słowem jaka będzie różnica pomiędzy lucrum cessans i damnum emergens ?

A może już mi się wszytsko pomieszało :mad:
 
Ostatnia edycja:
misiek 76, a mógłbyś przytoczyć główny fragment materiału który posiadasz dot. tych utraconych korzyści?
 
Loyd30, dlaczego się denerwujesz? Wystarczy, że odpowiesz sobie na pytanie, co to jest szkoda, którą strona poniosła przez to, że „liczyła na zawarcie umowy przyrzeczonej”? Czyli znajdź przyczynę prawną, którą na 100% nie jest odszkodowanie wyłącznie w zakresie DE. Bo jak zawierasz przedwstępną to dlatego, że liczysz np. na nabycie prawa majątkowego (przyszłe korzyści z umowy przyrzeczonej jak ładnie napisał SN), a nie tylko zawarcie umowy przyrzeczonej. Przynajmniej ja jak podpisuję się pod umową, także przedwstępną, to nie dlatego że lubię się podpisywać pod umowami i mógłbym tak bez końca, ale z bardzo merkantylnych przyczyn.

Jak już sobie ustalisz zakres tego odszkodowania zw. z „liczeniem na zawarcie przyrzeczonej” to odróżnij go odszkodowania wynikającego z braku skutku realizacyjnego umowy przyrzeczonej.

Proste, prawda?
 
chains, czy to znaczy, że wartość jednego i drugiego jest taka sama, tylko jedno ma postać pieniężną, a drugie rzeczową?
 
kot jinx napisał:
misiek 76, a mógłbyś przytoczyć główny fragment materiału który posiadasz dot. tych utraconych korzyści?

Co tu przytaczać. W orzeczeniach SN od 2005r. nie ma na ten temat kontrowersji.
 
Powrót
Góra